Gabinet psychologiczny Ewa Wojtych, Gdynia

Gabinet psychologiczny Ewa Wojtych, Gdynia Profil Gabinetu psychologicznego Ewy Wojtych. http://wojtych.pl Dzieci. Rodzice. Trudne sytuacje.

Jesteśmy bogatsi niż się nam wydaje. Mamy w sobie ogrom i piękna i brzydoty, i życzliwości i niechęci, i gotowości do dz...
30/07/2026

Jesteśmy bogatsi niż się nam wydaje. Mamy w sobie ogrom i piękna i brzydoty, i życzliwości i niechęci, i gotowości do dzielenia się i zawiści. Mamy zdolność czynienia dobra i zła. Każda, każdy i każde z nas.

Dzielenie ludzi na dobrych i złych nie ma sensu. Tym bardziej - jeśli granicę między dobrymi a złymi wyznaczamy według linii podziałów międzygrupowych. To iluzja, że my jesteśmy dobrzy, a oni są źli. To wyrzekanie się ważnej, choć czasami niechcianej, części siebie i przypisywanie tej niechcianej części siebie innym, obcym. Robimy to w życiu prywatnym i w życiu publicznym, w domu i w polityce.

Im wyraźniej widzimy swoje i piękne, i niepiękne strony, tym bardziej jesteśmy wolni w naszych wyborach. To my decydujemy, czy chcemy zwiększać sumę dobra czy sumę zła na świecie.

Im bardziej jesteśmy skłonni przypisywać całe zło innym, tym łatwiej przychodzi nam uzasadnianie własnych paskudnych uczynków.

Sołżenicyn napisał „Linia oddzielająca dobro od zła przebiega nie między państwami, nie między klasami, nie między partiami politycznymi, lecz przez serce każdego człowieka i przez wszystkie ludzkie serca.”

Bądźmy sami dla siebie dobrzy, doceniajmy własną moc wybierania, skoncentrujmy się na naszym własnym sercu, bo niezależnie od tego, co w nim znajdziemy, innego serca nie mamy i ono zasługuje na naszą czułą uwagę, czego dzisiaj sobie i Wam życzę.

36,6 stopnia w cieniuSermoneta. Mieszka tu może z 500 osób. Ale czasami wyobrażam sobie, jak by to było, gdyby zebrać w ...
21/07/2026

36,6 stopnia w cieniu

Sermoneta. Mieszka tu może z 500 osób. Ale czasami wyobrażam sobie, jak by to było, gdyby zebrać w jednym miejscu wszystkich obecnych i przeszłych mieszkańców takiej miejscowości… Gdyby posłuchać ich opowieści, ich pieśni sprzed 100, 200, 1000, 2000 lat… Jak by to było poznać ich troski i radości? Cóż za nieoczywista zbiorowość by się nam objawiła, połączona wspólnym miejscem zamieszkania, ale i więzami pokrewieństwa, animozji, interesów, przyjaźni, współpracy, rywalizacji…

A przecież taki tłum stoi za każdą i każdym z nas. Mam dwoje rodziców, czworo dziadków, ośmiu pradziadków, i tak dalej. Gdyby tak ich zebrać w jednym miejscu, zgromadzenie sięgałoby po sam horyzont. Jakie historie mogłyby te osoby opowiedzieć, jakie tajemnice niosły przez całe życie, kogo kochały, jak traktowały swoje dzieci, co myślały o pracy, którą wykonywały, jak lubiły odpoczywać, o czym marzyły, co jadły?

I ja, i Ty mamy za sobą cały tłum przodków, niesiemy ich w sobie, niezależnie od tego, czy i co o nich myślimy. Nawet ci, których dziś byśmy nie lubili, są częścią naszej siły życia. Możemy czasem spojrzeć na nich z czułością - na ten tłum śmiesznie odzianych osób, może spieczonych słońcem i gorącym wiatrem, może wysmaganych deszczem i lodowatymi podmuchami, może głodnych, może w zbrojach, może w skórach, może w balowych sukniach…

Jest w nas przedziwna zbieranina: te barwne genetyczne szkiełka, które dostaliśmy w spadku, to przecież my… To jakaś część nas, duża, choć nie cała. Ponieważ to, co my z nich ułożymy, jaki witraż, jaką mozaikę, jaką opowieść, to już wyłącznie nasza sprawa. Nasza odpowiedzialność i nasza niekończąca się zabawa!

Życzę nam wszystkim odwagi układania własnych opowieści i pozdrawiam z Sermonety.

„Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za...
19/07/2026

„Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.

- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.”

No i jak to się ma do troszczenia się o siebie, do realizowania swoich pasji, do dbania o swoje głębokie potrzeby? Czy - jako społeczeństwo - nie poszliśmy zbyt daleko w bezwarunkowym szacunku dla indywidualizmu? Czy nie ponosimy zbyt dużych kosztów takiego podejścia? Ile traci na tym nasze życie zbiorowe, wspólnotowe, rodzinne, partnerskie?

Sama wielokrotnie mówiłam o braniu odpowiedzialności za własne szczęście, za realizowanie swoich pasji, za swój rozwój. Jak mamy to robić, nie popadając jednocześnie w skrajny egoizm?

Nie wierzę w szczęście budowane na odrzucaniu wszelkiej odpowiedzialności wobec wspólnoty, wobec słabszych, mniejszych, mniej uprzywilejowanych. Nie wierzę w realizowanie swoich pasji kosztem własnych dzieci.

Jak zatem łączyć jedno z drugim? Jak nie wyrzekając się siebie, być odpowiedzialnym za to, co się oswoiło? Nie mam wprawdzie złotych rozwiązań, ale nie jesteśmy przecież w tym zupełnie bezradni.

Po pierwsze, potrzebujemy wiedzieć kim są ci, których oswoiliśmy. Kim są ci najbliżsi, dla których jesteśmy gotowi zrezygnować z części swojej niezależności, wygody, z części swoich potrzeb?

Po drugie, potrzebujemy strategii wobec osób całkiem obcych, potrzebujemy nie wyrzekać się jednak tego minimum odpowiedzialności, a jednocześnie zatroszczyć się o siebie. Szukamy tu takiej formy odpowiedzialności, która nas nadmiernie nie przeciąża, a która jest jednak zgodna z naszymi wartościami. Chętnie używam tu trochę zakurzonego słowa, które kilka lat temu przypomniał filozof Miniszewski. Tym słowem jest przyzwoitość.

A pomiędzy tymi krańcami, pomiędzy najbliższymi i zupełnie obcymi mamy całą przestrzeń do zagospodarowania: znajomych, sąsiadów, dalszych znajomych, kolegów naszych dzieci, odległych krewnych, czasem też członków bliższej rodziny, którzy - niczym piękne meteory - suną po nieoczekiwanych trajektoriach.

Bardzo to ogólne, wiem, ale być może najważniejsze jest ustalenie jednak tej minimalnej granicy, której nie chcemy przekraczać - ani w życiu prywatnym, ani w życiu publicznym - granicy zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

Kończę te moje dzisiejsze wywody, życząc sobie i Wam spotykania wyłącznie przyzwoitych ludzi. I róż, róż, które warto oswajać.

O czym ostatnio milczysz? Milczę zbyt długo, bo słów mi brak…Nikt, absolutnie nikt, nie ma prawa mówić, że jesteś gorsza...
13/07/2026

O czym ostatnio milczysz?
Milczę zbyt długo, bo słów mi brak…

Nikt, absolutnie nikt, nie ma prawa mówić, że jesteś gorsza, mniej warta, mniej godna szacunku tylko dlatego, że jesteś Polką. Twoja wartość i godność nie zmienia się, gdy tracisz pracę czy dom, gdy wyjeżdżasz do innego kraju czy to na wakacje czy też na emigrację.

Masz prawo rozmawiać z innymi Polakami po polsku na ulicy w Warszawie, w Londynie czy w Berlinie. Masz prawo być bezpieczna w kinie, w restauracji, w tramwaju.

Nie mam zgody na to, by ktokolwiek nienawidził Ciebie za to, w jakim kraju się urodziłaś i by uznawał Cię z tego powodu za osobę gorszej kategorii.

Boli mnie fala wrogości wobec osób z Ukrainy. Nie ma różnicy, czy jesteś Polką, czy Ukrainką - w moim świecie masz prawo czuć się bezpiecznie - masz prawo rozmawiać ze swoimi bliskimi w swoim języku, masz prawo jeździć tramwajem, pociągiem, masz prawo nosić eleganckie ciuchy, masz prawo do radości, swobody, wakacji, nauki, pracy - masz prawo do zwykłego życia.

W moim świecie nikt nie ma prawa Cię krzywdzić - myślą, mową, czynem, czy zaniedbaniem.

O tym właśnie ostatnio zbyt długo milczałam…

06/07/2026

Koziorożce alpejskie
Niekiedy warto zbłądzić albo spontanicznie wybrać nieznaną ścieżkę - a przy odrobinie szczęścia może się zdarzyć widok niepowtarzalny, jak ten, który mnie wczoraj zachwycił. Pozdrawiam z wakacji, życząc Wam i sobie dobrego lata, pełnego przyjemnych zaskoczeń.

Każdy ma swoją rację. Chyba nie warto walczyć o rację, jeśli można zawalczyć o relację. Chyba…Życzę więc nam wszystkim, ...
30/06/2026

Każdy ma swoją rację. Chyba nie warto walczyć o rację, jeśli można zawalczyć o relację. Chyba…

Życzę więc nam wszystkim, aby nasze racje były dobrym nawozem dla kwitnących relacji…

Niektórzy z konieczności, inni z wyboru decydują się na urlop we własnej miejscowości. Takie wakacje bywają nie mniej at...
19/06/2026

Niektórzy z konieczności, inni z wyboru decydują się na urlop we własnej miejscowości. Takie wakacje bywają nie mniej atrakcyjne niż dalekie podróże, luksusowe rejsy czy pobyty w renomowanych ośrodkach.

Decydując się na odpoczynek we własnym domu, warto z góry przemyśleć, co i jak będziemy robić. W przeciwnym razie czas może nam przeciec między palcami, a my pod koniec takich wakacji czujemy się równie zmęczeni, jak na ich początku.

Oto kilka moich propozycji:

1.
Jeżeli to ma być wypoczynek, nie róbmy w tym czasie remontu, malowania, zmiany kafelków w łazience czy nawet generalnych porządków.

Jednocześnie zadbajmy o to, by nasz dom był mniej więcej posprzątany, tak, aby nam było przyjemnie. Ustawmy sobie świeże kwiaty, może nakryjmy stół jakąś nową serwetą, kupmy jakiś ładny drobiazg na balkon.

2.
Zadbajmy o to, by czas nie uciekał nam na bezmyślnym scrollowaniu. Zaplanujmy sobie jakąś aktywność na każdy dzień. To może być spotkanie z przyjaciółką, wyjście na tańce, dłuższy spacer, pochodzenie po rzadziej odwiedzanych zaułkach własnego osiedla, przejażdżka autobusem czy pociągiem do najbliższej miejscowości, samotne wyjście do kawiarni, poczytanie książki na ławce w parku. Każda z nas sama wie najlepiej, co jej sprawia przyjemność.

Jednocześnie uważajmy, by nie wpaść w kołowrotek planowania i odhaczania punktów z listy. Zostawmy sobie dużą część dnia na spontaniczne zajęcia, na podążanie za własną ciekawością czy intuicją. Zadbajmy o nieustrukturyzowany wypoczynek, o słodkie nicnierobienie.

3.
Poeksperymentujmy trochę z jedzeniem. Kupmy sobie coś, co do tej pory z przyzwyczajenia omijaliśmy w sklepie. Poznajmy nowe smaki. Może to być nieznany owoc, warzywo, którego nigdy nie jedliśmy, może wypróbujmy jakiś nowy przepis, może zjedzmy coś, na co miewamy ochotę, ale zwykle unikamy, bo wiemy, że to nie jest szczególnie wartościowe. Jedna drożdżówka albo hamburger czy hot-dog z ulicznej budki, jeśli nie mamy wyraźnych przeciwwskazań zdrowotnych, nie zaszkodzą nam przecież, a dadzą posmak beztroskich wakacji.

Jednocześnie nie warto zajadać wolnego czasu tonami słodyczy, batoników, czy innych przekąsek. Zadbajmy o to, by w naszych lodówkach nie było nadmiaru.

4.
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w swojej miejscowości pierwszy raz. Otwórzmy szeroko oczy, odkrywajmy to, co niby dobrze znane. Zajrzyjmy do miejskiego parku, przejdźmy się po polach i wertepach, odwiedźmy pobliski las, sprawdźmy, co się dzieje w osiedlowej bibliotece, a być może niespodziewanie czymś się zachwycimy, tak jak ja się niedawno zachwyciłam w jednej z gdyńskich bibliotek. Zostawmy w domu torebkę, załóżmy plecak i wygodne buty. Poczujmy się, jak turyści we własnym mieście.

5.
Rozmawiajmy z ludźmi. Nie bójmy się zagadać do osoby na przystanku czy w autobusie. Pochwalmy róże kwitnące w mijanym właśnie ogrodzie. Uśmiechnijmy się do sprzedawczyni w sklepie.

6.
I tu moja najważniejsza propozycja: nigdzie się nie spieszmy. Właśnie teraz jest czas, by po prostu cieszyć się życiem, by poszukać skarbu zagubionego w pośpiechu codzienności - skarbu, któremu na imię beztroska.

PokoleniaRodzice zarzucają dzieciom, że im się w młodych głowach z dobrobytu poprzewracało, że są zbyt wrażliwe, zbyt wy...
31/05/2026

Pokolenia

Rodzice zarzucają dzieciom, że im się w młodych głowach z dobrobytu poprzewracało, że są zbyt wrażliwe, zbyt wygodnickie, zbyt słabe w porównaniu z poprzednimi pokoleniami. Młodzi zarzucają starym, że nie doceniają, jak łatwe było kiedyś życie, i że niczym mantrę powtarzają „ja w twoim wieku”, albo „chciałbym mieć tylko takie problemy”.

W oczywisty sposób mijamy się w tej międzypokoleniowej komunikacji. Czasami wkurzamy się jedni na drugich. Nie widzimy się nawzajem. Zaczynamy mieć pretensje, poczucie krzywdy, osamotnienia w rozwiązywaniu własnych dylematów.

Tymczasem znaczną część tych nieporozumień można dość łatwo wyjaśnić. Nie chcę wypowiadać się za całe pokolenie boomersów, ale myślę, że źródłem wielu naszych frustracji było to, że mieliśmy za mały wybór, zbyt mało możliwości wyboru. Zarówno ja sama, jak i wielu moich rówieśników, mocno się napracowaliśmy, czasem wręcz nawalczyliśmy o poszerzenie możliwości wyboru. W naszym rozumieniu niemal każda nowa możliwość, każda nowa okazja, każda dodatkowa opcja to było coś dobrego. Jednym z haseł mojego pokolenia, choć nie zawsze uświadomionym, było „Od przybytku głowa nie boli.”

Natomiast osoby z pokolenia millenialsów i młodsze mają do rozwiązania zupełnie odmienne dylematy. Ich frustracje i ich poczucie przeciążenia nie biorą się z niedoboru, ale z nadmiaru bodźców i możliwości. Ci młodzi muszą się z kolei napracować i powalczyć, by ten wybór zawęzić. Nie mogą przecież brać wszystkiego, co wpadnie im w rękę czy w oko. Zatem trudno się dziwić, że młodzi nie skaczą z radości na każdą nową, pojawiającą się możliwość. Oznacza to nieustającą konieczność mówienia NIE i poczucie odpowiedzialności za wybranie niewłaściwej drogi. Jednym z motywów przewodnich tego pokolenia jest FOMO, obawa, że źle wybiorą, obawa, że coś ważnego, cennego ich ominie. A przecież owo „ważne i cenne” pojawia się w takiej czy innej formie każdego dnia.

Zatem jeżeli moje pokolenie mówiło, że od przybytku głowa nie boli, to młodych właśnie ten nadmiar przyprawia o ból głowy. Mamy po prostu inne źródła frustracji, dokładnie z przeciwnego krańca, co niekiedy prowadzi do skrajnego niezrozumienia.

Życzę więc nam wszystkim, byśmy byli dla siebie nawzajem bardziej wyrozumiali, bo przecież pomimo różnic wciąż oddychamy tym samym powietrzem, pijemy tę samą wodę, i wciąż żyjemy na tej samej zachwycającej planecie. Życzę i sobie, i Wam, takich możliwości wyboru, które nas nie przytłaczają, a dają poczucie wolności.

Dzień DzieckaAlbo spontanicznie, albo i niespontanicznie spotkajmy nasze dzieci - dzieci własne i dzieci znajome. Sprawm...
29/05/2026

Dzień Dziecka

Albo spontanicznie, albo i niespontanicznie spotkajmy nasze dzieci - dzieci własne i dzieci znajome. Sprawmy im przyjemność zgodną z tym, co one lubią, a nie z tym, co lubimy my. Dzień Dziecka to czas, by nie tylko o nich pomyśleć, ale by dać im znać, jak są dla nas ważne, nawet gdy jesteśmy bardzo zajęci innymi sprawami.

Dopieszczajmy nasze wewnętrzne dzieci, oczywiście, ale jeszcze bardziej dopieszczajmy prawdziwe dzieci z naszych rodzin, i dzieci naszych znajomych, żeby wiedziały, że są kochane i ważne, że są bardziej nasze niż kiedykolwiek mogłaby to wyrazić oklepana fraza „wszystkie dzieci nasze są”. Kochać pojedynczego człowieka to coś zupełnie innego, niż kochać ludzkość, bliźnich, wszystkich.

Wszystkim dzieciom więc, i każdemu dziecku z osobna, dzieciom małym i dużym, i tym całkiem dorosłym, wszystkim, z którymi kiedykolwiek się zetknęliśmy, tym, które pokochaliśmy i kochamy miłością bardzo pojedynczą - życzmy szczęśliwego dobrego długiego życia w świecie, który oby stawał się coraz lepszy.

Majowe🌷Jedne są ciepłe, serdeczne, a inne zimne, obojętne. Jedne są kochające, a inne odrzucające. Są takie, które świat...
25/05/2026

Majowe
🌷Jedne są ciepłe, serdeczne, a inne zimne, obojętne. Jedne są kochające, a inne odrzucające. Są takie, które świata nie widzą poza dziećmi i takie, które są skupione tylko na sobie. Są takie, które pozostają blisko, ale i takie, które trzymają dystans. Są dostępne i niedostępne. Są spełnione i te, które są niespełnione, jakże mocno niespełnione… Matki.

A przecież to nie wszystko, bo jest też wiele, bardzo wiele, zapewne większość matek pozostających poza tymi skrajnościami. Nie są ani takie, ani takie. Nie można ich przypisać do tylko jednego z tych przeciwieństw. Bo matki nie tyle są, ile BYWAJĄ bardziej lub mniej ciepłe, zimne, bardziej lub mniej kochające, odrzucające, bardziej lub mniej skoncentrowane na dziecku, skoncentrowane na sobie, bardziej lub mniej dostępne, niedostępne.

I my wszyscy (dzieci swoich matek) też jesteśmy jacyś, a potem jesteśmy trochę inni. Bywamy wdzięczni i niewdzięczni, doceniający i niedoceniający, bliscy i dalecy, wystarczający i niewystarczający. Obecni i nieobecni. Jesteśmy niemal zawsze gdzieś pomiędzy tymi skrajnymi biegunami. Na szczęście dla nas samych, ale i dla świata nie musimy chadzać - niczym koty - po niebezpiecznych krawędziach.

Jeżeli znajdujesz w sobie wdzięczność - choćby tylko za życie - to właśnie jest ten czas, by podziękować. Życzę dziś wszystkim Matkom niełatwego przecież odnalezienia własnego dobrego miejsca pomiędzy realnością życia a wyidealizowanymi oczekiwaniami. 🌷

Adres

Ulica Św. Wojciecha 10 A/1
Gdynia
81-347

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet psychologiczny Ewa Wojtych, Gdynia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij