01/03/2022
Witajcie! Na wstępie chciałabym wyrazić swoje ogromne współczucie dla osób dotkniętych wojną, dla wszystkich mieszkańców Ukrainy, którzy walczą na froncie oraz tych, którzy zmuszeni zostali chronić siebie i swoich bliskich poza granicami Ojczyzny. Myślami i sercem jestem z Wami i mam nadzieję, że ta wojna szybko się skończy.
Chcąc zrobić coś przydatnego, postanowiłam napisać kilka słów na temat mechanizmów psychologicznych, które - w mojej ocenie - mają ogromne znaczenie w obecnych czasach. Jestem motywowana wiedzą i wiarą w to, że samoświadomość pozwala człowiekowi na przeciwdziałanie mechanizmom, które są destrukcyjne oraz na wzmacnianie tych, które są korzystne i napędzają spiralę dobra.
Zacznijmy może od dobra. Od tej niesamowitej fali pomocy, którą widzę wszędzie dookoła. Ludzie dzielą się swoimi rzeczami, pieniędzmi, mieszkaniami, jadą na granicę bez słowa narzekania, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Ta mobilizacja jest piękna i daje nadzieję na przyszłość. Jest to dowód na to, ile dobra jest w ludziach. ❤️ Jak to się stało, że akurat w okolicznościach wojny i okrucieństwa jest ono, to dobro, tak jaskrawo okazywane? Poza tym, że u podstawy osobowości człowieka leży dobro i wrażliwość, w co głęboko wierzę, ma to również związek z mechanizmem społecznym łączenia się ludzi w grupy. Jako istoty z natury stadne, mamy potrzebę postrzegania siebie, jako element większej struktury. Przynależność daje poczucie bezpieczeństwa (ja chronię ciebie, a ty chronisz mnie). A im większe poczucie zagrożenia z zewnątrz, tym większa potrzeba wzmacniania więzi wśród "swoich". Zauważamy, że w obliczu tak wielkiego zła, pomoc pokrzywdzonym jest ważniejsza, niż dbanie o swój dobrobyt, bo życie w świecie, w którym panuje niesprawiedliwość, nie sprzyja dobremu funkcjonowaniu.
Co w takim razie możemy wyciągnąć z tej wiedzy na przyszłość? Myślę, że dużo, ponieważ już wcześniej ten sam mechanizm można było zauważyć na wielu płaszczyznach, niekoniecznie w pozytywnym sensie. Wszelka nieracjonalna rywalizacja grup społecznych, miast, dzielnic, nawet ulic, w klasach w szkole, czy na szerszą skalę - na tle rasowym czy kulturowym. Mamy tendencję do postrzegania siebie jako członka jednej grupy i do stawiania się w opozycji do innej grupy, ocenianej jako odmienna, gorsza, a nawet groźna. Odwołując się do czasów pierwotnych, można powiedzieć, że jest to niesamowicie przydatna strategia w obronie przed drapieżnikami, czy innymi plemionami, chcącymi przejąć terytorium. Nasi przodkowie byli motywowani lękiem przed REALNYMI zagrożeniami. Tysiące lat walki o przetrwanie zostawiło w nas ślad, który dziś objawia się na tak różne sposoby. Na szczęście w czasie tych samych tysięcy lat przybyło nam też więcej zwojów mózgowych (mówiąc potocznie), które pozwalają sprzeciwić się prymitywnym instynktom. Dlatego następnym razem, kiedy poczujesz do drugiego człowieka niechęć, odrazę, nienawiść, lęk, czy obawę, zadaj sobie pytanie: "Czy mam powód, by tak czuć? Czy ten człowiek, który może wygląda inaczej, albo pochodzi z innego miejsca, REALNIE stanowi dla mnie zagrożenie? Czy może zadziałał we mnie prosty, pierwotny mechanizm przetrwania, któremu nie muszę już więcej ulegać?". Im więcej autorefleksji, tym mniejsze ryzyko niepotrzebnego konfliktu. A tym większa szansa na pomoc i wsparcie osób w ciężkiej sytuacji życiowej, w której każdy z nas może się kiedyś znaleźć.
W kolejnym wpisie przedstawię kilka zagadnień z dziedziny psychologii tłumu oraz przypomnę najważniejsze eksperymenty społeczne, dzięki którym możemy lepiej rozumieć funkcjonowanie człowieka w grupie. Jeśli już dziś ktoś z Was ma pomysł, o jakim jeszcze zjawisku psychologicznym warto napisać w kontekście wojny na Ukrainie, czekam na propozycje!
Życzę wszystkim spokojnej nocy.