22/07/2026
"Było tak jak sobie wymarzyłam!"🤍
Czy można usłyszeć piękniejsze słowa od kobiety, która przed chwilą urodziła? Nie!
Anię i jej męża Filipa poznałam rozpoczynając dyżur dzienny. Trafiła do nas z odpływaniem jasnego płynu owodniowego. Kiedy przejełam nad nią opiekę od około 30 min była podawana w minimalnej ilości oksytocyna - niestety czynność skurczowa samoistnie nie nasilała się. Największą obawą mojej rodzącej był czas trwania porodu, to że będzie długi, męczący a ona może temu wyzwaniu nie podołać (miała już nieprzespaną noc za sobą). Moje przeczucia były jednak zupełnie inne, byłam pewna, że tego czasu wcale aż tak dużo nie mamy.☺️ Po Ani było widać, że macica pięknie zareagowała na oksytocynę. Nie było potrzeby kontynuowania kroplówki i dodatkowej stymulacji czynności skurczowej.
Co wtedy się najlepiej sprawdziło? Pozycja na piłce i kołysanie miednicą. Skurcze stawały się dłuższe i częstsze, Ania oddychała przez gwizdek porodowy i korzystała z grzebienia. Ból pleców uśmierzał tens. Poród trwał w najlepsze!🤰
Z racji tego, że rodziła na sali z wanną, jej cichym pragnieniem było skorzystanie z niej. Akcja serca Małej idealna, więc nie było na co czekać. I tak podczas immersji wodnej rozpoczął się II-gi okres porodu i instynktowane popieranie. Po paru kolejnych skurczach przeniosłyśmy się na ląd. Wbrew wszystkim wcześniejszym obawom Ani, jej poród dobiegał końca. W 100% skupiona na tu i teraz, w pozycji stojącej wydmuchiwała swoją córeczkę.
Felicja donośny krzykiem dała znać, że ma się doskonale, po czym szybko trafiła w ramiona swojej mamy.🤍
Aniu, po narodzinach Feli bił od Ciebie blask, a na Twojej twarzy był najszczerszy i najpiękniejszy uśmiech. Nie były potrzebne żadne słowa. To były piękne narodziny! Dziękuję Wam, że mogłam być ich częścią.❤️
Filip - najdzielniejszy, wspierający mąż!❤️
Położna K.