23/07/2026
Moim zdaniem przeżycie rozczarowania, że psychoanaliza absolutnie nie uwalnia od wszelkich trudności, to jedno z bardziej leczących doświadczeń w tym procesie. Takie rozczarowanie własnymi poszukiwaniami pojawia się też u Stachury. On również odkrywa to, co Ronald Britton w jednym ze swoich wywiadów sformułował w dość prosty sposób: ostatecznie chodzi o to, że ludzie są, jacy są, i życie jest, jakie jest. A my powinniśmy móc doświadczać uczuć i ich intensywności, konfliktowości, naszej bezradności wobec nich, wobec własnych pragnień i wobec świata i pozostawać żywymi, w kontakcie ze sobą i z innymi ludźmi. Tak widzę cel psychoanalizy. Choć myślę, że tak jak pani mówi, wiele osób ma wyobrażenie o osiągnięciu idealnej równowagi. Ja na pewno je miałam, kiedy rozpoczynałam psychoanalizę. Oczywiście, to nie był świadomy plan, ale w trakcie mojej analizy stało się jasne, że w gruncie rzeczy jest we mnie to wyobrażenie, że oczekuję stania się dzięki niej jakimś idealnie zrównoważonym bytem. To się nie dzieje, za to dochodzi do uwolnienia możliwości ruchu. Nie chodzi o „posiadanie” jakiegoś stanu, ale raczej o uwolnienie sił koniecznych do tego, żeby na co dzień zmagać się z życiem.
Edyta Biernacka w rozmowie z Mają Raczyńską-Ścigaj, JOGA I ŻYCIE, KTÓRE JEST, Psychoanaliza i sztuka.
Artykuł w komentarzu.
Fot: Teatr Stary im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, spektakl pod tytułem Joga, wyreżyserowany przez Annę Smolar na motywach powieści Emmanuela Carrère’a “Joga”