22/07/2026
Moi Drodzy, usiądźcie wygodnie, BĘDZIE WESOŁO - bo oto dochodzimy do absolutnego apogeum absurdu. Gdyby potraktować założenia gniota znanego jako Lex Szarlatan, albo bardziej adekwatnie - Lex BigPharma - z pełną, urzędniczą powagą - każdy kanonizowany święty w historii polskiego Kościoła stałby się przestępcą, a cała funkcjonalność Watykańskiego Dykasterium spraw Kanonizacyjnych na polskiej ziemi natychmiast zostałaby zablokowana. Polski oddział obłożono by również - jak mniemam - wysoką karą - co miesiąc 1 mln zł - gdyby zdecydował się nadal robić swoje i publikować oczywistą z punktu widzenia ustawy „dezinformację medyczną”. Trzeba by także zdekanonizować kilku polskich „bohaterów kościoła” - jak np. Jan Paweł II… Zatem - czy Pan Chmielowiec na pewno dobrze przemyślał swoją inicjatywę ustawodawczą…?
Hmmm…
Jak wygląda oficjalna, watykańska procedura „produkcji świętego”? Otóż Kościół od wieków stosuje bardzo konkretne kryterium: sam pobożny życiorys to zbyt mało. Żeby kandydat wskoczył na ołtarze, musimy mieć twarde dowody na jego wyjątkową moc - czyli na triumf Ducha nad materią. A czym jest ten ostateczny dowód? Bezdyskusyjnym, udokumentowanym UZDROWIENIEM.
W procedurze kanonizacyjnej trzeba bezapelacyjnie wykazać przypadki, w których kandydat - za życia lub po śmierci - uwolnił kogoś od choroby uznanej przez medycynę za nieuleczalną. Co więcej, w Watykanie powołuje się specjalne komisje lekarskie, które mają potwierdzić: „Tak, z biologicznego i chemicznego punktu widzenia to nie miało prawa się wydarzyć. Ale Duch wygrał z materią i się zdarzyło.” Że modlitwa, dotyk, wiara, czy intencja, okazały się skuteczniejsze niż ówczesna „aktualna wiedza medyczna”. Ktoś wstał z wózka, komuś cofnął się nowotwór po modlitwie do przyszłego świętego. Watykan ogłasza, że zweryfikował co najmniej 3 cuda. I wtedy rusza procedura wyniesienia na ołtarze...
I tutaj, w myśl „genialnej ustawy” entuzjastycznie przyjętej w polskim parlamencie, cała na biało, wchodzi Big Pharma... Bo jak to tak?! Uzdrowienie bez reakcji chemicznej potwierdzonej podwójną ślepą próbą substancji - ich substancji?! Bez subskrypcji na ich leki do końca życia?! Bez rejestracji podmiotu leczniczego i bez wpisu do rejestru placówek medycznych?! I teraz - co logiczne i oczywiste w myśl „ustawy” - musi wkroczyć nasz Nowy Wielki Inkwizytor - Rzeźnik Praw Pacjenta… Na biurko Biskupa i Postulatora Procesu wjeżdża pismo z polskiego urzędu z wielkim stemplem i powiadomieniem o zastosowaniu procedur wynikających z Lex Big Pharma i natychmiastowa kara - wraz z całkowitym wyciszeniem treści głoszonych przez postulantów procesu… Kumacie, Ludkowie…?!
A gdyby Lex Szarlatan działało wstecz, Rzeźnik Praw Pacjenta musiałby natychmiast wydać prewencyjne nakazy zaprzestania praktyki „niezgodnej z aktualnym stanem wiedzy medycznej” i nałożyć miliony złotych kar na największe autorytety polskiego Kościoła:
• Świętego Ojca Pio - za masowe świadczenie nielegalnych usług medycznych bez wpisu do rejestru placówek leczniczych i bez aprobaty NFZ!
• Świętego Stanisława Papczyńskiego - za udokumentowane przez Watykan, natychmiastowe przywrócenie do życia obumarłego płodu w łonie matki, co w świetle państwowego dogmatu stanowi ewidentną „pseudomedyczną praktykę” i „dezinformację medyczną” najwyższego stopnia!
• Świętego Szymona z Lipnicy - który w XV wieku podczas zarazy w Krakowie leczył, dotykał i uzdrawiał zadżumionych wyłącznie siłą wiary i dotyku, ignorując kwarantanny, maseczki i państwowy protokół!
• Świętą Faustynę Kowalską oraz świętego Jana Pawła II - za seryjne, powszechnie uznane w ich procesach kanonizacyjnych przypuszczenia nagłych cofnięć nowotworów, stwardnienia rozsianego, czy paraliżu u wiernych bez użycia chemioterapii i sterydów!
• Świętego Andrzeja Bobolę - za notoryczne, pośmiertne interwencje w przypadkach medycznie beznadziejnych i propagowanie idei, że duchowy wpływ może trwale zmienić biochemię tkanki!
• Zablokować proces kanonizacyjny Ojca Papczyńskiego, oraz zdekanonizować Jana Pawła II za wprowadzanie pacjentów w błąd i obietnice uzdrowień spoza państwowego dogmatu mechanicystycznego.
• Nałożyć sekwencje milionowych kar na Sanktuaria uzdrawiające (jak np. Lourdes) za propagowanie niecertyfikowanej „dezinformacji medycznej” i wody o niepotwierdzonym farmaceutycznie składzie!
Dochodzimy do momentu, w którym urzędnicza pycha osiąga poziom czystej groteski. Pod rządami tej ustawy, jeśli w Kościele pomodlisz się słowami: „Panie Boże, daj mi siłę przetrwać chorobę” - to jest w porządku, bo to „kultura i tradycja”. Ale jeśli wierny wstanie i powie publicznie: „Zostałem uzdrowiony! Mój stan zdrowia poprawił się po modlitwie” - natychmiast wkroczy Inkwizytor z zarzutem wprowadzania w błąd i propagowania pseudomedycyny z powodu korzyści osobistej!
Wychodzi na to, że państwowy dogmat pozwala wierzyć w cuda, pod warunkiem, że one nie zadziałają. Jeśli człowiek wyzdrowieje bez zgody urzędnika i tabletek Big Pharmy - stanie się w myśl inkryminowanej ustawy przestępcą… Ktoś kompletnie ogłupiał. A każdy, kto nacisnął entuzjastycznie sejmowy i senatorski przycisk głosując ZA, lub wstrzymując się od głosu PRZECIW – ten zdecydowanie potrzebuje uzdrowienia...
Moi Drodzy, ten gniot to nie jest „ochrona pacjenta”. To jest urzędniczy paraliż rozumu i próba monopolizacji wszystkiego, co dotyczy ludzkiego ciała, ducha i zdrowia. Nie bez powodu. Big Pharma doskonale wie, skąd bije źródło prawdziwej mocy człowieka. Że wypływa wprost z wszechmocnego Ducha, który przenika naturę i przejawia się w całej wibracji Wszechświata. Dlatego właśnie tak ostro gra o odcięcie nas od Prawdy.
Jeśli nie chcemy pozwolić, by to urzędnik decydował, czy wolno Ci wypić rumianek, pomodlić się o zdrowie, czy pogłaskać psa w celach terapeutycznych, trzeba dziś to zatrzymać. MAMY MOC - I TERAZ TRZEBA OBRONIĆ NASZE PRAWO DO OSOBISTEGO DOSTĘPU DO JEJ ŹRÓDŁA. Nie możemy oddać jej w lepkie łapska Big Pharmy. To poszło za daleko. Powiedzmy DOŚĆ!!
PODPISUJMY PETYCJE DO PREZYDENTA I ŻĄDAJMY WETA DLA TEGO LEGISLACYJNEGO GNIOTA!