26/08/2026
Złość może dać nam siłę, ale nienawiść zawsze nam ją odbierze...
Zofia Milska-Wrzosińska - Złość jest reakcją na coś, co odbieramy jako zagrożenie dla nas, naszych bliskich, stanu posiadania czy godności. Uznaję, że ktoś mnie obraża, atakuje, czuję wściekłość i chęć odwetu, która po krótkim czasie mija. Nienawiść natomiast jest uczuciem złożonym i wiele wskazuje na to, że ma korzenie w zawiści. Złość mówi: jak nie przestaniesz, to ci coś zrobię. A nienawiść: wszystko jedno, co zrobisz, zniszczę cię, bo nie mogę cię znieść, bo masz coś, co ci się nie należy.
Magdalena Jankowska - W jaki sposób zarażamy się wrogimi emocjami?
Zofia Milska-Wrzosińska - Filozof i psychiatra Andrzej Leder twierdzi, że demokratyzacja społeczeństw, które długo były rządzone autorytarnie, uruchamia tłumione emocje, w tym zawiść, mściwość, wrogość wobec "innego". Od przeszło 20 lat ludzie się uczą, że można mówić więcej. Do tego dochodzi internet z jego anonimowością. Skoro można, jest przyzwolenie, to czemu nie? Wychodzą na wierzch wrogie impulsy, wylewają się emocje. Jeśli nie przeszliśmy treningu w rozumieniu i modulowaniu uczuć, to łatwo nam atakować ze ślepą furią, formułować agresywne opinie. Gdy nie potrafimy mentalizować, to nie czujemy, że atakowany jest nie tylko obiektem naszej złości, lecz także człowiekiem z krwi i kości, którego być może nie rozumiemy. Skutkiem jest również brak empatii, czyli zdolności wyobrażenia sobie, co drugi człowiek czuje. Dawniej był to silny czynnik hamujący: nie powiem tego, bo to byłoby bardzo bolesne dla drugiej strony. Teraz to rzadkie. Istotą hejtu jest cios. Jak to mówią nastolatki: boli? O to chodzi, żeby bolało. Bo nie zastanawiam się, że mnie również mogłoby to spotkać. Szybkie rozprzestrzenianie się wrogich emocji jest prawdopodobnie skutkiem połączenia tych czynników: za mało treningu w opracowywaniu agresywnych impulsów oraz płynące z otoczenia sygnały, że można nienawidzić, można gardzić, można robić rzeczy, które poniżają innych.
Magdalena Jankowska - Te emocje uderzają także w tych, którzy je czują? Mówi się, że nienawiść może człowiekowi zniszczyć życie.
Zofia Milska-Wrzosińska - Nienawiść konsumuje bardzo dużo energii. Podobnie zawiść. Już nie zajmujemy się tym, jak coś zrobić dla siebie, jak poprawić swój los, jak poczuć się lepiej, tylko co zrobić wrogowi. Żeby poczuł, żeby go ugodziło. Wracamy do domu i zamiast cieszyć się na spokojny wieczór, myślimy, jak zaparkować samochód, żeby sąsiad miał kłopot z otwarciem bramy. Niby nic, ale się wkurzy. Absorbują nas ciosy, strategia cięć i trafień, bo jesteśmy uwikłani w to, jak rozgrywać naszą nienawiść. Takie uczucia formują się w postawy emocjonalne i pochłaniają bardzo wiele naszej żywotności. Nie mamy jej na swoje sprawy, bo cały czas jesteśmy skupieni na obiekcie naszej nienawiści. I to może trwać całe życie.
Magdalena Jankowska - Przypomniał mi się Salieri z "Amadeusza" Miloša Formana. Jemu nie minęło nawet po śmierci Mozarta.
Zofia Milska-Wrzosińska - No właśnie, miał talent, który ja powinienem mieć. Nie mogę mu tego odebrać, więc go zniszczę. Cokolwiek by tamta osoba zrobiła dobrego, ja to zakwestionuję. Zaprzeczam więc części rzeczywistości, przestaję ją dostrzegać, kręcę się w kółko wśród tych samych myśli. I mam coraz mniej satysfakcji z życia.
fragment rozmowy z miesięcznika PANI 11/2017