23/06/2026
W końcu przyszła do mnie ochota, żeby coś tutaj napisać. 😊
Nie dlatego, że "trzeba" być aktywną na Facebooku. Po prostu czasem przychodzi taki moment, kiedy chce się czymś podzielić.
Często łapię się na tym, jak niezwykłe są spotkania, które odbywają się na moim stole do masażu.
A to dlatego, że każdy człowiek jest inny, więc i każdy masaż też jest inny.
Najczęściej towarzyszy nam cisza. Bardzo ją lubię. Często zaczynam nasze spotkanie od krótkiego zatrzymania – kilku świadomych oddechów, chwili uważności, prostego przeskanowania ciała. Mam poczucie, że kiedy głowa choć na moment zwolni, również dotyk można poczuć pełniej.
Ale... czasem sama siebie zaskakuję. Trafia się osoba i już po kilku minutach wiem, że ten masaż będzie przegadany od początku do końca.
I wiecie co?
Wcale z tym nie walczę.
Bo to nie jest zwykłe gadanie.
To są spotkania serc.
Rozmawiamy o życiu. O radościach, trudnościach, marzeniach, lękach, o tym, co boli i o tym, co daje siłę. Czasem wypowiem kilka słów wsparcia, czasem zadam pytanie, czasem po prostu jestem i słucham.
Nie dlatego, że znam odpowiedzi.
Wręcz przeciwnie. Wierzę, że każdy z nas nosi je w sobie. Czasem potrzebujemy tylko bezpiecznej przestrzeni, żeby móc je usłyszeć.
Od dłuższego czasu sama uczę się żyć z większą uważnością. Przede wszystkim uczę się... nie oceniać. Zwłaszcza siebie, bo wewnętrzny krytyk naprawdę potrafi dać w kość.
Jestem właśnie w trakcie kursu mindfulness i każdego dnia odkrywam, jak wiele daje samo zauważanie swoich myśli i emocji. Pozwalanie im być, bez ciągłej walki i coraz częściej... również bez oceniania.
Myślę, że dlatego tak ważne jest dla mnie, żeby każdy, kto przekracza próg mojego gabinetu, mógł po prostu być sobą.
Bez udawania.
Bez konieczności bycia "wystarczającym".
Bez obawy, że zostanie oceniony.
Jeśli potrzebuje ciszy – jest cisza.
Jeśli potrzebuje rozmowy – jest rozmowa.
Jeśli potrzebuje po prostu pobyć w swoim świecie – również jest na to przestrzeń.
Bo właśnie o to chodzi w tych spotkaniach. O odrobinę wewnętrznej wolności. O bycie zauważonym. O możliwość bycia sobą.
Nie przyjmuję wielu osób w ciągu dnia. Nie dlatego, że nie mogłabym.
Po prostu bardziej od ilości wybieram jakość relacji. Chcę mieć czas. Uważność. Obecność. Chcę, żeby każde spotkanie było naprawdę spotkaniem.
I chyba właśnie za to jestem dziś najbardziej wdzięczna.
Za Wasze zaufanie.
Za cierpliwość, kiedy terminy są odległe.
Za wszystkie rozmowy, cisze, uśmiechy i wzruszenia.
Mam poczucie, że z takich spotkań obie strony wychodzą z czymś dobrym. Czasem z większym spokojem. Czasem z nową perspektywą. A czasem po prostu z poczuciem, że przez chwilę było się naprawdę wysłuchanym.
A że mało mnie tutaj...
Na ten moment nawet całkiem mi dobrze w tym cieniu. 😊
Może kiedyś będę się pokazywać częściej. A może nie.
Bo najpiękniejsze rzeczy i tak dzieją się poza ekranem.
P.S. I żeby nie było... oprócz spokojnego głosu potrafię też wydać z siebie całkiem niezły ryk. 😅 Na Wasze szczęście – nie podczas masażu.
Ściskam Was ciepło i do zobaczenia przy kolejnym spotkaniu. ❤️