29/08/2026
"Mamo, a co jeśli oni już mają swoich kolegów?”
Staś dowiedział się o przeprowadzce kilka miesięcy wcześniej.
Nowe mieszkanie.
Nowy pokój.
Nowa okolica.
I nowa szkoła.
Na początku nawet się cieszył.
„Będę miał większy pokój” - pomyślał.
„Może będzie fajnie”.
Ale im bliżej było pierwszego dnia w nowej szkole, tym częściej bolał go brzuch.
Nie mówił o tym mamie.
Przecież nic złego się nie działo.
Nie zmieniał szkoły dlatego, że coś zrobił.
Nie miał problemów z nauką.
Nikt go nie wyrzucał.
Po prostu rodzice się przeprowadzili.
A jednak Staś coraz częściej myślał:
„A co, jeśli oni już się wszyscy znają?”
I znali się.
Kiedy wszedł do klasy, dzieci rozmawiały ze sobą tak, jakby robiły to od zawsze.
Ktoś opowiadał o wakacjach.
Ktoś inny śmiał się z czegoś, czego Staś zupełnie nie rozumiał.
Kilka osób miało już swoje miejsca.
Swoich kolegów.
Swoje żarty.
Swoje historie.
Staś usiadł w ławce i przez chwilę zastanawiał się, czy może się odezwać.
Ale nie wiedział, do kogo.
Na przerwie stał pod ścianą.
Nikt go nie wyganiał.
Nikt się z niego nie śmiał.
A jednak czuł się tak, jakby wszyscy wiedzieli, że on tutaj nie pasuje.
Wieczorem mama zapytała:
- I jak było?
Staś wzruszył ramionami.
- Dobrze.
- Poznałeś kogoś?
- No… trochę.
To „trochę” było wszystkim, na co miał wtedy siłę.
Bo jak miał powiedzieć mamie, że przez cały dzień zastanawiał się, gdzie stanąć na przerwie?
Jak powiedzieć, że bał się podejść do grupki dzieci, bo nie wiedział, czy może?
Jak powiedzieć, że tęsknił za swoją starą klasą, nawet za tymi kolegami, z którymi czasami się kłócił?
I jak powiedzieć, że najbardziej bał się tego, że wszyscy będą mieli kogoś, a on nie będzie miał nikogo?
Następnego dnia znowu bolał go brzuch.
I kolejnego też.
Aż któregoś wieczoru powiedział:
- Mamo?
- Co, kochanie?
- A jak długo trzeba być nowym?
Mama usiadła obok niego.
Nie powiedziała:
„Nie martw się, na pewno szybko znajdziesz kolegów”.
Nie powiedziała:
„Musisz być odważniejszy”.
Powiedziała tylko:
- Nie wiem. Każdy potrzebuje na to trochę innego czasu. Ale nie musisz od razu czuć się tutaj jak u siebie.
Staś milczał.
- I wiesz co? - dodała mama. - To, że jeszcze nie masz tutaj swojego miejsca, nie znaczy, że go nie znajdziesz.
Staś pokiwał głową.
I chyba pierwszy raz od kilku tygodni poczuł, że nie musi udawać, że wszystko jest okej.
Bo czasami dziecko zmieniające szkołę nie potrzebuje od nas zapewnienia, że „będzie super”.
Potrzebuje usłyszeć:
„Wiem, że to może być trudne.”
„Masz prawo tęsknić za starą szkołą.”
„Nie musisz od razu mieć najlepszego przyjaciela.”
„Możesz potrzebować czasu.”
„A ja jestem obok.” 💚
Bo dla dorosłego przeprowadzka może oznaczać nowy początek.
A dla dziecka może jednocześnie oznaczać pożegnanie z całym światem, który do tej pory znało.
I zanim poprosimy je, żeby pokochało nową szkołę, dajmy mu prawo trochę za nią zatęsknić. 💚