Gabinet Psychoterapii i Rozwoju "Pomost" Beata Mosoń

Gabinet Psychoterapii i Rozwoju "Pomost"     Beata Mosoń "Gdy słucham, co mówisz, słyszę kim jesteś". R.W. Emerson Psychoterapia opiera się głównie na rozmowach terapeuty z pacjentem.

Gabinet Psychoterapii i Rozwoju "Pomost" oferuje:
* Konsultacje psychoterapeutyczne - 2-3 spotkania, których głównym celem jest bliższe przyjrzenie się swoim aktualnym trudnościom i lepsze zrozumienie siebie w obecnej sytuacji.
* Psychoterapia indywidualna - To wspólna podróż pacjenta i terapeuty, w której terapeuta podąża za pacjentem równocześnie wspomagając dookreślanie drogi dbając o bezpiecze

ństwo obojga. Poza funkcją leczącą, pełni również rolę wspierającą – uczy wykorzystywać naturalny potencjał, który w każdym jest obecny.
* Coaching - To proces trwający 3-6 miesięcy, w którym praca polega na aktywacji potencjału Klienta, uwolnieniu się od starych wzorców myślenia (w tym strachu, wątpliwości), przekonań, które są przeszkodą, by żyć pełnią życia i osiągnąć cele osobiste i zawodowe.

22/04/2026

"Pacjent stara się naprawić wcześniejszą krzywdę i dlatego wybiera terapeutę, który oferuje odmienne doświadczenia do tych, jakie zinternalizował w dzieciństwie; terapeuta zaś nie chce zawieść pacjenta, tak jak to zrobili jego opiekunowie w dzieciństwie. Jednak, co jest zadziwiająco nieuchronne, obie strony łapią się na powtarzaniu: pacjenci, którzy są przekonani, że wszystkie osoby mające związek z władzą i autorytetem są krytyczne, uruchamiają krytyczną część terapeuty; ci, którzy zakładają, że wszyscy mężczyźni są narcystyczni, w jakiś sposób wywołują u terapeuty płci męskiej narcyzm, i tak dalej. Jeśli nasze nadzieje, że dzięki zrozumieniu uzdrowimy kogoś miłością, są płonne, jeśli w zamian powtarzamy ból przeszłości, to gdzie jest miejsce na miłość? Myślę, że miłość terapeuty jest doświadczana głównie w pracy nad powtórzeniami. Klient może czuć się tak samo mocno zraniony jak w przeszłości, lecz terapeuta, w przeciwieństwie do jego wczesnych obiektów miłości, toleruje jego ból, wie, że ich interakcja wydaje się klientowi znajoma, i za pomocą empatii oraz interpretacji pomaga mu opanować umiejętność rozróżnienia tego, co dzieje się teraz, od tego, co wydarzyło się w przeszłości. Odtwarzanie tej sytuacji jest poddawane nieoceniającemu badaniu, co prowadzi ostatecznie do wzrostu poczucia sprawczości ."

Nancy McWilliams, Psychoterapia Psychodynamiczna
fot Drew Farwell

Niech te Święta Wielkanocne będą czasem łagodnego zatrzymania i uważności na to, co w Tobie żywe.Niech przyniosą przestr...
04/04/2026

Niech te Święta Wielkanocne będą czasem łagodnego zatrzymania i uważności na to, co w Tobie żywe.
Niech przyniosą przestrzeń na oddech, regenerację i czułe spojrzenie na własne emocje – bez oceniania i pośpiechu.
Niech to będzie czas, który pozwoli Ci dostrzec swoją siłę w kruchości, a także nadzieję, która rodzi się nawet po trudnych doświadczeniach.
A odradzająca się wiosna niech przypomina, że zmiana jest procesem i że każdy krok, nawet najmniejszy, ma znaczenie.
Spokojnych, dobrych Świąt – takich, jakie są Ci naprawdę potrzebne.

Czym jest psychoterapia...
29/03/2026

Czym jest psychoterapia...

Czym jest psychoterapia? To proces: rozmawiania ze sobą i otwierania się jednego człowieka na drugiego, pacjenta na terapeutę, a terapeuty na pacjenta w coraz bardziej pogłębiającym się kontakcie.
To opowieści pacjentów o ważnych wydarzeniach ze swojego życia, o różnych, zwłaszcza tych dla nich trudnych, myślach i przeżyciach. Zazwyczaj rozmawiamy z pacjentami o zwykłych, codziennych sprawach, tej prozie życia, która najlepiej pokazuje trudności, ale też jest poligonem pracy nad zmianą. Często bieżące sprawy powodują skojarzenia prowadzące do przeszłości, często pojawiają się nowe wspomnienia. Wiele razy – w trakcie terapii - mówimy o tym samym, ale za każdym razem pojawia się coś nowego, jak w fotografii - nowe ujęcie. Droga nie jest linearna. W pewnym momencie, czasem bardzo szybko, pojawia się zaangażowanie emocjonalne i tworzy się więź pacjenta z terapeutą. Procesy są dwa.
W jednym z nich jesteśmy przeżywani jako rozmaite postaci z życia pacjenta: tego teraz i tego z przeszłości. To w naszym języku nazywa się "przeniesieniem". Jest nieuchronne, obecne zresztą nie tylko w procesie psychoterapii, ale w ogóle w życiu i bardzo cenne, ponieważ daje kanwę do rozmowy o tym, czego pacjent doświadczył kiedyś i jak te przeszłe doświadczenia odtwarzają się dziś w gabinecie.
Drugi proces zaś to budowanie relacji tu i teraz; w wymianie - kiedy obie strony zastanawiają się nad tym, co zostało powiedziane i dlaczego tak, a nie inaczej. Pochylają się, jak krawcowe nad materiałem. Ta tkanina – opowieść pacjenta o sobie i swoim życiu zaczyna być wspólnie krojona w nowy kształt. Pojawiają się odkrycia, np. inne odczuwanie siebie, tego, kim się jest, wydobywają się nowe możliwości emocjonalne czy tworzy sieć nowych znaczeń; inne rozumienie siebie i swojej historii. (...) [Bywa, że pojawia się w gabinecie agresja] -złość na nas, rozczarowanie, niezadowolenie. Zresztą dlaczego pacjent miałby być tylko zadowolony? Rzadko się zdarza, żeby pacjent mi wymyślał, o wiele częściej po prostu mówi, że się zezłościł; często też jest to atak pomiędzy słowami. Pacjentka opowiada z przekonaniem o kolejnych koleżankach, które bardzo chwalą swoich terapeutów, a zwłaszcza swoje terapeutki. Ile mają z nich pożytku! Nie są – to w domyśle – takie beznadziejne, jak ja… Choć zdarzają się i tacy, chyba najtrudniejsi, pacjenci wypełnieni destrukcyjną, agresywną wściekłością, nienawiścią… Terapeuta jest bardzo dobrym obiektem, ponieważ wiadomo, że nie odda ciosu. Są pacjenci, dla których to frajda, że można okładać terapeutę. Słuchamy, dajemy się w jakimś sensie użyć i nazywamy ten kształt relacji, która odtwarza się w gabinecie, powiedzmy: „odwetem na bezkarnym rodzicu”. Robimy to, by pacjent zrozumiał, po co to robi, by zobaczył siłę swojej destrukcji, desperacji i rozpaczy."

Monika Miller-Nadolska, fragment rozmowy z Dariuszem Bugalskim do książki "Psychoterapia dziś".
fot Luke Jones

29/03/2026

Chociaż pacjenci mogą być całkowicie nieszczęśliwi, to jednak są przywiązani do swoich sposobów radzenia sobie ze światem. Osiągnęli wewnętrzną równowagę, która jest zagrożona przez rozpoczęcie psychoterapii. Zmiana może być najbardziej przerażającą perspektywą dla ludzi, którzy okopali się w specyficznych wzorcach zachowania, myślenia, odczuwania i relacji. Umocnienie własnych pozycji przed potencjalnym wtargnięciem terapeuty może się wydawać najbezpieczniejszym sposobem postępowania. Pacjenci mogą przejawiać opór wobec terapii na tysiące sposobów: spóźniają się, zachowują pewne rzeczy w tajemnicy, zapominają o opłacie, zapominają o sesji, milczą, ograniczają swoje wypowiedzi do programów telewizyjnych, które widzieli w ostatnim tygodniu, lub koncentrują się na najnowszych wiadomościach przez 30 min z 50-minutowego spotkania. Jedną z najczęstszych form oporu jest unikanie jakiejkolwiek ciągłości w omawianym temacie między jedną sesję a drugą, tak jakby każda godzina terapii stanowiła nowy początek.

Glen O. Gabbard Długoterminowa Psychoterapia Psychodynamiczna.

🍀 23 lutego - Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją 🍀"...Zawsze miałem się za osobę stosunkowo odporną, stosunkowo silną, ...
23/02/2026

🍀 23 lutego - Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją 🍀

"...Zawsze miałem się za osobę stosunkowo odporną, stosunkowo silną, zdolną do poradzenia sobie ze wszystkim. Ale potem przyszedł ciąg życiowych ciosów..."

Stresujące wydarzenie w życiu – śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, przeprowadzka w odległe miejsce, odrzucenie w relacji miłosnej – mogą uruchomić depresję. Jednocześnie depresja może powodować lub pogłębiać stres. Andrew Solomon, wykładowca psychologii klinicznej na uniwersytecie Columbia i świetny pisarz, opisuje, jak jego samego ogarnęła depresja po serii ciężkich zdarzeń w życiu:

Zawsze miałem się za osobę stosunkowo odporną, stosunkowo silną, zdolną do poradzenia sobie ze wszystkim. Ale potem przyszedł ciąg życiowych ciosów. Zmarła moja matka. Zakończył się mój długoletni związek i rozpadło się wiele innych rzeczy. Zdołałem wyjść z tych kryzysów mniej więcej cało, ale po kilku latach zauważyłem u siebie częste poczucie znudzenia […]. Pamiętam, że szczególnie męczyło mnie odsłuchiwanie wiadomości na automatycznej sekretarce po powrocie do domu. Zamiast cieszyć się z kontaktu ze znajomymi, myślałem, ile trzeba będzie teraz wykonać telefonów do tych ludzi. Wychodziła wtedy moja pierwsza powieść i spotkała się z dość pochlebnymi recenzjami. Ale nic mnie to nie obchodziło. Przez całe życie marzyłem o opublikowaniu własnej powieści i właśnie się to spełniło, a ja czułem tylko pustkę. Ciągnęło się to przez dłuższy czas. […].

Potem […] wszystko zaczęło mi się wydawać przeogromnym, przytłaczającym wysiłkiem. Myślałem sobie: „Hmm, wypadałoby coś zjeść na drugie śniadanie”, i zaraz potem: „Ale trzeba by wyciągnąć jedzenie. Położyć na talerzu. Pokroić. Gryźć to. Połykać” […]. Zdawałem sobie sprawę, że doświadczam czegoś idiotycznego. Było to jednak realne, fizyczne i dojmujące, a ja tkwiłem bezradnie w uścisku tego czegoś. W miarę upływu czasu zobaczyłem, że coraz mniej robię, rzadziej gdzieś wychodzę, rzadziej spotykam się z ludźmi, mniej myślę, mniej czuję.

Potem nastał lęk. […]. Najnieznośniejszym piekłem depresji jest poczucie, że nigdy się z niej nie wydobędziesz. Jeśli można złagodzić to poczucie, to wtedy stan, choć nędzny, jest do wytrzymania. Gdyby jednak ktoś mi wtedy powiedział, że będę musiał doznawać tego przeszywającego lęku przez następny miesiąc, to bym się zabił, bo każda sekunda tego miesiąca byłaby nieznośna. To jest nieustanne poczucie skrajnego przerażenia przy jednoczesnej niewiedzy, czego się boisz. Przypomina to odczucie, gdy się poślizgniesz lub potkniesz – to wrażenie, że ziemia nagle na ciebie naciera. Tyle że wtedy ono trwa może półtorej sekundy, a faza lękowa mojej pierwszej depresji trwała sześć miesięcy. To mnie niewyobrażalnie paraliżowało […].
Robiło mi się coraz gorzej, aż w końcu po obudzeniu się pewnego dnia pomyślałem wręcz, że chyba miałem udar. Pamiętam, jak leżałem w łóżku i myślałem, że jeszcze nigdy w życiu nie czułem się tak źle i że chyba powinienem do kogoś zadzwonić. Spojrzałem z łóżka na telefon na nocnej szafce, ale nie miałam siły wyciągnąć ręki i wykręcić numeru. Wreszcie to on zadzwonił. Zdołałem podnieść słuchawkę i powiedziałem: „Mam bardzo poważne problemy”. Wtedy dopiero zacząłem szukać antydepresantów i na poważnie leczyć się ze swojej choroby.

Zaburzony Umysł. Co nietypowe mózgi mówią o nas samych.

Eric R. Kandel

Smacznego😃https://www.facebook.com/share/p/1J93q5yBhd/
12/02/2026

Smacznego😃

https://www.facebook.com/share/p/1J93q5yBhd/

Tłusty Czwartek: rozszerzony katalog mechanizmów obronnych:

🍩 Racjonalizacja
„To element dziedzictwa kulturowego. W zasadzie spełniam obowiązek społeczny.”

🍩Zaprzeczenie
„To mały pączek.” (ma 12 cm średnicy).

🍩Wyparcie
„Nie pamiętam momentu, w którym sięgnąłem po czwartego.”

🍩Projekcja
„Ty to chyba masz problem z jedzeniem słodyczy.”

🍩 Rozszczepienie
Przed południem: „Pączki są cudowne.”
Wieczorem: „Pączki są złe. Ja jestem beznadziejny.”

🍩 Regresja
„Chcę z marmoladą jak w dzieciństwie!”

🍩 Intelektualizacja
„Cukier aktywuje układ nagrody poprzez dopaminergiczne ścieżki mezolimbiczne.”

🍩 Przemieszczenie
Złość na szefa → pączek z różą.

🍩Sublimacja
„Nie zjem ani jednego. Napiszę o tym post psychoedukacyjny.”

Smacznego!

Pułapki w związku, czyli co się dzieje, gdy hormonowa euforia słabnie, a pojawia się codzienność...
04/02/2026

Pułapki w związku, czyli co się dzieje, gdy hormonowa euforia słabnie, a pojawia się codzienność...

"To, co fascynuje, później irytuje
Kiedy zapytać parę w kryzysie o początki związku i o to, co partnerów z tej pary wzajemnie do siebie przyciągnęło, bardzo często można usłyszeć, że są to dokładnie te same cechy, które obecnie wydają się im nie do wytrzymania. Na początku związku cechy partnera mogą wydawać się orzeźwiającym dopełnieniem naszych własnych, z biegiem czasu jednak te różnice potrafią zacząć uwierać. Częściowo dzieje się tak dlatego, że relacje (i ludzie) ewoluują. Najczęściej też nie myślimy o ciemnych stronach jakiejś konkretnej cechy. Hipnotyzująca faza „miesiąca miodowego” w miłości sprawia, że jesteśmy wręcz pod wpływem biologicznego „zaklęcia” – nasze mózgi dosłownie toną wtedy w neuroprzekaźnikach (dopaminie, oksytocynie), przez co wszystko w ukochanej osobie wydaje się czarujące. Badania potwierdzają, że aktywność mózgu w fazie zauroczenia różni się od tego, co dzieje się na późniejszych etapach relacji. Na początku może nam się wydawać urocze nawet obiektywnie irytujące zachowanie (np. krzyczenie do telewizora podczas meczu? „Ależ on jest pełen pasji!” – myślimy). Ten proces nazywamy idealizacją – uwypuklamy zalety partnera i przymykamy oko na jego wady. Jednak sama biologia i ekscytacja nie są na zawsze. Gdy związek dojrzewa i hormonowa euforia słabnie, pojawia się codzienność – a wraz z nią świadomość, że niektóre „urocze” przyzwyczajenia w praktyce bywają trudne do zniesienia. Dodatkowo, na przestrzeni lat zmieniają się nasze osobiste potrzeby i życiowe okoliczności. Cecha, która w jednym kontekście była atrakcyjna, w innym może stać się źródłem problemów. Mając 25 lat można uwielbiać beztroską impulsywność swojego chłopaka, ale dekadę później, gdy oboje jesteśmy obciążeni hipoteką i wychowujemy dwójkę dzieci, ta sama impulsywność (np. spontaniczny wypad na weekend czy duży zakup bez uzgodnienia z drugą stroną) potrafią wywoływać niepokój, a nie podziw. Albo odwrotnie – zakochaliśmy się w kimś spokojnym i przewidywalnym, ale po 10 latach ta „stabilność” zaczyna sprawiać wrażenie nudnej rutyny, a my tęsknimy za odrobiną spontaniczności. Niestety im bardziej ekstrawagancka różnica lub cecha, tym bardziej narażona jest ona na „przemianę w największego wroga”. W końcu to właśnie to, co na początku się wyróżnia i zachwyca (np. intensywny temperament czy wyjątkowość), może po latach zmienić się w coś drażniącego. Natomiast cechy, które pierwotnie wydawały się „dokładnie takie jak u mnie” (np. wspólne zainteresowania) rzadziej obracają się przeciwko nam. Innymi słowy, czas potrafi zmienić zaletę w źródło stresu, jeśli para nie potrafi się do tych zmian wspólnie dostosować."

Matylda Porębska, Pułapki w związku
Newsweek Psychologia, dwumiesięcznik 3/2025
fot Nick Fewings

Święta Bożego Narodzenia to szczególny moment zatrzymania – okazja, by wsłuchać się w siebie z większą łagodnością. To c...
23/12/2025

Święta Bożego Narodzenia to szczególny moment zatrzymania – okazja, by wsłuchać się w siebie z większą łagodnością. To czas, w którym emocje bywają intensywne: radość może mieszać się z tęsknotą, wdzięczność z refleksją, a spokój z potrzebą odpoczynku. Wszystkie te doświadczenia są w porządku.

Życzę Ci aby te Święta były przestrzenią na uważność wobec własnych granic, na zgodę na odpoczynek bez poczucia winy i na życzliwość wobec siebie – taką, jaką często łatwiej ofiarować innym. Niech będzie to czas regulowania emocji, a nie ich oceniania, czas bycia „wystarczająco dobrym”, a nie idealnym.

Na nadchodzący rok życzę odwagi do zaglądania w głąb siebie, cierpliwości wobec procesu zmian oraz zaufania, że nawet małe kroki mają znaczenie🍀

Zdjęcie: pexels

Adres

J. Piłsudskiego 8
Gorlice
38-300

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii i Rozwoju "Pomost" Beata Mosoń umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii i Rozwoju "Pomost" Beata Mosoń:

Skróty

Udostępnij