Zapach Ziemi

Nie patrzę już na dzieci tak samo...Są takie książki, które czytasz i odkładasz na półkę. I są takie, po których odkłada...
26/08/2026

Nie patrzę już na dzieci tak samo...

Są takie książki, które czytasz i odkładasz na półkę. I są takie, po których odkładasz książkę, ale jeszcze długo nie możesz odłożyć własnych myśli. Dla mnie właśnie taka była „Spoglądając w duszę dziecka” Berta Hellingera.

Zaczęłam ją czytać z myślą o dzieciach. O tym, dlaczego czasami zachowują się w sposób, którego zupełnie nie rozumiemy. Dlaczego jedno dziecko jest pełne lęku, inne bierze na siebie odpowiedzialność za wszystkich, a jeszcze inne jakby nie potrafi znaleźć swojego miejsca.

A potem zobaczyłam, że coraz częściej myślę o sobie. O własnym dzieciństwie. O tym, czego jako dziecko nie rozumiałam, a co dopiero jako dorosła zaczynam oglądać z innej perspektywy.

I chyba właśnie tutaj ta książka zrobiła mi największą niespodziankę. Hellinger bardzo często patrzy na dziecko nie jak na „problem do rozwiązania”, ale jak na część większej historii. Rodziny. Relacji. Straty. Przemilczeń. Lojalności, o których dziecko przecież nie ma pojęcia.

Teraz już wiem, że dziecko może nieść coś, co wcale nie należy do niego...

I nagle zaczynasz patrzeć inaczej. Nie tylko na swoje dziecko. Na siebie również. Bo ile razy dorosły człowiek przez całe życie próbuje być kimś, kim musiał stać się bardzo wcześnie?

Grzecznym dzieckiem. Tym, które nie sprawia problemów. Tym, które pociesza mamę. Tym, które wszystko rozumie. Tym, które „da sobie radę”.

A później takie dziecko dorasta i nawet jako dorosła kobieta nadal automatycznie sprawdza, czy wszystkim wokół jest dobrze, zanim zapyta siebie, czy jej jest dobrze.

I właśnie dlatego nie czytałam tej książki wyłącznie jako książki o dzieciach. Czytałam ją trochę jak książkę o tym, co zabieramy ze sobą z dzieciństwa.

Hellinger pokazuje swoje przypadki, rozmowy i ustawienia. Ta książka pokazała mi coś ciekawego...

Zanim nazwę zachowanie dziecka problemem, mogę najpierw spróbować zobaczyć stojącego za nim człowieka. I to jest dla mnie ogromna różnica.

Ta książka potrafi otworzyć drzwi do własnego dzieciństwa.

To jest raczej książka do odkładania.

Do zaznaczania.

Do wracania do niektórych historii po kilku tygodniach.

Bo czasami dopiero po czasie orientujesz się, że jakieś zdanie zostało w Tobie.

I jeszcze jedna rzecz bardzo mi się w niej podoba.

Hellinger nie próbuje zrobić z dzieci kogoś, kogo trzeba nieustannie naprawiać.

W jego spojrzeniu jest założenie, że pod tym wszystkim, co trudne, jest dziecko, które chce przynależeć, być kochane i mieć swoje miejsce.

A może właśnie tego potrzebujemy czasami najbardziej? Nie kolejnej instrukcji wychowywania. Nie kolejnej listy tego, co robimy źle. Tylko zatrzymania się przy własnym dziecku. I przy własnym wewnętrznym dziecku.

Bo czytając tę książkę, coraz mocniej czułam, że kiedy patrzymy na dzieci, bardzo często patrzymy również na siebie.

Na swoje lęki.

Na własne niespełnione potrzeby.

Na to, czego nam kiedyś zabrakło.

I może dlatego najważniejsze pytanie po tej książce nie brzmi:

„Co jest nie tak z moim dzieckiem?”

Tylko:

„Na co patrzę, kiedy patrzę na moje dziecko?”

To pytanie zabieram ze sobą.

💚💚💚

Współpraca recenzencka z wydawnictwem Wydawnictwo Virgo

26/08/2026
Nigdy nie będę piękna.Takie to dziwne zdanie, prawda?Bo przez pół życia uczono nas, że powinnyśmy być piękne. Szczupłe, ...
20/08/2026

Nigdy nie będę piękna.

Takie to dziwne zdanie, prawda?

Bo przez pół życia uczono nas, że powinnyśmy być piękne. Szczupłe, zadbane, młode, gładkie, kobiece w ten konkretny sposób. Pasujące do obrazka.

A ja chyba już nie chcę pasować.

Mogę być dziwna.

Mogę mieć potargane włosy, sukienkę, której nikt poza mną nie rozumie i zachwycać się chwastem rosnącym przy drodze.

Mogę śpiewać stare pieśni, farbować ubrania liśćmi, zbierać zioła, gadać do roślin i zachwycać się księżycem.

Mogę nie wiedzieć, co wypada.

Mogę się śmiać za głośno.
Mogę mieć zmarszczki.
Mogę nie wyglądać jak kobieta z reklamy.
Mogę mieć własny rytm.

I wiecie co?

Coraz bardziej podoba mi się ta wersja mnie.

Bo piękno jest cudze. Ktoś zawsze ustala, czym w tym sezonie jest piękna kobieta.

A dziwność?

Dziwność jest moja.

I chyba właśnie w niej pierwszy raz naprawdę czuję się sobą. 🌿

Więc jeśli kiedyś pomyślę: „Nigdy nie będę piękna”...

to odpowiem sobie:

„Ale mogę być dziwna. I to może być jeszcze lepsze.”

A Ty, na którym miejscu stawiasz siebie?Bardzo często mamy takie poczucie, że cały świat stawia nas na ostatnim miejscu....
19/08/2026

A Ty, na którym miejscu stawiasz siebie?

Bardzo często mamy takie poczucie, że cały świat stawia nas na ostatnim miejscu.

Najpierw dziecko.
Najpierw partner.
Najpierw dom.
Najpierw praca.
Najpierw potrzeby wszystkich dookoła.

A my?

„Ja później”.

Tylko zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie jedno niewygodne pytanie:

Kto tak naprawdę stawia mnie na ostatnim miejscu?

Bo może nie zawsze robi to świat.
Może czasami robimy to my same.

Co by się stało, gdybyś dzisiaj postawiła siebie na pierwszym miejscu?

Gdybyś powiedziała:
„Teraz jest mój czas na odpoczynek”.

I naprawdę odpoczęła przez pół godziny, zamiast w tym czasie sprzątać, odpisywać na wiadomości i ogarniać kolejne sprawy.

Co by się stało, gdybyś powiedziała:

„Kochani, wyjeżdżam na weekend. Musicie sobie poradzić beze mnie”.

I nie czuła przy tym wyrzutów sumienia?

Co by się stało, gdybyś zabrała się do pracy dopiero wtedy, kiedy naprawdę odpoczniesz?

Gdybyś przestała dawać innym resztki swojej energii, a zaczęła wchodzić w relacje wtedy, kiedy sama jesteś nakarmiona, wypoczęta, spokojna i masz jeszcze coś z siebie do dania?

Jaka byłaby wtedy jakość twoich relacji?

Bo może dbanie o siebie wcale nie jest egoizmem.

Może jest odpowiedzialnością.

Może kobieta, która potrafi powiedzieć „teraz potrzebuję odpocząć”, nie jest mniej dobrą mamą, partnerką, córką czy przyjaciółką.

Może po prostu przestaje znikać we własnym życiu.

Więc dzisiaj zapytaj siebie:

Na którym miejscu jestem w swoim własnym życiu?

I jeśli odpowiedź brzmi: „na ostatnim”...

to może właśnie nadszedł czas, żeby coś z tym zrobić. ❤️

18/08/2026

Dziś znowu spotkałyśmy się, żeby śpiewać ludowe pieśni. 🌿

I jest w tym coś niezwykłego. Bo kiedy zaczynamy śpiewać stare melodie, nagle robi się jakoś ciszej w środku. Jakbyśmy na chwilę wracały do czegoś bardzo prostego i bardzo naszego.

Śpiewałyśmy pieśni, które kiedyś towarzyszyły kobietom przy pracy, spotkaniach, świętach i zwyczajnych dniach. Bez sceny, bez oceniania, bez potrzeby, żeby śpiewać idealnie. Po prostu razem.

I chyba właśnie to lubię najbardziej. Że każda z nas przychodzi z własnym głosem, a kiedy zaczynamy śpiewać razem, powstaje z tego coś zupełnie nowego.

Taki mały kobiecy krąg. Głosy, historie i pieśni, które nie powinny zostać zapomniane. ❤️

Dziękuję Wam za ten wieczór. I już wiem, że chcę takich spotkań więcej. 🌾🎶

Adres

Gorzów Wielkopolski

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zapach Ziemi umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Zapach Ziemi:

Skróty

Udostępnij