08/09/2026
Mamcia znalazła mnie jako małego bączka. Tak sobie umierałam z boku, nie zwracając niczyjej uwagi. Żyłam na kredyt marząc o czymś więcej. O domu. O miłości, o cieple. O jedzeniu i przytuleniu. I żeby w końcu było ciepło. Mogłam dać w zamian katar, zapalenie płuc i nikłą nadzieję na wspólne życie w przyszłości. Ale mamcia miała nadzieję i zaniosła mnie do Miausa. Było mi trochę głupio, bo moje życie wisiało na skrawku. Minęło trochę czasu. Miesiąc. Niby nic, a jednak trochę. Z 250 gram kociego nieszczęścia jestem już niespełna kilogramową dziewczyną. Żyję, oddycham, jem, cieszę się życiem. Pomagajcie bezdomniakom. Wielu z nich czeka na wasz dar życia ❤️
P.S. chciałam wstawić malutką na Dzień Kota, ale tak bardzo się bałam, że zapeszę... Ryzyko minęło bezpowrotnie ❤️❤️❤️