17/07/2026
Nasz terapeuta i psycholog Jacek Wolszczak - terapia nastolatków napisał tekst o tym, co przynosi ulgę rodzicom w kryzysie.
- Czekamy w napięciu na moment, który nazwiemy „normalnością”. Tymczasem życie bardzo rzadko wygląda jak prosta linia prowadząca od kryzysu do szczęścia. Życie samo w sobie jest sinusoidą - pisze Jacek i podaje jeden ze sposobów na to, jak możemy ćwiczyć zmianę perspektywy.
───
Pracownia Terapii i Rozwoju Badanie Świata w Grodzisku Maz.
Psychoterapia, arteterapia, mindfulness | stacjonarnie i online
Kontakt: [email protected]
- Jeszcze będzie inaczej.
- Jeszcze będzie normalnie.
- Jeszcze się ułoży.
- Byle bym to przetrwał/przetrwała…
Ileż nadziei, tęsknoty i zmęczenia mieści się w tych zdaniach. Zwłaszcza, gdy pojawiają się jako myśli rodzica, który przeżywa kryzys. Rodzica, który towarzyszy swojemu dziecku w kryzysie.
Bo kryzys często przykrywa wszystko inne, spychając nas do narożnika, na którym ktoś wyskrobał drukowanymi literami:
MUSZĘ CZEKAĆ NA [zmianę, spokój, ciszę, brak lęku, brak konfliktów, uśmiech nastolatka, koniec choroby itd….]
Czekamy w napięciu na moment, który nazwiemy „normalnością”. Tymczasem życie bardzo rzadko wygląda jak prosta linia prowadząca od kryzysu do szczęścia.
Życie samo w sobie jest sinusoidą.
Nawet kiedy wychodzimy z kryzysu, nadal będą gorsze dni. Nadal będą łzy, zwątpienie, złość.
Ale będą też dni lekkie. Chwile bliskości. Małe oddechy. Niestety, nasz mózg nie traktuje ich sprawiedliwie.
Kiedy żyjemy w przewlekłym stresie, nasz układ nerwowy przełącza się w tryb przetrwania. Wtedy zaczynamy skanować rzeczywistość głównie w poszukiwaniu zagrożeń.
Nie zauważamy tego, co dobre. Często z totalnego przemęczenia. Trudno być uważnym na to, co „dobre”, jeśli wciąż powracają myśli nie dające wytchnienia…
- A co jeśli…
- Jak ja się o nią/niego boję…
Wiele osób myśli, że szczęście przyjdzie razem z wielką zmianą. Że będzie spektakularne. Że poczujemy ulgę od stóp do głów. A przecież większość dobrych momentów, które mamy za plecami wygląda zupełnie inaczej.
To nastolatek, który po tygodniu milczenia rzuca mimochodem:
- Mamo, gdzie jest ładowarka?
To nastolatka, która przyszła do nas wieczorem, usiadła na kanapie i przy nas przegląda telefon.
To syn, który wyszedł ze swojej ciemnej nory i napił się z nami herbaty.
To córka, która – choć nie powiedziała, że nas kocha – zjadła razem z nami kolację i powiedziała, że „było pyszne”…
Że niby nic? Że to wciąż kryzys? Że to za mało, by odnotować jako choćby stan neutralny? Rodzic w kryzysie często też tak pomyśli.
A przecież…
jeszcze wczoraj nie odzywał/a się wcale. Tydzień temu wybuchł/a w złości. Przedwczoraj padły z jej/jego ust raniące słowa. W poniedziałek się s*a*m*o*o*k*a*l*e:c*z*y*ł/a, po zerwaniu z chłopakiem/ dziewczyną.
Owszem, to nie są fajerwerki. Ale mogą być iskrami, a ten kto rozpalał ognisko w lesie, wie, że wszystko zaczyna się od iskry, czyż nie?
Tymczasem, jedna trudna rozmowa potrafi przykryć dziesięć spokojnych dni. Kolejna awantura sprawia, że zapominamy o wszystkich momentach, kiedy było zwyczajnie.
Dzieje się tak, bo nasz mózg dużo szybciej zapamiętuje zagrożenia niż bezpieczeństwo. Dlatego tak ważne jest świadome zauważanie tego, co neutralne i dobre. To sprawia, że dajemy sobie szansę na zobaczenie całości obrazu.
Trochę jak w galerii sztuki: gdy podejdziemy za blisko, nie widzimy całości. Skupiamy się na szczegółach. Owszem, możemy skupić się na pojedynczym pociągnięciu pędzla, ale jednocześnie sprzed oczu znika nam całość.
Jak to można ćwiczyć?
Na przykład, Drogi Rodzicu, kup sobie duży zeszyt, który ma np. 100 kartek i format znacznie większy. Każdego wieczoru, wpisuj datę i odpowiedz sobie w nim na trzy pytania:
- Co dziś było spokojne?
- Co dziś było choć odrobinę łatwiejsze niż tydzień temu?
- Za co jestem dziś wdzięczna/y, choć wydaje się to drobiazgiem?
Tu chodzi właśnie o coś małego, niepozornego, być może Twoim zdaniem tak „codziennego, że nie warto nawet o tym wspominać”:
– wypita ciepła kawa,
– pięć minut ciszy,
– uśmiech ekspedientki,
– SMS od przyjaciółki,
– to, że dziecko wyszło z pokoju,
– własny spacer.
Po prostu je zapisuj. Nie oceniaj. Nie próbuj porównywać. Nie skupiaj się na tym, czy to istotne albo duże. Wróć do zeszytu po dwóch tygodniach. Przeczytaj pierwszą stronę. Zaręczam, że zdziwienie murowane.
Bo prostych, „codziennych” momentów nie pamiętamy.
Bo to, co neutralne często uznajemy za nieważne.
Bo małe zmiany są ukryte w codzienności.
Bo to, co się zmienia odrobinkę nie powoduje euforii.
Bo często czekamy na wybuch: zmianę, która odcina nas od tego, co było trudne, stresujące, ciężkie, smutne, przerażające, traumatyczne.
Tymczasem: nie będzie wybuchu.
Będzie za to szansa na przyjrzenie się całemu obrazowi, z dalszej perspektywy. A jak wiadomo, perspektywa się zmienia. W zależności od tego, gdzie siedzimy.
A to zależy wyłącznie od nas.
Obraz: Alexa z Pixabay (z wykorzystaniem AI)
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata w Grodzisku Maz. i online
e-mail: [email protected]