08/07/2026
„Folia NRC swoją złotą stroną przepuszcza promieniowanie cieplne, srebrną odbija”.
W tym zdaniu chyba tylko słowo „folia” jest prawdziwe.
Inne kwiatki:
„Eksperci podkreślają, że folię należy zamocować na zewnątrz okna, kierując stronę srebrną na zewnątrz, a złotą do środka mieszkania” - pisze Onet.
„Złotą stronę należy skierować do ciała, a srebrną na zewnątrz. Srebrna powłoka odbija promienie słoneczne, a złota zapobiega nagrzewaniu ciała”. czytamy na stronach Apteki DOZ.
„Złota strona przylegająca do ciała nie zatrzyma ciepła opuszczającego Twój organizm" - edukuje Decathlon.
Itd.
Po pierwsze…
To nie jest żadna folia „NRC”. NRC to akronim Narodowej Rady Badań Naukowych (National Research Center w USA). Samą folię wynalazła jednak NASA w 1964 r.
Skąd nazwa „folia NRC”? Otóż… nie wiadomo. Fajnie brzmi i tak ją ustawili pierwsi importerzy do Polski. Poza Polską tak się jej nie nazywa. Za granicą to „folia termiczna” lub „koc kosmiczny” (space sheet).
Po drugie…
Pierwotny pomysł to była folia z polipropylenu (tego samego, z którego robi się deski sedesowe). Z jednej strony warstwa złota, z drugiej srebra powodowałaby, że rzeczywiście ciepło promieniowałoby lepiej w jedną stronę.
Skąd „złoty” kolor? Otóż w kosmosie nie używa się tanich i łatwotopliwych plastików. Jednak złote folie, które często widać na filmach z wnętrza statków to nie złoto, ale poliimid (nazwa handlowa Kapton®). To tworzywo wytrzymuje temperatury od −269 do +400 °C (czyli prawie od zera bezwzględnego do temperatury szyby kominka na drewno). Nie zgadniecie, jaki ma kolor.
Złoty! 🙂
Nadal jednak nie ma tam grama złota. Nadal taka folia działa identycznie „w obie strony”.
No i tutaj powoli dochodzimy do sedna zagadki.
Po trzecie…
To, co w Polsce nazywamy „folią NRC”, jest tak naprawdę wielkim papierkiem od cukierka. To po prostu folia PET (to samo tworzywo, z którego robi się butelki). Taka folia jest pokryta ultracienką warstwą aluminium. Najstarsi górale nie potrafią jednak powiedzieć, po co ten żółty lakier. Fajnie wygląda: z jednej srebrna z drugiej złota.
Taki jeden „koc termiczny” kosztuje ok. 7 zł.
Składa się z:
1. Folii PET za około 20 groszy.
2. Aluminium za około 0,2 grosza.
3. Żółtego lakieru za 0,5 grosza.
4. Marży i VAT za 6,8 zł.
Marketingowa ściema w czystej postaci.
No ale „kosmiczna technologia NASA” lepiej brzmi niż „metalizowana płachta folii”.
Najważniejsze, że działa. Tak samo ze złotej strony, jak ze srebrnej.
Kiedy będziecie chcieli się ogrzać lub schłodzić taką folią, to pamiętajcie: kolor nie ma znaczenia. Różnice w tzw. odbijalności termicznej strony „srebrnej” i „złotej” na poziomie (odpowiednio) 96% i 98%. Nie mają żadnego znaczenia w praktyce.