17/05/2026
Coraz częściej myślę o tym,
ile rzeczy odbieramy sobie zupełnie nieświadomie.
Odpoczynek — bo jeszcze „za mało zrobiłam”.
Spokój — bo ciągle trzeba coś więcej.
Czułość wobec siebie — bo łatwiej wymagać niż słuchać siebie naprawdę.
Slow life nie sprawił, że życie stało się idealne.
Ale nauczył mnie zauważać momenty, w których mogę być bliżej siebie zamiast bliżej kolejnej presji.
I może właśnie od tego zaczyna się wellbeing.
Nie od perfekcyjnej rutyny.
Tylko od pytania:
„Czego dziś już nie chcę sobie odbierać?
P. ☺️