10/06/2026
Po wielu latach powróciłam do kolejnego czytania „Biegnącej…” To niesamowite, jak za każdym razem, podczas wszystkich moich lektur książki, w każdej opowieści znajduję wskazówki do rozwiązania moich supełków. A mam ich jeszcze wiele.
Chciałam zwrócić szczególną uwagę na fragment: „Podobnie stara rana psychiczna. Mnóstwo ludzi nosi ślady obrażeń, którymi się nie zajęto się w porę, z niewiedzy lub przez zaniedbanie. Człowiek wraca do domu, by tak rzec, po wojnie, ale czuje się tak, jakby w jego ciele i umyśle wojna toczyła się nadal.” - to właśnie odkrywacie na stole. Stare rany.
Nie przez głowę, nie przez mentalizację (można ale to nie u mnie:-)) ale przez ciało. Niektóre głowy mocno to ciało trzymają, niektóre ciała potrzebują czasu, żeby je oswoić, nabrać zaufania, a niektóre noszą w sobie tak długo skrywany ból, że wygadują się od razu.
„Pierwotny uraz fizyczny powoduje wtórne zaburzenia funkcjonowania innych systemów i rytmów organizmu, odbija się na układzie immunologicznym i kostnym, na zdolności poruszania się. Podobnie stara rana psychiczna. Mnóstwo ludzi nosi ślady obrażeń, którymi się nie zajęto się w porę, z niewiedzy lub przez zaniedbanie. Człowiek wraca do domu, by tak rzec, po wojnie, ale czuję się tak, jakby w jego ciele i umyśle wojna toczyła się nadal. Podsycanie gniewu - który jest skutkiem ubocznym urazu - zamiast szukać rozwiązań, zamiast starać się pojąć jego przyczyny i zastanowić się, co można zrobić zamyka, się na resztę życia w klatce własnej złości. Tak nie da się żyć ani na dłuższą, ani na krótszą metę. Poza granicą bezmyślnego gniewu jest inne życie. I jak uczy baśń, trzeba świadomej praktyki, by ująć go w ramy i się zeń uzdrowić. Wymaga to trudów, lecz nie jest niemożliwe. Nie trzeba niczego więcej, tylko piąć się pod górę krok po kroku.”
Clarissa Pinkola Estes