26/05/2026
Pani Monia w swojej aktualnej relacji powraca do tematu szlaczków w przedszkolu i tego, jak dużą krzywdę może wyrządzić zbyt wczesne wymaganie od dziecka „ładnego pisania”. W kolejnych materiałach pokazuje etapy rozwoju chwytu, omawia rodzaje kredek i podpowiada, co jest znacznie lepszą alternatywą niż wielostronicowe karty pracy ze szlaczkami.
Patrzę na to wszystko z perspektywy nauczycielki klas 4-8 i mam poczucie, że o tych rzeczach mówi się wciąż za mało. Bo skutki widać później bardzo wyraźnie.
Od lat zadziwia mnie to, jak wielu starszych uczniów ma utrwalone nieprawidłowe chwyty pisarskie. I nie mówię o pojedynczych przypadkach. Mówię o całych klasach dzieci, które piszą dłonią spiętą, nienaturalnie wykrzywioną, z ogromnym napięciem mięśniowym. Bardzo często widzę chwyt opuszkami palców albo statyczny chwyt statywowy - dokładnie te etapy, które powinny zostać przekroczone dużo wcześniej.
A później obserwujemy skutki.
Uczeń po kilku zdaniach mówi, że boli go ręka. Pisze wolno, naciska tak mocno, że kartka niemal się rwie. Litery są nierówne, pismo nieczytelne, zeszyt wygląda chaotycznie. Dziecko męczy się samą czynnością pisania tak bardzo, że cała energia poznawcza idzie nie w myślenie, analizę czy tworzenie wypowiedzi, ale w przetrwanie mechanicznego zapisu.
I bardzo często finał wygląda podobnie: „Podejrzenie dysgrafii”. „Wniosek do poradni”. „Dostosowania”.
Tylko że sama diagnoza nie rozwiązuje problemu.
Bo jeśli po 10. roku życia nieprawidłowy chwyt jest już utrwalony, to on zazwyczaj sam nie minie. To nie jest kwestia „starania się”, lenistwa czy „brzydkiego charakteru pisma po tacie”.
Za tym bardzo często stoi całe napięcie ciała: stabilizacja obręczy barkowej, ułożenie nadgarstka, mobilność dłoni, siła mięśni posturalnych, integracja sensoryczna, napięcie emocjonalne, pozycja siedzenia. Czasem również zbyt wczesne przeciążanie ręki zadaniami, do których układ nerwowy dziecka nie był jeszcze gotowy.
Dlatego terapia ręki nie polega wyłącznie na „ćwiczeniu literek”, a jest pracą nad całym ciałem. Nad tym, by ręka mogła wreszcie pracować swobodnie, a nie w ciągłym zacisku.
Zanim wprowadzimy szlaczki i próby pisania, dziecko najpierw powinno: ugniatać, przesypywać, budować, wycinać, malować dużym ruchem, rysować po pionie, wzmacniać barki, bawić się plasteliną, wspinać, leżeć na brzuchu, rozwijać motorykę dużą, a dopiero później przechodzić do precyzyjnego, wielominutowego siedzenia nad szlaczkami.
Tymczasem bardzo często kilkuletnie dzieci dostają do wykonania zadania wymagające dojrzałości ręki, której fizjologicznie jeszcze nie mają. A później dziwimy się, że dwunastolatek pisze z bólem dłoni.
Rozwój ma swoją kolejność, ręki nie da się „przyspieszyć” presją, kartą pracy ani komentarzem: „Postaraj się pisać ładniej”.
Czasem za nieczytelnym pismem stoi po prostu dziecko, którego ciało od lat próbuje powiedzieć: „To było dla mnie za wcześnie”.
---
Źródło grafiki: sensterapii.pl