Żywe Miejsce - Gabinet Psychoterapii i Rozwoju

Żywe Miejsce - Gabinet Psychoterapii i Rozwoju Pracuję z osobami dorosłymi.

Mariola Zych Walaszczyk – jestem psychologiem, psychotraumatologiem, psychoterapeutką z doświadczeniem klinicznym, pracującą w nurcie analizy bioenergetycznej Lowena oraz metodą - ECP Bruna Adlera.

Mężczyźni! Tak się cieszę, że w naszym mieście jest nowe miejsce na męską otwartość,  wrażliwość i jej doświadczanie 💪‼️...
15/07/2026

Mężczyźni!
Tak się cieszę, że w naszym mieście jest nowe miejsce na męską otwartość, wrażliwość i jej doświadczanie 💪‼️Wspólnotowość, klanowość, w tym dobrym wydaniu, ma w sobie duży potencjał terapeutyczny, w tym również dla osób z doświadczeniem traumatycznym (zob. m.in. Bruce Perry).

Jeszcze trochę więcej...urody, kompetencji, dyplomów, kursów, funkcji i stanowisk, starania, pracy i może już wystarczy,...
10/07/2026

Jeszcze trochę więcej...urody, kompetencji, dyplomów, kursów, funkcji i stanowisk, starania, pracy i może już wystarczy, żeby zasłużyć na miłość, na objęcie, dostrzeżenie, na akceptację (wewnętrzną i zewnętrzną). Jeszcze trochę "mniej" zmarszczek, fałdek, kilogramów, błędów, potknięć, gaf. Tylko to "więcej" czy "mniej" może się nigdy nie skończyć, może być tym "ALE", które unieważnia wszystko, co przed nim. Może zdefiniować całe Twoje życie. Czy ono - takie "mniej-więcej" życie na pewno jest Twoje? A może jest o spełnianiu cudzych oczekiwań, pragnień i projekcji?

Perfekcjonizm - iluzja osiągalności tego, co niemożliwe. Tu nie ma mety...im szybciej biegniesz, tym bardziej meta się oddala, a Ty w tym biegu tracisz siły i w końcu się przewracasz z wyczerpania (kryzysy, depresja, utrata zdolności do odczuwania przyjemności, uzależnienia itd.).
Jednym z pierwszych kroków, pozwalającym przerwać ten mechanizm jest zatrzymanie się i zobaczenie tego, w czym się jest - rzeczywistości swojego życia. Tym pierwszym krokiem bywa kryzys (to moje doświadczenie), który to zatrzymanie wymusza i ma w sobie potencjał na zmianę.

Jeśli to nienasycone „mniej-więcej ” i pogoń za iluzją doskonałości brzmią dla Ciebie znajomo, wiedz, że nie musisz nieść tego ciężaru w samotności. Siegaj po wsparcie, może nim być psychoterapia - jako jeden ze sposobów poradzenia sobie. To jedna z dróg.

​Jako psycholog, psychotraumatolog i psychoterapeutka, w swoim gabinecie Żywe Miejsce - Gabinet Psychoterapii i Rozwoju, pomagam zobaczyć i uspokoić wewnętrznego krytyka, odzyskać kontakt z ciałem i krok po kroku budować bezpieczną relację z samym sobą, innymi ludźmi i światem. Wystarczająco bezpieczną 🙂.

Zapraszam Cię do bezpiecznej przestrzeni, gdzie nie musisz na nic zasługiwać. Nie musisz poszukiwać "lepszych wersji samego siebie". Zapraszam Cię do stawania się tym, kim jesteś, przy wsparciu i akceptujacej, autentycznej obecności drugiego człowieka.

Doświadczenie traumy, szczególnie tej relacyjnej, to często doświadczenie utraty siebie połączone z uczuciem głębokiego, zalewającego wstydu, głębokiego bólu i cierpienia. To "normalna" reakcja na "nienormalne" doświadczenie przemocy, porzucenia, zdrady czy zaniedbania.

W tym miejscu porzucam pokusę tworzenia lepszej wersji tego posta i puszczam go w wirtualny świat, który stał się częścią naszej wspólnej rzeczywistości.

"Przemoc i porzucenie mające miejsce na wczesnych etapach życia zmuszają dziecko do zlania swojej tożsamości z superego, czyli tą częścią mózgu, która uczy się zasad wyznaczonych przez opiekunów, w celu uzyskania i utrzymania akceptacji. Ponieważ jednak akceptacja jest nieosiągalna w rodzinie, gdzie grozi nam C-PTSD, superego wpada w pułapkę i pracuje ponad siły, starając się osiągnąć niemożliwe. Wytrwałe poszukiwania sposobu, który pozwoliłby dziecku zdobyć rodziców, doprowadzają je w końcu do perfekcjonizmu, dzięki któremu rodzice staną się mniej niebezpieczni i bardziej zaangażowani. Jedyną nadzieją dziecka jest to, że jeśli będzie mądre, pomocne, ładne i pozbawione wad, to rodzicom w końcu zacznie na nim zależeć.
Lista typowych objawów C–PTSD:
emocjonalne flashbacki
despotyczny krytyk wewnętrzny lub zewnętrzny
toksyczny wstyd
opuszczanie siebie
lęk społeczny
silne poczucie samotności i opuszczenia
kruche poczucie własnej wartości
zaburzenia przywiązania
zahamowanie rozwoju
trudności w relacjach
radykalne wahania nastroju
dysocjacja przez czynności rozpraszające lub procesy psychiczne
łatwość aktywowania się reakcji walki lub ucieczki
nadwrażliwość na sytuacje stresowe."

Pete Walker, „Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia. Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej”
Przekład: Juliusz Okuniewski, Paweł Malinowski

Redakcja merytoryczna wydania polskiego: Paweł Malinowski, nasz kolega psychoterapeuta i wykładowca na Treningu Czujności
Książka ukazała się w wydawnictwie Harmonia pod patronatem Laboratorium Psychoedukacji

Jerzy Kędziora, "Rzeźba balansująca", Aigle, Szwajcaria

Zapraszam serdecznie do pobrania ostatniej części e-booka mojego autorstwa, o tym jak wspierać siebie i dziecko z doświa...
29/06/2026

Zapraszam serdecznie do pobrania ostatniej części e-booka mojego autorstwa, o tym jak wspierać siebie i dziecko z doświadczeniem traumatycznym 🍀
Jednocześnie bardzo zachęcam do wsparcia Fundacja Polki Mogą Wszystko w zbiórce środków z przeznaczeniem na terapię dzieci z takim doświadczeniem 🙏 Znam działania Fundacji w obszarze wspierania dzieci i ich rodziców, w tym rodziców zastępczych od ponad 20 lat. To ogrom działań, inicjatyw, projektów, które realnie wspierają ich odbiorców. Znam tych ludzi osobiście i mam duże zaufanie do ich kompetencji. Intencji i sprawczości ❤️🙏

Zapraszam serdecznie do pobrania e-booka mojego autorstwa, o tym jak wspierać siebie i dziecko z doświadczeniem traumaty...
27/06/2026

Zapraszam serdecznie do pobrania e-booka mojego autorstwa, o tym jak wspierać siebie i dziecko z doświadczeniem traumatycznym 🍀 Zachęcam bardzo do wsparcia Fundacja Polki Mogą Wszystko w zbiórce środków z przeznaczeniem na terapię dla dzieci z takim doświadczeniem 🙏

17/06/2026
Ważny głos, tak ważny, że warto przeczytać ‼️
12/06/2026

Ważny głos, tak ważny, że warto przeczytać ‼️

„Wybacz i idź dalej.”

To jedno z tych zdań, które brzmi mądrze i dojrzale, dopóki nie usłyszy go osoba, która naprawdę doświadczyła przemocy, zaniedbania albo traumy.

W kulturze rozwoju osobistego wybaczenie bywa przedstawiane jako obowiązkowy etap zdrowienia. Powtarza się, że dopóki nie wybaczysz, będziesz więźniem przeszłości. Że gniew Cię zatruwa. Że trzymasz się bólu. Że nie potrafisz odpuścić.

Tymczasem wiele osób po traumie przez lata nie trzyma się bólu. One próbują go przetrwać.

Próbują funkcjonować pomimo bezsenności, stanów lękowych, napięcia w ciele, trudności z zaufaniem, poczucia zagrożenia i wspomnień, które wracają wtedy, gdy najmniej się tego spodziewają. Próbują zrozumieć, co właściwie im się wydarzyło, ponieważ przez długi czas słyszały, że przesadzają, są przewrażliwione albo powinny już dawno o tym zapomnieć.

Dlatego narzucanie wybaczenia bywa kolejnym odebraniem prawa do własnych doświadczeń.

Jest różnica między wybaczeniem, które pojawia się naturalnie jako efekt przepracowania traumy, a wybaczeniem wymuszonym przez otoczenie. To pierwsze może przynieść ulgę. To drugie często staje się kolejną formą przemocy psychicznej, ponieważ mówi człowiekowi: „Twoje cierpienie trwa już za długo. Posprzątaj po nim szybciej, żeby inni nie musieli na nie patrzeć”.

Wiele osób nigdy nie dostało przestrzeni na przeżycie złości. Nie mogły być rozczarowane. Nie mogły nazwać krzywdy po imieniu. Oczekiwano od nich zrozumienia, empatii i wyrozumiałości wobec innych, zanim ktokolwiek okazał zrozumienie im.

Nie można jednak uzdrowić rany, której nie wolno zobaczyć.

Nie można odzyskać siebie, jeśli każda próba nazwania krzywdy spotyka się z odpowiedzią: „ale wybacz”.

Zdrowienie nie polega na stawaniu się coraz bardziej wyrozumiałym dla osób, które nas skrzywdziły. Zdrowienie polega na stawaniu się coraz bardziej lojalnym wobec własnej prawdy.

Dla jednych wybaczenie będzie częścią tej drogi. Dla innych nie pojawi się nigdy. I żaden z tych scenariuszy nie mówi nic o wartości człowieka ani o tym, jak daleko zaszedł w procesie zdrowienia.

Bo celem nie jest wybaczenie.

Celem jest odzyskanie siebie.

A tego nie da się zbudować na zaprzeczaniu własnemu bólowi.

Joanna | I hear YOU

Dobre pytanie, to powtórzę 🤔
31/05/2026

Dobre pytanie, to powtórzę 🤔

Dlaczego jesteśmy świadomi, zamiast po prostu żywi?

Nauka potrafi dziś z zadziwiającą precyzją opisać mechanizmy mózgu - przepływ impulsów elektrycznych, aktywność neuronów, korelaty emocji i percepcji. Potrafi wyjaśnić, jak przetwarzamy informacje. Wciąż jednak nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego temu przetwarzaniu towarzyszy cokolwiek w ogóle. Dlaczego istnieje perspektywa pierwszej osoby - subiektywne „ja tu jestem” - zamiast wyłącznie bezosobowych procesów zachodzących w ciemności?

To właśnie filozof David Chalmers nazwał „trudnym problemem świadomości” (hard problem of consciousness). Łatwe problemy - choć same w sobie niezwykle złożone - dotyczą funkcji: uwagi, pamięci, kontroli zachowania. Trudny problem pyta o coś innego: skąd bierze się qualia - subiektywna jakość czerwieni, smaku kawy, bólu czy zachwytu? Dlaczego fizyczny proces staje się przeżyciem? Żaden model obliczeniowy ani neurobiologiczny nie zbliżył się do odpowiedzi, ponieważ każda taka odpowiedź opisuje strukturę, nie wnętrze doświadczenia. Świadomość wymyka się trzecioosobowemu opisowi, bo sama jest zawsze pierwszoosobowa.

Interesującym - choć pozanaukowym - tropem jest intuicja pojawiająca się niezależnie w wielu tradycjach mądrościowych: w Advaita Wedancie, filozofii neoplatońskiej, mistyce chrześcijańskiej, taoizmie czy kabale. Każda z nich, używając własnego języka, opisuje podobny ruch: nieskończona, niepodzielna całość - Brahman, Absolut, Dao, Ain Sof, Bóg - przejawia się jako wielość.

Jedność sama w sobie nie może niczego doświadczać. Doświadczenie wymaga rozróżnienia - podmiotu i przedmiotu, obserwatora i obserwowanego, „ja” i „nie-ja”. Świat zjawisk staje się więc czymś w rodzaju lustra nieskończoności: rozszczepieniem jednolitego światła w pryzmacie, aby ujawnić kolory niewidoczne w samej bieli. W tej perspektywie świadomość nie jest przypadkowym produktem ewolucji, lecz samym sensem tego rozbicia. Wielość istnieje po to, by jedność mogła siebie poczuć od środka.

Jeżeli celem jest doświadczanie - zawsze wygrywasz.

Jeśli przyjąć, że nieskończona jedność przejawia się jako wielość właśnie po to, by doświadczać, pojawia się zaskakująco prosta konsekwencja. Każde przeżycie - niezależnie od swojej treści - realizuje ten cel. Ból i radość, banalność i zachwyt, zagubienie i klarowność - wszystko to jest doświadczaniem. Każda chwila jest już odpowiedzią na pytanie o sens. Nie możesz więc naprawdę przegrać, ponieważ samo przeżywanie jest już formą spełnienia tego ruchu.

Gdy próbujemy zbadać świadomość bezpośrednio - jak przedmiot, który można obrócić i obejrzeć z zewnątrz - natrafiamy na osobliwą pustkę. Nie dlatego, że jej nie ma, lecz dlatego, że jest tym, czym patrzymy, a nie tym, na co patrzymy. Nie można zobaczyć oka własnym okiem.

Doświadczenia mają właściwości - barwę, intensywność, nastrój, kierunek. Można je badać, opisywać i porównywać. Sama świadomość nie posiada żadnej z tych cech. Jest raczej przestrzenią, w której wszystkie się pojawiają. Objawia się przez własne światło: nie jako obiekt, lecz jako sam fakt, że cokolwiek w ogóle jest widoczne.

Życie wewnętrzne i zewnętrzne nieustannie pokazują tę samą prawidłowość: jakość naszej świadomości współtworzy jakość rzeczywistości, którą zamieszkujemy.

Gdy kurczowo trwamy przy jakiejś myśli, tożsamości czy bólu - identyfikując się z nimi bez dystansu - pojawiają się napięcie, reaktywność i cierpienie. Wszystko zaczyna się sklejać; każda trudność staje się zagrożeniem dla „ja”, które musi się bronić.

Kiedy natomiast uczymy się świadomie przebywać z tym, co jest - obserwować emocje zamiast całkowicie się z nimi utożsamiać, dawać przestrzeń różnym perspektywom, wyrażać to, co domaga się wyrażenia - napięcie stopniowo opada. W miejscu sklejenia pojawia się przepływ. Zamiast oporu - harmonia. Zamiast reaktywności - odpowiedź. Piękno nie jest nagrodą za dobre zachowanie; jest naturalnym stanem świadomości, która przestała walczyć z własną treścią.

Droga do harmonii, wolności i głębszego szczęścia nie jest ukryta za zasłoną przyszłości ani zakopana w przeszłości. Jest samoodkrywającym się rozpoznaniem - czymś, co dojrzewa proporcjonalnie do czasu spędzonego świadomie, w żywej relacji z własnym wnętrzem. Nie chodzi o nagłe oświecenie, lecz o coraz rzadsze zapominanie. Instrukcja jest wyświetlana nieustannie - tu i teraz.

Jesteśmy tu, tak mówi mi Serce, by uczyć się kochać i doświadczać rzeczywistości w jej nieskończonej wielości - w jej sprzecznościach, nieoczekiwanych zwrotach, delikatności i brutalności zarazem. Każda napotykana forma jest jedną z twarzy tej samej całości, która chce siebie poznać przez Twoje oczy.

Każda chwila jest więc już Tym. 🏠 ❤️‍🔥🌀

Dobry tekst, to powtórzę 🙂
29/05/2026

Dobry tekst, to powtórzę 🙂

Trauma rozwojowa po narcystycznych rodzicach nie polega wyłącznie na tym, że ktoś był krytykowany, zawstydzany albo ignorowany. Najgłębsza rana powstaje wtedy, kiedy dziecko stopniowo traci kontakt z własnym „ja”, ponieważ od najmłodszych lat uczy się, że przetrwanie zależy od rezygnacji z siebie.

W domu narcystycznym miłość bywa czymś niestabilnym. Dziecko nigdy do końca nie wie, kim musi być, aby zasłużyć na akceptację. Jednego dnia jest chwalone, drugiego poniżane. Raz staje się „całym światem” rodzica, a chwilę później źródłem frustracji, wstydu albo emocjonalnego rozładowania. Atmosfera zmienia się szybko i nieprzewidywalnie, dlatego organizm dziecka zaczyna funkcjonować w ciągłym napięciu.

I właśnie tutaj zaczyna się trauma rozwojowa.

Nie w jednym wydarzeniu, ale w codziennym doświadczeniu emocjonalnej niestabilności, w którym dziecko nie może bezpiecznie rozwijać swojej osobowości. Zamiast poznawać siebie, uczy się obserwować rodzica. Uczy się jego nastrojów, reakcji, tonu głosu i emocjonalnych wybuchów. Powoli staje się ekspertem od przetrwania cudzych emocji, jednocześnie tracąc dostęp do własnych.

Takie dziecko przestaje zadawać sobie pytanie:
„Co ja czuję?”
i zaczyna pytać:
„Co muszę zrobić, żeby nie zostać odrzuconym?”

To zmienia cały układ nerwowy.

Mózg dziecka rozwija się przecież w relacji. Bezpieczny opiekun pomaga organizmowi regulować stres, budować poczucie bezpieczeństwa i tworzyć zdrowy obraz siebie. Kiedy jednak relacja jest źródłem lęku, chaosu, manipulacji albo emocjonalnego chłodu, organizm przechodzi w tryb ciągłego alarmu.

Dziecko narcystycznego rodzica żyje więc w rzeczywistości, w której nigdy nie może całkowicie się rozluźnić. Ciało pozostaje w stanie czujności. Serce przyspiesza na dźwięk kroków. Napięcie pojawia się po zmianie tonu głosu. Cisza staje się niepokojąca. Krytyka urasta do poziomu zagrożenia.

Po latach taka osoba nie rozumie, dlaczego reaguje tak intensywnie na pozornie niewielkie sytuacje. Dlaczego jedna chłodna wiadomość potrafi wywołać spiralę lęku. Dlaczego odpoczynek budzi poczucie winy. Dlaczego bliskość jednocześnie przyciąga i przeraża.

W narcystycznych rodzinach dziecko rzadko ma przestrzeń na autentyczne emocje. Jeśli płacze — jest „przewrażliwione”. Jeśli się złości — jest „niewdzięczne”. Jeśli próbuje postawić granice — słyszy, że jest egoistyczne albo okrutne. W rezultacie zaczyna tłumić siebie, ponieważ instynktownie rozumie, że autentyczność może kosztować utratę więzi.

A dla dziecka więź z rodzicem jest biologicznym bezpieczeństwem.

Dlatego tak wiele osób po traumie relacyjnej dorasta z ogromnym wstydem wobec własnych potrzeb. Potrafią opiekować się wszystkimi dookoła, ale nie umieją poprosić o pomoc. Czują się odpowiedzialni za emocje innych ludzi. Przepraszają za swoje granice. Wchodzą w relacje, w których znowu muszą zasługiwać na uwagę i miłość, ponieważ ich układ nerwowy nauczył się, że bliskość wymaga poświęcenia siebie.

To właśnie jest jeden z najbardziej wyniszczających skutków narcystycznego wychowania — człowiek zaczyna wierzyć, że jego wartość zależy od tego, ile potrafi wytrzymać, dać albo poświęcić.

Wiele osób po latach funkcjonuje na autopilocie. Są perfekcyjne, nadmiernie odpowiedzialne, produktywne i „silne”, ale pod tą siłą kryje się chroniczne napięcie i ogromny lęk przed byciem niewystarczającym. Inni przeciwnie — odcinają się od emocji, relacji i własnego ciała, ponieważ przeciążony układ nerwowy nauczył się zamrożenia jako formy przetrwania.

Trauma rozwojowa nie zapisuje się wyłącznie we wspomnieniach. Ona zapisuje się w sposobie oddychania, reagowania, budowania relacji i postrzegania siebie. Współczesna wiedza o traumie pokazuje, że przewlekły stres relacyjny wpływa na układ limbiczny, regulację emocji, reakcje stresowe oraz wzorce przywiązania.

Dlatego osoby wychowane przez narcystycznych rodziców tak długo nie rozumieją własnego cierpienia. Bo nie mają jednego „wielkiego” wspomnienia, które łatwo nazwać traumą. Mają za to setki małych momentów, w których ich emocje były ignorowane, wyśmiewane, umniejszane albo wykorzystywane przeciwko nim.

Trauma relacyjna działa powoli. Krok po kroku odbiera człowiekowi poczucie bezpieczeństwa we własnym wnętrzu. Sprawia, że człowiek zaczyna żyć bardziej w reakcjach innych ludzi niż w kontakcie ze sobą.

Ale zdrowienie również zaczyna się powoli.

Od momentu, w którym człowiek po raz pierwszy zauważa, że jego reakcje nie są oznaką „słabości”, lecz historią zapisaną w układzie nerwowym. Od chwili, kiedy zaczyna rozumieć, że nadmierna czujność, lęk przed odrzuceniem, trudność z granicami czy chroniczny wstyd nie pojawiły się znikąd.

To były strategie przetrwania.

I choć trauma rozwojowa potrafi głęboko zniszczyć relację człowieka z samym sobą, organizm nadal posiada zdolność do odbudowy. Układ nerwowy może uczyć się bezpieczeństwa na nowo. Człowiek może stopniowo odzyskiwać kontakt z emocjami, ciałem, granicami i własną tożsamością.

Bo największym zwycięstwem po narcystycznym wychowaniu nie jest stanie się idealnym.
Największym zwycięstwem jest moment, w którym człowiek przestaje porzucać samego siebie, żeby zasłużyć na miłość.

Joanna | I hear YOU

Jestem teraz z tą myślą,  na którą natknęłam się w kalendarzu. W międzyczasie śniadania i pracy gabinetowej. Oddycham sp...
27/05/2026

Jestem teraz z tą myślą, na którą natknęłam się w kalendarzu. W międzyczasie śniadania i pracy gabinetowej. Oddycham spokojnie, czuję swoją obecność, to przyjemne. Sprawdzam, co dzisiaj u mnie. Jak się mam. Może o to chodzi filozofowi? O obecność w swoim życiu tu i teraz? Zastanawiam się.

"Żyjemy dziś w świecie, któremu bardzo brakuje przerw - tego, co pomiędzy, międzyczasów.
Przyspieszenie likwiduje wszelkie miedzyczasy".

Byung-Chul Han

Dlaczego praca somatyczna jest tak istotna, a może nawet kluczowa w leczeniu traumy?​Współczesna psychotraumatologia nie...
25/05/2026

Dlaczego praca somatyczna jest tak istotna, a może nawet kluczowa w leczeniu traumy?

​Współczesna psychotraumatologia nie pozostawia złudzeń – trauma nie jest jedynie mechanizmem psychologicznym, ale przede wszystkim biologicznym i neurofizjologicznym. Kiedy doświadczamy sytuacji zagrażającej życiu lub zdrowiu, autonomiczny układ nerwowy (ANS) uruchamia ewolucyjne reakcje obronne: walcz, uciekaj, obłaskawiaj lub zamrzyj (ang. fight, flight, fawn or freeze - model 4F wg Pete'a Walkera).

​Jeśli te potężne dawki energii przetrwaniowej nie zostaną w pełni rozładowane, zostają uwięzione w ciele w postaci chronicznego napięcia mięśniowego i dysregulacji układu nerwowego. Doktor Alexander Lowen już dekady temu zauważył (kontynuując i wykorzystując obserwacje W.Reicha), że stłumione emocje i niedokończone reakcje obronne manifestują się jako tzw. pancerz mięśniowy (muscular armor).

​Przewlekłe napięcia w ciele (np. w obszarze miednicy, klatki piersiowej, przepony, karku czy szczęki) to cielesne tamy/zapory, które mają chronić nas przed ponownym zalaniem przez trudne emocje.
Pancerz ten, choć pierwotnie adaptacyjny, z czasem ogranicza naszą pojemność oddechową, tłumi ekspresję i odcina nas od odczuwania radości oraz przyjemności.

​Klasyczna terapia angażuje głównie korę nową mózgu. I ten obszar pracy jest również niezwykle istotny. Trauma koduje się jednak również w strukturach podkorowych (m.in. w ciele migdałowatym, pniu mózgu, hipokampie) oraz w ciele. W stanie dysregulacji racjonalne argumenty nie docierają do układu nerwowego, który wciąż wysyła sygnał: „nadal jesteś w niebezpieczeństwie”.
Integracja podejścia poznawczego i somatycznego pozwala na uwolnienienie zablokowanego ładunku emocjonalnego i biochemicznego.
Poprzez ukierunkowany ruch, pracę z oddechem, ugruntowanie oraz wokalizację pomagamy ciału dokończyć przerwany cykl reakcji stresowej. W tym paradygmacie ugruntowanie to nie tylko technika, ale dosłowne i metaforyczne oparcie w rzeczywistości, które pozwala bezpiecznie "pobrać" i rozładować ten uwięziony ładunek w kierunku ziemi.

​Taka praca ma również potencjał poszerzania okna tolerancji, a co za tym idzie - wzrostu posttraumatycznego. Układ nerwowy uczy się na nowo tolerować pobudzenie bez wchodzenia w stan paniki lub dysocjacji.
​Praca z ciałem pozwala zredukować chroniczne napięcie i ból, co bezpośrednio wpływa na obniżenie poziomu lęku i poprawę samopoczucia psychicznego.
​Gdy ciało odzyska poczucie bezpieczeństwa i fizycznie „zrozumie”, że zagrożenie minęło, umysł może zintegrować trudne doświadczenie i odzyskać pełnię żywotności.

​Czynnikiem leczącym jest także obecność dostrojonego psychoterapeuty. Układ nerwowy osoby z doświadczeniem traumy utracił zdolność do samoregulacji – nie potrafi samodzielnie wyciszyć alarmu. Potrzebuje do tego drugiego, stabilnego układu nerwowego. Poprzez bezpieczny kontakt wzrokowy, spokojny ton głosu i uważną, nieoceniającą obecność terapeuty zachodzi proces koregulacji. W takiej relacji terapeutycznej - terapeuta dosłownie "użycza" swojego spokoju i bezpieczeństwa układowi nerwowemu osoby z doświadczeniem traumy. W takich bezpiecznych warunkach – gdy ciało czuje, że nie jest w tym zagrożeniu samo – pancerz mięśniowy może zacząć "puszczać", a zamrożony ładunek może zostać bezpiecznie uwolniony bez ryzyka ponownej traumatyzacji.

Bibliografia:
​Levine, P. A. (2012). Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy. Wydawnictwo Czarna Owca.
​Lowen, A. (2023). Język ciała. Wydawnictwo Czarna Owca.
​Lowen, A. (2020). Duchowość ciała. Bioenergetyka w terapii ciała i duszy. Wydawnictwo Czarna Owca.
​Porges, S. W. (2020). Teoria poliwagalna. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
​Van der Kolk, B. (2018). Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy . Czarna Owca.
​Walker, P. (2024). Złożone PTSD: Od przetrwania do pełni życia. Wydawnictwo Harmonia.

Adres

Ulica Azot 2
Jaworzno
43-600

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00
Sobota 09:00 - 13:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Żywe Miejsce - Gabinet Psychoterapii i Rozwoju umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij