25/06/2026
Będzie hymn.
I brawa.
I wyczytywanie najzdolniejszych, tych, którzy mają najwyższą średnią i frekwencję.
I dyplomy, nagrody, uścisk dłoni pani lub pana dyrektora.
Nie zabraknie też pytania:
- No i co? Pewnie będziecie tęsknić za szkołą, prawda?
Niektórzy z uczniów i uczennic (raczej z młodszych klas) krzykną gromko:
- Taaak!
Ci ze starszych, nieco pod nosem, powiedzą z przekąsem:
- Taaa… na pewno…
Potem „rozchodzimy się do klas”.
Tam rozdanie „zwykłych” świadectw.
Kwiatki dla wychowawcy, uśmiechy i... koniec.
Dwa miesiące laby, by później znowu wrócić...
Będą też inni.
Tacy, których łatwo ocenić po kilku cyfrach w dzienniku, kilku uwagach albo jednym spojrzeniu.
Tacy, których nikt nie wyczyta na apelu. Tacy, którzy nie zdali...
Swoją cenzurkę z brakiem promocji do klasy VII dostanie Kacper – wciąż myśli, że „nie dowozi”. Słyszy od nauczycieli, że „jest nieprzygotowany” i „nie umie się zorganizować”. Od kilku miesięcy śpi na rozkładanej kanapie w salonie, bo rodzice się rozstali i mieszkanie trzeba było „jakoś” podzielić. Między jedną a drugą kłótnią próbował odrobić lekcje. Coraz częściej jednak po prostu patrzy w ścianę i nie ma siły zaczynać. Nie widzi sensu, by cokolwie robić. Za to zrobiłby wszystko – tu i teraz – by rodzice wrócili do siebie, bo pamięta jak pani na godzinie wychowawczej mówiła, że „najważniejsza jest spokojna rozmowa”. On nie ma ani rozmowy ani spokoju.
Szymon…
Często zasypiał na lekcjach. Koledzy żartują, że pewnie całą noc grał na komputerze. Prawda jest nieco inna. Wieczorami pracuje dorywczo z ojcem, żeby starczyło na rachunki. Wraca późno, rano ledwo otwiera oczy. Marzy o studiach, ale coraz częściej zastanawia się, czy będzie go na nie stać. Nie zdał. Cóż, wszystko ma swoją cenę... ale zbyt mocno wstydzi się braku kasy, by podejść do psychologa szkolnego i spróbować coś z tym zrobić. Zresztą... co może taki psycholog? Rozmową nie sprawi, że będzie więcej pieniędzy...
Hubert…
Od początku roku pani od fizyki powiedziała, że jest arogancki. Już we wrześniu miał pierwszą rozmowę z panią dyrektor. Usłyszał, że nie słucha, że się „źle zachowuje” i że jak się nie zmieni, to to się „źle skończy”. Ma opinię małego bezczela – dyskutuje z każdym nauczycielem, jest butny, na wszystko ma odpowiedź. Nie wie tak naprawdę, dlaczego przyszedł, bo nie dostanie świadectwa – ma poprawkę z matematyki w sierpniu. Do tego ta fatalna frekwencja... Czas, który miał spędzać w szkole, włóczył się po okolicy. Bez celu, ale za to mógł w ten sposób próbować poradzić sobie z lękiem. Odkąd mama wyjechała za granicę, a ojciec praktycznie nie bywa w domu, nauczył się udawać twardego. Bo jeśli pokaże, że jest samotny, będzie bolało jeszcze bardziej. Boli. Ale już się przyzwyczaił. Nie zdał, ale ma to w d... ważniejsze dla niego jest to, że mama przyjedzie jutro, bo „jest zaniepokojona”, a przecież Hubert ma „wszystko”. Usłyszał od ojca, że nie będzie dostawał kieszonkowego do sierpnia – wtedy ma poprawki. Nie wie, czy mu się to opłaca. Ma już wszystkiego dość. Najważniejsze, że zobaczy mamę. Po kilku miesiącach będzie mógł ją dotknąć, a nie tylko patrzeć na nią przez komunikator.
Emilce też się nie udało...
Od kiedy przyszła dwa lata temu do nowej szkoły, nie może znaleźć sobie miejsca. Na przerwach siedzi z telefonem, żeby wyglądało, że jest czymś zajęta. W rzeczywistości tylko udaje. Najbardziej boi się momentów, kiedy nauczyciel każe dobrać się w pary. Wtedy przez kilka sekund ma wrażenie, że wszyscy słyszą, jak bardzo jest sama. Popala trochę. Koleżankom mówi, że to „super”, nawet wtedy, gdy krztusi się od dymu lub wymiotuje, bo jej niedobrze. To jej sposób na próbę wejścia w grupę. Robi to już półtora roku, ale sama widzi, że nie tędy droga. Nie wie jednak, jak mogłaby to zrobić inaczej... Nie pójdzie na zakończenie roku szkolnego. Zostanie w domu. Rodzice pracują w Wawce, więc będzie miała te kilka godzin dla siebie. Rodzice nie piją, ale mają trochę alko w barku. Ciekawe, jak to działa. Może dzisiaj spróbuje?
Dawida też nie będzie.
W szkole wystarczy jedno słowo za dużo i już wdaje się w kłótnię. W opinii wielu jest po prostu agresywny, cham niewychowany, z którym „trzeba by inaczej porozmawiać”. Tak przynajmniej twierdzi wuefista. Niewielu wie, że Dawid w domu od lat słyszy krzyki, trzaskanie drzwiami i wyzwiska. Nauczył się, że człowiek albo atakuje pierwszy, albo sam zostaje zraniony. Innego wyjścia nie ma, to znaczy... innego wyjścia nie zna. A nie będzie się zwierzał komukolwiek z pręg na plecach, śladach po kablu, bo „nie jest frajerem ani przygłupem”. Wychowawczyni chciała mu pomóc, ale wciąż słyszała od niego, że jest „głupia”, „do niczego się nie nadaje”. Mówił to przy całej klasie, więc i ona straciła chęć na rozmowę z nim. Kilka razy rozmawiała z jego rodzicami. Twierdzili, że w domu zupełnie inaczej się zachowuje. Zawsze po takim spotkaniu, na drugi, trzeci dzień Dawid milknął albo wdawał się w kolejną bójkę. Pewnie ojciec próbował mu „ręcznie” wytłumaczyć, o co chodzi w grzeczności...
Ewa też nie przyjdzie.
Klasa tak trochę nie może przypomnieć sobie, jak wygląda. Nie ma się czemu dziwić - nie ma jej od listopada. Ktoś powiedział, że miała próbę... nie wiadomo, czy to prawda czy jednak plotka. Wiadomo tyle, że zanim przestała pojawiać się na lekcjach wielu osobom mówiła, że chce coś "skończyć" i z wszystkimi się żegnała tak, jakby miała dokądś wyjechać. Nikt i nic - nikt o niej nic nie wie, więc po co kolejny raz pytać... Nawet wychowawczyni do końca nie wie, gdzie jest Ewa...
I będą jeszcze inni, którzy zostaną w domu lub pójdą, ale nie dotrą do szkoły. Ci, których historie mogłyby posłużyć za kanwę jakiegoś filmu...
Recenzenci odradzaliby jednak seans ze względu na drastyczne, realistyczne sceny przemocy, wyszydzania, traktowania dziecka jak przedmiot. Do tego jeszcze popychanie, szarpanie, bicie... kto uwierzy, że to na faktach? Kto spojrzy na to z ufnością w to, co mówi dziecko/ nastolatek, a nie w to, co twierdzi z dziwnym uśmiechem dorosły?
Kacper, Szymon, Hubert, Emilia, Dawid, Ewa... to osoby zupełnie zmyślone. Ale zapewniam, że istnieją... w Krakowie, Poznaniu, Tomaszowie Mazowieckim, małych miastach, wsiach. Tam, gdzie każdy się zna, a mało kto reaguje.
Nie mogą się bronić. Ale próbują wszystkich sposobów. By zdać. By przetrwać. By żyć.
Pomyślcie również o nich.
Na koniec roku szkolnego.
Życząc im, by wierzyli w dorosłych, nie bali się opowiadać jak jest naprawdę.
By mieli zaufanych ludzi wokół siebie.
By znaleźli w sobie siłę i odwagę.
By uwierzyli, że dorośli nie tylko krzywdzą.
By uwierzyli, że inni dorośli są inni.
By uwierzyli, że nie jest tak, jak często o sobie słyszą.
A prawda o nich jest często o wiele bardziej skomplikowana, niż to widać na szkolnej uroczystości.
Otwórzcie na nich oczy, by dać im szansę na dostrzeżenie światełka w tunelu. Tunelu, który im ktoś wydrążył i uparcie twierdzi, że nie ma innej drogi.
Cytat
Jacek Wolszczak. - terapia nastolatków