08/06/2026
Zdarza Ci się myśleć o osobie:
„jestem leniwa/y”, „znowu nic nie zrobiłam/em”, „inni dają radę, tylko ja nie”, „powinnam/powinienem się bardziej postarać”.
A może to wcale nie jest o lenistwie?
Może jest to o przebodźcowaniu? Może o dźwiganiu za długo za wielu rzeczy?
Może o strachu? Boisz się zacząć, bo w głowie masz tylko wizję porażki.
A może Twój organizm nie mówi: „nie chce mi się”, tylko: „nie mam już z czego czerpać”.
I kiedy pozwolisz sobie popatrzeć na siebie oczami osoby Ci bliskiej, to kolejne zawstydzanie wydaje się być bez sensu, bo po pierwsze totalnie nie motywuje, a po drugie zamiast dokładać, to odejmuje sił do działania.
Dlatego zamiast kroku pt.: „ogarnij się” zrób:
„Co jest dziś dla mnie za trudne?”, „Czego unikam i dlaczego?”, „Czy ja naprawdę odpoczywam, czy tylko leżę z poczuciem winy?”
Odpoczynek z poczuciem winy rzadko regeneruje, a człowiek, który jest ciągle wobec siebie surowy, nie staje się od tego silniejszy tylko ZMĘCZONY.
Dlatego zanim nazwiesz siebie leniwą/y sprawdź, czy nie jesteś po prostu przeciążona/y.
Bo nie każde „nie mogę się zebrać” oznacza brak ambicji. Czasem oznacza, że za długo próbowałaś/eś działać bez odpoczynku.