04/07/2026
Lubię takie posty ❤❤❤
Po ostatnim filmiku z Brianą, dokładnie dzień po nagraniu, napisała do mnie, że przechodzi kryzys. Bardzo bolały ją plecy – zarówno przy dotyku, jak i głęboko w środku. Ból był na tyle silny, że musiała wziąć tabletkę przeciwbólową. Określiła go 8/10.
Zaprosiłam ją na kolejny zabieg już następnego dnia, aby przyspieszyć zakończenie kryzysu.
Powiedziała, że była z tym bólem u lekarza. Podejrzewała, że problem może dotyczyć nerek, dlatego chciała wykonać badanie moczu i ewentualnie USG.
Niestety lekarz, nawet jej nie badając, stwierdził, że "wypadł jej dysk" i przepisał leki przeciwbólowe. Dodatkowo usłyszała nieprzyjemne uwagi dotyczące tego, że nie zna języka polskiego.
Rozgoryczona wróciła do domu, a następnego dnia przyjechała do mnie na zabieg.
Zanim rozpoczęłyśmy zabieg, sprawdziłam plecy. Faktycznie były bardzo tkliwe. Wyczuwalne były lekko powiększone punkty akupunkturowe, ale bolało również głęboko w środku. Ból z okolicy nerki i kręgosłupa promieniował do bocznej części talii.
Zapytałam, czy nie ma problemu z moczowodem. Odpowiedziała z dużą pewnością, że z moczowodami wszystko jest w porządku.
Postymulowałam bolesne punkty i ponownie zapytałam, czy na pewno nigdy nie miała problemu z moczowodem.
Ponownie odpowiedziała, że nie, że moczowody ma zdrowe.
Pomyślałam wtedy: skąd człowiek może to wiedzieć z taką pewnością? Można przypuszczać, że wszystko jest dobrze, ale mieć całkowitą pewność?
Zapytałam więc jeszcze raz bo tylko to przyszło mi do głowy. Z przebiegiem meridianów ból się sie zgadzał, jeżeli chodzi o kręgosłup, mięśnie czy powięź też nie.
I wtedy, gdy już usiadła po zakończeniu pracy przy plecach, powiedziała:
– Właściwie to myślę, że są zdrowe... Chociaż kiedyś był z nimi problem.
Po chwili opowiedziała, że jako dziewczynka miała refluks moczowy – mocz cofał się do nerki.
Przeszła operację. Nacięto okolice pęcherza i ułożono moczowód tak, aby zapobiec cofaniu się moczu. Od tamtej pory problem ustąpił.
Pomyślałam, że ten ból mógł wynikać z tego, że po refleksoterapii moczowód chciał się ułożyć maksymalnie jak to mozliwe najlepiej dla organizmu. Omówiłam jej przypadek z inna klienką Panią Dominiką, która jest fizjoterapeutką ( jej przypadek też opiszę), która podsunęła myśl, że mogły powstać jakieś zrosty i moczowód mógł chcieć się w jakimś sensie uwolnić z tego uścisku (a to możliwe, bo wiem z doświadczenia u innych klientów) dlatego uznałyśmy, że ból na wierzchu ciała wynika właśnie z tego powodu.
Wracając do Briany:
Po zabiegu wyszła w dużo lepszym stanie, prawie bez bólu, bo wchodziła trochę połamana.
Stety, niestety wieczorem ból pojawił się ponownie.
Ale z SMS dowiedziałam się , że mocz schodzi o niebo lepiej a już kolejnego dnia ból też zaczął ustępować, jednak klientka wybrała się do innego lekarza a w badaniu moczu wyszły bakterie.
Co takiego się stało?
Bakterii refleksoterapią tam nie włożyłyśmy. One tam były niewidziane przez układ odpornościowy i grasowały sobie w najlepsze.
To co się stało, czyli stan zapalny nerki oznaczał, że układ odpornościowy pobudzony refleksoterapią je "zobaczył" i postanowił powalczyć.
Klientka dostała antybiotyk ale w zasadzie jak go dostawała to stan się już bardzo poprawiał, ból ustępował, a mocz schodził świetnie.
Braiana nie miała pojęcia, że może być aż tak dobrze z oddawaniem moczu bo nigdy tego nie doświadczyła.
Najpierw się cofał , a później schodził tyle o ile.
Przyznam, że po tym co przeżyła wiele osób zrezygnowałoby ale ona wytrwała i dopiero zachwyciła się refleksoterapią.
Po urlopie wróci z córką i ze sobą, chce czuć się jeszcze lepiej.
Przytoczę słowa z SMS, na które dostałam pozwolenie.
Rozmów SMS-owych było dużo, dlatego tylko ten krótki na koniec:
"Przydatne są wszystkie te informacje. Doceniam Twoją wiedzę i nie mogę się doczekać aż spotkam się z Tobą."
Na spotkaniu nagrałyśmy kolejny filmik, czyli to był 5 albo 6 zabieg.