Danuta Brzezicka -psycholog, psychoterapeuta

Danuta Brzezicka -psycholog,  psychoterapeuta ul. Soltysia 33, Katowice

W ramach oferowanych usług proponuję:
Psychoterapię indywidualną dorosłych i młodzieży,
rodzin i par

W zakresie:

•Kryzysy emocjonalne (konflikty, utrata bliskiej osoby, urazy psychiczne)
•Stany depresyjne (długotrwałe przygnębienie, bezsenność, nadmierna senność, zaburzenia apetytu, zmęczenie, zaburzenia koncentracji i uwagi)
•Stany lękowe (długotrwały, nieuzasadniony

lęk)
•Objawy nerwicowe (lęki, objawy psychosomatyczne, nieśmiałość, niskie poczucie własnej wartości, nadmierne rozdrażnienie)
•Zaburzenia jedzenia (anoreksja, bulimia)
• inne

Psychoterapia to również przygoda. Zapraszam jeśli chcesz:

•rozwijać swoją osobowość
•poznać siebie i swoją relację ze światem
•poznać swoje słabości i odnaleźć w sobie siłę
•odnaleźć własną, indywidualną drogę przez życie

03/04/2026

„Jaźń jest częścią nieświadomości zbiorowej, ale nie jest nią samą; jest tą jednością, która - jak się wydaje - pochodzi z połączenia ego i cienia.”
~ Carl Gustav Jung

🌷W tym czasie, kiedy świat mówi o odrodzeniu, świetle i nowym początku, coraz mocniej czuję, że prawdziwa przemiana nie zaczyna się od światła. Zaczyna się od zejścia. Od momentu, w którym coś w nas pęka, zatrzymuje się, albo przestaje już udawać, że wszystko jest „w porządku”.

🐣W doświadczeniu Wielkanocy najbardziej porusza mnie nie sam poranek zmartwychwstania, ale to, co go poprzedza. Cisza. Ciemność. Strata. Niewiedza. Rozpad tego, co znane.

🐰W pracy terapeutycznej spotykam to bardzo często. Ten moment, w którym ktoś stoi wobec siebie i mówi: „Nie wiem już, kim jestem.” Albo: „To, co odkrywam, jest dla mnie trudne do przyjęcia.” I to jest moment graniczny. Bo właśnie tam, nie w tym, co jasne i uporządkowane, zaczyna wyłaniać się coś prawdziwego.

🐥Jung pisał, że Jaźń wyłania się z napięcia między ego a cieniem. Dla mnie to zawsze oznaczało jedno, że nie ma zmartwychwstania bez zejścia do tego, co w nas niechciane. Bez spotkania z własną bezradnością, złością, lękiem, zazdrością, czasem z bólem, który był zbyt trudny, by go wcześniej pomieścić.

💐Wielkanoc, jeśli potraktować ją psychologicznie, nie jest historią o tym, że „wszystko będzie dobrze”. Jest opowieścią o tym, że coś w nas może umrzeć i że nie mamy nad tym pełnej kontroli. Ale też o tym, że życie wraca… często niespodziewanie, w innej formie, niż się spodziewaliśmy. Może więc ten czas nie musi być tylko „radosny”. Może może być prawdziwy. Z miejscem na to, co kruche, niepewne, jeszcze nieuformowane.

Życzę Wam takiego odradzania, które nie omija cienia, ale potrafi go pomieścić. I takiego życia, które nie jest tylko jasne, ale całe.

https://www.facebook.com/share/p/1EHaHBvgUJ/
28/03/2026

https://www.facebook.com/share/p/1EHaHBvgUJ/

Trigger warning: przemoc terapeutyczna.

O tym chcę dziś napisać, bo widzę coraz więcej treści dotyczących krytykowania np. różnych nurtów terapeutycznych jako przemocowych, spotykam też pacjentów, których ta przemoc spotkała i mega im współczuję. Myślę, że w procesach również i ja dopuściłam się przemocowych zachowań wobec moich pacjentów. Temat jest złożony i trudny, więc pomyślałam, że dobrze byłoby go "rozparcelować".

Czym według "teorii" jest przemoc terapeutyczna?

W literaturze mówi się głównie o zachowaniach terapeuty, w których używa on swojego autorytetu w taki sposób, że narusza granice, godność lub bezpieczeństwo pacjenta zamiast leczyć. Taką przemocą może być zarówno coś grubego, na przykład przekroczenie granic w sferze seksualnej, jak i coś subtelnego w ocenie osoby trzeciej, ale dla pacjenta raniącego, choćby upokarzające w ocenie pacjenta wypowiedzi terapeuty, oceny, forsowanie technik "zaklętych" w nurcie pomimo nieufności czy sprzeciwu pacjenta. Taką przemocą mogą być nadinterpretacje, sztywność terapeuty, wciskanie pacjenta w model, który nie pasuje albo do niego, albo do jego trudności, ignorowanie jego preferencji (np. do ciemniejszego otoczenia), kultury, z której pochodzi (dla nas choćby neuroatypowość jest osadzona w kontekście kulturowym). Pacjent najczęściej deklaruje wtedy poczucie bycia "upupionym", uciszonym, zdeprecjonowanym albo pozbawionym sprawczości. Pamiętajmy jednak, że to nie nurt sam w sobie jest przemocowy, ale myślę, że może kreować pole do takiej przemocy - w każdym nurcie może dziać się coś innego, W psychodynamicznym możemy się spotkać z narzucaniem interpretacji, ukrytych motywów. W CBT może to być sztywność, redukowanie mocnego cierpienia do "zniekształceń poznawczych", zbyt szybkie wejście w przedłużoną ekspozycję. W humanistycznych i doświadczeniowych może być to "wpychanie" do mocnego przeżywania zanim pacjent będzie umiał się sam stabilizować, w systemowej "stawanie po stronie", sugestie bez wystarczających podstaw, patologizowanie lojalności. W EMDR może być to zbyt wczesne "wydobywanie" wspomnień traumatycznych, sugestywne pytania. Ale jak widzicie - wszystko to musi zrobić terapeuta, nie dzieje się samo. Wszystko to wykracza ponad podstawową zasadę KAŻDEGO nurtu: przede wszystkim nie szkodzić. I ponad zasadę KAŻDEGO nurtu: uwzględniać autonomię i komfort pacjenta. I my, terapeuci, robimy takie błędy. W każdym nurcie.

Przemoc warto odróżnić od skutków ubocznych terapii, bo one mogą się pojawić, w sumie jak przy każdym leczeniu. Może być tak, że w trakcie terapii chwilowo wzrośnie lęk czy spadnie nastrój, pojawi się złość, refleksja, chwilowe wypalenie czy przeciążenie, ale jeśli pacjent powie STOP, to terapeuta powinien za nim pójść zamiast przekonywać, żeby iść w to, bo tam mamy źródełko jego trudności i wystarczy to "poobracać", żeby poczuł się lepiej. Dlatego z pozycji terapeuty warto już na samym początku sprawdzać, czy pacjent potrafi ochronić swoje granice, wie, gdzie one są a jeśli to jest niepewne, to zacząć pracę właśnie od granic, jeśli pacjent jest z tym ok.

Mamy różne badania na temat tego, jak często przemoc ze strony terapeuty pojawia się w procesach i liczby są od siebie bardzo oddalone, dlatego nie będę ich przytaczać. Wiemy jednak z tych badań, że zjawisko jest prawdziwe, szkodliwe, ale wiemy też, że większość badań skupiona jest na badaniu skuteczności metod danego nurtu terapeutycznego, znacznie rzadziej na systematyczne wykrywanie szkód. Najczęściej pojawiające się źródła szkód nie są osadzone w nurcie, tylko kombinacji kilku spraw, takich jak przede wszystkim... indywidualne cechy terapeuty, niedopasowanie nurtu do potrzeb pacjenta, błędy w relacji terapeutycznej albo brak uwzględnienia kontekstu kulturowego. Pamiętając, że sam terapeuta ma duży wpływ na wynik leczenia. Mamy takie badanko, które wykazało, że lepsze wyniki osiągane są przy terapeucie wspierającym, kierowanym ciekawością niż przy terapeucie konfrontującym. Wiemy też, że wieli z nas - psychologów i terapeutów wybierając ten zawód ma swoje tematy do ogarnięcia, a sama praca polegająca na byciu przy cierpieniu jest mega wymagająca. Terapeuta, który nie odbył terapii własnej lub odbył ją ale jako element konieczny do uzyskania certyfikatu (niektóre szkoły psychoterapii właśnie tak rozwiązują temat - przymusem) i na drodze tej terapii nie odkrył w tym własnego celu - prawdopodobnie wiele z tej terapii nie skorzystał, bo brak autonomii, zewnętrzna presja zwykle pogarszają zaangażowanie, autentyczność i ograniczają potencjał do zmiany. A nasze wątki ostro w relacjach z pacjentami pracują, trust me.

Co może być "red flagiem"? Poczucie bycia pomniejszanym, uciszanym, przymuszanym, "łamanym", bezsilnym wobec procesu. Poczucie, że "musi boleć". Poczucie, że "terapeuta wie lepiej", albo że Twoje granice są interpretowane jako "opór" i nie respektowane. regularne wychodzenie z sesji terapeutycznej w "rozbiciu" i bez narzędzi do autoregulacji i stabilizacji. Poczucie przymusu lojalności wobec terapeuty albo lęk przed mówieniem, że jakieś wątki w Waszej relacji nie są dla Ciebie ok. Nabycie w procesie poczucia, że jesteś tak zj*banx, że nic Ci nie pomoże.

A o co możesz pytać terapeutę, żeby poznać jego skille w unikaniu przemocy? O kontrakt. O to, co zrobi, gdy terapia pogorszy Twój stan, jak monitoruje nie tylko postępy, ale i szkody, jak rozpozna, że w Waszej relacji coś się dzieje, jak przygotuje Cię do wejścia w intensywne doświadczanie, jak przerwać to doświadczanie. O to, czy terapeuta zamierza dać sobie prawo do definiowania jedynej słusznej rzeczywistości i jak masz stawiać granicę, kiedy tak poczujesz. Jak zareaguje, kiedy poczuje się przez Ciebie atakowany, gdy Ty poczujesz złość. No i czy jest sztywniakiem nurtu, czy się superwizuje i czy jego superwizor jest sztywniakiem nurtu :) .

A jak Ty, terapeuto możesz rozpoznać, że coś się dzieje po Twojej stronie? Tu już moje doświadczenia kliniczne, bo owszem, robię takie błędy i zap*erdalam z tym na superwizję :) . Więc superwizuj się człowieku, to naprawdę wiele daje. Obserwuj, czy Twój pacjent nie traci w relacji z Tobą podmiotowości - pytaj, jak się czuje w tej relacji. Zaglądaj w siebie i zadaj sobie pytanie, czy czujesz, że "wiesz lepiej", co dobre dla pacjenta. Czy interpretujesz jego granice jak opór, który masz ochotę "łamać", bo za tym oporem jest coś ważnego. Czy czujesz, że cierpienie pacjenta to tylko etap, który musi przejść. Czy jesteś zniecierpliwionx procesem, chcesz to przyspieszać albo czujesz na sobie presję, że musisz być bardziej skutecznx. Czy utrzymujesz ciekawość na historii pacjenta, czy zadajesz pytania zamiast gadać swoje interpretacje. Czy namawiasz, kiedy pacjent mówi "nie", czy próbujesz tłumaczyć, że cierpienie lub dany zabieg jest potrzebny, żeby iść dalej. Albo czy tak Ci zależy, żeby nie rozczarować pacjenta, że zaczynasz świrować. Czy usprawiedliwiasz cierpienie pacjenta techniką nurtu - że tak w tej technice bywa, albo czy jesteś w tym nurcie sztywny - wg. mnie nie ma jednego, słusznego nurtu i żaden samodzielnie nie jest jakoś bardzo skuteczny :) , a elastyczność jest potrzebna (i tu zwróć uwagę na superwizora - ja ortodoksji unikam jak ognia...). Przemoc terapeutyczna zaczyna się tam, gdzie terapeuta przestaje być w relacji, a zaczyna "performance" na pacjencie.

Dobrzy terapeuci też potrafią skrzywdzić, jednak potrafią to zobaczyć, przeprosić i naprawić. Nie chodzi o bycie ideałem, bo tak nie ma. Chodzi o zauważanie, zatrzymanie się, uznanie swojego wpływu na pacjenta, zwracanie pacjentowi podmiotowości zawsze tam, gdzie zostanie chwilowo odebrana. Czyli o "naprawę relacji", po której pacjent poczuje się sprawczy, uważniony i odzyska godność.

Trzymajcie się wszyscy - pacjenci i terapeuci. Życzę Wam jedynie dobrych doświadczeń lub takich, które można zamienić na dobre :) .

"Tajemniczy ogród jest piękny, ale trudno się przez niego przedrzeć, bo jest splątany, nieuporządkowany. Tak wyobrażamy ...
22/03/2026

"Tajemniczy ogród jest piękny, ale trudno się przez niego przedrzeć, bo jest splątany, nieuporządkowany. Tak wyobrażamy sobie własne życie. Kiedy przeżywamy traumatyczne wydarzenia, nasze życie upodabnia się do ogrodu zdewastowanego, zniszczonego, zaniedbanego, opuszczonego, do którego próbujemy wejść, ale on jest zamknięty i nie potrafimy znaleźć klucza do zamka. Czujemy lęk, przerażenie, smutek, rozpacz, cierpienie, osamotnienie, gniew, złość, poczucie winy, żal, bezradność, uczucie niesprawiedliwości i … wiele jeszcze innych negatywnych emocji. Najnowsze badania dowodzą, że na nasze życie wpływają nie tylko traumy przeżywane przez nas samych."
Prof. Jadwiga Jośko-Ochojska

Poetycko i naukowo o dziedziczeniu traumy. Warto posłuchać.

Wykład został wygłoszony w trakcie 21 Międzynarodowej Konferencji Opieki Długoterminowej w Toruniu w dniu 26 września 2018 roku.Miło nam poinformować, że Pan...

Zapraszam na czwartą edycję kursu z psychologii rozwojowej i psychopatologii dla studentów bez wykształcenia specjalisty...
24/02/2026

Zapraszam na czwartą edycję kursu z psychologii rozwojowej i psychopatologii dla studentów bez wykształcenia specjalistycznego i innych zainteresowanych. Będzie nie tylko merytorycznie ale przede wszystkim ciekawie i inspirująco.

🌿 Łódzka Szkoła Gestalt serdecznie zaprasza wszystkich Studentów Szkół Psychoterapii na zajęcia uzupełniające z psychologii - edycja 4. 🌿

❗ Dokształt prowadzą: Danusia Brzezicka i Tomasz Waleczko ❗

Kto powinien lub może uczestniczyć w zajęciach?
✔ Osoby, które nie są z wykształcenia psychologami lub pedagogami
✔ Osoby, które psychologię ukończyły jakiś czas temu, a chcą odświeżyć lub pogłębić wiedzę z wymaganego przez EAGT zakresu
✔ Osoby, które ukończyły pedagogikę, a wiedza z wymaganego zakresu jest im mniej znana

🔗 Zapraszamy do zapisów!

Książka Ronalda D. Lainga „Podzielone ja” trafiła do mnie w okresie, gdy podejmowałam decyzję o wyborze studiów. Jej ant...
24/02/2026

Książka Ronalda D. Lainga „Podzielone ja” trafiła do mnie w okresie, gdy podejmowałam decyzję o wyborze studiów. Jej antypsychiatryczny, właściwy dla ówczesnych czasów, wydźwięk i egzystencjalno – fenomenologiczne podejście, ukształtowały kierunek i drogę, z której nie schodzę do dziś.

Laing nie był przeciwny leczeniu, lecz uprzedmiotowieniu człowieka.
Zwracał uwagę na jakość i istotę relacji między leczącym a leczonym. Psychoza była dla niego nie tylko defektem mózgu, lecz dramatyczną próbą przetrwania w niemożliwej do zniesienia rzeczywistości relacyjnej. W „Podzielonym ja” Laing wnikliwie bada wewnętrzny świat przeżyć pacjenta i uznaje ich sens. Szaleństwo jest tutaj komunikatem a nie awarią, leczenie – obecnością w cierpieniu, towarzyszeniem w transformacji.

Autor, na dowód, przywołuje liczne, wnikliwe opisy przypadków, których brakuje mi we współczesnej literaturze. Głęboko omawia perspektywę osobowości schizoidalnej. Cytat z tej książki „they are nobody; they have no body” od lat przywołuję na wszystkich zajęciach z teorii osobowości, dodaję jeszcze „they have nobody”, co oddaje głęboką samotność tych osób. W książce znajdziemy opisy strategii, których używa osobowość zmagająca się z głębokim lękiem ontologicznym, łącznie z tworzeniem fałszywego self, które można pomylić z rozwiązaniem narcystycznym lub symbiotycznym. To tylko jedna z ciekawostek z tej książki.

Po 30 latach, już w roli nauczyciela przygotowując się do zajęć z teorii osobowości, czytam tę książkę, z tym samym zaangażowaniem i wzruszeniem co kiedyś. Na nowo odkrywam urok języka Ronalda Lainga oraz głębię jego rozumienia człowieka w cierpieniu. To książka zapomniana i prawie niedostępna, jednak warto ją upolować i włączyć w swoje doświadczenie.
„Podzielone ja” odwdzięczy się pogłębieniem empatii i wiary w zdrowie, nawet gdy chowa się ono głęboko pod objawami, lub raczej jest przez nie chronione.
Polecam.

https://www.facebook.com/share/p/1GDK7Z1t27/
16/08/2025

https://www.facebook.com/share/p/1GDK7Z1t27/

🧘‍♀️ Warsztat Gestalt - Pogłębiona praca z ciałem w terapii psychosomatycznej – pomost między doświadczeniem a znaczeniem. Danuta Brzezicka. 🤸‍♂️

‍🙇‍♀️ Podczas pięciu dni szkolenia przemierzymy mapę ciała – od stóp po czubek głowy – ale również mapę podejść, które uczą, jak być blisko człowieka i jego ciała. To spotkanie z nowoczesnymi rozumieniami terapii psychosomatycznej w nurcie Gestalt, bioenergetyki, neurobiologii i regulacji układu nerwowego. To także droga przez starożytne ścieżki Wschodu: jogę, medytację, uważność i rozumienie przepływu życia w ciele.

✨ Organizator: Łódzka Szkoła Gestalt
🗓 Termin: 16 - 20 listopada 2026 | Poniedziałek - piątek: 8:00 - 18:00
⌚ Ilość godzin: 50 godzin szkoleniowych
🏛 Miejsce: Nowa Siedziba Łódzkiej Szkoły Gestalt, ul. Sienkiewicza 22, Łódź
💸 Koszt: 2200 zł
📜 Zgłoszenia przyjmujemy za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie wydarzenia.

💞 Serdecznie zapraszamy do zapisów!

17/12/2024

🤴 Warsztat Gestalt dla mężczyzn: Podróż mężczyzny – świadomość, tożsamość, relacje. Warsztat dla mężczyzn o poszukiwaniu zdrowych relacji z samym sobą i innymi. – prowadzący: Marten Bos, Kamil Torczewski 💡

👨 Warsztat przeznaczony dla wszystkich mężczyzn w wieku od 18 do 100+ lat zainteresowanych pogłębianiem rozumienia własnej tożsamości. W szczególności do udziału zachęcamy mężczyzn będących w procesie rozwoju, zmiany czy też zmagających się z nowymi wyzwaniami. Do udziału zapraszamy też studentów psychoterapii i praktykujących terapeutów różnych modalności. 🍑

🗓 Termin: 8 - 11 CZERWCA 2025 | Poniedziałek, wtorek: 9:00 – 18:00 – (przerwa obiadowa 2h), środa: 9:00 – 15:00.
⌚ Ilość godzin: 25 godzin szkoleniowych
🏛 Miejsce: Siedziba Łódzkiej Szkoły Gestalt, ul. Piotrkowska 125, Łódź
💸 Koszt: 1650 zł
📜 Zgłoszenia przyjmujemy za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie wydarzenia.

💞 Serdecznie zapraszamy do zapisów!

10/08/2024

🌿 Łódzka Szkoła Gestalt serdecznie zaprasza wszystkich Studentów Szkół Psychoterapii na zajęcia uzupełniające z psychologii - edycja 2. 🌿

❗ Dokształt prowadzą: Danusia Brzezicka i Tomasz Waleczko ❗

Kto powinien lub może uczestniczyć w zajęciach?
✔ Osoby, które nie są z wykształcenia psychologami lub pedagogami
✔ Osoby, które psychologię ukończyły jakiś czas temu, a chcą odświeżyć lub pogłębić wiedzę z wymaganego przez EAGT zakresu
✔ Osoby, które ukończyły pedagogikę, a wiedza z wymaganego zakresu jest im mniej znana

Zapraszamy do zapisów!

Jedna z moich studentek robi ciekawe badanie z zakresu duchowości i jej wpływu na stosunek do śmierci. Jeśli masz ochotę...
21/04/2024

Jedna z moich studentek robi ciekawe badanie z zakresu duchowości i jej wpływu na stosunek do śmierci. Jeśli masz ochotę i temat Cię dotyczy wejdź w link:

Wczytaj niedokończoną ankietę Wypełniono 0% tej ankiety 0% Uwaga: uruchamianie JavaScript jest wyłączone w przeglądarce lub dla tej strony. Może to uniemożliwić udzielenie odpowiedzi na niektóre pytania tej ankiety. Proszę sprawdzić ustawienia swojej przeglądarki. Koniec życia i co da...

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=172020812580749&id=100093184928916
01/09/2023

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=172020812580749&id=100093184928916

DRUGA WARSTWA TRAUMY, oraz o możliwościach przywracania siły życiowej.

tekst: Joanna Chmarzyńska Golińska

W myśleniu o traumie, wyróżnić należy wydarzenie traumatyczne, dalej to jak psychika i ciało odpowiadają na to wydarzenie, oraz konsekwencje - czy są przemijające, czy przewlekłe.
W kwestii możliwych reakcji na traumę (zarówno szokową, jak i rozwojową) skupiamy się wokół dwóch gałęzi autonomicznego układu nerwowego - współczulnej i przywspółczulnej. Współczulna mobilizuje, przygotowuje do walki albo ucieczki, a przywspółczulna wyhamowuje, czy umożliwia zamarcie gdy walka bądź ucieczka nie są możliwe. Płynna naprzemienność działania tych układów jest podstawą regulacji w zdrowiu.

Natomiast w traumie zazwyczaj dochodzi do przeciążenia i nadmiernego napięcia. Gałąź współczulna jest maksymalnie aktywna aby zmobilizować duże ilości energii do walki lub ucieczki, a gałąź przywspółczulna próbuje hamować zbyt wysokie pobudzenie współczulne. Jeśli jednak możemy doświadczyć tej energii sprawczo tzn. uciec lub walczyć, to wówczas jest szansa, że owszem - zajdzie wydarzenie traumatyczne oraz skuteczna reakcja, która będzie zarówno obronna, jak i rozładowująca wobec energii, która się wzbudziła.

Jeśli jednak, walka czy ucieczka nie są możliwe, to dochodzi do zamarcia, czyli dysocjacji. Dysocjacja jest jedną z możliwych reakcji AUN na zagrożenie i polega na zamarciu, które ma ochronić przez bólem. Peter Levine zauważa, że zwięrzęta żyjące na wolności ufnie poddają się swoim obronnym instynktom, płynnie w nie wchodzą i płynnie z nich wychodzą - również z zamarcia. U ludzi sprawa się komplikuje. Nasz ludzki problem polega na tym, że jeśli wysokie pobudzenie, które szykowało nas do walki i ucieczki, nie zostało rozładowane, a doszło do jego kompresji wewnętrz, to może to stworzyć to "drugą warstwę traumy". Nierozładowane pobudzenie daje zarówno poczucie zagrożenia, jak i niejasnego "zła" wewnątrz.

Kluczowe pytanie - dlaczego nie może dojść płynnie do wyjścia ze stanu dysocjacji? Dlaczego dochodzi do drugiej, wewnętrznej traumatyzacji, która polega na kumulacji wulkanicznych energii i implozji ich do wewnątrz w ograniczonym i kruchym ludzkim wnętrzu ciała i umysłu ?

Judith Herman wskazuje, że zdarza się to w warunkach szeroko rozumianego zniewolenia i unieruchomienia - bo jeśli tylko skuteczna walka czy ucieczka byłyby możliwe, to nastąpiłoby wyjście z urazu. Trauma kumuluje się jeśli ofiara jest zależna od sprawcy, jest uwięziona, bądź jest dzieckiem, które żyje w dysfunkcyjnej rodzinie.
Osoba w takiej przewlekłej traumie traci zdolność odczuwania w ciele i w umyśle spokoju - może cierpieć na szereg dolegliwości somatycznych: bóle głowy, żołądka, pleców i miednicy. Może pozostawać bierna i odłączona od życia.

Dodatkowo myślę, że wycofujemy się ze zdrowej agresji, (energii do życia) o wiele częściej niż tylko na skutek "dużych" traum.

Spójrzmy na ten cytat:

Bessel van der Kolk wspomina: „Sam Bowlby powiedział mi, że doświadczenie szkoły z internatem prawdopodobnie zainspirowało Georga Orwella do napisania „Roku 1984”, który wspaniale ukazuje jak istoty ludzkie można pobudzić do poświecenia, wszystkiego co bliskie i drogie - w tym poczucia „własnego Ja” - w imię bycia kochanym i akceptowanym przez kogoś kto ma władzę”. („Strach ucieleśniony” Bessel Van Der Kolk, str 142)

Zatem widzimy, że bywa, że w dzieciństwie dokonuje się dramatyczny „wybór” ochronny, w którym na rzecz relacji i przynależenia, poświęcona zostaje autentyczność.
Nadmierna persona, o której jako pierwszy pisał Carl Gustaw Jung, czy potem fałszywe self Donalda W.Winnicott’a, uchwyciły ten rodzaj uległości, która wynika z potrzeby bycia akceptowanym. Dziecko, które nie doświadcza bezpiecznej, ufnej więzi, w ramach lękowych czy zdezorganizowanych stylów przywiązania, często przyjmuje strategię "fawn", czyli przymilanie, płaszczenie się i uległość. Co więcej, te tzw niewidzialne, dobre dzieci, rzadziej dostają pomoc - w przeciwieństwie do tych, które w obliczu niekorzystnych doświadczeń przyjmują buntowniczo - opozycyjne strategie, czy wykazują nadpobudliwość, czym mogą zwrócić na siebie uwagę i pozyskać pomoc.

(W świecie zewnętrznym, wysiłek dostosowania do otoczenia, poprzez budowanie „fałszywego self” to jedno. Natomiast psychoanalitycy wielokrotnie odnajdywali w psychice człowieka struktury autoagresywne, które nie dopuszczają do czucia, do życia, do potrzebowania i są bardzo wrogim, krytycznym wewnętrznym głosem. (wewnętrzni sabotażyści, autorytarne systemy,antylibidynalne ego, wewnętrzne gangi)- ciekawe jest myśleć o ich genezie w kontekście tychże stłumionych energii.)

Być może w wycofywaniu się z obronnej agresji, znaczenie ma również fakt, że jesteśmy istotami relacyjnymi i rządzi nami - coś na kształt - pierwotnego lęku. Ten podpowiada nam, że bez przynależenia do stada nie przetrwamy. Zresztą wiemy, jak realną traumatyzacją jest marginalizacja, wykluczenie, czy unieważnienie. Zdarzyło się to, i wciąż zdarza, wielu grupom społecznym, wielu ludziom. Mamy realne powody by bać się tego. Zatem, jako istoty relacyjne często powstrzymujemy energię gniewu, by nie narazić się na nieznośny lęk związany z nieprzynależeniem.

Również to, że wielu z nas doświadczyło zawstydzania i odrzucenia gdy próbowało się gniewać, stawiać granice, mówić „nie” czy płakać - płacz w przypadku małych dzieci jest ekwiwalentem walki i ucieczki. Wielu z nas mogło mieć taki przekaz: „Takich pobudzeń, takich stanów nie chcemy, nie chcemy humorów, złości, dąsania się, histerii czy płaczu". Przekaz był taki, bo ci którzy go dawali, najczęściej sami taki dostali w przeszłości. Warto współczująco pamiętać, że opieka emocjonalna, że empatia, że zdolność do pomieszczenia - choćby przez wzgląd na traumy wojenne, były "deficytowym dobrem" przez wiele dekad. Prawie nikt nie chciał słuchać czy wspierać ofiar i to również wymuszało stłumienie.

Z powyższych względów, gdy w nas ludziach pojawia się silna energia obronna, to może być kojarzona ze „złem", które lepiej wycofać, stłumić jeśli tylko nie chcemy być odrzuceni.

Człowiek nauczył się nakładać na te obronne biologiczne reakcje okładzinę moralną i osądy.

Ponad to - sama warstwa zamrożenia i wchodzenie z nią w kontakt może być doznaniem nieskończonej, anihilującej pustki, stanu nie istnienia, czy znikania i to może być nie do wytrzymania.
Również, "czekające" tuż za tamą dysocjacji wulkaniczne energię, które nie zostały zużyte do walki bądź ucieczki, mogą być równie przerażające i odczuwane jako coś na kształt "bycia złym" , czy nawet morderczych impulsów.

Czyjeś utknięcie w skompresowanych, zamrożonych energiach traumatycznych jest dużym wyzwaniem dla terapii. Często ludzie wtórnie - z w/w powodów boją się spotkania z tymi energiami w sobie. Czasem bronią zamrożenia i wycofania. Identyfikacja z fałszywym self bywa duża, bo doświadczane jest ono jako ochrona. Wówczas nie łatwo pomóc komuś, by odważył się wejść w kontakt z prawdziwym self, które z kolei przeżywane jest jako siedlisko dzikich energii. Kontakt z tymi energiami bywa na tyle traumatyzujący, że wpycha w spiralę dalszych dysocjacji.

Jeśli życie ma zostać wzbogacone obecnością prawdziwego Ja oraz siły życiowej, która jest energią ciała, to potrzebujemy bezpiecznego trzymania np w relacji terapeutycznej, która doda odwagi do odpuszczenia dotychczasowych obron.
By ponownie włączyć się w nurt życia, potrzeba połączyć się z tym, co dysocjowane. Potrzeba dostępu do ludzkiego wsparcia, do czyjejś obecności, do dodatkowego umysłu, który daje znać, że te wszystkie energie były i są normalne i właściwe. Potrzebujemy kogoś, kto dzieli się swoją pojemnością i wytrzymałością - kogoś, kto przez jakiś czas będzie jak rusztowanie, czy jak gąbka, która wchłonie nadmiar lęku. W ten sposób można oswoić dotąd niezbadane, i dlatego przerażające, rejony swojego ciała i umysłu.

zdjęcie zródło internet

Adres

Katowice

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Danuta Brzezicka -psycholog, psychoterapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij