15/11/2023
Na co dzień nie zastanawiamy się, jak by wyglądało nasze życie, gdybyśmy nie były tak bardzo uwarunkowane opowieścią kulturową o tym, co kobieta powinna, a czego nie powinna. A to jest ważna refleksja. Na szczęście wiele z nas, zbliżając się do połowy życia, często decyduje o budowaniu siebie na nowych zasadach. Te decyzje nie są bezkosztowe, bywają zakręty, ale myślę, że warto zastanawiać się nad pytaniem: kim jestem jako człowiek, a nie jako kobieta?
Rodzina – tak często kobieta odpowiada na pytanie, co jest dla niej najważniejsze.
Głęboko wierzę, że można mieć dobre układy rodzinne, wychowywać dzieci, nie tracąc tożsamości. Dzieci nie chcą tego naszego poświęcenia i „matki Polki". Carl Gustav Jung powiedział, że największym dramatem dzieci jest nieprzeżyte życie ich rodziców. Ja się z tym absolutnie zgadzam.
[…]
Od wieków kultura wmawia kobietom, że całą satysfakcję, sens życia i poczucie szczęścia powinny czerpać z relacji opiekuńczych. Uważa się, że kobieta tak naprawdę jest najszczęśliwsza, jak się może zajmować innymi. A co by było, gdyby nas wychowywano do wolności wyboru? Czy tkwiłybyśmy latami w nieudanych związkach?
[…]
A decyzja o wyjściu ze złej relacji to nie jest decyzja o tym, czy sobie kogoś znajdziesz, tylko o tym, że kończysz coś, co jest dla ciebie niekorzystne, a może niszczące. Kobiety na różnych etapach odmiennie radzą sobie z ważnymi pytaniami, ale muszę przyznać, że kryzys połowy życia jest jednym z ważniejszych progów rozwojowych, które musimy pokonać.
[…]
Chodzi o to, że kobiety, dochodząc do czterdziestki, pięćdziesiątki, dokonują podsumowań i zaczynają mierzyć się z obawami, których wcześniej mogły nie doświadczać. Przez 20, 30 lat robiły to, czego od nich oczekiwano i co niekoniecznie dawało im radość i spełnienie. Obawiają się utraty młodości, zdrowia, atrakcyjności, bo myślą, że to są ich bilety do raju.
To jest bardzo trudny moment dla wielu z nas, ale coraz więcej kobiet wychodzi z niego obronną ręką i uczy się stawiać na siebie. Szuka nowych dróg realizacji i zaczyna się uniezależniać.
To nie jest ani egoizm, ani też przymus codziennego stawania się lepszą wersją siebie. Chodzi o dowiedzenie się, kim bym była, gdyby nie te wszystkie role społeczne, dzieci, partnerzy, partnerki, obowiązki, które mnie określają.
Marta Niedźwiecka w rozmowie z Joanną Mosiej-Sitek, WO październik 2023