09/08/2026
Wyobraźcie sobie człowieka, który nie słyszy i stopniowo traci wzrok. Pisze o polityce, występuje przeciwko cenzurze, domaga się wolności słowa, a z powodu swoich tekstów musi opuścić kraj. Tworzy powieści, poezję, teksty filozoficzne i krytyczne. Kiedy z czasem przestaje również widzieć, nadal chce rozmawiać, czytać, pracować i uczestniczyć w życiu intelektualnym.
Taki był Heinrich Landesmann.
Urodził się 9 sierpnia 1821 roku. Jako nastolatek w ciągu kilku dni stracił słuch, a jednocześnie znacznie pogorszył mu się wzrok. Z czasem problemy ze wzrokiem postępowały, aż stał się całkowicie niewidomy.
Nie wycofał się jednak z życia intelektualnego i publicznego. Był pisarzem, poetą, dziennikarzem, krytykiem literackim i filozofem. W swoich tekstach występował przeciwko cenzurze i ograniczaniu wolności słowa. Pisał tak, że zainteresowały się nim władze, a groźba aresztowania zmusiła go do wyjazdu z Austrii.
Właśnie z jego działalnością literacką i polityczną wiąże się nazwisko, pod którym zapamiętał go świat. Heinrich Landesmann publikował jako Hieronymus Lorm.
Wraz z pogarszaniem się wzroku pojawił się jednak bardzo praktyczny problem: jak nadal rozmawiać z ludźmi i mieć dostęp do informacji, kiedy nie można już ani słyszeć, ani widzieć?
I właśnie wtedy powstało to, co dziś nazywamy alfabetem Lorma.
Nie był to najpierw „wynalazek dla osób głuchoniewidomych”. Lorm stworzył ten sposób komunikacji dla siebie, ponieważ sam go potrzebował.
Za jego pomocą mógł odbierać bardzo różne informacje – od tekstów, przez zapis muzyki, po informacje potrzebne podczas gry w szachy.
Jego córka Marie porównywała później dłoń używaną do komunikacji Lormem do klawiatury fortepianu. Tak jak pianista z czasem nie musi patrzeć na klawisze, tak osoba posługująca się Lormem zaczyna wykonywać znaki na dłoni niemal automatycznie.
To wszystko mówi o nim więcej niż samo zdanie, że był twórcą alfabetu dotykowego.
Bo alfabet Lorma nie powstał jako pomysł na metodę komunikacji dla jakiejś abstrakcyjnej grupy osób. Powstał z doświadczenia konkretnego głuchoniewidomego człowieka, który chciał nadal rozmawiać, zdobywać informacje, pracować i uczestniczyć w świecie.
205 lat po jego urodzeniu warto pamiętać nie tylko o alfabecie Lorma.
Warto pamiętać o Lormie. O głuchoniewidomym człowieku, ale także o pisarzu, dziennikarzu, filozofie i człowieku zaangażowanym w sprawy swojego czasu. Bo człowieka nie da się uczciwie opowiedzieć jednym słowem.