20/07/2026
Czytając komentarze pod tym postem, mam wrażenie, że wiele osób nieświadomie potwierdza, jak mało wiemy o dysmorfofobii.
To nie jest zaburzenie wynikające z bycia „mało atrakcyjnym”. Dlatego argumenty typu „przecież jesteś piękna”, „jesteś symetryczna” czy „wyglądasz świetnie” nie odnoszą się do istoty problemu.
Dysmorfofobia polega na zaburzonym postrzeganiu własnego wyglądu i ogromnym cierpieniu z tego powodu. Właśnie dlatego może dotyczyć także osób, które dla otoczenia są bardzo atrakcyjne.
Ten post nie potrzebuje ocen urody. Potrzebuje zrozumienia, że opisuje realne zaburzenie psychiczne, a nie „kompleksy”.
https://www.facebook.com/share/p/193eUTcyRu/
To zdjęcie ilustruje początek mojej choroby - dysmorfofobii. Mamy październik 2018. Proszę Damiana o zdjęcie, bo chcę zobaczyć, czy wyglądam aż tak źle, jak mi się wydaje. Zdjęcie utwierdza mnie w przekonaniu. Wyglądam obrzydliwie. Z perspektywy czasu myślę, że wtedy właśnie zaczęła się u mnie dysmorfofobia. To zaburzenie psychiczne polegające na dużym zaabsorbowaniu defektami ciała, które przez innych są niezauważane lub postrzegane jako niewielkie.
Po pomoc długo nie sięgałam, ponieważ głupio mi było iść do specjalisty z czymś takim jak „kompleksiki”. Tłumaczyłam sobie, że to nie jest aż tak „poważny” problem. Wiem, brzmi to abstrakcyjnie, bo byłam już wtedy studentką psychologii, ale często najtrudniej zauważyć skalę własnych problemów.
Po długich namysłach zdecydowałam się jednak pójść na terapię. Efekty były fatalne. Miałyśmy z terapeutką zerowe flow. Rozstałyśmy się dość szybko. Gwoździem do trumny było skwitowanie przez nią moich problemów słowami: „Cóż, Pani Maju, niektórzy chcą być mądrzy, Pani chce być piękna”. To sprawiło, że znowu się wycofałam, zawstydziłam i utwierdziłam w przekonaniu, że to tylko głupoty.
Skutek? Latem 2019 wyszłam z domu parę razy. Gdy już mi się to udało, byłam w koszmarnym stanie. Zdarzało mi się płakać w miejscach publicznych, bo czułam się obrzydliwie. I to jest właśnie słowo, które uświadomiło mi, że to nie są tylko kompleksy. Zauważyłam, jak fiksuję się na pewnych fragmentach ciała, a dotknięcie skóry napawało mnie obrzydzeniem. Miałam ochotę ją z siebie zedrzeć. Siedziałam w domu i obsesyjnie ćwiczyłam przez parę dni, po czym, gdy ciało nie dawało rady, dostawałam doła i przez kolejne dni leżałam, płakałam i nie mogłam ruszyć palcem. Dysmorfofobia rozlewa się na wiele segmentów życia i znacząco utrudnia funkcjonowanie.
Finalnie przeszłam długą, bardzo skuteczną terapię, oczywiście z innym specjalistą. Gorące lato dla wielu z Was może się okazać bardzo ciężką porą roku. Nie warto zmagać się z tym samodzielnie. Naprawdę dobrze poprosić o pomoc.