endo.ania - Ania Kwaśniewska - Ambasadorka zdrowia kobiet

endo.ania - Ania Kwaśniewska - Ambasadorka zdrowia kobiet Buduję świadomość na temat endometriozy we wszelkich środowiskach. Potrzebujesz wiedzy lub wsparcia? Chcesz się przyłączyć do działań? Zachęcam do kontaktu!

„Kolonoskopia wyszła prawidłowo, więc to nie może być endometrioza jelita”.Niekoniecznie.To jeden z tych przykładów, któ...
31/08/2026

„Kolonoskopia wyszła prawidłowo, więc to nie może być endometrioza jelita”.
Niekoniecznie.

To jeden z tych przykładów, które bardzo dobrze pokazują, dlaczego diagnostyka endometriozy bywa tak wymagająca.

Kolonoskopia pozwala obejrzeć jelito od środka, przede wszystkim jego błonę śluzową. I w wielu chorobach właśnie tam znajdują się zmiany, których lekarz szuka.

Ale endometrioza jelita może zachowywać się inaczej.

Zmiany endometrialne najczęściej naciekają ścianę jelita od zewnątrz do wewnątrz. Mogą zajmować warstwę mięśniową i tkanki położone głębiej, podczas gdy błona śluzowa pozostaje niezmieniona.

Czyli miejsce, które oglądamy podczas kolonoskopii, może wyglądać prawidłowo, mimo że problem znajduje się głębiej w ścianie jelita.

To również tłumaczy, dlaczego biopsja pobrana podczas endoskopii może nie wykazać endometriozy. Fragment tkanki pobiera się przecież z miejsca dostępnego od strony światła jelita, a zmiana może znajdować się znacznie głębiej.

Prawidłowy wynik kolonoskopii nie jest więc równoznaczny z wykluczeniem endometriozy jelita.

I tu dochodzimy do czegoś znacznie ważniejszego niż sama kolonoskopia.

W diagnostyce każdej choroby warto pytać nie tylko „Czy badanie wyszło prawidłowo?” ale też „Co właściwie to badanie potrafi ocenić i czego nie jest w stanie zobaczyć?”
Bo każde badanie ma określone możliwości.

W endometriozie szczególnie dobrze to widać. Innych informacji dostarcza badanie kliniczne, innych odpowiednio wykonane USG, innych MRI, a jeszcze innych ocena histopatologiczna materiału pobranego podczas operacji.

Nie chodzi więc o wykonywanie możliwie największej liczby badań.

Chodzi o dobranie właściwego badania do pytania diagnostycznego, na które chcemy odpowiedzieć.

I właśnie dlatego jeden prawidłowy wynik nie zawsze kończy diagnostykę, jeśli objawy i pozostałe informacje nadal wskazują, że warto szukać dalej.

Endometrioza jest chorobą bardzo zróżnicowaną. Może występować w różnych lokalizacjach, zajmować różne warstwy tkanek i dawać obrazy, które nie zawsze są oczywiste.

Dlatego diagnostyka przypomina czasem składanie puzzli.

Nie wystarczy spojrzeć na jeden element.

Trzeba zobaczyć, jak pasuje do całego obrazu.

📚 Źródło:
Shrestha A.N., Ghimire R., Shakya L. (2026), Endometriosis: Under the Lens – Criteria, Pitfalls and Mimics. DOI: 10.5772/intechopen.1016370

Skoro jest tutaj ostatnio trochę nowych osób, chyba pora się przedstawić. 🤍Mam na imię Ania i ten profil powstał z połąc...
30/08/2026

Skoro jest tutaj ostatnio trochę nowych osób, chyba pora się przedstawić. 🤍

Mam na imię Ania i ten profil powstał z połączenia kilku światów, które przez lata coraz bardziej zaczęły układać mi się w jedną całość: zdrowia, edukacji, nauki i człowieka.

Z wykształcenia jestem pedagogiem i elektroradiologiem.

Jako elektroradiolog pracowałam w pracowni rezonansu magnetycznego. To właśnie dlatego diagnostyka obrazowa, a szczególnie MRI, nadal jest mi bardzo bliska i z dużym zainteresowaniem śledzę jej rozwój - również w diagnostyce chorób ginekologicznych.

Ale równie ważna jest dla mnie druga część mojej zawodowej drogi - edukacja.

Pracuję na uczelni, prowadzę zajęcia ze studentami i od lat funkcjonuję również w świecie dydaktyki akademickiej. Lubię moment, w którym trudne zagadnienie przestaje być zbiorem specjalistycznych pojęć i zaczyna być naprawdę zrozumiałe dla drugiego człowieka.

Jestem również doktorantką Szkoły Doktorskiej, a swoją dysertację doktorską poświęcam endometriozie.

Ukończyłam studia podyplomowe „Zdrowie publiczne i środowiskowe”, a obecnie dalej się kształcę - jestem w trakcie studiów przygotowujących do nauczania edukacji zdrowotnej.

Jestem także Ambasadorką Fundacji „Pokonać Endometriozę” w województwie świętokrzyskim.

A żeby moja zawodowo-edukacyjna układanka była jeszcze trochę mniej oczywista - jestem również strażakiem.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to bardzo różne światy.

Pedagogika. Dydaktyka akademicka. Diagnostyka obrazowa. Zdrowie publiczne. Endometrioza. Edukacja zdrowotna. Działalność społeczna. Straż pożarna.

A dla mnie coraz mocniej łączą się one w jeden wspólny temat: jak wiedza może realnie wpływać na zdrowie i życie człowieka. Bo zdrowie to nie tylko choroba, wynik badania czy wizyta w gabinecie…

To również to, czy potrafimy rozpoznać sygnały wysyłane przez własny organizm. Czy wiemy, kiedy szukać pomocy. Czy umiemy odróżnić rzetelną informację od mitu. Czy rozumiemy to, co mówi nam specjalista. I czy potrafimy podejmować świadome decyzje dotyczące własnego zdrowia. Dlatego coraz bardziej fascynuje mnie edukacja zdrowotna.

Nie jako przekazywanie kolejnych medycznych ciekawostek.

Interesuje mnie edukacja, która rzeczywiście coś zmienia: pozwala lepiej rozumieć własne zdrowie, zadawać lepsze pytania, świadomiej korzystać z systemu ochrony zdrowia i nie zgubić się w ogromie informacji, którymi jesteśmy dziś otoczeni.

Szczególne miejsce na tym profilu zajmują oczywiście endometrioza i adenomioza. Ale nie chcę ograniczać się wyłącznie do jednej czy dwóch chorób.

Będziemy rozmawiać również o zdrowiu kobiet, diagnostyce, MRI, zdrowiu publicznym, edukacji zdrowotnej, nowych publikacjach naukowych i o tym, co właściwie można z nich wywnioskować.

Bo zdanie „badania pokazują…” bardzo często powinno być dopiero początkiem rozmowy, a nie jej zakończeniem.

Chcę tłumaczyć język nauki na język codzienności - bez straszenia, bez cudownych recept, bez sensacyjnych uproszczeń i bez udawania, że na każde pytanie istnieje jedna prosta odpowiedź.

Nie jestem lekarzem i nie próbuję nim być. Nie diagnozuję i nie dobieram leczenia przez internet. Mogę natomiast edukować, analizować źródła, tłumaczyć trudne zagadnienia, pokazywać różne perspektywy i zwracać uwagę na kwestie, o których warto porozmawiać ze specjalistą.

Ale ten profil nie będzie też podręcznikiem.

Będzie tutaj nauka i zdrowie, ale będą też konferencje, uczelnia, Kielce, wydarzenia, podróże, może czasem straż i trochę zwyczajnego życia.

Bo za każdym badaniem, diagnozą, wykładem i profilem edukacyjnym ostatecznie stoi człowiek.

Jeżeli jesteście tutaj od niedawna - bardzo mi miło Was poznać.

Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj nie tylko odpowiedzi, ale również pytania, które warto sobie zadawać.

A jeśli interesują Was zdrowie kobiet, endometrioza, diagnostyka, edukacja zdrowotna i nauka tłumaczona na język codzienności - zostańcie ze mną i zaobserwujcie profil.

Jeżeli natomiast macie wśród swoich bliskich kogoś, komu te treści mogłyby się przydać, zaproście go tutaj albo podeślijcie mu mój profil.

Bo rzetelna wiedza ma największy sens wtedy, kiedy dociera do ludzi, którzy mogą jej potrzebować.

Zdrowie. Nauka. Edukacja. Kobiety. I trochę zwyczajnego życia pomiędzy nimi.

Chyba właśnie tak najkrócej można opisać to miejsce.

Endometrioza nie jest wyłącznie problemem ginekologicznym. To choroba przewlekła, której konsekwencje dotyczą zdrowia, j...
28/08/2026

Endometrioza nie jest wyłącznie problemem ginekologicznym. To choroba przewlekła, której konsekwencje dotyczą zdrowia, jakości życia i codziennego funkcjonowania.

Dlatego szczególnie ważne są nowe dane dotyczące zdrowia psychicznego kobiet z endometriozą.

W australijskim raporcie „Beyond the Surface 2026”, opartym na reprezentatywnym badaniu 9000 kobiet w wieku 18+, wśród uczestniczek z endometriozą:
• 48% zgłaszało depresję,
• 47% – lęk lub uogólnione zaburzenie lękowe,
• 43% – problemy związane z obrazem własnego ciała,
• 21% – PTSD,
• 13% – samouszkodzenia lub zachowania samobójcze.

Dla porównania, w całej badanej populacji depresję zgłaszało 30% kobiet, lęk 21%, problemy dotyczące obrazu ciała 20%, a samouszkodzenia lub zachowania samobójcze – 4%.

Co właściwie mówią nam te liczby?
Przede wszystkim nie oznaczają, że endometrioza „powoduje depresję”. Badanie opierało się na danych deklarowanych przez uczestniczki i pokazuje współwystępowanie problemów, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Wyników australijskiej populacji nie należy też automatycznie przenosić na wszystkie kobiety z endometriozą na świecie.

Z perspektywy zdrowia publicznego jest to jednak bardzo istotny sygnał o skali potrzeb zdrowotnych określonej grupy pacjentek. Bo ciężar choroby przewlekłej nie jest sumą oddzielnych problemów: bólu, płodności, zdrowia psychicznego, absencji w pracy czy trudności społecznych. Te obszary wzajemnie na siebie oddziałują.

WHO zwraca uwagę, że endometrioza może znacząco wpływać na zdrowie psychiczne, relacje, aktywność zawodową i edukacyjną, sytuację ekonomiczną oraz jakość życia.

I tu dochodzimy do kwestii systemowej.

W całej próbie australijskiego badania około 1/3 kobiet doświadczających problemów ze zdrowiem psychicznym nie szukała pomocy. Wśród powodów wskazywano m.in. koszty, przekonanie, że można poradzić sobie samodzielnie, niedocenianie powagi własnych problemów, trudności w dostępie do świadczeń i czas oczekiwania.

To pokazuje, że samo zwiększanie świadomości nie wystarczy.

Potrzebujemy zintegrowanego modelu opieki, w którym ocena dobrostanu psychicznego, informacja o dostępnych formach wsparcia i jasno określona ścieżka kierowania do specjalisty są częścią opieki nad kobietą z chorobą przewlekłą – a nie działaniem podejmowanym dopiero w sytuacji kryzysowej.

Zdrowie psychiczne nie jest „dodatkiem” do leczenia endometriozy. Jest jednym z wymiarów zdrowia człowieka.

I być może właśnie o tym powinniśmy dziś mówić częściej: nie tylko jak leczyć chorobę, ale jak organizować opiekę, żeby naprawdę odpowiadała na potrzeby osoby, która z nią żyje.

Źródła:
Women’s Mental Health Australia, Beyond the Surface 2026: Investigating the Mental Health Realities for Australian Women, 2026.
The George Institute for Global Health, 18.08.2026.
World Health Organization, Endometriosis, 2025.

Kolejny etap zakończony. 🎓Studia podyplomowe „Zdrowie publiczne i środowiskowe” ukończone z wynikiem bardzo dobrym.Ten d...
27/08/2026

Kolejny etap zakończony. 🎓

Studia podyplomowe „Zdrowie publiczne i środowiskowe” ukończone z wynikiem bardzo dobrym.

Ten dyplom szczególnie dobrze wpisuje się w drogę, którą od kilku lat świadomie buduję. Coraz wyraźniej widzę, że moje miejsce jest na styku edukacji, zdrowia i nauki.

W social mediach o zdrowiu mówi się bardzo dużo. Czasem świetnie, czasem zdecydowanie zbyt lekko. A przecież treści o zdrowiu nie są zwykłym contentem. Mogą wpływać na to, czy ktoś zgłosi się do specjalisty, zbagatelizuje objawy, uwierzy w mit albo lepiej zrozumie własne zdrowie.

Dlatego im dłużej zajmuję się edukacją zdrowotną, tym mocniej jestem przekonana, że do mówienia publicznie o zdrowiu potrzeba nie tylko pasji, ale też wiedzy, odpowiedzialności i świadomości granic własnych kompetencji.

Nie jestem lekarzem i nie próbuję nim być. Jestem pedagogiem, a swoje przygotowanie konsekwentnie poszerzam o wiedzę dotyczącą zdrowia.

Studia ze zdrowia publicznego i środowiskowego pozwoliły mi spojrzeć na zdrowie szerzej niż tylko przez pryzmat choroby, diagnozy i leczenia. Bo zdrowie to również profilaktyka, promocja zdrowia, edukacja, środowisko, warunki życia, nierówności zdrowotne, zachowania zdrowotne i dostęp do informacji.

Szczególnie interesuje mnie jednak pytanie: jak mówić o zdrowiu tak, by nie tylko przekazywać informacje, ale rzeczywiście zwiększać świadomość zdrowotną? Jak tłumaczyć naukę na język zrozumiały dla osób spoza środowiska medycznego? Jak edukować bez straszenia, sensacji i nadmiernych uproszczeń?

To właśnie te pytania coraz mocniej wyznaczają kierunek mojej pracy i dalszego rozwoju.

Ten dyplom nie jest dla mnie kolejnym dokumentem do kolekcji. Jest kolejnym elementem kompetencji, które chcę budować świadomie - po to, by mówić o zdrowiu możliwie najlepiej: rzetelnie, odpowiedzialnie i w granicach własnych kwalifikacji.

A im więcej wiem, tym wyraźniej widzę, ile jeszcze warto się nauczyć.

I chyba właśnie to lubię w nauce najbardziej.

Dolly Parton. Za cekinami, sceną i „Jolene” była też historia endometriozy.25 sierpnia zmarła Dolly Parton. Miała 80 lat...
26/08/2026

Dolly Parton. Za cekinami, sceną i „Jolene” była też historia endometriozy.

25 sierpnia zmarła Dolly Parton. Miała 80 lat.

Świat żegna jedną z największych ikon muzyki country – artystkę, autorkę, aktorkę i filantropkę. Warto jednak przypomnieć także mniej znany fragment jej biografii. Taki, który dotyczy zdrowia kobiet.

Dolly Parton chorowała na endometriozę.
W połowie lat 80., w okresie ogromnego sukcesu zawodowego, jej problemy zdrowotne stały się na tyle poważne, że przeszła operację określaną w źródłach jako częściowa histerektomia.

Dla niej nie była to wyłącznie historia zabiegu chirurgicznego. Oznaczała również utratę możliwości donoszenia ciąży.

A Dolly chciała mieć dzieci. Po latach opowiadała, że kiedy wraz z Carlem Deanem rozpoczynali wspólne życie, zakładali, że zostaną rodzicami. Zastanawiali się nawet, jak mogłyby wyglądać ich dzieci. Dla córki mieli wybrane imię – Carla. Macierzyństwo jednak nie stało się częścią jej życia.

Po problemach zdrowotnych i operacji Parton przeszła bardzo trudny okres psychiczny. W późniejszych wywiadach mówiła o depresji, która towarzyszyła jej w tamtym czasie.

I właśnie dlatego jej historii nie chcę sprowadzać do wygodnego zdania, że „wszystko dzieje się po coś”.

Bo nie każda strata potrzebuje romantycznego wyjaśnienia. Utrata możliwości biologicznego macierzyństwa może być realnym doświadczeniem żałoby, czego doświadczyłam na własnej skórze. Można jednocześnie uznać tę stratę, przeżyć ją i z czasem nadać własnemu życiu inne znaczenie. Dolly zrobiła właśnie to…

Po latach mówiła, że być może nie miała własnych dzieci po to, aby mogła troszczyć się o wiele innych. Była blisko młodszych członków swojej rodziny, a w 1995 roku stworzyła Imagination Library – program, dzięki któremu dzieci otrzymały setki milionów książek.

Ale historia Dolly Parton jest ważna również z medycznego punktu widzenia. Przypomina, że endometrioza nigdy nie była i nadal nie jest po prostu „bolesną miesiączką”.

To przewlekła choroba, która może wiązać się z bólem, problemami z płodnością, kolejnymi procedurami medycznymi i operacjami, a także z konsekwencjami psychicznymi i społecznymi.

Warto też spojrzeć na jej historię z perspektywy współczesnej medycyny.

Dziś wiemy, że histerektomia nie jest „lekiem na endometriozę”. Usunięcie macicy nie oznacza automatycznie usunięcia wszystkich ognisk choroby ani gwarancji ustąpienia objawów. Decyzja o takim leczeniu powinna być indywidualna i uwzględniać m.in. wiek, objawy, wcześniejsze leczenie oraz plany prokreacyjne pacjentki.

To ważne, bo sposób, w jaki leczono kobiety z endometriozą kilkadziesiąt lat temu, nie może być bezrefleksyjnie przenoszony na współczesną praktykę.

Za scenicznym wizerunkiem Dolly Parton była więc również kobieta, której życie zostało bardzo mocno naznaczone chorobą ginekologiczną.

Kobieta, która doświadczyła utraty wyobrażonego macierzyństwa.

I kobieta, która później zbudowała własną odpowiedź na tę stratę.

Nie zmieniając przeszłości.
Nie udając, że nie bolała.
Ale nadając dalszemu życiu własne znaczenie.

Dolly Parton
1946–2026

Źródła: Reuters, Associated Press, The New Yorker, The Guardian, CNN/Larry King, WHO, ESHRE.

Zdjęcie: RCA Records, 1977. Źródło: Wikimedia Commons – Public Domain.

Fajne to żyćko jest.Coraz bardziej lubię ten mój slow.I coraz bardziej lubię moje Kielce.Za to, że są nieduże. Że właści...
23/08/2026

Fajne to żyćko jest.

Coraz bardziej lubię ten mój slow.
I coraz bardziej lubię moje Kielce.

Za to, że są nieduże. Że właściwie wszędzie można szybko dotrzeć. Że można spontanicznie zdecydować: dobra, jedziemy na Karczówkę - i chwilę później już tam być.

W ostatnim czasie to moja czwarta wizyta na Karczówce. I za każdym razem trochę inaczej. Dziś dodatkowo trafiłam celowo na jarmark, więc można było usiąść na trawie, posłuchać muzyki, pochillować i - wyjątkowo - zjeść takiego gofra. 😄

I chyba właśnie to lubię najbardziej.

Że nie zawsze potrzeba wielkich planów, wyjazdów ani spektakularnych atrakcji, żeby dobrze spędzić dzień. Czasem wystarczy po prostu ruszyć się z domu i zobaczyć, co dzieje się kilka kilometrów dalej.

Lubię też samą Karczówkę - jej historię, klimat, otoczenie i to, że potrafi być przestrzenią nie tylko do zwiedzania, ale też do spotkań, wydarzeń, muzyki i zwyczajnego spędzania czasu.

A Kielce mają takich miejsc więcej, niż czasem sami zauważamy.

Może właśnie dlatego coraz bardziej doceniam to moje zwyczajne życie.
Bez ciągłego pędu za „czymś więcej”.

Lubię moje miasto.
Lubię moje życie.
Lubię nasze życie.

Fajne to żyćko jest.

13 sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych - a więc dziś świętuje także moja lewa ręka. 😉Sama jestem ...
13/08/2026

13 sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych - a więc dziś świętuje także moja lewa ręka. 😉

Sama jestem leworęczna, a wśród bliskich mi osób również są osoby leworęczne, dlatego ten temat jest mi szczególnie bliski.

Osoby leworęczne potocznie nazywane są mańkutami. Dziś to określenie brzmi raczej lekko i zwyczajnie, choć warto pamiętać, że przez lata leworęczność nie zawsze była traktowana z taką swobodą.

Jeszcze nie tak dawno dzieciom przekładano długopis do prawej ręki, poprawiano sposób pisania i próbowano je „przestawiać”. Z dzisiejszej perspektywy wiemy już, że leworęczność nie jest błędem, wadą ani czymś, co należy korygować. To naturalna cecha człowieka, związana z lateralizacją.

Z pedagogicznego punktu widzenia, ważne jest, aby dziecko obserwować i wspierać, zamiast próbować dopasować je do tego, co robi większość.

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że leworęczność wiąże się z dominacją przeciwnej półkuli mózgu w zakresie kontroli ruchowej - czyli częściej z większym udziałem prawej półkuli, która kontroluje lewą stronę ciała. To właśnie prawa półkula jest kojarzona m.in. z wyobraźnią przestrzenną, intuicją, kreatywnością, rozpoznawaniem emocji i bardziej całościowym spojrzeniem na rzeczywistość.

Oczywiście mózg działa znacznie bardziej złożenie i żadnego człowieka nie da się zamknąć w prostym schemacie „lewa” albo „prawa” półkula. Ale jedno jest pewne: leworęczność to część naszej różnorodności, a nie coś, co trzeba zmieniać.

I chociaż świat nadal w dużej mierze projektowany jest dla praworęcznych, my, leworęczni, całkiem nieźle sobie w nim radzimy. Sama czasem uśmiecham się, kiedy kolejny przedmiot przypomina mi, że został zaprojektowany przez kogoś praworęcznego. Nożyczki. Otwieracze. Niektóre przybory. Rozmazany tusz podczas pisania od lewej do prawej… Leworęczni wiedzą. 😉

Leworęczni - a może po prostu mańkuci - meldujcie się w komentarzach. 🤍

Endometrioza a cukrzyca typu 2. Co właściwie pokazuje nowe badanie na prawie 3 milionach kobiet?Pojawiły się wyniki duże...
13/08/2026

Endometrioza a cukrzyca typu 2. Co właściwie pokazuje nowe badanie na prawie 3 milionach kobiet?

Pojawiły się wyniki dużego badania, w którym wykazano, że u kobiet z endometriozą ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 było o 46% wyższe niż u kobiet bez endometriozy.

Brzmi niepokojąco?

Dlatego warto przetłumaczyć ten wynik z języka naukowego na ludzki.

Po pierwsze: 46% wyższe ryzyko NIE oznacza, że 46% kobiet z endometriozą zachoruje na cukrzycę.

Badacze porównali dwie grupy i sprawdzili, jak często w czasie obserwacji pojawiało się rozpoznanie cukrzycy typu 2. Po uwzględnieniu m.in. wieku i BMI okazało się, że ryzyko było wyższe w grupie z endometriozą.

W języku statystyki: aHR 1,46 (95% CI 1,43–1,50).

Co ciekawe, nie u wszystkich kobiet zależność wyglądała tak samo.

Znaczenie miał m.in. typ endometriozy.

Dla endometriozy powierzchownej otrzewnej aHR wynosił 1,67, dla endometriozy jajnika 1,61, a dla endometriozy głębokiej 1,45.

Najsilniejszą zależność odnotowano jednak w kategorii „other site endometriosis” - obejmującej m.in. nietypowe lokalizacje choroby. Tutaj wyniki sięgały nawet aHR 2,67.

Czy to oznacza, że taka lokalizacja endometriozy niemal trzykrotnie zwiększa ryzyko cukrzycy?

Nie możemy wyciągnąć tak prostego wniosku.

Sami autorzy zwracają uwagę, że ta kategoria była bardzo niejednorodna i szczególnie podatna na problemy związane ze sposobem kodowania diagnoz.

Jeszcze ciekawszy jest wynik dotyczący masy ciała.

Związek endometriozy z cukrzycą był silniejszy u kobiet z BMI poniżej 30 kg/m² niż u kobiet z BMI ≥30 kg/m².

To ważna obserwacja, bo najsilniejsze zależności pojawiły się właśnie wśród kobiet, które tradycyjnie uznalibyśmy za osoby z niższym wyjściowym ryzykiem metabolicznym.

Silniejszy związek obserwowano również przed 50. rokiem życia.

Ale czy endometrioza powoduje cukrzycę?

Tego badanie NIE wykazało.

Pokazało związek między endometriozą a późniejszym rozpoznaniem cukrzycy typu 2, a to nie jest tym samym co udowodnienie, że jedna choroba powoduje drugą.

Jednym z możliwych elementów łączących obie choroby może być przewlekły stan zapalny. To biologicznie interesująca hipoteza, ale w tym badaniu nie oznaczano markerów stanu zapalnego, więc nie możemy powiedzieć, że właśnie ten mechanizm odpowiada za uzyskane wyniki.

Jest jeszcze jedno ważne ograniczenie.

Kobiety z endometriozą często mają więcej kontaktów z systemem ochrony zdrowia. Więcej wizyt, badań i diagnostyki oznacza również więcej okazji do wykrycia innych chorób - w tym cukrzycy typu 2, która przez długi czas może nie dawać wyraźnych objawów.

Dlatego nauka mówi tutaj „zaobserwowaliśmy ważny związek i musimy sprawdzić go dokładniej”, a nie:
„endometrioza powoduje cukrzycę”.

I dla mnie to właśnie jest najciekawsze w tym badaniu.

Przez lata o endometriozie rozmawialiśmy głównie w kontekście bólu, miesiączki, płodności i zmian w miednicy…

Dzisiaj coraz częściej pytamy również o długoterminowe zdrowie całego organizmu kobiety z endometriozą (?)

Czy endometrioza może być jednym z markerów, które w przyszłości pomogą nam wcześniej identyfikować kobiety wymagające większej uwagi również pod kątem zdrowia metabolicznego?

Jeszcze tego nie wiemy.

Ale mamy kolejny bardzo dobry powód, żeby to badać.

📚 Źródło:
Fuzak Nunziato M, Yan B, Schliep KC, et al. Endometriosis subtypes and risk of type 2 diabetes: the Advancing Research on Cardiovascular Health and Endometriosis Study (ARCHES) retrospective cohort study. Diabetologia. 2026. doi:10.1007/s00125-026-06828-w

Happy birthday, Sisi! 🤎9 lat jesteś w naszym życiu i przez te 9 lat sprawiłaś, że stało się ono po prostu lepsze, pełnie...
11/08/2026

Happy birthday, Sisi! 🤎

9 lat jesteś w naszym życiu i przez te 9 lat sprawiłaś, że stało się ono po prostu lepsze, pełniejsze i łatwiejsze.

Tak naprawdę nie wiemy, kiedy dokładnie się urodziłaś, dlatego Twoje urodziny świętujemy dziś. Bo właśnie 11 sierpnia 2017 roku zamieszkałaś z nami na stałe.

I od tamtego dnia wiele się zmieniło.

Jesteś naszą przyjaciółką, bohaterką, towarzyszką codzienności i podróży. Byłaś z nami w najlepszych chwilach i wtedy, kiedy życie nie było takie łatwe.

Nauczyłaś nas ogromnie dużo - troski, cierpliwości, odpowiedzialności i tego, jak wielka miłość może zmieścić się w tak małym stworzeniu.

Kocham nasze wspólne tulasy, spacery, podróże i te wszystkie zwyczajne chwile, które dzięki Tobie są po prostu lepsze.

Życie z Tobą jest super.

I obyśmy mieli przed sobą jeszcze mnóstwo wspólnych lat. 🤎

Happy birthday, Sisi!
Nasza mała wielka miłość.

O przekraczaniu własnych granic.Nie wszyscy o tym wiedzą, ale mam lęk wysokości - w określonych sytuacjach naprawdę potr...
10/08/2026

O przekraczaniu własnych granic.

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale mam lęk wysokości - w określonych sytuacjach naprawdę potrafi dać mi się we znaki.

A jednocześnie od dawna chciałam polecieć motolotnią. Zawsze wydawało mi się to niesamowite, tylko zupełnie nie wiedziałam, czy kiedy przyjdzie co do czego, naprawdę się odważę.

I nie wiedziałam tego właściwie do ostatniej chwili.

Bałam się, że mój lęk okaże się silniejszy. Że zrezygnuję. Że uznam, że jednak nie muszę wszystkiego sprawdzać na sobie.

Ale poleciałam.

I kolejny raz przekonałam się, że przekraczanie własnych granic nie polega na tym, że nagle przestajemy się bać. Chodzi raczej o to, żeby nie pozwolić, by strach zdecydował za nas.

Co ciekawe, kiedy już byliśmy w górze, czułam się naprawdę dobrze. Zamiast skupiać się na wysokości, zaczęłam patrzeć dookoła i po prostu cieszyć się tym doświadczeniem.

Cudownie było zobaczyć z tej perspektywy moje rodzinne Kije, gminę Kije i okolice Pińczowa. Rozpoznawać drogi, domy, pola i miejsca, które znam od lat…

Najbardziej zapamiętam chyba moment, kiedy zobaczyłam nasze podwórko i tatę, który stał na dole i obserwował lot. Ja machałam do niego z góry, on do mnie z ziemi.

I muszę też przyznać jedno: dopiero wtedy naprawdę doceniłam, jak pięknie wygląda Nida i całe Ponidzie. Już trochę lepiej rozumiem zachwyty nad tym krajobrazem.

Ale najważniejsze z tego lotu zabieram coś innego.

Czasem warto sprawdzić, czy granica, którą sobie wyznaczyliśmy, nadal naprawdę jest naszą granicą.

Bo może się okazać, że jesteśmy już gotowi pójść trochę dalej.

Ja tym razem byłam.

Adres

Kielce
25-366

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy endo.ania - Ania Kwaśniewska - Ambasadorka zdrowia kobiet umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do endo.ania - Ania Kwaśniewska - Ambasadorka zdrowia kobiet:

Skróty

Udostępnij