A ciało wiedziało - psychoterapia

A ciało wiedziało - psychoterapia "Celem (...) terapii jest pomóc ludziom rozwinąć (...) umiejętność dawania i otrzymywania miłości"
A. Lowen Obecnie szkole się w nurcie psychoanalitycznym.

Nazywam się Olga Sieczka, jestem psychologiem (ukończyłam SWPS) i psychoterapeutką w nurcie psychodynamicznym oraz w Analizie Bioenergetycznej, zwanej metodą Lowena. W swojej pracy terapeutycznej pragnę towarzyszyć pacjentom w ich drodze - drodze do siebie samych, do własnego, prawdziwego Ja; drodze, która często jest niełatwa, bo związana z koniecznością spojrzenia na stare zranienia, z koniecznością przeżycia ponownie trudnych emocji i stanów, od których pacjent często bardzo długo uciekał, próbował się odcinać. Psychoterapię widzę właśnie jako drogę - często niełatwą - która pomaga w dotarciu do przyczyny problemu. I dzięki obecności psychoterapeuty Pacjent nie jest w tej drodze sam. Pracuję w podejściu psychodynamicznym, psychoanalitycznym oraz lowenowskim z pacjentami indywidualnymi w gabinecie w Warszawie i w Kielcach. W nurcie psychodynamicznym szkoliłam się w Instytucie Studiów Psychoanalitycznych im. Hanny Segal. W psychoanalitycznym szkolę się w Psychoanalitycznej Szkole Psychoterapii PTPP w Warszawie. Jestem członkiem nadzwyczajnym Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. W nurcie lowenowskiej pracy z ciałem prowadzę także grupy i warsztaty - jestem psychoterapeutką w trakcie certyfikacji w Analizie bioenergetycznej (ukończyłam 4-letnie szkolenie w AB certyfikowane przez FSBA) oraz certyfikowaną facylitatorką w tej metodzie. Ukończyłam też 2-letnie Szkolenie z Psychoterapii Osób z Problemem Uzależnienia oraz szkolenie z Psychoterapeutycznej opieki okołoporodowej i pracy z diadą matka - dziecko. Pracuję z osobami dorosłymi. Swoją pracę poddaję regularnej cotygodniowej superwizji. Odbyłam staż kliniczny na Oddziale dziennym Instytutu Psychiatrii i Neurologii, gdzie pracowałam głównie z chorymi dotkniętymi schizofrenią i depresją.

03/09/2026

Im człowiek wchodzi bardziej w życie, tym bardziej wzrasta liczba urazów ze strony społecznego otoczenia.

Jak już wspomniano, dwie postawy są specjalnie narażone na tego rodzaju urazy: postawa zbytniej ufności, a więc zachowanie dziecięcej koncepcji środowiska macierzyńskiego, i postawa nieufności, gdy w każdym węszy się wroga. W pierwszym wypadku człowiek wystawia się na urazy, gdyż życie nie pieści, w drugim swoją postawą prowokuje negatywne nastawienie otoczenia do siebie.

Antoni Kępiński
Psychopatie, s. 161 - rozdział o osobowości paranoidalnej

Obraz: sir John Lavery

02/09/2026

🧿 Psychosomatyka według Paryskiej Szkoły Psychosomatycznej

Paryska Szkoła Psychosomatyczna powstała na początku lat 50. XX w. wokół Pierre’a Mártý’ego, a w jej rozwoju uczestniczyli również m.in. Michel Fain, Michel de M’Uzan i Christian David. Jej celem było stworzenie psychoanalitycznej koncepcji psychosomatyki, która traktuje funkcjonowanie psychiczne i somatyczne jako elementy tej samej dynamiki i ekonomii organizmu.

Podstawą teorii Pierre’a Mártý’ego jest koncepcja ewolucyjnej ekonomii psychosomatycznej.

Funkcjonowanie człowieka przebiega poprzez dwa przeciwstawne rodzaje ruchów: ruchy życia, które prowadzą do organizacji, hierarchizacji i komplikowania funkcjonowania organizmu, oraz ruchy śmierci, które prowadzą do dezorganizacji, rozczłonkowania i upraszczania wcześniej osiągniętej organizacji. Rozwój człowieka polega na tworzeniu kolejnych poziomów organizacji psychosomatycznej, a także systemów fiksacji i regresji, które mogą chronić przed dezorganizacją.

Z punktu widzenia psychosomatyki szczególne znaczenie ma sytuacja, w której mechanizmy organizacji i ochrony przed dezorganizacją okazują się niewystarczające. Somatyzacja jest rozumiana jako skutek mniej lub bardziej trwałego niepowodzenia tych systemów obronnych i organizacyjnych. Nie oznacza to jednak prostego związku: „określona emocja powoduje określoną chorobę”. Paryska Szkoła nie traktuje choroby somatycznej jako prostego symbolicznego wyrazu konkretnego konfliktu psychicznego.

Jednym z najbardziej charakterystycznych pojęć tej szkoły jest myślenie operacyjne (pensée opératoire).

Jest to sposób funkcjonowania psychicznego skoncentrowany na aktualnych, konkretnych i faktograficznych wydarzeniach. Myślenie operacyjne pozostaje słabo związane z fantazją, symbolizacją i życiem popędowym. Według Mártý’ego jest ono świadectwem ograniczenia funkcji psychicznego opracowywania doświadczeń. 

Z myśleniem operacyjnym związane jest pojęcie życia operacyjnego (vie opératoire).

Jest ono określane jako sposób funkcjonowania stanowiący zazwyczaj kruchą i niestabilną równowagę psychosomatyczną. Może mieć charakter przejściowy lub utrwalać się przewlekle. W nasilonych postaciach wiąże się z ograniczeniem możliwości psychicznego opracowywania wydarzeń traumatycznych i dlatego może zwiększać ryzyko dezorganizacji somatycznej.

Kolejnym ważnym pojęciem jest depresja zasadnicza (dépression essentielle), opisana przez Pierre’a Mártý’ego w 1966 r. Nie odpowiada ona typowemu obrazowi depresji melancholijnej. Jej podstawową cechą jest ogólne obniżenie tonu życiowego, bez charakterystycznych dla melancholii objawów, takich jak poczucie winy czy samooskarżanie. Depresja zasadnicza często występuje razem z myśleniem operacyjnym i stanowi jeden z elementów życia operacyjnego. 

Istotnym elementem teorii jest również regresja. Regresja może pełnić funkcję ochronną, ponieważ umożliwia powrót do wcześniejszych poziomów organizacji i może ograniczać proces dezorganizacji. Jeżeli jednak możliwości organizacyjne i obronne okazują się niewystarczające, może dojść do dalszej dezorganizacji psychosomatycznej, która może prowadzić do rozwoju zaburzeń somatycznych, a w ciężkich przypadkach do poważnej choroby organicznej.

W ramach Paryskiej Szkoły rozwijano również nieco odmienne stanowiska poszczególnych autorów. Michel Fain podkreślał znaczenie wczesnych relacji z obiektem, traumatycznych sytuacji oraz pojęcia déliaison pulsionnelle (rozłączenia popędowego) w procesach prowadzących do somatyzacji. Michel de M’Uzan zwracał natomiast uwagę na różnicę między zaburzeniami psychofunkcjonalnymi a chorobami organicznymi oraz na znaczenie myślenia operacyjnego i ograniczenia życia fantazmatycznego.

🪁 Podsumowując: według Paryskiej Szkoły Psychosomatycznej funkcjonowanie psychiczne i somatyczne człowieka tworzy wspólną ekonomię psychosomatyczną. Organizm podlega procesom organizacji, dezorganizacji i ponownej organizacji, a systemy fiksacji i regresji mogą chronić przed dezorganizacją. Gdy możliwości organizacyjne i psychiczne okazują się niewystarczające, może dojść do somatyzacji. Do najważniejszych pojęć klasycznej koncepcji Pierre’a Mártý’ego należą ekonomia psychosomatyczna, ruchy życia i śmierci, organizacja i dezorganizacja, fiksacja i regresja, myślenie operacyjne, życie operacyjne oraz depresja zasadnicza. Choroba somatyczna nie jest przy tym rozumiana jako prosty, symboliczny skutek konkretnej emocji lub konfliktu psychicznego.

🖌️ Źródło: IPSO Pierre Marty - Bibliografia szkoły⁠, IPSO Pierre Marty - Bibliografia podstawowa, IPSO Pierre Marty - Publications des membres⁠, Revue Française de Psychosomatique - IPSO Pierre Marty⁠

Obraz: Olga Szerstobitow



30/08/2026

NIEOBECNOŚĆ NA PEWNEJ SESJI ANALITYCZNEJ

„Pewnego popołudnia, w trzecim roku analizy pani T. spóźniła się na sesję, co było dla niej bardzo nietypowe. Gdy pacjent spóźnia się na sesję, ja uznaję, że zaczęła się ona o czasie, nawet jeśli pacjent (nieświadomie) „zdecydował”, że przez jakąś część tej godziny nie będzie go ze mną w gabinecie. Czekając na pacjenta, zazwyczaj „robię notatki z przebiegu”, notuję to, co moim zdaniem pojawia się na sesji.
W notatkach, które poczyniłem, czekając na panią T, zapisałem:
Gabinet uległ zniekształceniu, jakby coś rozpychało go od środka. Czy eksploduje? Utknęła w korku? Wypadek? Nie czuję niepokoju.
Trochę się niepokoję.
Bardzo się niepokoję.
Napięcie narastało we mnie i w sytuacji analitycznej, choć wtedy nie zdawałem sobie z tego w pełni sprawy (co znalazło wyraz w obrazie powiększającego się gabinetu i groźby eksplozji, a także w myśli o wypadku).”
/Ogden, 2022, s. 131/

NIEOBECNOŚĆ na sesji nie oznacza, że tej sesji NIE MA. Nie znaczy też, że terapia ulega przerwaniu lub zatrzymaniu. Można powiedzieć, że NIEOBECNOŚĆ to potencjalna OBECNOŚĆ. Doświadczanie BRAKU i jednocześnie oczekiwanie czyjejś OBECNOŚCI.

Według klasycznej teorii psychoanalitycznej nieobecność obiektu wywołuje stan frustracji oraz stymuluje rozwój myślenia i poznawania.
Stanowi ważny katalizator zmian.
Jak widać w otwierającym niniejszy tekst cytacie, analityk próbuje nadać znaczenie nieobecności pacjentki, która POJAWIA się w gabinecie. Nie wszyscy (jak Ogden) siedzą w fotelu do końca sesji i dumają czemu pacjenta nie ma. Nancy McWilliams ma gabinet w domu i wykorzystuje wolne okienka na prace domowe. Niektórzy zajmują się swoimi sprawami ale z założenia nie przyjmują innej osoby w czasie sesji danego pacjenta.

Setting analityczny może wydawać się sztywny i „nieżyciowy” ale w rzeczywistości tworzy silną ramę, której szczelność sprzyja zawieraniu różnych elementów świata wewnętrznego pacjenta, znajdujących wyraz w przestrzeni relacyjnej między nim a terapeutą. Zdaniem Ogdena chodzi tutaj zwłaszcza o te aspekty doświadczenia, które nie mogły być wcześniej z różnych względów przeżyte (wyśnione) czyli opracowane umysłem zdolnym do przetwarzania emocjonalnych treści.

Zbliżanie się do bolesnych uczuć jest nieprzyjemne. Bólu i cierpienia automatycznie unikamy. W terapii psychoanalitycznej stopniowo uczymy się, że to, co trudne można znosić i rozumieć oraz bezpiecznie włączać do naszego świadomego funkcjonowania.
BRAK, NIEOBECNOŚĆ czy PUSTKA bywają niezmiernie trudne do wytrzymania. Można więc próbować je usunąć za pomocą anulowania lub wypełniania. Np. kiedy pacjent opuści sesję, czasami chce ją przełożyć, odwołać lub nie płacić za nią. Terapeuta, który się na to godzi może być w pierwszym odruchu postrzegany jako wyrozumiały i „ludzki” a w drugim (nieświadomym) jako ten, który boi się konfrontacji z poczuciem winy, wściekłości i krzywdy pacjenta. W parze analitycznej tworzy się wówczas nieświadoma zmowa na temat tego, że „tu nie będziemy zajmować się TAKIMI uczuciami”. Prawdopodobnie zostaną one wtedy eksportowane na zewnątrz gabinetu, ewentualnie pacjent „ulokuje je” w terapeucie. Tylko, że pozorna ulga z odsunięcia od siebie nieprzyjemnych uczuć ustąpi miejsca smutkowi, że okazja do zajęcia się tak trudnymi uczuciami przepadła. Ten smutek może się nawet przerodzić w rozpacz i poczucie beznadziei, bo jeśli w tak intymnym emocjonalnie kontakcie jak terapia nie można przyjąć jakiejś części doświadczenia - to gdzie?

Może w ogóle nie ma na to szans?

To są bardzo zakłócające i dezorganizujące uczucia.
Ramy umowy w psychoanalizie są po to, by tworzyć poczucie ciągłości, stałości i przewidywalności. Aby budować nadzieję na przepracowanie trudnych, ciężkich, bolesnych i ciemnych zakamarków psychiki, które dają o sobie znać w postaci uciążliwych objawów. Dlatego nie kupujemy pojedynczych sesji terapeutycznych lecz umawiamy się na cały proces.
Wynajmujemy MIEJSCE nie tylko w gabinecie i grafiku analityka ale też w jego sercu i umyśle.
Wszystko, co wydarza się w terapii może zostać poddane opracowaniu, może również stanowić szansę na głębsze zrozumienie siebie, szczególnie w obszarze funkcjonowania relacyjnego.

Ten układ od samego początku nie jest równorzędny. Nawet Bion uznał analizę za spotkanie dwóch osób, w którym jedna boi się trochę mniej. To pacjent przychodzi do psychoterapeuty po pomoc i musi zaakceptować warunki w których ta pomoc będzie możliwa. Kiedy to robi - zyskuje miejsce, które jest tylko JEGO i którego nikt mu w jego czasie nie zajmie. To nie jest kwestia niezaradnego terapeuty, który nie potrafi sobie twórczo wypełnić luk w kalendarzu ale szacunku do umowy i przestrzeni, która może pomieścić różne sposoby bycia i ekspresji pacjenta, również te wyrażone poprzez NIEOBECNOŚĆ. Terapeuta może wziąć na siebie emocjonalne, czasowe i finansowe konsekwencje odwołanej i nieopłaconej sesji ale jest duże ryzyko, że je potem w jakiś nieświadomy sposób odreaguje na pacjencie. Wówczas tracimy szansę na to, aby te uczucia pojawiły się na sesji i zostały częścią doświadczenia pacjenta z którym potrafi sobie radzić. Nie tracąc przy tym relacji. To przecież ogromnie ważne i dobrze świadczy o takiej relacji jeśli wytrzymuje napór frustracji, krzywdy, żalu i winy.

„Zatem wydaje się kluczowe, aby pacjent mógł znaleźć obiekt, który - wierząc w to, że ciągłość będzie możliwa - potrafi „spotkać się” z przerwaniem, z pustką i spustoszeniem, a także wytrzymać lęk przed utratą, przed tym, co ostateczne i nieodwracalne (…).”
/Bergstein, 2019/2021, s. 144/

Jeśli mamy pomóc pacjentowi przywrócić go do pełni życia psychicznego, to bardzo potrzebna jest nasza obecność i gotowość przyjęcia komunikatu, który nam przekazuje. Ten przekaz mówi o czymś znaczącym, co potrzebuje znaleźć sposób na wyrażenie, opracowanie i zintegrowanie z wewnętrznym światem pacjenta.

W przytoczonym przez Ogdena fragmencie sesji nieobecność pacjentki i towarzyszące jej odczucia analityka ożywiły obraz przerażonego i zagubionego dziecka, zniknięcia oraz potrzeby obecności obiektu. Szczera rozmowa z pacjentką o tym, co wydarzyło się podczas jej nieobecności na sesji, niespodziewanie otworzyła drzwi do dziecięcych doświadczeń, na które wtedy nie miała ani słów, ani możliwości, by je przeżyć. Teraz, w bezpiecznej relacji, mogła po raz pierwszy zatrzymać się przy tym, co przez lata musiała głęboko chować w odmętach swojej nieświadomości.

Bo czasem dorosła część nas, potrzebuje wrócić do miejsca, w którym utknęła jako małe dziecko. Nie po to, by jeszcze raz cierpieć, ale żeby tym razem ktoś przy niej BYŁ. Nie tylko ciałem ale też przytomnym i responsywnym umysłem, zdolnym do znoszenia nieznośnych stanów emocjonalnych.

Źródła

*Bergstein, A. (2019/2021). Niezbadane rejony życia psychicznego. Wyprawy Wilfreda Biona i Donalda Meltzera. Przeł. M. Kaczorowska-Korzniakow, Warszawa, Oficyna Wydawnicza Fundament

*Ogden, T. H. (2022). Budzenie się do życia. W stronę nowej wrażliwości psychoanalitycznej. Przeł. D. Golec, Warszawa, Oficyna Wydawnicza Ingenium

Foto: źródło własne

Opracowanie
DBS




25/08/2026

Każde życie jest trudne; to, że niektóre są też spełnione, zależy od sposobu radzenia sobie z bólem. Ból zawsze jest ogólnym sygnałem, że gdzieś tkwi błąd, który może wyjść nam na dobre lub na złe, w zależności od naszej mądrości i siły umysłu. Niepokój może doprowadzić do paniki albo do dokładnej analizy tego, czego nam brak. Poczucie niesprawiedliwości może skłonić do zabójstwa albo stać się źródłem teorii ekonomicznej o epokowym znaczeniu. Zazdrość może zrodzić gorycz albo decyzję o podjęciu rękawicy rzuconej przez rywala i stworzeniu arcydzieła.

Alain de Botton - O pocieszeniach, jakie daje filozofia
Fot: Inge Morath

Zapraszam do udziału w 💃 kobiecej 💃 grupie ćwiczeniowo terapeutycznej, prowadzonej metodą Lowena. Pierwszy raz w Kielcac...
22/08/2026

Zapraszam do udziału w 💃 kobiecej 💃 grupie ćwiczeniowo terapeutycznej, prowadzonej metodą Lowena. Pierwszy raz w Kielcach!

Siła i Delikatność - grupa ćwiczeniowo - terapeutyczna dla kobiet w metodzie Lowena, KIELCE

Będziemy się spotykać przez 10 czwartkowych wieczorów, od 1go pażdziernika do 3go grudnia, by w stałym kobiecym gronie pogłębiać kontakt z ciałem i emocjami, uczyć się słyszeć i rozumieć komunikaty wysyłane przez ciało oraz docierać do dawno stłumionych emocji, które niewyrażone i niepoczute mają destrukcyjny wpływ na obecne życie.

Co możesz uzyskać dzięki pracy w tej grupie:
🌿 głęboki kontakt z własnym ciałem
🌿 pełniejsze poczucie siebie jako kobiety
🌿 nawiązanie kontaktu z prawdziwymi emocjami
🌿 ekspresję starych, niewyrażonych emocji
🌿 zwiększenie pojemności emocjonalnej i ugruntowania
🌿 realną pracę ze zranieniami emocjonalnymi, szczególnie w obszarze kobiecości
🌿 uwolnienie psychogennych napięć z ciała

🌺 Grupa się zbiera, można jeszcze dołączyć. Ilość miejsc jest ograniczona.

Zapisy przez formularz: https://tiny.pl/dg0z83zk2

Kielce 2026

21/08/2026

"André Green wprowadził rozróżnienie między pasywnością a „pasywacją", która reprezentuje postawę otwartości wobec opieki matki. Green postrzega to jako zasadniczy wymóg w procesie analitycznym: „Psychoanalityczne wyleczenie nie jest możliwe bez tej ufnej pasywacji, w której analizant oddaje się opiece analityka (Green, 1986b, s. 248), podobnie jak dziecko ufa opiece matki".

R. J. Perelberg, „Psychoanalityczne rozumienie biseksualności”, przeł. M. Szpak, w: R. J. Perelberg (red.), Biseksualność psychiczna. Dialog brytyjsko-francuski. Podejście psychoanalityczne, Gdańsk: Wydawnictwo Imago, 2022

ilustracja:E.Sala-Hołubowicz

🌿🌹🌿 Zapraszam serdecznie do grupy pracy z ciałem metodą Lowena, by w stałym kobiecym gronie pogłębiać kontakt z ciałem i...
20/08/2026

🌿🌹🌿 Zapraszam serdecznie do grupy pracy z ciałem metodą Lowena, by w stałym kobiecym gronie pogłębiać kontakt z ciałem i emocjami oraz obserwować swój sposób budowania relacji.

Grupa rusza 21. Września, spotkania raz w miesiącu w Warszawie, w każdy trzeci poniedziałek miesiąca od września do czerwca. Grupa się zbiera, ilość miejsc jest ograniczona 💃🌿💃

Roczna grupa ćwiczeniowo-terapeutyczna dla kobiet prowadzona metodą Lowena

Warszawa, wrzesień 2026 - czerwiec 2027

"Powiedziałam, że poczcie winy i pragnienie naprawy nierozerwalnie,wiązane są z uczuciem miłości. Jeżeli jednak wczesny ...
09/08/2026

"Powiedziałam, że poczcie winy i pragnienie naprawy nierozerwalnie,wiązane są z uczuciem miłości. Jeżeli jednak wczesny konflikt między miłością i nienawiścią nie zostanie rozwiązany lub poczucie winy jest zbyt silne, może to prowadzić do odwracania się od kocha uch osób, a nawet do odrzucania ich. W ostatnim z podanych przykładów lęk , że ukochaną osoba - pierwotnie była to matka - umrze z powodu zadanych jej w fantazji ciosów, sprawia, iż nie sposób pozwolić sobie na zależność od tej osoby. Widzimy, jaką satysfakcję małe dzieci czerpią że swoich osiągnięć i wszystkiego, co zwiększa ich niezależność. Istnieje wiele oczywistych przyczyn takiego zjawiska, ale z moich doświadczeń wynika, że powód prawdziwe głęboki i ważny to dążenia dziecka do osłabienia więzi z najważniejszą osobą - matką. Początkowo to ona utrzymywała dziecko przy życiu, zaspokajała wszystkie potrzeby, chroniła i zapewniała bezpieczeństwo, traktowana jest więc jako źródło wszelkiego dobra i życia; w nieświadomych fantazjach staje się nieodłączną częścią dziecka, jej śmierć pociągnęłaby więc za sobą jego śmierć. Gdy te uczucia i fantazje są bardzo nasilone, wieży z kochanymi ludźmi stają się obezwładniającym ciężarem.

Wiele osób znajduje rozwiązanie tych trudności, osłabiając swoją zdolność do miłości, zaprzeczając jej lub tłumiąc i unikając wszelkich silnych uczuć. Inni z kolei uciekają przed niebezpieczeństwami miłości, przemieszczając ją z ludzi na cokolwiek innego. Przemieszczenie miłości na rzeczy i zainteresowania (co omawiam, analizując postawę odkrywcy i człowieka walczącego z niebezpieczeństwami przyrody) to część normalnego rozwoju. Jednak w wypadku niektórych ludzi przemieszczenie uczuć na obiekty inne niż istoty ludzkie staje się sposobem radzenia sobie czy raczej ucieczki przed konfliktami; tak jak w wypadku miłośników zwierząt, kolekcjonerów, naukowców bądź artystów zdolnych do ogromnej miłości, a nawet poświęcenia na rzecz wybranych obiektów lub pracy, którzy jednocześnie mało zainteresowania i miłości okazują innym ludziom.

Zupełnie inne procesy toczą się w psychice osób całkowicie zależnych od tych, z którymi czują się silnie związane. W ich wypadku nieświadomy lęk, że ukochana osoba umrze, prowadzi do nadmiernej zależności. Zachłanność wzmagana przez tego rodzaju lęki jest jednym z elementów tej postawy i wyraża się maksymalnym wykorzystaniem osoby, od której jest się uzależnionym. Inny składnik postawy nadmiernej zależności to zrzucanie odpowiedzialności: druga osoba jest obarczana odpowiedzialnością za działania, a czasami nawet za opinie i myśli osoby zależnej (to jeden z powodów, dla których ludzie bezkrytycznie akceptują poglądy lidera i ślepo słuchają jego rozkazów). Osoby tak bardzo uzależnione potrzebują miłości do ochrony przed poczuciem winy i rozmaitymi lękami. Osoba kochana musi okazywać uczucie, by stale potwierdzać, że osoba zależna nie jest złym człowiekiem, że nie jest agresywna i że niszczycielskie impulsy nie spowodowały szkód.

Te zbyt silne więzi w szczególny sposób zakłócają relację matki w odniesieniu do dziecka. Jak wcześniej wspomniałam, jej postawa wobec dziecka ma wiele wspólnego z uczuciami żywionymi w dzieciństwie do własnej matki. Te uczucia są wzmacniane przez skonfliktowane emocje żywione w dzieciństwie w stosunku do braci i sióstr. Jeżeli z powodu nierozwiązanych konfliktów z przeszłości matka czuje się zbyt winna wobec własnego dziecka, może tak bardzo potrzebować jego miłości, że będzie sięgać po rozmaite sposoby, by dziecko do siebie przywiązać i uczynić je bardziej zależnym; może też całkowicie poświęcić się dziecku i umieścić je w centrum swojego życia".

Melanie Klein "Pisma. Tom I. Miłość, poczucie winy i reparacja "

Zdjęcie Pixabay

Adres

Stefana Żeromskiego 14
Kielce
03-801

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 12:00 - 17:00
Wtorek 15:00 - 20:00
Środa 08:00 - 15:00
Czwartek 08:00 - 15:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy A ciało wiedziało - psychoterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do A ciało wiedziało - psychoterapia:

Skróty

Udostępnij