02/08/2026
O NAGIETKU PRZYPIĘTYM DO MUNDURU GWIEZDNEJ FLOTY 😉
W jednym z odcinków o universum Federacji Planet i Gwiezdnej Flocie (Star Trek NNŚ) przedstawiono historię naszego świata sprzed 65mln lat. Załoga Enterprise przeskoczyła tam niechcący, poprzez oczywiście anomalię. Na Ziemi rządzą się dinozaury, w Układzie Słonecznym jest dodatkowa planeta a Mars jest piękny i zamieszkany przez wysoko rozwiniętą cywilizację. Marsjanie mają kłopoty, bo są wybijani w pień przez paskudne "robale" z tej dodatkowej planety. Ponieważ załoga Enterprise ma już wiedzę na temat grzebania w przeszłości po wojnach temporalnych, z których ludzkość nauczyła się, że w przeszłości lepiej nie mieszać - starają się nie ujawniać. No ale Marsjanie nie są w ciemię bici i biorą z XXIVw., co im pasuje do pokonania "robali". Planeta tychże zostaje "zastrzelona" a jej kawałek uderza w nasze rodzime dinozaury, zaczyna się epoka lodowcowa, Mars i tak z czasem źle kończy (o czym wiemy jako aktualni Ziemianie), choć rozbitkowie rozproszyli się po kosmosie, by po czasie zacumować na Ziemi, gdy już się ociepliło.
Lubię bardzo historie z universum Star Trek, bo to pozytywne opowieści z tej dobrej strony ludzkości, która już się ogarnęła w relacjach, postawiła na rozwój i gasi gaszących rozwój.
Te historie pisane z różnych poziomów, "dla każdego", trzymają się w ramach prawdopodobieństwa psychologii postaci ale zwykle bywa, że zbaczają z kursu dostępnej nam wiedzy z zakresu fizyki, chemii, mechaniki, inżynierii, medycyny, że o geografii i astronomii nie wspomnę.
I to jest w moim odczuciu przegenialne, stanowiące wartość samą w sobie.
Bo a co jeśli?
Co jeśli to, że czegoś nie zważyliśmy i nie prześwietliliśmy, kwitnie bez dowodów czasem wbrew logice?
W szkole byłam kujonem i miałam predyspozycje do zabetonowania. Dziękować Bogom, poniosło mnie w zawód i sprzyjające otoczenie, które wyregulowały mnie na przekonanie, że rozwijamy się tylko dzięki temu, że nie możemy być niczego pewni i nawet najbardziej absurdalne opowieści niosą informacje i zasoby. Gdy te działają (choć jeszcze nie wiemy, dlaczego), to w którą stronę patrzeć - tam, gdzie nie przyklepano tego Noblem czy tam, gdzie działa?
Telefon komórkowy dla najbardziej zacnych głów np. naszych chłopców przedwojennych był "star trekiem" tamtych czasów. Teoria o "dodatkowej planecie" w Układzie Słonecznym krąży gdzieś dyskutowana po kątach, podobnie jak ta o tym, że na Marsie było życie. Jednocześnie Nobla z medycyny w 2017r. przyznaje się za wiedzę dostępną od tysiącleci, ale że głównie specjalistom TMC, to nie było podbite ważną pieczątką. Hm...🤔
W universum Star Trek myślą przewodnią jest otwarta głowa. Na "nowe światy", technologie, metody uzdrawiania, ideę samostanowienia. Gdyby jakiś Volkanin, Klingon czy człowiek z XXIVw. zobaczył arogantów dmuchających w ogień pod średniowiecznym stosem, ugasiłby stos i doedukował podpalaczy (wbrew pierwszej dyrektywie zalecającej nieingerowanie w cywilizacje prymitywne).
Głównie o tym, że represje i zakazy tego, co praktykowane, krzywdy nie robi, bo działa, nie służą rozwojowi i zdrowiu.
No chyba, że nie o rozwój i zdrowie chodzi...
Nagadałby się też o definiowaniu krzywdy, tak dla pewności.
To jest post na fanpejdżu o psychologii użytkowej, napisany celem polecenia Państwu ciekawej podróży z wiekszością seriali i pełnometrażów Star Trek.
A kto poczuł inaczej, nie będzie spalony na stosie, bo od tego już się dawno odeszło, prawda?
🌻🌻🌻
O nagietku:
Na fotografii jestem w towarzystwie nagietka, którego stosik uzbierałam, ususzyłam i pić będę. Gdy poczuję potrzebę.