Gabinet Psychologiczny Marta Pasternak

Gabinet Psychologiczny Marta Pasternak Dowiedz się więcej! http://on.fb.me/1mcmvid

23/08/2026

Mogłabym tak długo;) Macie pomysły, co można dodać do tej listy?
----------
Potrzeba ruchu.
Dziecko nie jest „niegrzeczne” dlatego, że biega zamiast siedzieć.

Niechęć do pożegnania z rodzicem.
Trudność z rozstaniem może wynikać z więzi, a nie z „manipulowania”.

Płacz kiedy coś nie wychodzi.
Samoregulacja dopiero się rozwija.

Mówienie „nie”.
To zdrowy znak narodzin odrębnego „ja”. Dlatego proponujemy określenie: okres autonomii, w miejsce ocennego “buntu dwulatka”.

Dotykanie swoich miejsc intymnych.
Dla małego dziecka to po prostu kolejny element odkrywania świata i własnego ciała, pozbawiony podtekstów dorosłych.

Lęk przed obcymi.
Naturalny instynkt przywiązania do głównego opiekuna, a nie „dzikość” czy brak uspołecznienia.

“Niegrzeczność”, czyli tzw. testowanie granic.
Dzieci sprawdzają, co się stanie, gdy zrobią coś inaczej. To jeden ze sposobów uczenia się zasad i przewidywania konsekwencji.

Wyrażanie frustracji biciem, gryzieniem lub kopaniem.
Małe dzieci nie mają jeszcze wykształconych mechanizmów hamowania w korze przedczołowej i słownie nie potrafią wyrazić bezsilności. Znajomość norm społecznych przychodzi z czasem.
----------
📚 "Mówią na to bunt" - o rozwoju małego dziecka w wieku 2-4 lat
–––>>> Wydawnictwo Natuli

08/08/2026

Widzisz w piaskownicy dwa dwulatki. Siedzą ramię w ramię. Jeden buduje babkę z piasku, drugi obok niego też sypie piasek do foremki. Wygląda to jak urocza scena ze wspólnej zabawy, dopóki nagle jeden z nich nie wyrwie drugiemu łopatki z rąk, wybucha płacz i pojawia się myśl: „No proszę, jednak moje dziecko (albo twoje!) ma problem z dzieleniem się!”.

👉 A co, jeśli powiem ci, że punktu widzenia rozwoju dziecka... one wcale nie miały się dzielić, bo one wcale się ze sobą nie bawiły?

W wieku około dwóch lat dzieci wchodzą w fascynujący etap rozwoju społecznego, który psychologowie nazywają zabawą równoległą. Maluchy dostrzegają obecność rówieśników, cieszą się ich bliskością, a czasem nawet naśladują to, co robią (np. jeden zaczyna tupać, bo drugi tupie). Ale uwaga: bawią się obok siebie, a nie ze sobą.

Mózg dwulatka nie jest jeszcze biologicznie gotowy na prawdziwą współpracę, kooperację czy rozumienie cudzej perspektywy. Dla niego świat wciąż kręci się wokół jego własnego „ja”. Kiedy patrzy na zabawkę drugiego dziecka, nie widzi cudzej własności, którą trzeba uszanować – widzi po prostu ciekawy przedmiot, który w tej sekundzie chce mieć. Koniec kropka.

Dlaczego oczekiwanie dzielenia się to pułapka?
Wymaganie od dwu- czy trzylatka, żeby natychmiast pożyczał swoje rzeczy i „grzecznie się dzielił”, to trochę tak, jakbyśmy wymagali od dziecka, które dopiero co wstaje na nogi, żeby od razu przebiegło maraton. Jego układ nerwowy i struktury mózgu (zwłaszcza kora przedczołowa odpowiedzialna za samokontrolę i empatię) są po prostu w budowie.

Kiedy zmuszamy malucha do oddania zabawki („No oddaj koleżance, bądź grzeczny!”), nie uczymy go hojności. Uczymy go za to, że jego granice nie mają znaczenia, a dorośli są niesprawiedliwi, bo zabierają mu coś, co było jego.

Co w zamian? Zamiast walczyć z naturą i denerwować się, że w piaskownicy wybucha kolejna wojna o grabki, spróbuj spojrzeć na to inaczej:
1. Odpuśćmy etykietę „samoluba”: Dziecko nie robi Ci na złość. Ono po prostu przechodzi naturalny etap egocentryzmu, który jest niezbędny, by zbudować silne poczucie własnego „ja”.
2. Zamiast wymuszonego dzielenia – wprowadzajmy naukę kolejności: Zamiast „oddaj zabawkę”, sprawdza się zasada „najpierw bawi się Ola, a potem Tomek”. Maluchy łatwiej akceptują pojęcie czasu i oczekiwania na swoją turę niż natychmiastowe oddanie czegoś, co trzymają w rękach.
3. Zabezpiecz „świętości”: Jeśli idziecie w miejsce pełne dzieci, a twoje dziecko ma ukochanego pluszaka czy autko, z którym się nie rozstaje – zostawcie to w domu albo w wózku. Oszczędzicie sobie i dziecku potężnego stresu.

Zabawa równoległa mija gdzieś w okolicach trzeciego lub czwartego roku życia, ustępując miejsca zabawie asocjacyjnej, a potem w pełni kooperacyjnej.

📚 "Mówią na to bunt" – jak wspierać dzieci w wieku intensywnego rozwoju 2-4 lat.
👇👇👇
Wydawnictwo Natuli

09/07/2026

〽️ „Negging, pojęcie wywodzące się z literatury dotyczącej dynamik manipulacyjnych w relacjach interpersonalnych, oznacza przekazy o charakterze pozornie neutralnym lub humorystycznym, które zawierają ukrytą krytykę lub deprecjację.

Przykłady:
▪️ „Nieźle wyglądasz jak na kogoś, kto nie ćwiczy”.
▪️ „Masz fajny styl, chociaż trochę chaotyczny”.
▪️ „Niezły masz gust, jak na mężczyznę”.
▪️ „Dobrze jeździsz, jak na kobietę”.
▪️ „Nie myślałam, że tak dobrze możesz wyglądać w tej sukience”.

Z perspektywy psychologicznej negging pełni funkcję obniżania samooceny przy jednoczesnym utrzymaniu relacji. Osoba doświadczająca tych komunikatów może odczuwać dyskomfort, ale jednocześnie mieć trudność z jego uzasadnieniem („To był tylko żart”, „To był komplement”). Badania nad mikroagresjami i subtelną deprecjacją wskazują, że ich kumulatywny efekt może być porównywalny z bardziej jawnymi formami krytyki – szczególnie w relacjach o wysokim znaczeniu emocjonalnym”.

O różnych mechanizmach „cichej przemocy” mówi się coraz więcej. Przeczytasz o tym w artykule psycholożki i psychoterapeutki Pauliny Pawlak, która tłumaczy, jak wyglądają taktyki „miękkiego kontrolowania”

Artykuł pochodzi z „Niebieskiej Linii” nr 2/2026 ➡️znajdziesz go (wraz z całym wydaniem) na naszej stronie: link w pierwszym komentarzu.

02/07/2026

Wyobraźmy sobie taką sytuację: Wpada rodzic, przez 15 minut daje dziecku bezwarunkową uwagę, bawi się z nim, robi to świetnie. Bez rozpraszaczy, liczy się tylko dziecko. Po czym... wypada. Nie ma go, a resztę dziennej opieki przejmuje ktoś inny.

Przecież wszystko się zgadza! Dziecko dostało 15 minut bezwarunkowej uwagi. A liczy się jakość relacji, a nie ilość. No ale...
-------
Dziecko potrzebuje poczucia, że jest dla nas ważne jako osoba, a nie tylko jako podopieczny. Potrzebuje bezwarunkowej uwagi, która daje mu siłę, pewność siebie i odporność na stres.

Ale uwaga! Koncepcja “15. minut” nie znaczy, że przez resztę dnia możesz zniknąć (lub powierzyć całościową opiekę nad dzieckiem komu innemu). Mówi się, że liczy się jakość relacji, a nie ilość. No ale czy na pewno?

💫 Prawda jest taka: obsługa dziecka to za mało, ale jest ona niezbędnym tłem naszej relacji. Codzienne czynności – wspólne śniadania, odwożenie do przedszkola, wieczorne czytanie – tworzą podstawę bezpieczeństwa.
(Może macie w pamięci wspomnienie z dzieciństwa, jak zmieniał się dom, kiedy była w nim mama, a jak wyglądał, gdy jej nie było...)
Dziecko potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, które wynika z przewidywalności i dostępności rodzica w różnych sytuacjach.

I jednocześnie potrzebuje czegoś jeszcze, oprócz sprawnego „obsłużenia”. Poczucia, że jest widziane. I o to tak naprawdę chodzi w koncepcji “15. minut uwagi”. Kluczem nie jest odliczanie kwadransa na zegarku, żeby móc „odhaczyć” rodzicielski obowiązek. Kluczem jest „radar relacji”.

👉 Chodzi o taką uważność, w której:
- Przestajesz być „menedżerem” dziecięcego życia, a stajesz się człowiekiem, który wchodzi w świat dziecka. Naturalnie dzieje się to przez zabawę.
- Twoja uwaga nie jest podzielona między telefon czy domowe obowiązki.
- Dziecko czuje, że w tej chwili jesteś dla niego bez żadnego „ale” i bez prób poprawiania jego świata.

Te 15 minut (czy pół godziny) to po prostu momenty relacji, kiedy twój radar jest ustawiony 100% na dziecko.

💛 Jeśli zbudujesz ten fundament – jeśli dziecko poczuje, że w ciągu dnia są chwile, w których naprawdę się w nie wpatrujesz i słuchasz – to nawet te trudniejsze momenty „obsługi” czy konfliktu nabierają zupełnie innego znaczenia.

📖 "Wild child" – książka o naturalnym rozwoju dziecka i jego prawdziwych potrzebach. Znajdziecie ją w naszej księgarni Natuli.

25/06/2026

Niezależnie od ocen na świadectwie, obecności czerwonego p***a lub jego braku – Twoje dziecko poradziło sobie przez 10 miesięcy z ogromem wyzwań.
Może warto byłoby napisać o tym list i wręczyć dziecku po zakończeniu roku szkolnego? Namacalny dowód na to, że widzisz, ile wysiłku i energii wymaga nabywanie kompetencji, których nie widzą szkolne oceny?

"Podziwiam Cię za to, że nauczyłaś się rozbioru gramatycznego zdania, wiem, jak te wszystkie przydawki i okoliczniki Cię nudziły. Siedziałaś nad tym i dziubałaś ćwiczenia, to nie było łatwe".

"Nie było Ci łatwo po tym, jak Emilka zmieniła szkołę. Jestem wzruszona tym, jak dzielnie podejmowałaś próby zaprzyjaźnienia się z inną dziewczynką. Wszystkie te próby wymagały wielkiej odwagi, bo przecież za każdym razem podejmowałaś ryzyko, że nic z tego nie będzie".

"Wspaniale było obserwować, jakim jesteś dobrym i lojalnym przyjacielem, jak starałeś się wyjaśnić z Leszkiem wszystkie konflikty i dbałeś o to, żeby się dobrze u Ciebie czuł, i jak stawałeś po jego stronie".

"Nauczyłaś się prosić o pomoc, wiem, że to nie było łatwe, bo lubisz wszystko robić sama, ale w nowej grupie tanecznej nie było innego wyjścia i dałaś radę. Odkryłaś, że możesz czegoś nie potrafić i inni Ci pokażą oraz poczekają na Ciebie".

"Nauczyłeś się mówić o swoich uczuciach, świetnie jest wiedzieć, z czym przychodzisz ze szkoły, co tam się w środku dzieje. Dziękuję za Twoje zaufanie i za to, że mogę być częścią Twojego codziennego świata".

Przez 10 miesięcy dziecko rozwijało kompetencje społeczne, emocjonalne, komunikacyjne – zauważ je i nazwij. Bo często to dużo ważniejsze umiejętności niż odróżnianie okolicznika od przydawki.

24/05/2026

- Stała czujność – bycie zawsze "dostępną"; mózg w ciągłym trybie gotowości.
- Regulowanie emocji dziecka przy jednoczesnym regulowaniu własnych.
- Mental load – niewidzialne zarządzanie życiem rodziny.
- Lęk o dziecko – zdrowotny, rozwojowy, społeczny.
- Koordynowanie, planowanie, przypominanie – przedszkole, szkoła, zakupy, ubrania, wizyty. Podejmowanie dziesiątek drobnych decyzji dziennie.
- Poczucie braku wsparcia – np. rodzina daleko, partner pracuje, sąsiedzi to obcy ludzie.
- Presja społeczna – być dobrą matką, wyglądać, pracować, rozwijać się...
- Samotność w roli – poczucie bycia główną odpowiedzialną.

Czy ta lista jest także o was? A co was nie dotyczy?
Czy od "zmęczenia matki" można odpocząć w jeden weekend?

👉 "Jak dawać radę, gdy dziecko nie daje rady" – książka, która pokazuje drogę do emocjonalnej równowagi. Książkę znajdziecie na natuli.pl.

02/05/2026

„Tak jak w relacjach między dorosłymi, prawo dziecka do mówienia NIE nie oznacza, że rodzic musi schylać przed nim głowę i podporządkować się jego woli. Oznacza tylko, że słowa dziecka – w tym także słowa sprzeciwu – należy traktować poważnie, a przede wszystkim, że trzeba przyznawać mu do nich prawo.”

Jasper Juul „Nie” z miłości, Wydawnictwo MiND Dariusz Syska 2011
fot Annie Spratt

23/04/2026

Bardzo, bardzo ważne!

Powszechnie mówi się o niedojrzałości układu nerwowego małych dzieci. Wiadomo, że mają one trudności w kontrolowaniu swojego zachowania, gwałtownie przeżywają emocje. Brak im również wiedzy o świecie, zdobywają ją każdego dnia, krok po kroku.

A jednak często nie daje im się prawa do rozwoju w naturalnym tempie, naciskając, aby szybciej stawały się samodzielne, samowystarczalne i opanowane często bardziej, niż potrafią to dorośli!

Ci zaś przecież nierzadko, gdy tracą równowagę emocjonalną i porywa ich fala emocji, pragną, aby to dziecko uspokoiło się pierwsze, przestało krzyczeć, płakać, rzucać się albo rzucać czymś, traktując to jako warunek rodzicielskiego powrotu do spokoju.
“Ja się uspokoję, jeżeli ty się uspokoisz!” – obserwujmy, czy nie ma w nas takich oczekiwań. Bo przepływ powinien mieć zupełnie inny kierunek: od dorosłego – do dziecka.

U małych dzieci procesy pobudzenia górują nad procesami hamowania, co oznacza, że łatwiej im się rozpędzić w jakimś zachowaniu, ale trudno już wyhamować. Do tego potrzebują wsparcia dorosłej osoby, która zarazi je swoim spokojem. Nie tyle powie, żeby dziecko się uspokoiło, ile po prostu sama zachowa spokój, zamiast, jak pisze L.R. Knost, „przyłączać się do dziecięcego chaosu”.

❤ Fragment książki "Jak zrozumieć małe dziecko".
👉 A tego, jak działa złość i jak nad nią panować, możecie dowiedzieć się z książki "Uwaga! Złość". Łapcie, bo jest w promocji 20% –––>>> https://natuli.pl/produkt/Uwaga-zlosc

21/04/2026

Którym/ą peutą jesteś?

20/04/2026

"Są dzieci, które ułatwiają swoim matkom być wystarczająco dobrymi. No, bo są pogodne, z wdzięcznością przyjmują opiekę, śmieją się, próbują nawiązać kontakt. Ale są też dzieci trudniejsze. Takie, co dużo płaczą, gryzą, pokazują, że są niezadowolone.
Ta sama matka w tej samej sytuacji życiowej, gdy to dziecko jest pogodne i wdzięczne, będzie jakby bardziej zadowolona z siebie, a co za tym idzie, będzie lepiej znosić nieprzyjemne rzeczy. I będzie tez spokojniej na to dziecko patrzeć, a więc będzie się go lepiej uczyć. Jednym słowem, będzie się jej łatwiej rozwijać, jako matce. Natomiast w tej drugiej sytuacji jest większe prawdopodobieństwo, że ta sama matka będzie sfrustrowana i pełna wątpliwości co do tego, czy ona w ogóle nadaje się do bycia matką. Będzie na siebie zła, czyli wściekła na dziecko, a więc ono będzie jeszcze bardziej płakało, a ona będzie jeszcze bardziej sfrustrowana jako matka."

Krzysztof Srebrny
fot Jeanne K. Simmons w ramach swojego projektu "Grass Cocoon"

Adres

Ulica Olszewskiego 2
Kielce
25-663

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychologiczny Marta Pasternak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychologiczny Marta Pasternak:

Skróty

Udostępnij