28/07/2026
Coraz częściej słyszę w gabinecie to samo zdanie: „Nie wiem, co się ze mną dzieje. Płaczę, złoszczę się z byle powodu. Byle co wyprowadza mnie z równowagi. Reklama w telewizji. Piosenka w radiu. Zwykła rozmowa. Jakaś nieprzewidziana rzecz, która jest kolejnym zadaniem do wykonania”. A zaraz potem pojawia się ta sama myśl: „Chyba coś jest ze mną nie tak.” A potem już tylko poczucie winy i spotkanie ze swoją wewnętrzną krytyczką, która sztukę dowalania zwłaszcza gdy leżysz bez sił - opanowała do perfekcji.
Te kobiety nie śpią jak kiedyś. Budzą się w środku nocy, czasem zlane potem, czasem zmarznięte. Potem nie mogą zasnąć i mielą tysiące myśli, które w zasadzie odtwarzają w kółko, bezwiednie. Widzą to, ale nic nie potrafią z tym zrobić.
Rano wstają, robią swoje, uśmiechają się do innych - bo przecież zawsze były tymi ogarniętymi, tymi, które sobie ze wszystkim świetnie radzą. A w środku aż drży od niepokoju, od złości. Czują smutek, którego nie rozumieją…z naszych rozmów wynika, że coraz częściej wybuchają w tak banalnych sytuacjach, że otoczenie ma je za wariatki, a one same popadają w jeszcze większe przygnębienie i poczucie winy.
I nikt im nie mówi, że to nie jest słabość charakteru. To nie jest tak, że nagle stały się niestabilne emocjonalne. To zwykła biologia - organizm przechodzi rewolucję, tzn nasza gospodarka hormonalna naprawdę się zmienia i pewne rzeczy są już poza naszą kontrolą.
Ale to nie wyrok, da się nad tym zapanować, zmienić to. Kluczem jest zawsze zauważyć, bez osądu, bez tego ganienia siebie i samobiczowania.
Bo biologia to jedno - a drugie to już społeczne programowanie, i sztuka tłumienia emocji, którą pielęgnowałyśmy przez ostatnie 40-50 lat.
Teraz gdy biochemia w twoim ciele staje w totalnie nowym układzie, tłumienie staje się nie do opanowania. I tu mam dla ciebie dobrą wiadomość. To świetny moment żeby zacząć z tym pracować. Bezpiecznie, z najlepszym narzędziem jakie do tej pory poznałam - pozwolić sobie czuć, uwolnić to co ci już nie służy. To narzędzie to technika uwalniania emocji. Popatrz na to co się dzieje w twoich emocjach jako erupcję wulkanu, który grzecznie siedział w ukryciu przez ostatnie lata. Siła wybuchu na początku bywa niepokojąca, ale z czasem, gdy lawa już trochę „stopnieje” - wszystko staje się spokojniejsze i stabilniejsze.
Nasze ciało nie jest oddzielnym tworem. To połączone naczynie z naszym umysłem i emocjami. To co tam utrzymujemy,pielęgnujemy - potem odbija się w postaci chorób, problemów ze snem, wybuchów….. i nie martw się. Mężczyźni też często wybuchają, nie panują nad sobą - tylko to jest inaczej uwarunkowane społecznie. Wtedy mówimy, że on jest maczo albo prostak. Żadna z tych ocen nie jest prawdziwa. On tak jak i ty, nie potrafi sobie poradzić z nagromadzonym napięciem, a tłumienie już przestaje działać.
Nie namawiam cię do agresywnych form relacji, absolutnie. Uwalnianie emocji to metoda, którą możesz pracować sama - wszędzie. W przerwie w pracy - wszędzie tam gdzie akurat będziesz. Emocje nie znikną całkowicie, ale przestaniesz się ich bać. Nauczysz się je kontrolować i świadomie wybierać co chcesz czuć, jak i czy reagować w danej sytuacji.
Jeśli nie wiesz jak pracować z tą metodą - zapraszam cię na spotkanie, na którym razem przejdziemy przez ten proces. Często już po pierwszym spotkaniu dziewczyny czują zmianę. Wychodzą lżejsze, zdziwione jak wiele w nich było oporu do tego co myślą i czują….
Szczegóły na mojej stronie internetowej.
Nie masz pewności czy to dla ciebie?
Skorzystaj z bezpłatnej rozmowy konsultacyjnej
📞 https://edytamarkiewicz.pl/
Strefa Cichej Mocy | Edyta Markiewicz | Kielce