08/09/2026
Miał niezwykle rzadkie przeciwciała. Przez całe życie oddawał osocze, żeby można było wykorzystać je do ratowania nienarodzonych dzieci.
Kiedy James Harrison miał 14 lat, przeszedł poważną operację klatki piersiowej i potrzebował 13 jednostek krwi, żeby przeżyć. To doświadczenie sprawiło, że obiecał sobie, że gdy tylko będzie wystarczająco dorosły, sam zacznie oddawać krew.
Słowa dotrzymał. W 1954 roku, mając 18 lat, został dawcą i przez ponad 60 kolejnych lat regularnie oddawał krew, a później przede wszystkim osocze. W trakcie badań odkryto, że jego organizm wytwarza niezwykle rzadkie przeciwciała anty-D.
Można było wykorzystać je do produkcji leku podawanego kobietom z grupą RhD-ujemną, których dziecko może mieć RhD-dodatnią krew. Bez odpowiedniego leczenia organizm matki może wytworzyć przeciwciała atakujące krwinki dziecka, prowadząc do ciężkiej choroby hemolitycznej płodu i noworodka.
Harrison oddał osocze 1173 razy. Australijski Czerwony Krzyż szacuje, że jego darowizny przyczyniły się do powstania dawek anty-D, które pomogły zapobiec śmierci około 2,4 mln dzieci w Australii. Został nazwany „człowiekiem ze złotą ręką”, a w 1999 roku otrzymał Medal Orderu Australii.
W maju 2018 roku, mając 81 lat, po raz ostatni usiadł w fotelu dawcy. Łącznie poświęcił na to ponad sześć dekad życia. Zmarł w lutym 2025 roku w wieku 88 lat, pozostawiając po sobie niezwykłe dziedzictwo.