01/07/2026
Post
#
#
#
#
Hej ,
Jestem Lucyna, mama Patryka ,ktory jest rehabilitowany w Gabineciku Reni Zielińskiej i chciałabym się podzielić swoimi odczuciami z rodzicami , których dzieci są pod opieką lub będą cioci Reni.
My , rodzice dzieci, które potrzebują pomocy ,często zastanawiamy się ,czy to co wszyscy robimy , by dziecku pomóc, ma sens?, odpowiedź jest jedna oczywiście , że ma.
Jesteś rodzicem , który myśli , za dużo , za często , za mocno, za ostro… Prosze, zatrzymaj się i zrozum jedno: terapeuta to anioł stróż naszych dzieci . Dziecko nie dostaje wycisku i nawet tak nie myśl. Jest to błąd! terapeuta pracuje na indywidualnym potencjale każdego dziecka . Nie robi mu krzywdy. On widzi, że dziecko może wiecej i chce wykorzystać ten potencjał , aby mu jak najbardziej pomóc.
Indywidualne podejście jest kluczem do sukcesu . Terapeuta tych kluczy ma cały pęk , aby otworzyć wszystkie drzwi i wprowadzić dziecko w etap sprawności , które ono może osiągać właśnie indywidualnie. Dla mnie Renia właśnie tak pracuje. Jeżeli wie , że dziecko może -to zrobi wszystko -aby dojść do tego. Czy jest to zawsze łatwe? Oczywiście, że nie . Pojawia się płacz , zmęczenie dziecka, ale to wszystko mija , a umiejętności , które dziecko nabywa -nie mijają .
Ważny w tym wszystkim jest też każdy rodzic. Terapeuta bardzo bazuje na możliwościach rodziców . Rodzic jest ważny w procesie usprawniania. Praca , o którą prosi terapeuta , to sukces terapii dziecka . Wykonując zalecenia oraz ciężką pracę w domu , jesteś częścią tej układanki . To wszystko powoduje , że nasze dzieci idą na przodu , a to jest najważniejsze.
Ja mam szczęście, bo mamy Renie, która pomaga nie tylko dziecku , ale też rodzicom. Zawsze wysłucha, pomoże , doradzi. Nie masz czegoś w domu do rehabilitacji -Renia pożyczy , pomoże -żebyś miał , jeżeli jest taka potrzeba .
Podsumowując : najważniejsza jest praca i indywidualne podejście , które dla mnie ma Renia. Ciężko pracuję w domu , ale bardzo widać efekty. Jeszcze w styczniu Patryk był dzieckiem leżącym a dzisiaj, czyli 1 lipca -chodzi przy meblach , czworakuje, siedzi , siada , wstaje. Mam taki wielki uśmiech na twarzy-jak banan. Mam swój sens.
Dziękuję Rodzicu, że się zatrzymałeś i przeczytałeś ten post .
Pozdrawiam
Lucyna.
P.S. zrobiłam fotkę. Wiecie co? Zobaczyłam , że oni do siebie pasują jakoś -kolor oczu czy co?