31/07/2026
Co wspólnego ma psychoanaliza z Terytorium i Terriorem?
Terytorium jako obszar otoczony niemożliwą do przekroczenia granicą, mający swoją nazwę, język, polityczne uwarunkowania jest pewną sztywną ramą jednocześnie ograniczającą jak i dającą poczucie bezpieczeństwa.
Terrior to coś bardziej unikalnego i niepowtarzalnego. To splot warunków naturalnych, gleby, klimatu, wiatru, zapachu, ukształtowania terenu, coś nad czym człowiek nie ma kontroli.
Pomyślałam, że można by pokusić się o porównanie tych zjawisk do tego co w mikro skali jest bliskie życiu psychicznemu człowieka. To co świadome, oznaczalne i uchwytne w słowa i ramy, jest jak Terytorium. To co ukryte, nieświadome, czasem osadzone w zmysłach, a często poza nimi, jest jak Terrior.
Psychoanalizę zajmuje Terrior w obszarze Terytorium. To przestrzeń jej poszukiwań i fascynacji, śnień i nurkowań, odkrywania i gubienia znaczeń. To coś co składa się na unikalność i niepowtarzalność każdego z nas, coś nie mogące nigdy do końca zostać odkryte, nigdy do końca nazwane.
Poniżej fragment wykładu Olgi Tokarczuk, "Dwie ontologie przestrzeni: Terytorium i Terroir".
"Granica jest zupełnie abstrakcyjną linią, wyznaczoną arbitralnie przez człowieka i, co szczególnie ciekawe: czasem zupełnie niewidoczną. Natomiast jej implikacje polityczne, ekonomiczne, kulturowe i ekologiczne są przeogromne. (...)
To dziwne, że za sprawą czyichś decyzji musimy konfrontować się z takim stanem uwięzienia, zatrzymania w naszej drodze ku światu. Jesteśmy własnością jakiegoś terytorium, ponieważ się na nim urodziliśmy i tym samym do niego należymy. Z automatu przyznaje nam się tożsamość i odtąd musimy grać swoją rolę. Państwo, władza, która zawiaduje takim terytorium, staje się odtąd strażnikiem naszej tożsamości. Mówi, że tymi „naszymi” granicami chroni nas przed niebezpieczeństwem z zewnątrz. Ustanawia prawo, które decyduje, do jakiego terytorium należymy. Narzuca nam zwyczaje i języki.
Rodząc się na danym terytorium, zostajemy do niego niejako przypisani, stajemy się jego zasobem, jego bogactwem naturalnym, a w zamian mamy obowiązek bronić jego integralności i nienaruszalności. (...)
Przyjmijmy więc, że Terroir wytwarza wino tak samo jak winiarz, że wino jest tak samo produktem miejsca, jak i ludzkiej ręki. Mikroorganizmy współautorsko decydują o jego smaku. Klimat zaś nie jest tłem, lecz wytrawnym reżyserem, który potrafi zmienić dojrzewanie gron w dramatyczny spektakl. Należy więc uczciwie przyznać, że ludzkie i nieludzkie nigdy nie występują osobno, lecz są dwoma elementami tej samej dymensji, albo może nawet sąsiednimi puzzlami o wiele większej układanki. Nie ma tu ani tylko czystych podmiotów, ani czystych obiektów – są powiązania i relacje.
Każda rzecz na ziemi jest wytworem swojego Terroir – niepowtarzalnej i skomplikowanej cechy jakiegoś miejsca – z jego glebą, wodą, powietrzem, stosunkiem do pór roku i wędrówki słońca po niebie. Klimatu, wiatru, żywych organizmów i kultury człowieka. Przede wszystkim zaś tego, co nieuchwytne, niepojęte – historii i pamięci. Każde miejsce ma swoją jakość, podobnie jak człowiek należący do tego miejsca – jego ciało i zmysły, jego opowieści, kultura, subtelna tożsamość, której często nie da się wyrazić odpowiednim słowem.."
*Całość wykładu w komentarzach, polecamy weekendowej lekturze.
Jestemy bardzo ciekawi Waszych refleksji.
Fundacja Olgi Tokarczuk
zdj. MC-T