26/05/2026
CZY TO WINA MATKI? - czyli czy Freud miał rację?
🤔 Nawet Ci, którzy z psychologią mają „mało do czynienia”* z dużą dozą prawdopodobieństwa, choć raz w życiu słyszeli cytaty z pana Zygmunta, dotyczące poszczególnych stadiów rozwoju psychoseksualnego, zazdrości o pen*sa, konfliktu edypalnego, no, albo właśnie - że niemal WSZYSTKO to WINA MATKI (albo co najmniej wokół niej się kręci).
🫣 Pomimo tego, że sama byłam indoktrynowana w tym kierunku z podręczników czy podczas zajęć akademickich z Wprowadzenia do myśli psychologicznej / Historii psychologii itp.
- uważam, że jest w tym ociupinkę prawdy, ale więcej % przechylam ku wyrażeniu sprzeciwu.
👇Dlaczego:
1️⃣ Każdy z nas, od samego początku jest samodzielna, odrębną istotą, która co prawda początkowo ma ograniczone zdolności samoobsługi, samozadbania i samostanowienia, ale jednak nie jesteśmy plastusiami, ani pacynkami w rękach naszych rodziców.
2️⃣ Zawężając (bardzo szeroki i ważny!) temat seksualności do wyłącznie biologicznych oraz społecznych (bardziej to) ról matki i ojca, to od wczesnego dzieciństwa bardzo ważna w życiu ludzi jest obecność ich OBOJGA! I ogromne znaczenie ma zarówno ich dostępność, jak i jej brak.
3️⃣ Będę się upierała przy tym, że wychowania dziecka potrzebna jest WIOSKA. Także nie oczekujmy od 2 rodziców (a często tylko matki), że podołają książkowo (perfekcyjnie) wszystkim wyzwaniom, jakie niesie ze sobą rodzicielstwo.
4️⃣ Pamiętajcie, że Wasi rodzice to również dzieci (metaforycznie oraz nie), którzy niosą w sobie swoje doświadczenia, frustracje, przeżycia i (często) samotność. Rzadko zdarza się, że chcieli albo chcą źle - często po prostu nie wiedzą jak albo brakuje im wsparcia.
🫵 Zachęcam do dodawania kolejnych argumentów ZA i PRZECIW.
*nie dotyczy gatunku homo sapiens sapiens