27/08/2026
Niedzielny obiad. Ktoś wspomina o kimś, komu się powiodło, i przy stole pada zdanie: „no tak,
tylko pieniądze to nie wszystko". Wszyscy kiwają głowami. Robi się cieplej, bliżej, po swojemu.
I to jest ten moment, w którym dziecięce ucho zapisuje regułę: żeby być z nami, lepiej nie mieć
za dużo.
Takich zdań z domu jest kilka i wracają w bardzo różnych wersjach. „Lepiej być blisko i biednym",
bo wtedy jest przynależność, a emocje łączą mocniej. „Nigdy nie będę ryzykować", które często
powstaje po realnej stracie w rodzie - ktoś stracił pracę, ktoś zbankrutował, było źle. Albo
„żeby mieć miliony, trzeba je ukraść", z którego wychodzi cichy rachunek: skoro bogaty znaczy
nieuczciwy, to bycie dobrym człowiekiem znaczy być biednym.
A tu jest część, której nie zmieściłam w rolce. Twój dorosły umysł może dziś doskonale wiedzieć,
że to bzdura. Może się z tym nie zgadzać, umieć to podważyć, mieć na to argumenty. A wzorzec
i tak działa dalej, bo nie został zapisany argumentem. Został zapisany emocją, w kłótniach
o pieniądze, w lęku o odłożone na czarną godzinę, w tematach, o których się nie mówiło.
I dlatego to nie jest kwestia siły woli. To kwestia nazwania. Zdanie, które umiesz powtórzyć
własnymi słowami, przestaje działać w tle.
**Napisz w komentarzu, jakie zdanie o pieniądzach najczęściej słyszałaś w domu.**
` `