05/03/2024
Żyjemy w czasach ultraszybkich rozwiązań.
Czegoś nie wiem - wrzucam w google. Coś się psuje - mogę zamówić w 5 minut nowy egzemplarz i dostać to kolejnego dnia. Świat zewnętrzny zdaje się być w naszych rękach (co naprawdę ułatwia życie!). Dlaczego więc nie oczekiwać, że to samo jest możliwe w odniesieniu do naszego ciała i głowy?
Więc oczekujemy: że moje ciało zregeneruje się w tydzień po pół roku pracy na wyczerpującej się baterii. Że plecy przestaną boleć po tym, jak dam im trochę uwagi raz na jakiś czas. Że nastrój się polepszy po miesiącu psychoterapii. Że mój układ nerwowy nauczy się nowych, mniej lękliwych sposobów reagowania, po miesiącu odhaczania codziennej medytacji.
Zresztą, dostajemy zewsząd wiele „recept” w pigułce: być uważnym, medytować, mówić do siebie mniej krytycznie, odciąć toksyczne relacje…
A tymczasem, by mogła zadziać się zmiana, nie wystarczy raz zboczyć z wydeptywanej latami ścieżki. Co więcej - tę ścieżkę wydeptaliśmy nie bez powodu. Kiedyś musieliśmy jej bardzo potrzebować.
Do tego dodajmy cały kontekst. Nasze mikro (i makro także) wybory codzienne. Blokady stojące na drodze do zmian.
Bardzo wiele rzeczy składa się na nasze zdrowie psychiczne. I gdy czasem w danej chwili jest trudno ruszyć z konkretnej strony - może akurat uda się zatroszczyć o coś innego? W zdrowiu psychicznym chodzi o funkcje psychiczne, a te wywodzą się z mózgu. Na mózg oczywiście wpływa otoczenie i cała nasza historia - ale i rzeczy bardziej „doraźne”. Jak choćby regularne wpływanie na swoje funkcje psychiczne substancjami. Jak dokładanie sobie kolejnego pobudzenia na już obecne. Jak kwestia snu, ruchu, światła, odżywiania, zdrowia somatycznego.
To oczywiście elementy układanki. Nie sposób zadbać o wszystko. Ale ta wielość dróg i sposobów może nieść nieco spokoju. I sprawczości! Mogę wybrać. Mogę zadecydować gdzie mi najłatwiej, gdzie mam teraz siłę ulokować swoje dbanie. Nie zapominając, że nie ma jednego słusznego przepisu. Na dobre życie, na zdrowie psychiczne. Są ścieżki, które wydeptać bardzo trudno, a może są takie, choć mało widoczne (bo tak oczywiste?), którymi łatwiej będzie chodzić, dokładając kolejną cegiełkę do swojego zdrowia psychicznego? 🌿
(Na zdjęciach niektóre z moich cegiełek :))