22/07/2026
43 godziny przypięty do łóżka pasami bezpieczeństwa. W czasie upałów. Człowiek, nie statystyka. Taką historię opisuje „Gazeta Wyborcza” w materiale dotyczącym śmierci pacjenta szpitala psychiatrycznego w Lublinie. Sprawę bada prokuratura.
Każdy przypadek wymaga rzetelnego wyjaśnienia. Ale niezależnie od ustaleń śledztwa, ta historia stawia pytania, których nie możemy dłużej unikać.
Czy przymus bezpośredni jest rzeczywiście stosowany wyłącznie wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne? Czy pacjent pozostający przez wiele godzin w unieruchomieniu otrzymuje odpowiednią opiekę, wsparcie i regularną ocenę swojego stanu? I czy system ochrony zdrowia psychicznego zapewnia personelowi takie warunki pracy, aby przymus był ostatecznością, a nie rozwiązaniem wynikającym z braków kadrowych lub organizacyjnych?
W Fundacji Człowiek od lat podkreślamy, że zdrowienie opiera się na poszanowaniu godności, relacji i praw człowieka. Nawet w sytuacjach kryzysowych bezpieczeństwo nie może oznaczać rezygnacji z człowieczeństwa.
Potrzebujemy nie tylko wyjaśnienia tej sprawy, ale także uczciwej rozmowy o standardach opieki psychiatrycznej, ograniczaniu stosowania przymusu bezpośredniego oraz rozwoju usług środowiskowych, które pomagają zapobiegać eskalacji kryzysów.
Bo za każdą taką historią stoi człowiek. A to powinno być dla nas najważniejsze.
- Gdy po śmierci Marka przyjechaliśmy do szpitala w Lublinie, pani doktor zapytała sekretarkę, czy niszczarka jest sprawna i przekazała jej plik dokumentów - opowiada brat zmarłego.