03/05/2026
Działanie i kreowanie zawsze było bardzo ważną częścią tożsamości Taty.
Pamiętam, gdy nocami rysował projekty na desce kreślarskiej, ulokowanej w moim pokoju.
Od zawsze biznesmen, tworzący miejsca pracy dla innych.
Gdy załamała się gospodarka, wyruszył z Podkarpacia do Warszawy, gdzie nadzorował wielkie budowy.
Miał talent do korzystania z darów natury dla naszego zdrowia. Pewnie po moim Dziadziu, który był pszczelarzem, a na bóle stawiał pijawki. A może po Babci, która regularnie stosowała zioła. W ramach kontynuowania tradycji, Tata rozwinął się w holistycznym wsparciu zdrowia, zyskując dyplom mistrza naturopatii.
Nigdy nie ustał w nauce.
Gdzieś tam w sercu bałam się, że gdyby los odebrał mu możliwość działania, bycia wśród ludzi, pomagania, to mój Tata sobie nie poradzi. Że straci istotny element swojej tożsamości i wtedy ja stracę Tatę.
Ostatnio o tym rozmawialiśmy.
Powiedziałam mu, że jestem pełna podziwu, z jaką wewnętrzną mocą, pomimo zupełnego odcięcia fizycznej mocy, poradził sobie z tym, co go spotkało.
Wierzę, że niebawem wciąż będzie kreował i działał.
Że znów będzie w swoim żywiole.
🙏 Potrzeba nam środków na kilka miesięcy rehabilitacji po zatruciu jadem kiełbasianym.
Wesprzyj mojego Tatę, mocarza Mariana.
👉 siepomaga.pl/marian-bajorek
Dziękuję ❤️
Anna, córka