Miasto Snów

Miasto Snów Przestrzeń rozwoju osobistego i duchowego. Prowadzę terapię holistyczną w nurcie psychologii procesu

05/08/2026

Początkową „chemię” często traktujemy jak dowód wyjątkowego dopasowania. Tymczasem silne emocje mogą mieć bardzo różne źródła. Mogą wynikać z zachwytu, ciekawości. Albo z pożądania i autentycznego poruszenia drugą osobą. Mogą też wiązać się z lękiem, niepewnością czy nadzieją na ukojenie dawnej rany albo uruchomieniem dobrze znanego wzorca relacyjnego. Nie każda intensywność jest więc oznaką miłości. Czasem to po prostu silne pobudzenie, któremu nadajemy romantyczne znaczenie.

Teoria przywiązania Johna Bowlby’ego, badania Mary Ainsworth oraz późniejsze badania nad przywiązaniem osób dorosłych pomagają zrozumieć, dlaczego dla niektórych z nas niepewność może być tak angażująca. Jeśli ktoś dorastał w domu, w których bliskość była nieprzewidywalna, a emocjonalna dostępność opiekunów zmienna, spokojna i stabilna relacja może początkowo wydawać się mniej pociągająca. Z kolei relacja, w której trzeba czekać, domyślać się, analizować wiadomości i szukać potwierdzenia, może sprawiać wrażenie bardziej namiętnej. Niepewność skupia uwagę na drugiej osobie. To, że ciągle o niej myślimy, łatwo wtedy uznać za dowód wyjątkowej więzi.

Dlatego zamiast pytać wyłącznie, czy między nami jest chemia, dobrze przyjrzeć się także temu, co ta chemia ze mną robi. Czy przy tej osobie czuję więcej życia, czy raczej więcej alarmu? Czy intensywność prowadzi mnie do większej obecności, ciekawości i otwartości, czy do ciągłego sprawdzania, kontroli albo lęku? Osoba przyzwyczajona do chaosu może odbierać destabilizację jako dowód głębi, a poczucie bezpieczeństwa jako nudę. Napięcie bywa ekscytujące i przyciągające, ale nie zawsze oznacza bliskość, zaufanie ani realną więź, która może rozwijać się z czasem.

Fot. Shashank Sahay / Unsplash

otwarta komunikacja jest ważna, raczej
31/07/2026

otwarta komunikacja jest ważna, raczej

🌀
15/07/2026

🌀

You are most powerful when you move from your deepest self.
There are a million problems out there and a lot of work to be done. Most of us have no shortage of causes we care about or ways we could be useful. But there is something that is uniquely yours. A quality, an aliveness, a way of being in the world that wants to move through you.

Mindell calls it the earth spirit. The greater field where your real power comes from. And the world doesn't just benefit from your solutions. It benefits from you being in the process to embody that.

ananda 🤎
07/07/2026

ananda 🤎

Dlaczego nasz mózg tak lubi czekoladę?

Wszystko zaczyna się jeszcze zanim czekolada trafi do ust. Zapach czekolady wywołuje uczucia nostalgii i kojarzy się ze słodkim i beztroskim dzieciństwem. Mała dygresja: zapachy w ogóle mają tę niesamowitą cechę, że potrafią wzbudzić bardzo silne wspomnienia i emocje, ponieważ ośrodki węchowe w mózgu są blisko związane z ośrodkami pamięci i emocji. Efekt ten nazywamy efektem Prousta - od tego Prousta, który napisał 'W Poszukiwaniu Straconego Czasu'.

Powróćmy do czekolady. Przyjemne uczucie podczas jedzenia czekolady powodowane jest poprzez połączenie cukrów i tłuszczy. To połączenie nie jest częste w naturze, a ich dość wysokie stężenie znajdziemy... w ludzkim mleku. Niektórzy badacze uważają, że lubimy czekoladę właśnie poprzez podobieństwo do mleka mamy, które zawiera cukry i tłuszcze w podobnych proporcjach, co czekolada.

Dodatkowo, czekolada zawiera też neuroprzekaźnik - anandamid (z sanskrytu - ananda, czyli radość, błogość), który zalicza się do endokannabinoidów i pobudza te same ośrodki w mózgu, co ma*****na. Możemy w niej znaleźć także tyraminę i fenyletylaminę, które działają podobnie, jak amfetaminy. Pomimo, że nie są to wielkie ilości, i raczej ciężko mówić o czekoladowym haju - jest ich wystarczająco dużo, aby przyciągać nasze zmysły i chcieć je zjeść, pomimo, że zjadane nie docierają do mózgu.

Czekolada zawiera także flawonoidy, które zwiększają dopływ krwi do mózgu. To może poprawić nasze zdolności poznawcze - na obrazku widzimy obszary mózgu, których aktywność zwiększyła się po wprowadzeniu do diety kakao o wysokiej zawartości flawonoidów. Są to kora w płacie ciemieniowym (parietal cortex), zakręcie obręczy (anterior cingulate cortex) oraz grzebietowo-boczna przedczołowa (dorsolateral prefrontal cortex). Obszary te związane są z pamięcią, uwagą, podejmowaniem decyzji, samokontrolą.

Co więcej? Otóż mamy wrodzoną preferencję do kremowych, rozpuszczających się na języku konsystencji, a tłuszcz kakaowy topi się akurat w temperaturze podobnej do temperatury w naszych ustach.

Nasz mózg odbiera wszystkie te sygnały sensoryczne, a wysoka zawartość cukru w czekoladzie wyzwala serotoninę - neuroprzekaźnik biorący udział w wielu procesach, ale najszerzej chyba kojarzony jako promotor dobrego samopoczucia. Swoją drogą, czekolada zawiera sporo tryptofanu, z którego serotonina jest produkowana w naszych organizmach. Oprócz serotoniny, jedzenie czekolady wyzwala też dopaminę - neuroprzekaźnik kojarzony z uczuciem przyjemności i satysfakcji.

Obazek pochodzi z publikacji Francis, S. T., et al. "The effect of flavanol-rich cocoa on the fMRI response to a cognitive task in healthy young people." Journal of cardiovascular pharmacology 47 (2006): S215-S220.

Piękna i mądra opowieść, między innymi o tym, że to co ludzkość zwykła oceniać jako błąd, jest potrzebne.
06/06/2026

Piękna i mądra opowieść, między innymi o tym, że to co ludzkość zwykła oceniać jako błąd, jest potrzebne.

To, co mnie najbardziej bawi w młodych rudzikach, to ich całkowity brak kwalifikacji do życia połączony z faktem, że życie najwyraźniej nie widzi w tym żadnego problemu. Ten siedział na belce starego domu. Rodzic odezwał się gdzieś z leszczyny.
Młody odpowiedział obrażonym:
– Tik!
Był to dźwięk, który w wolnym tłumaczeniu mógł oznaczać: „Nie podoba mi się ten projekt.” Albo „Zgłaszam uwagi do funkcjonowania świata.”, albo po prostu: „Chciałbym wrócić do gniazda i złożyć oficjalną reklamację.”
Większość organizmów zaczyna życie dokładnie w ten sposób. Z kompletnym brakiem przygotowania.

Pamiętam własną fazę podlota. Była długa. Podejrzewam, że miejscami trwa nadal. Pamiętam pierwszą pracę. Ktoś wręczył mi obowiązki z miną człowieka przekazującego stery statku. Ja przyjąłem je z miną rudzika, który właśnie zorientował się, że nie umie latać. Przez pierwsze tygodnie chodziłem po firmie z głębokim przekonaniem, że lada chwila ktoś odkryje pomyłkę. Że wezwą mnie do biura. Posadzą przy stole. Przejrzą dokumenty. Spojrzą po sobie. I powiedzą:
– Przepraszamy. Nastąpiło nieporozumienie. Wzięliśmy pana za osobę dorosłą.
Nic takiego się nie wydarzyło. Ku mojemu zdumieniu pozwolono mi zostać. Potem była pierwsza przeprowadzka. Wynosiłem pudła z książkami, których jeszcze nie przeczytałem, i rzeczy, których byłem pewien, że kiedyś będą potrzebne. Młodzi ludzie przeprowadzają się z niezwykłym optymizmem. Pakują dobytek tak, jakby mieli przed sobą co najmniej trzy życia. W jednym pudełku znajdowały się książki. W drugim ubrania. W trzecim przedłużacz, niedziałająca latarka, trzy śrubki niewiadomego pochodzenia i kabel do urządzenia, którego nie posiadałem.
Potem była pierwsza poważna rozmowa. Taka, podczas której człowiek bardzo chce zabrzmieć mądrze. Przygotowuje zdania. Układa argumenty. A gdy przychodzi odpowiedni moment, wypowiada coś tak niezręcznego, że jeszcze po piętnastu latach budzi się czasem w nocy i przypomina sobie tamtą chwilę.

Rudzik tymczasem nadal siedział. Wyglądał dokładnie tak samo. Coraz bardziej nabierałem przekonania, że nie obserwuję ptaka. Obserwuję zasadę działania wszechświata. Bo las nie wymaga gotowości. Nigdy. Nie przypominam sobie ani jednego dębu, który przed wykiełkowaniem sporządził analizę ryzyka. Nie słyszałem o sarnie, która przed pierwszym biegiem ukończyła kurs przygotowawczy. Nie spotkałem też rudzika, który powiedział: „Potrzebuję jeszcze roku. Chcę lepiej poznać teorię lotu.” Las najwyraźniej wychodzi z założenia, że teoria jest przereklamowana. Najpierw dostajesz życie. Potem próbujesz zrozumieć instrukcję obsługi. I często odkrywasz, że instrukcji nie dołączono.

Pomyślałem o wszystkich ludziach, których uważałem kiedyś za prawdziwych dorosłych. Nauczycielach. Leśnikach. Profesorach. Autorach książek. Starszych sąsiadach. Mieli ten szczególny wygląd ludzi wiedzących, co robią. Dopiero później odkryłem pewien sekret. Większość z nich też była podlotami. Po prostu nauczyli się siedzieć na belce z większą pewnością siebie. Niektórzy nawet opanowali sztukę marszczenia czoła i kiwania głową w sposób sugerujący głębokie zrozumienie rzeczywistości. Jest to jedna z najbardziej zaawansowanych technik maskowania zagubienia występujących w przyrodzie. Porównywalna chyba tylko z mimikrą owadów.

Młody rudzik nagle rozłożył skrzydła. Nie wyglądało to dobrze. Szczerze mówiąc, wyglądało to trochę tak, jakby skrzydła dowiedziały się o całym przedsięwzięciu w ostatniej chwili. Odbił się od belki. Opadł. Przeleciał kawałek. Wylądował na stercie drewna. Trochę bokiem. Trochę przypadkiem. Ale jednak.
Dorosły rudzik odezwał się z leszczyny. Tym razem spokojniej. A ja patrzyłem na młodego ptaka i nagle przypomniałem sobie coś, o czym las przypomina mi od lat. Najważniejsze chwile w życiu prawie nigdy nie wyglądają jak najważniejsze chwile. Z boku przypominają raczej niezgrabne lądowanie na stercie drewna. Dopiero później okazuje się, że to był pierwszy lot. Albo pierwsza książka. Albo pierwsza przeprowadzka. Albo pierwsze „zostań”.
Młody rudzik poprawił pióra. Rozejrzał się. I wyglądał dokładnie tak samo jak wcześniej. Jakby nadal nie miał pojęcia, co robi. Co było pocieszające. Bo mnie też zdarza się nie mieć pojęcia. Tylko nauczyłem się robić to trochę dalej od belki.

_____

Podlot, czyli ptak świeżo opuszczający gniazdo, bywa dla człowieka źródłem niepokoju i nagłego przypływu instynktu ratowniczego. Wygląda nieporadnie, siedzi nisko, lata z gracją rzuconej rękawiczki i wydaje dźwięki sugerujące skargę do działu reklamacji wszechświata. Tymczasem u wielu gatunków, także u rudzika, jest to całkowicie naturalny etap rozwoju. Młode opuszczają gniazdo, zanim osiągną pełną sprawność lotu. Rodzice nadal je karmią i nadzorują z ukrycia, choć robią to z dyskrecją godną tajnych służb. Podlot nie jest więc porzucony. Jest w trakcie bardzo intensywnego kursu terenowego pod tytułem: „Jak nie zostać obiadem i jednocześnie nauczyć się być ptakiem”. Pierwsze loty młodych ptaków bywają krótkie, niezgrabne i pozbawione filmowej elegancji. Skrzydła rozwijają się stopniowo, mięśnie wzmacniają się podczas ćwiczeń, a koordynacja przychodzi z praktyką. Ewolucja najwyraźniej uznała, że lepiej nauczyć się latać w świecie prawdziwym niż kończyć kurs teoretyczny w gnieździe.
Rudzik należy do ptaków wyjątkowo wokalnych i terytorialnych. Dorosłe samce, a czasem również samice, intensywnie śpiewają i komunikują się przez znaczną część roku. Krótkie dźwięki typu „tik” czy „tik-tik” pełnią różne funkcje: ostrzegają, utrzymują kontakt albo wyrażają czujność wobec zmian w otoczeniu.
fot. Wikipedia

_____

🍂 Leśne historie rosną powoli, trochę jak mchy i stare dęby. Jeśli chcesz pomóc im dalej kiełkować, możesz wesprzeć Leśnołaza filiżanką kawy.
Tu możesz postawić wirtualną kawę: buycoffee.to/lesnolaz

EMOCJE W PĘPKU ŚWIATADobrze być w radości i spokoju, bo to przyjemne. A kiedy zawieje inny wiatr, wolno płakać, wolno si...
04/06/2026

EMOCJE W PĘPKU ŚWIATA

Dobrze być w radości i spokoju, bo to przyjemne. A kiedy zawieje inny wiatr, wolno płakać, wolno się złościć, wolno marudzić. Wolno to robić bez umiaru i bez sensu. Wolno też wziąć za swoje emocje odpowiedzialność, szczególnie, kiedy się jest dorosłym.

Warto dziecku powiedzieć, bo może samo pomyśli akurat inaczej (widziałam, że pomyśli), warto Drogi Dorosły, powiedzieć Dziecku, że kiedy się złościsz, to ta złość jest Twoja. Po prostu przyszła. Nikt ci tego nie zrobił. W szczególności dziecko ci tego nie zrobiło. Nikt nie robi ci twojej złości. Kiedy ona do ciebie przychodzi, możesz z nią uczynić, co tylko zechcesz. Ale pamiętaj, żeby powiedzieć dziecku, że to nie jest jego odpowiedzialność, ani jego wina.

Niech dorosły odpowiada za siebie i robi ze swoimi emocjami to co umie najlepszego.

Dzieci potrafią brać na siebie emocje bliskich i ważnych osób, bo dzieci żyją bliżej pępka świata i chwilami naprawdę ten świat wokół nich się kręci. Kiedy wśród dorosłych jest złość, niezadowolenie, a ty jesteś akurat w centrum, to trudno nie pomyśleć o sobie jako o sprawcy tego zamieszania.

Ludzie złoszczą się z różnych powodów, czasem nawet tych powodów nie widząc, i złość bywa jak rzeka lawy, która się rozlewa. Dobrze, żeby przez przypadek nie zatopiła okolicy.

zdjęcie: Eleni Koureas on unsplash

Artykuł o inżynierii atmosferycznej, tu aktualny projekt w Kazachstanie, ale zasiewanie chmur jest i było stosowane od k...
31/05/2026

Artykuł o inżynierii atmosferycznej, tu aktualny projekt w Kazachstanie, ale zasiewanie chmur jest i było stosowane od kilkudziesięciu lat w wielu państwach. Człowiek czyniąc sobie Ziemię poddaną ingeruje w naturę w stopniu, który ma kompletnie nieprzewidywalne skutki na skalę globalną. Zapraszamy chaos do gry.
Jednocześnie jest to rodzaj wojny pomiędzy regionami o to, kto ma wodę, a kto suszę. Wygrywa ten, kogo stać na więcej przelotów samolotami zasiewającymi chmury.

Coraz więcej państw szuka sposobów na walkę z suszą i niedoborami wody dla rolnictwa. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań staje się sztuczne zwiększanie opadów atmosferycznych poprzez ingerencję w chmury. Właśnie ruszył pierwszy tak duży projekt tego typu w Azji Centralnej...

Adres

Kraków

Telefon

+48792077712

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Miasto Snów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria