08/04/2026
Ile razy próbowałaś/eś naprawić czyjeś emocje?
Ile razy czułaś/eś się odpowiedzialna/y za to, że ktoś jest smutny, zły czy rozczarowany?
Ile energii włożyłaś/eś w zmianę kogoś, kto nie chce się zmieniać?
Chcę Ci dziś powiedzieć: Twój wpływ ma granice.
Nie masz wpływu na:
◾️Emocje innych ludzi (nawet jeśli swoim zachowaniem zapraszają do tego byś czuł/a się odpowiedzialna za nie),
◾️Ich wybory i decyzje,
◾️To, jak zinterpretują Twoje intencje,
◾️Ich proces uzdrawiania/zmiany,
◾️To, czy Cię zaakceptują.
Masz wpływ na:
◾️Swoje działania i decyzje,
◾️Swoje reakcje na sytuacje,
◾️Sposób, w jaki traktujesz innych,
◾️Granice, które wyznaczasz,
◾️To, jak dbasz o siebie.
Dlaczego bierzesz zatem odpowiedzialność za to, na co nie masz wpływu?
Prawdopodobnie tak Cię nauczono. Wierzysz, że jeśli tylko bardziej się postarasz wszystko będzie dobrze. Jeśli zrobisz coś lepiej/mniej/więcej/inaczej -ktoś coś zrobi ze swoim życiem.
Często na bazie swoich wcześniejszych doświadczeń, mylnie zakładasz, że miłość to ratowanie, kontrolowanie, naprawianie. Co więcej lęk przed odrzuceniem każe Ci brać na siebie cudze emocje, byleby nie stracić relacji.
Jak przestać to robić?
Zadaj sobie pytania:
„Czy to naprawdę należy do mnie?"
„Czy to na pewno moje?”
„Gdzie leży moja granica wpływu?”
Pamiętaj, im bardziej puszczasz to, na co nie masz wpływu, tym więcej przestrzeni zyskujesz na to, co naprawdę jest Twoje.
Nie jesteś odpowiedzialna/y za uratowanie całego świata. Jesteś odpowiedzialna/y za swoje życie, swój spokój, swoją ścieżkę.
Podaj ten post dalej komuś kto bierze na siebie za dużo „nieswojego”.