26/08/2026
W tym roku zakończyłam akredytowany kurs psychoterapii atestowany przez Polskie Towarzystwo Psychoterapii Stosowanej - w tym 4 - letnie międzynarodowe szkolenie w nurcie Transkulturowej Psychoterapii Pozytywnej oraz 2 - letnie szkolenie w nurcie Ericksonowskim oraz Systemowym.
To była długa droga. Czasami można było odnieść wrażenie, że nie widać jej końca.
Bo być może łatwo być na drodze, ale czasami zwyczajnie trudno być w ciągłym podążaniu za zmianami w niej.
Rzadko kiedy są ustawione na niej znaki „STOP” bądż te ograniczające prędkość. Raczej przypomina ona autostradę z wieloma pasami, gdzie wszyscy wokół przyspieszają, a Ty nie mogąć zostać w tyle (bo przecież mogłoby to stworzyć zagrożenie w ruchu) - poruszasz sie z impetem wraz z innymi kierowcami.
A tuż na mecie, myśląc, że dotarłeś do celu - okazuje się, że droga wcale się nie kończy.
Chcę przez to powiedzieć, że psychoterapia to nie tylko nauka oraz realizowanie wymogów założeń nadrzędnych systemów.
Psychoterapia to także bycie w przepływie życia, własny rozwój i doswiadczenia, a nade wszystko bycie w relacji ze sobą i swoim światem - nie tylko z pacjentami.
Psychoterapia jest sztuką - nie tylko tą tworzoną podczas sesji, ale przede wszystkim w autentycznie podejmowanych działaniach przez terapeutę w realnym życiu.
Moja droga formalna z psychoterapią trwała 6 lat i nadal jest w toku.
Moja droga nieformalna z psychoterapią zaczęła się znacznie wcześniej - gdy marzenia pewnej nastolatki dzisiaj stały się jej rzeczywistością.
I myślę sobie, że najważniejsza droga, jaką przeszłam w tym czasie - to droga samej ze sobą.
I to ona właśnie zaczęła tworzyć we mnie terapuetę, nie tylko od nabytej wiedzy czy wyuczonej techniki, ale przede wszystkim od doświadczania życia w różnych jego barwach przez ten czas.
Bo ani czas, ani życie nie czekały i czekać nie będą na kolejny dyplom.
Jestem wdzięczna za ostatnie 6 lat. To był ważny proces w moim życiu.
Pokornie, obok wdzięczności potrzebuję jednak przyznać, że jestem już zmęczona systemem i jego wymaganiami.
Dlatego na obecne „tu i teraz” wybieram drogę, która pozwoli mi przede wszystkim tworzyć sztukę oraz żyć nią.
Bo przecież równowagi nie odnajduje się na końcu drogi, tylko wciąż się ją tworzy będąc w drodze.