Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen"

Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen" Psychoterapia indywidualna w nurcie Gestalt dla dorosłych, dostępna stacjonarnie i online

Świat Cię nie porzucił.Jesteś w drodze.Nie musisz żyćtym samym tempem,smakiem,kolorem.Co dziś Ciebie ożywi?Poruszy?Co w ...
10/08/2026

Świat Cię nie porzucił.
Jesteś w drodze.
Nie musisz żyć
tym samym tempem,
smakiem,
kolorem.

Co dziś Ciebie ożywi?
Poruszy?
Co w Tobie może drgnąć.
Choć odrobinę...

Możesz nie znać pełnej odpowiedzi

Możesz się zatrzymać...

Co dziś jest Twoje?

Jaki rytm
Jaki krok
Jaki ruch
Może „tak”
A może „nie”

Twoje życie… jest Twoje

''Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta,ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje.Powoli umiera ten...
08/08/2026

''Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta,
ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje.

Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną,
ten kto znikąd nie chce przyjąć pomocy.

Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
ten kto odtwarza codziennie te same ścieżki, ten kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia, ten kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru, ten kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym.

Powoli umiera ten, kto unika pasji i wielu emocji,
które przywracają oczom blask i serca naprawiają.

Powoli umiera ten, kto nie opuszcza swojego przylądka,
gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy,
ten kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń,
ten kto chociaż raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności.''

Tekst Pablo Neruda

„Gdybyś się tak ode mnie nie oddalał, nie musiałabym ciągle o ciebie zabiegać”. „Gdybyś mnie tak nie osaczała, nie musia...
30/07/2026

„Gdybyś się tak ode mnie nie oddalał, nie musiałabym ciągle o ciebie zabiegać”. „Gdybyś mnie tak nie osaczała, nie musiałbym się odsuwać”. Po chwili obie osoby są już przekonane, że źródłem problemu jest druga strona. Jedna czuje się opuszczona, druga kontrolowana. Jedna walczy o kontakt, druga o trochę przestrzeni. Każda widzi przede wszystkim zachowanie partnera, a własne przeżywa jako zrozumiałą reakcję na to, co wcześniej zrobiła druga osoba. Powstaje błędne koło, w którym coraz trudniej odpowiedzieć na pytanie, kto właściwie zaczął. Zresztą samo szukanie odpowiedzi na to pytanie zwykle niewiele już wnosi.

Psychoanalityczka Jessica Benjamin, autorka teorii wzajemnego uznania, opisywała taki układ za pomocą określenia „doer and done to”. Chodzi o sytuację, w której zaczynamy widzieć relację jako układ kogoś, kto działa, i kogoś, komu coś jest robione. „Ranię cię, bo wcześniej zraniłeś mnie”. „Krzyczę, bo inaczej mnie nie słuchasz”. „Wycofuję się, bo nie dajesz mi spokoju”. W takim konflikcie obie osoby mogą coraz silniej doświadczać siebie jako tej strony, która jedynie reaguje i jest krzywdzona. Oczywiście nie znaczy to, że odpowiedzialność w każdej relacji rozkłada się po równo. Konflikty nie zawsze są symetryczne. Problem pojawia się wtedy, kiedy przestajemy w ogóle dostrzegać własny udział w tym, co dzieje się między nami. Rozmowa o samotności, lęku, bliskości czy potrzebie przestrzeni zaczyna wtedy przypominać dochodzenie: kto ma rację, kto zawinił i kto został bardziej skrzywdzony.

Benjamin pisała też o możliwości wyjścia poza tę logikę. Określała tę perspektywę jako „the Third”. Nie chodzi o trzecią osobę, która miałaby rozstrzygnąć spór, lecz o stworzenie w relacji takiej przestrzeni, w której można zobaczyć jednocześnie własne doświadczenie, doświadczenie drugiej osoby i to, co dzieje się pomiędzy nami. Czasem zaczyna się od prostego zatrzymania: „chyba znowu wpadliśmy w ten sam układ”. To jeszcze nie rozwiązuje konfliktu i nie oznacza, że trzeba natychmiast dojść do porozumienia. Pozwala jednak przestać widzieć partnera wyłącznie jako przeciwnika. W dojrzałym związku potrzebujemy bliskości, ale potrzebujemy też zdolności do przyglądania się temu, co wspólnie tworzymy. Zwłaszcza wtedy, gdy jest nam ze sobą najtrudniej.

Tekst: Igor Rotberg

"To był tylko sen…”A jeśli nie?W Gestalcie sen nie jest zagadką do rozszyfrowania ani zbiorem ukrytych symboli. Nie szuk...
23/07/2026

"To był tylko sen…”

A jeśli nie?

W Gestalcie sen nie jest zagadką do rozszyfrowania ani zbiorem ukrytych symboli. Nie szukamy uniwersalnego znaczenia wilka, domu czy morza.
Zakładamy, że każdy element snu jest częścią śniącej osoby.
Dom może być Tobą. Zamknięte drzwi – Tobą. Dziecko, które biegnie przez las – także. Nawet potwór, przed którym uciekasz.

W pracy ze snem nie pytamy: „Co to znaczy?”
Pytamy raczej:
– Jak to jest być tym domem?
– Co powiedziałyby te zamknięte drzwi?
– Czego chce ode mnie ta postać?
– Jakie uczucia pojawiają się, kiedy znowu przeżywam ten sen?

Nie interpretujemy snu z pozycji eksperta. To osoba śniąca odkrywa jego znaczenie poprzez doświadczenie. W terapii może wejść w dialog z poszczególnymi elementami snu, nadać im głos, ruch, oddech. To, co wydawało się obce, często okazuje się zapomnianą lub odrzuconą częścią siebie.

Sny nierzadko pokazują to, czego nie dopuszczamy do świadomości. Niewyrażoną złość.
Tęsknotę.
Lęk.
Potrzebę bliskości.
Albo siłę, z której jeszcze nie korzystamy.

Nie są przepowiednią. Nie mówią, co wydarzy się jutro. Pokazują raczej, co dzieje się w nas teraz – i czego być może jeszcze nie chcemy lub nie potrafimy zobaczyć.

Dlatego praca ze snem w Gestalcie nie polega na szukaniu jednej właściwej odpowiedzi. Jest zaproszeniem do spotkania z samym sobą. Do odzyskiwania tych części siebie, które zostały zagubione, uciszone lub zepchnięte na margines.
Bo czasem to właśnie sen mówi naszym najprawdziwszym głosem.

A Ty?
Czy jest sen, który wraca do Ciebie od lat albo taki, którego nigdy nie zapomniałeś?

Jest taki moment, taki wycinek czasu, którego nie można niczym wypełnić. Rysujesz tymi samymi kredkami, te same pejzaże,...
19/07/2026

Jest taki moment, taki wycinek czasu, którego nie można niczym wypełnić.
Rysujesz tymi samymi kredkami, te same pejzaże, ludzi ...
I odkładasz niedokończony obraz.

Sięgasz po znane smaki, bo ten głód przecież nimi koiłaś... a on tylko rośnie w siłę.

Wyciągasz dłoń , sięgasz i trafiasz w pustą przestrzeń.

Miejsce z którego przyszłaś, rola w której byłaś, stały się smutnym wspomnieniem. Krajem, do którego żaden środek transportu, juz Ciebie nie dowiezie.

Jak za ciasne buty
Jak album ze zdjęciami, gdzie brak wolnych okienek.
Jak zacisnieta pięść ,gdzie powietrze już nie ma jak przepłynąć.

I stoisz w tym teraz.

W poczekalni. W bezruchu.

Od ciaglego odwracania pulsuje głowa.
Od czucia zaciska się serce.

Nikt nie wywołuje Ciebie po imieniu....

Bo nie jesteś już tam. A tutaj jeszcze nie wiesz. Nie umiesz.

Możesz tylko oddychać. Sięgać do ciała.

Wdech. Wydech.

To wszystko co masz.

I może właśnie tyle wystarczy, by zrobić kolejny krok...

Dzieci nie rodzą się z umiejętnością uspokajania się. Uczą się tego od nas.👉 Twój układ nerwowy jest jak „zewnętrzny móz...
17/07/2026

Dzieci nie rodzą się z umiejętnością uspokajania się. Uczą się tego od nas.

👉 Twój układ nerwowy jest jak „zewnętrzny mózg” dziecka. Kiedy ono wpada w emocjonalną burzę, to twój spokój jest kotwicą, która pomaga mu wrócić do brzegu.

Układ nerwowy dziecka jest jeszcze niedojrzały. To znaczy, że w trudnych chwilach potrzebuje “pożyczyć” regulację od rodzica – czyta ją z tonu głosu, oddechu, spojrzenia i sposobu reagowania. To właśnie jest koregulacja.

💛 To nie oznacza, że rodzic ma być zawsze opanowany i nigdy się nie złościć. Oznacza raczej, że potrafi wrócić do równowagi i pokazać dziecku, jak wygląda droga od silnych emocji do spokoju.

Kiedy rodzic reguluje siebie:
- dziecko szybciej odzyskuje poczucie bezpieczeństwa,
- łatwiej wycisza emocje,
- uczy się, że trudne uczucia są do przeżycia,
- rozwija umiejętność samoregulacji na przyszłość.

💫 Dlatego spokój rodzica w trudnych sytuacjach jest kluczowy. To właśnie wtedy dziecko najbardziej potrzebuje naszego opanowania (nasz układ nerwowy pomaga regulować jego emocje).

Kiedy dziecko doświadcza silnego stresu, złości czy lęku, jego mózg nie jest gotowy na logiczne tłumaczenia czy długie rozmowy. Najpierw potrzebuje poczuć się bezpiecznie. Dopiero wtedy może wrócić do myślenia, uczenia się i współpracy.

🫶 Twój spokój nie sprawia, że dziecko przestaje odczuwać emocje, ale sprawia, że nie musi przeżywać ich samotnie i uczy się je skutecznie regulować.

O to właśnie chodzi w opowieści o masce tlenowej w samolocie – rodzic powinien najpierw zadbać o siebie i swój spokój, bo tylko wtedy będzie w stanie skutecznie pomóc dziecku, gdy ono jest zalane złością.

Tekst : "Jak nie odpalać się przy dziecku" Emilia Kulpa Nowak

Foto Lisa Aisato

13/07/2026

Wiele osób po zakończeniu relacji zadaje sobie pytanie:
„Dlaczego tak długo walczyłam? Dlaczego wciąż wracałam do tych samych rozmów? Dlaczego tak bardzo potrzebowałam, żeby druga osoba mnie zrozumiała?”
Często odpowiedź wydaje się prosta: potrzeba udowodnienia swojej racji.
A jednak pod tym może kryć się coś znacznie głębszego.
Nie chodzi o to, żeby ktoś powiedział: „Masz rację”. Chodzi o to, żeby na chwilę zatrzymał się przy naszym doświadczeniu i powiedział: „Widzę, że właśnie tak to przeżywasz.”
To ogromna różnica.
Bycie zobaczonym nie oznacza zgody z drugą osobą. Oznacza uznanie, że jej wewnętrzny świat istnieje, ma znaczenie i zasługuje na ciekawość, a nie wyłącznie na ocenę, wyjaśnienie czy obronę własnej perspektywy.
Kiedy w relacji jedna osoba opowiada o swoim bólu, a druga odpowiada przede wszystkim tłumaczeniem siebie, łatwo o doświadczenie głębokiej samotności. Nie dlatego, że nikt nie słyszy słów. Dlatego, że nikt nie spotyka przeżycia.
Dla wielu osób ta potrzeba ma znacznie głębsze korzenie.
Jeżeli w dzieciństwie nikt nie nazwał ich cierpienia, nie powiedział: „Widzę, że się boisz.” „To, co Cię spotyka, nie powinno się wydarzać.” „Rozumiem, dlaczego tak się czujesz.”
Dziecko zostaje nie tylko z bólem. Zostaje również z doświadczeniem, że jego rzeczywistość nie została uznana.
W dorosłości taka osoba może próbować jeszcze mocniej tłumaczyć siebie. Wracać do tych samych rozmów. Szukać kolejnych słów. Nie dlatego, że chce wygrać. Dlatego, że wciąż ma nadzieję doświadczyć czegoś, czego kiedyś bardzo zabrakło – bycia naprawdę zobaczoną.
To dlatego czasem tak trudno odejść z relacji.
Nie zatrzymuje nas wyłącznie miłość. Zatrzymuje nas także nadzieja, że jeszcze wydarzy się ten jeden moment, w którym druga osoba naprawdę zobaczy nasz świat.
Nie zawsze tak się dzieje.
I choć to bolesne, właśnie wtedy granice zaczynają nabierać nowego znaczenia.
Nie są sposobem na zmianę drugiego człowieka. Nie służą temu, by zmusić go do zrozumienia. Nie dają też gwarancji, że zostaną uszanowane.
Pozwalają natomiast zobaczyć coś bardzo ważnego – czy druga osoba jest gotowa spotkać się z naszym światem, czy pozostaje wyłącznie przy własnej opowieści o nas.
Być może dojrzewanie nie polega na tym, by coraz skuteczniej przekonywać innych do swojej perspektywy.
Być może polega na tym, by przestać opuszczać własne doświadczenie tylko dlatego, że ktoś inny go nie uznaje.
Bo to, że ktoś nie potrafi zobaczyć naszego świata, nie oznacza, że ten świat nie jest prawdziwy.
Czasem największym aktem dojrzałości nie jest w końcu zostać zobaczonym przez drugiego człowieka. Jest nim nauczyć się nie odwracać wzroku od samego siebie.

Psychoterapia indywidualna w nurcie Gestalt dla dorosłych, dostępna stacjonarnie i online

Przez lata wiele osób po traumie wierzy, że ich życie zmieni się dopiero wtedy, gdy spotkają idealnego partnera. Kogoś, ...
10/07/2026

Przez lata wiele osób po traumie wierzy, że ich życie zmieni się dopiero wtedy, gdy spotkają idealnego partnera. Kogoś, kto nigdy nie popełni błędu, zawsze znajdzie właściwe słowa, nigdy nie zawiedzie i będzie potrafił uleczyć wszystkie rany z przeszłości. Tymczasem układ nerwowy nie oczekuje perfekcji. On przede wszystkim szuka bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo rodzi się nie z idealności, lecz z przewidywalności.

To właśnie dlatego można czuć się spokojniej przy osobie, która ma swoje wady, ale jest konsekwentna, szczera i emocjonalnie dostępna, niż przy kimś, kto jednego dnia zasypuje miłością, a następnego znika bez słowa. Dla układu nerwowego największym źródłem ukojenia nie jest życie bez konfliktów. Jest nim poczucie, że świat nie zmienia się z minuty na minutę i że nie trzeba nieustannie zgadywać, co wydarzy się za chwilę.

Osoby, które dorastały w nieprzewidywalnym środowisku lub przez długi czas żyły w relacji pełnej przemocy, manipulacji czy emocjonalnych huśtawek, nauczyły swój mózg jednego – że bezpieczeństwo może zniknąć w każdej chwili. W takich warunkach układ nerwowy nie odpoczywa nawet wtedy, gdy pozornie nic złego się nie dzieje. Jest nieustannie zajęty analizowaniem tonu głosu, wyrazu twarzy, wiadomości, ciszy, opóźnionych odpowiedzi i wszystkich drobnych sygnałów, które mogą zwiastować kolejne zagrożenie. Organizm żyje w ciągłej gotowości, ponieważ doświadczenie nauczyło go, że wszystko może zmienić się w jednej chwili.

Właśnie dlatego tak wiele osób mówi, że są nieustannie zmęczone, chociaż fizycznie niewiele robią. To zmęczenie nie wynika wyłącznie z liczby obowiązków. Ogromną ilość energii pochłania ciągłe przewidywanie, analizowanie i próby ochronienia się przed czymś, co być może nawet się nie wydarzy. Układ nerwowy pozostający przez wiele godzin w stanie czujności zużywa ogromne zasoby energii, ponieważ jego zadaniem staje się nie życie, ale przetrwanie.

Kiedy jednak w życiu pojawia się osoba przewidywalna, organizm zaczyna stopniowo uczyć się czegoś zupełnie nowego. Zaczyna doświadczać, że słowa mogą pokrywać się z czynami, że obietnice nie muszą kończyć się rozczarowaniem, że bliskość nie jest nagrodą za posłuszeństwo, a oddalenie nie służy karaniu. Powtarzające się doświadczenia spójności sprawiają, że mózg coraz rzadziej uruchamia alarm, a ciało po raz pierwszy od dawna zaczyna rozumieć, że nie każda relacja oznacza walkę o przetrwanie. To właśnie w taki sposób buduje się bezpieczne przywiązanie – nie dzięki ludziom idealnym, lecz dzięki ludziom, przy których można przewidzieć, że jutro nadal będą tacy sami jak dziś.

Zdrowienie po traumie nie polega więc na tym, że nagle przestajesz odczuwać lęk. Polega na tym, że coraz mniej fascynuje Cię chaos, a coraz bardziej zaczynasz cenić spokój. Przestajesz mylić intensywność z miłością, nie odczytujesz emocjonalnych huśtawek jako dowodu wyjątkowej więzi i odkrywasz, że największym luksusem nie jest ekscytacja, ale możliwość rozluźnienia ramion przy drugim człowieku.

Jeżeli więc zauważasz, że najlepiej czujesz się w obecności ludzi spokojnych, stabilnych i przewidywalnych, nie oznacza to, że stałaś/stałeś się mniej emocjonalna/y albo że w Twoim życiu brakuje pasji. Oznacza to, że Twój układ nerwowy przestaje mylić chaos z miłością. A to jest jedna z najpiękniejszych oznak zdrowienia.

Tekst : Joanna | I hear YOU

Każdy człowiek ma w sobie dwa wewnętrzne systemy: więź i eksplorację. Eksploracja nie oznacza niczego innego jak samodzi...
07/07/2026

Każdy człowiek ma w sobie dwa wewnętrzne systemy: więź i eksplorację. Eksploracja nie oznacza niczego innego jak samodzielne - autonomiczne - odkrywanie świata i gromadzenie doświadczeń. W relacjach rodziców z dzieckiem potrzeba autonomii jest równie istotna jak potrzeba więzi. (...)

Dzieci oscylują pomiędzy bezpieczeństwem a przygodą. Dziecięcy system przywiązania aktywizuje się przede wszystkim przy zmęczeniu, bólu, chorobie i lęku separacyjnym, a także kiedy dziecko trafia do obcego środowiska. Wszystkie te okoliczności stanowią dla niego sygnały, by upewnić się co do figury przywiązania. W ten sposób dziecko sprawdza, czy w razie konieczności otrzyma pomoc.
Jeśli natomiast chce poznawać świat, czyli działać zgodnie ze swoim naturalnym procesem rozwoju, włącza się jego system eksploracji. Odkrywa wtedy otoczenie przede wszystkim podczas zabawy. Im dziecko iest starsze, tym bardziej oddala się od figury przywiązania. (...)

Jak wiedzą rodzice małych dzieci, wahadło więzi i eksploracji często przemieszcza się bardzo szybko z jednego bieguna na drugi. Warto, by opiekunowie byli w stanie zareagować od razu i adekwatnie. Nie zawsze jest to łatwe, przede wszystkim wtedy, gdy mamy przed sobą rozgniewane dziecko odrzucające pomoc taty i usilnie twierdzące, że "ono siamo".(...)

Ponieważ w takich sytuacjach dzieci działają na przekór rodzicielskim wyobrażeniom, faza autonomii bywa nazywana ,, fazą buntu". To jednak mylące pojęcie, gdyż błędnie sugeruje, że dziecko zachowuje się w ten sposób, by stawić rodzicom opór i sprawiać trudności. A tymczasem nie ma to kompletnie nic wspólnego z tym zachowaniem - stoi za nim dążenie dziecka do autonomii, dyktowane przez jego dziedzictwo ewolucyjne, bez którego niczego by się nie nauczyło. (...)

Bateria więzi = energia dla odkrywców świata.
Warto wiedzieć, że to od "decyzji" dziecka zależy, który system jest właśnie aktywny: system więzi czy potrzeba eksploracji Słowo ,,decyzja" piszemy w cudzysłowie, ponieważ oczywiście małe dziecko nie podejmuje jej świadomie, nie zastanawia sie nad nią. Jest jednak na tyle kompetentne, by czuć, czego właśnie potrzebuje i chce. Kiedy przykładowo upadnie i zrobi sobie krzywdę lub się wystraszy, upadek aktywizuje jego system przywiązania. Dziecko płacze i daje do zrozumienia: ,,Proszę, weź mnie na ręce i pociesz!". W pełnym zaufania i miłości kontakcie fizycznym może naładować bowiem swoją ,,baterię więzi". Wkrótce powrót do zabawy znowu bedzie możliwy. Czy to się uda, w dużej mierze zależy od jakości więzi.
Im mniejsze jest dziecko, tym więcej zachowań przywiązaniowych prezentuje - to w pełni naturalne. Niemowlę wytrzyma 10, 15, maksymalnie 30 minut na macie edukacyjnej, Najpózniej po takim czasie zacznie nawoływać mamę albo tatę. To, co często nazywa się , "marudzeniem", jest po prostu zachowaniem przywiązaniowym. Oznacza, że malec ma już po dziurki w nosie eksploracji świata i znowu chce bvć blisko rodzica . (...)

Myśl, że małe dziecko można rozpieścić poprzez bliskość i bezpieczeństwo i że w ten sposób sprzyja się jego niesamodzielności, jest z założenia błędna. Fakt przywiązywania się dziecka do rodziców opiera się na biologicznym programie, którego celem jest zagwarantowanie sobie przeżycia. Dlatego jest ważne, by szybko reagować na potrzeby niemowląt i odpowiadać na ich frustrację dotyczącą elementarnych potrzeb. Im młodsze dziecko, tym mniejsza przestrzeń do negocjacji. Wszystkie zalecenia, aby już jak najmniejsze niemowlęta od samego początku ,,hartować psychicznie" i konfrontować z trudnymi emocjami, są po prostu przestarzate. Zamiast tego warto reagować na potrzeby dziecka - najszybciej, jak to tylko możliwe.Nie da się rozpieścić niemowlęcia, ponieważ jest ono całkowicie zależne od swoich figur przywiązania i bardzo ich potrzebuje.

Tekst z książki: Wild Child czyli naturalny rozwój dziecka . Wychowanie zorientowane na więzi I potrzeby.
Eliane Retz, Christiane Stella Bongertz

Przeżyłeś. Dziś tutaj jesteś. Ale kiedyś, w tamtej rzeczywistości, w tamtym domu, nie było to pewne. Być może każdego dn...
26/06/2026

Przeżyłeś. Dziś tutaj jesteś.
Ale kiedyś, w tamtej rzeczywistości, w tamtym domu, nie było to pewne. Być może każdego dnia Twój organizm i Twój umysł robiły wszystko, co mogły, abyś dotrwał do kolejnego poranka. I udało się. Jesteś tutaj.
Twój system zrobił dokładnie to, do czego został stworzony — chronił cię. Nie zawsze w sposób, który dziś wydaje się zdrowy czy pomocny, ale najlepiej, jak potrafił w okolicznościach, w których się znalazłeś.
Co pomogło? To, co było dostępne.
Pomogło odcinanie się od emocji. Milczenie. Ukrywanie prawdy. Bycie niewidocznym. Wycofanie. Pomogło przewidywanie, czuwanie, dopasowywanie się do oczekiwań innych. Pomogły perfekcjonizm, nadodpowiedzialność i nieustanne staranie się bardziej.
Pomagało rozśmieszanie innych, osiąganie sukcesów, intelektualizowanie i szukanie kontroli. Pomagały też sposoby, które dziś mogą budzić wstyd, złość lub bezradność: autoagresja, alkohol, uciekanie w gry, imprezy, jedzenie, niejedzenie, kompulsywne sprzątanie, kontrolowanie siebie i otoczenia.
Nic z tego nie pojawiło się bez powodu.
To, z czym dziś walczysz, bardzo często zaczynało się jako próba zadbania o siebie. Jako sposób na znalezienie odrobiny bezpieczeństwa, ulgi, sprawczości albo chwili wytchnienia od bólu, lęku czy samotności.
Spróbuj na moment spojrzeć na te strategie nie przez pryzmat tego, jak wpływają na twoje życie dzisiaj, ale przez pryzmat tego, po co kiedyś były potrzebne.
Być może nie były oznaką słabości. Być może były dowodem ogromnej siły i niezwykłej zdolności do przetrwania.
Twój system nerwowy nie zawsze wie, że czas minął. Nie zawsze rozpoznaje, że zagrożenie się skończyło. Dlatego wciąż uruchamia stare sposoby ochrony. Nie dlatego, że chce cię skrzywdzić. Dlatego, że nadal próbuje cię ocalić.
To nie jest twój wróg.
To część ciebie, która od bardzo dawna pełni wartę.
Zasługujesz na to, by spotkać ją z ciekawością zamiast wyłącznie z oceną. Zasługujesz na współczucie. Zasługujesz na zrozumienie własnej historii.
Nie jesteś zepsuty.
Nie jesteś przypadkiem beznadziejnym.
Nie jesteś sumą swoich objawów ani zbiorem diagnoz.
Jesteś człowiekiem, którego reakcje mają sens w świetle tego, czego doświadczył. A to, co kiedyś pomogło ci przetrwać, może dziś — krok po kroku, z łagodnością i wsparciem — nauczyć Ciebie, że jesteś już bezpieczny 🤍

Adres

Ulica Złotoryjska 140/1
Legnica
59-220

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 21:00
Wtorek 09:00 - 21:00
Środa 09:00 - 21:00
Czwartek 09:00 - 21:00
Piątek 09:00 - 21:00

Telefon

+48665177708

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen":

Skróty

Udostępnij