Specjalistyczna Praktyka Lekarska Przemyslaw Kozanecki

Specjalistyczna Praktyka Lekarska Przemyslaw Kozanecki lekarz rodzinny, pediatra i neonatolog

Kleszcze, kleszcze.Proszę uważnie przeczytać!https://www.facebook.com/100003980787173/posts/3224828180993176/?mibextid=r...
14/05/2025

Kleszcze, kleszcze.
Proszę uważnie przeczytać!
https://www.facebook.com/100003980787173/posts/3224828180993176/?mibextid=rS40aB7S9Ucbxw6v

Ponieważ "sezon kleszczowy" w pełni, parę słów o tym co robić, a czego nie robić po ukłuciu kleszcza.

CO ROBIĆ GDY UKŁUJE CIĘ KLESZCZ?
- usunąć jak najszybciej - nie czekać z usuwaniem, aż zrobi to ktoś wykwalifikowany (kiedyś miałam pacjenta, który czekał na wizytę 4 dni z kleszczem wbitym w udo, bo chciał, żebym go "umiejętnie" wyjęła, aż kleszcz się w końcu najadł i sam odpadł - tak nie należy robić). Im szybciej usuniemy kleszcza, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że "wstrzyknie" nam jakiś patogen;

- usunąć jak się potrafi - jak się nie posiada specjalnych przyrządów do usuwania kleszczy i nie ma szans na ich szybkie zdobycie, to można użyć pęsety (zwłaszcza dla najmniejszych kleszczy w stadium nimfy), czasami nawet wystarczą palce - ja palcami wyciągam kleszcze z moich zwierząt i czasami nawet z siebie, jeśli kleszcz jest na tyle duży, że da się go odpowiednio uchwycić nie ryzykując zgniecenia odwłoku (ale mam krótko obcięte paznokcie, więc mam odpowiednie wyczucie). Nawet jak kleszcz się "urwie" i zostanie główka kleszcza w skórze, to nie ma tragedii - sama wyjdzie za jakiś czas (jak każde ciało obce płytko wbite w skórę).

- przed usunięciem niczym kleszcza nie pryskać, natomiast jak już się go wyjmie, to spryskać miejsce ukłucia Octeniseptem (albo innym preparatem do dezynfekcji ran)

- po usunięciu kleszcza obserwować miejsce po ukłuciu - nie trzeba tego robić bez przerwy, wystarczy jak się na nie popatrzy raz na 2-3 dni (chyba, że się coś dzieje).

- pomyśleć o szczepieniu przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu - jak dotąd to jedyna choroba przenoszona przez kleszcze, przeciw której dostępne jest szczepienie. Zaszczepić można się w dowolnym czasie - niezależnie od tego czy i kiedy doszło do ukłucia kleszcza. To nas uchroni na przyszłość przed chociaż tą jedną chorobą.

CZEGO NIE ROBIĆ GDY UKŁUJE CIĘ KLESZCZ?
- NIE WYSYŁAĆ KLESZCZA DO LABORATORIUM na badania w kierunku różnych patogenów, którymi kleszcz może być "zarażony". Sprawa jest prosta - cokolwiek by w kleszczu nie było, nie ma to żadnego wpływu na postępowanie wobec pacjenta. Jeśli osoba ukłuta nie prezentuje żadnych objawów chorobowych - nic się nie robi. Dopiero jeśli pojawią się (konkretne) objawy choroby odkleszczowej to należy zacząć działać (czyli skonsultować się z lekarzem). Badanie kleszcza jest więc wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

- NIE ROBIĆ SOBIE BADAŃ W KIERUNKU BORELIOZY - jeśli pojawił się rumień w miejscu ukłucia, który spełnia kryteria rozpoznania rumienia wędrującego (czyli jednej z postaci wczesnej boreliozy) i tak nie trzeba robić badań i wdraża się leczenie na podstawie obrazu kllinicznego. Jeśli pojawią się inne objawy, które mogą mieć związek z potencjalną boreliozą - to być może LEKARZ ZALECI wykonanie badań w jej kierunku. Natomiast wykonywanie badań w kierunku boreliozy u osoby, która nie ma żadnych objawów chorobowych, nie ma sensu - bo borelioza to CHOROBA, która musi mieć swoje objawy, żeby ją rozpoznać. Jeśli pacjent nie prezentuje objawów chorobowych - nie robi mu się badań (nawet jeśli ich wyniki byłyby dodatnie, to nie wdraża się leczenia u pacjenta, który nie prezentuje objawów boreliozy - bo choć mogło dojść do styczności z krętkiem borrelii, to ta bakteria po prostu nie namnożyła się wystarczająco, żeby wywołać chorobę i pacjent nie wymaga żadnego postępowania).

- NIE DOMAGAĆ SIĘ od lekarza czy farmaceuty ANTYBIOTYKOTERAPII profilaktycznej po ukłuciu przez kleszcza (wyjątkiem jest sytuacja mnogiego pokłucia przez kleszcze w rejonie, w którym borelioza występuje często; zwłaszcza jeśli żerowanie było długotrwałe, czyli znajdziemy bardzo "opitego" kleszcza)

- jeśli już lekarz zaleci wykonanie badań w kierunku boreliozy, to NIE WYKONYWAĆ JAKO PIERWSZEGO TESTU WESTERN BLOT (WB), czyli testu potwierdzenia. Szokujące jest, że pacjenci bywają namawiani w niektórych laboratoriach do pominięcia badania metodą ELISA (test przesiewowy) i zrobienia od razu testu WesternBlot lub Immunoblot - słyszałam takie relacje wielokrotnie od pacjentów. Wykonywanie od razu WB nie ma absolutnie sensu, bo nie można interpretować testu WB (testu jakościowego) bez wykonania testu ELISA (testu ilościowego). Te dwa testy się uzupełniają, ale samodzielnie o niczym nie przesądzają.

- przede wszystkim NIE PANIKOWAĆ. Kleszcze to pasożyty, które były z nami od setek lat. Owszem, ostatnio jest ich więcej - bo klimat się ociepla. Gdy ponad 20 lat temu uczyłam się do egzaminu z chorób zakaźnych na studiach, określało się "sezon kleszczowy" jako czas od kwietnia do października - bo w pozostałym czasie kleszcze były nieaktywne i nie widziano chorób przez nie przenoszonych. A w tym roku było tak, że ostatnią boreliozę wczesną z "sezonu" 2024 rozpoznałam w styczniu 2025, a pierwszą z "sezonu" 2025 ropoznałam pod koniec lutego (bo luty już był bardzo ciepły). Ale jakoś nie widać wokół nas w ostatnich latach masowych zgonów z powodu boreliozy, prawda? Bo to jest choroba w znakomitej większości przypadków całkowicie uleczalna i dobrze rokująca - jak większość chorób bakteryjnych w dobie antybiotykoterapii (tak, wiem że zupełnie co innego piszą w "Internetach" - zaraz wyjaśnię...).

- i na koniec (chyba) najważniejsze - jeśli pojawił się rosnący na obwód rumień w okolicy ukłucia kleszcza, czyli rumień wędrujący (wczesna zlokalizowana postać boreliozy), to idź do lekarza, ale NIE CZYTAJ "INTERNETÓW". Musimy mieć świadomość, że wokół kleszczy i chorób przez nie przenoszonych zrobił się bardzo duży szum medialny. Zdecydowanie za duży, nieadekwatny do prawdziwego zagrożenia. W zakamarkach sieci można znaleźć informacje o tym, że boreliozy nie da się wyleczyć, że jest to choroba dożywotnia, że potrzeba wiele terapii antybiotykowych podawanych przez wiele lat, że trzeba się umawiać na biorezonanse, że trzeba pić specjalne zioła, jeść specjalną dietę, robić różne badania (i to nie te, które oferują zwykłe laboratoria, tylko pojechać do SPECJALNYCH laboratoriów specjalizujących się w boreliozie i pójść do PRAWDZIWEGO specjalisty od boreliozy, bo zwykli zakaźnicy się nie znają) i ogólnie - jeśli masz boreliozę, to najlepiej się owiń w całun i zacznij czołgać do nabliższego cmentarza.

Prawda jest taka, że na boreliozie (i innych chorobach odkleszczowych) wyrósł biznes, na którym wiele osób (w tym niestety również niektórzy lekarze czy diagności) nieuczciwie zarabia. Na wielu forach można znaleźć sugestie, że prawie każdy objaw chorobowy można przypisać boreliozie, co jest doskonałą pułapką na przepracowanych, zmęczonych ludzi, siedzących całymi dniami za biurkiem, którzy nagle pragną dowiedzieć się, dlaczego czują się teraz gorzej niż jeszcze 10 lat temu, a plecy bolą, a przecież kiedyś nie bolały. Zdarza się, że pacjent czy nawet lekarz nadmiarowo rozpoznaje boreliozę i "spoczywa na laurach", przestaje diagnozować pacjenta w kierunku innych możliwych przyczyn dolegliwości, co może skończyć się tragicznie jeśli za objawy odpowiada zupełnie inna poważna choroba..

Owszem borelioza może spowodować poważne powikłania, ale zdarza się to relatywnie rzadko.
Zapytam przewrotnie - czy tak samo jak boreliozy boimy się anginy czy szkarlatyny? Większość osób powie "Skąd, przecież to zwykłe choroby, nic się po nich nie dzieje". A prawda jest taka, że po anginie paciorkowcowej czy jej "siostrze" - szkarlatynie - mogą wystąpić poważne powikłania, nawet gorsze i poważniejsze niż w boreliozie. Ale nikt o nich nie myśli - bo dostajemy antybiotyk, objawy anginy/szkarlatyny mijają i zapominamy o tym, że chorowaliśmy. Bo angina czy szkarlatyna jest oswojona, znana, każdy choć raz miał te choroby lub zna kogoś kto na nie chorował.
Pora zatem, żeby oswoić boreliozę - zwłaszcza w postaci wczesnej zlokalizowanej - czyli rumienia wędrującego, który leczy się doskonale antybiotykami. A nawet jeśli przeoczy się postać zlokalizowaną i dojdzie do rozwoju postaci rozsianej boreliozy, to w większości przypadków daje się ją wyleczyć bez trwałych następstw. Natomiast wskutek dezinformacji sianej w internecie u wielu pacjentów po leczeniu rumienia wędrującego nadal pozostaje lęk. Wpadają w poczucie przewlekłej, nieuleczalnej choroby, choć rumienia już dawno nie widać, a inne objawy się nie pojawiły. Niektórzy pacjenci dostają się w ręce tych nieuczciwych diagnostów czy lekarzy, którzy proponują kilka lat comiesięcznych wizyt za miliony monet oraz niesprawdzone i nieuzasadnione kosztowne terapie.

Potraktujmy więc kleszcze jako element krajobrazu i się do nich przyzwyczajmy. Są i będą nam towarzyszyć w środowisku, które zajmujemy - czy tego chcemy czy nie.
A przenoszonymi przez nie chorobami zacznijmy się przejmować wtedy, kiedy zobaczymy u siebie konkretne objawy choroby, a nie wtedy, gdy czujemy się całkiem zdrowi (wyjątkiem jest kleszczowe zapalenie mózgu, przeciw któremu się zaszczepmy, bo w przeciwieństwie do boreliozy na KZM nie ma leku - i czasem ta choroba jest naprawdę tragiczna).

Dziękuję za przeczytanie tekstu do końca,
dr n.med. Agnieszka Matkowska-Kocjan
specjalista chorób zakaźnych, specjalista pediatrii

Ilustracyjnie: nimfa kleszcza żerująca na mojej osobistej dłoni.

28/11/2024

Uwaga - długo!

09/11/2024

Porody "rodzinne" u Amiszów.
Jestem "za" tą tradycją, niemniej ocena prenatalna płodu - w mojej ocenie neonatologiczej - niestey ”leży” - o czym świadczą ostatnie doświadczenia . Koledzy ginekolodzy-położnicy - nadal macie WIELE do poprawienia - w tym wyłapanie poważnych wad prenatalnie - a rozwiązanie cięciem cesarskim w trybie nagłym - to nie rozwiązanie - a wtórna konieczność - wynikająca z banalnego zaniedbania czy też niedokreślenia sytuacji okołoporodowej.
https://m.youtube.com/watch?v=aeuPmG6GIvU

Nie była to moja bajka - ten lek - ale urzędnicza furia mnie zastanawia - jest tu drugie dno? Niestety - chyba coś jest ...
09/12/2023

Nie była to moja bajka - ten lek - ale urzędnicza furia mnie zastanawia - jest tu drugie dno? Niestety - chyba coś jest na rzeczy.
https://www.facebook.com/100068452200919/posts/678460354445699/?app=fbl

ℹ️ Amantadyna to nie lek na wszystko. O tym powinien decydować lekarz. A w Polsce decyduje o tym urzędnik.

Kilka dni temu Sąd Administracyjny w Warszawie podtrzymał zakaz stosowania amantadyny wydany przez Rzecznika Praw Pacjenta w leczeniu grypy i chorób grypopodobnych. Toczą się postępowania w Izbach Lekarskich przeciwko lekarzom, którzy stosowali amantadynę. Jednocześnie mamy obecnie sezonowy wzrost zachorowań na infekcje wirusowe. Zapewne dlatego ten temat odżywa w mediach.

⚠️ Do tej pory chyba nie było jeszcze na szczeblu ogólnokrajowym tak wielkiej dyskusji co do zarejestrowanego leku i jego zastosowania, a także kwestionowania jego skuteczności. Przytaczane są jak mantra niepoparte prawdziwymi informacjami, że lek opóźnia wdrożenie właściwej terapii, że jest to lek niezwykle niebezpieczny, szkodliwy, dający liczne objawy uboczne. Mowa oczywiście o Amantadynie. Jest to stwierdzenie nieuczciwe, bardzo szkodliwe i nieetyczne.

W tę sprawę zaangażowanych jest wiele stron i instytucji:

1. Lekarze praktycy, którzy leczą chorych pacjentów z objawami grypowymi i grypopodobnymi infekcjami, w tym COVID. Lekarze, którzy wypisywali ten lek do leczenia tych chorób, widzieli jego pomocne działanie w leczeniu chorób wirusowych. Oraz pacjenci, którzy chcieli być nim leczeni i doświadczyli jej pozytywnych efektów terapeutycznych.

2. Narodowy Fundusz Zdrowia mocno zaangażowany w kontrolę wypisywanych recept na amantadynę. Jest to lek nierefundowany, więc nie ma to związku z kwestiami finansowymi, czyli ochrony płatnika, jakim jest NFZ. NFZ nie powinien ingerować w samo leczenie pacjentów. Podmiot ten jednak regularnie zdaje relacje do Rzecznika Praw Pacjenta, który dokładnie pacjent otrzymuje ten lek, bez wiedzy i zgody chorego. Bez jego skarg za wypisanie tego leku.

3. Rzecznik Praw Pacjenta odgrywa główną rolę w zwalczaniu stosowania amantadyny. Można podziwiać jego niezmierną aktywność w tej sprawie. Angażować tyle instytucji, jak NFZ, Izby Aptekarskie, Konsultanci Medyczni, Izby Lekarskie. Jest to aż zastanawiające. Wszystko w celu zwalczenia tego leku. Angażowane są duże środki ludzkie i finansowe do stałego monitorowania wypisywanego i wydawanego leku. Prowadzenie dziesiątek, czy setek postępowań tylko wobec tego leku. Wydawanie kolejnych zakazów i wyroków, prowadzenie procesów sądowych. A to wszystko na podstawie własnej interpretacji i na własny użytek. To Rzecznik Praw Pacjenta stara się tworzyć własne prawo, własne interpretacje, które wchodzą w normy prawne w charakterze ogólnym.

4. Należy również wspomnieć o naukowcach powoływanych do wydawania opinii i ich interpretacji. Są to często osoby, które nie są lekarzami albo nigdy nie leczyli chorych w pandemii. Nie mają dla nich znaczenia relacje pacjentów, opisy dokładnych przypadków. Liczy się tylko ulotka leku, bez kontekstu praktycznego. Wybierane są tylko te publikacje naukowe, które pasują do narzuconej narracji. A inne o korzystnym wpływie odrzucane bez powodu. Wskazywane jest tylko, że lek nie działa, szkodzi. A publikacje wskazujące na wysoki profil bezpieczeństwa i efekty lecznicze pomijane. Ze względu na posiadane tytuły naukowe, działa tu prawo silniejszego, a nie tego, kto ma rację.

Warto więc przytoczyć fakty choćby z ostatnich badań klinicznych i publikacji z czasopism naukowych, które są ciągle pomijane o amantadynie. Cytując prof. Konrada Rejdaka wraz z wynikami badań klinicznych (European Journal of Neurology), podwójnie zaślepione z placebo spełniające najwyższe normy badawcze przeprowadzonych w Lublinie, stwierdza:

▶️ nie zauważono żadnych niekorzystnych następstw po stosowaniu amantadyny w porównaniu do placebo przez 210 dni po zakończeniu leczenia. Lek jest bezpieczny.
▶️ pacjenci stosujący amantadynę szybciej zdrowieli w stosunku do placebo, mieli mniej powikłań neurologicznych,
▶️ amantadyna może mieć korzystny wpływ na ośrodek czuwania w ciężkim COVID, ponieważ wpływa ochronnie na OUN, pośrednio zmniejszać liczbę zgonów.

Amantadyna tylko w naszym kraju stała się niesamowicie niebezpiecznym i toksycznym lekiem, jest zwalczana na każdym kroku przez niezliczoną ilość instytucji przy ogromnym nakładzie finansowym. W imię czego?

Co ciekawe, w Chinach amantadyna w połączeniu z paracetamolem jest stosowana jako Zestaw OTC na COVID i infekcje wirusowe, jest lekiem bez recepty. Zresztą można ją kupić jako lek ogólnie dostępny w Azji, Afryce, Ameryce Południowej i jeszcze niektórych krajach Europie.

⚠️ W takim razie należy zadać pytanie do Rzecznika Praw Pacjenta, gdzie w tym wszystkim jest pacjent? Dlaczego u pacjenta nie może zastosować leczenia: leczenia odpłatnego, bezpiecznego, popartego dowodami naukowymi? Bo według Rzecznika stosowanie amantadyny, nawet jeśli pacjent jej chce, narusza jego prawa pacjenta, czy zbiorowe prawa pacjenta. Jakie realnie prawa pacjenta są naruszane i na jakiej podstawie oskarża się lekarzy? Ale pacjent ma prawo i obowiązek do płacenia składek zdrowotnych. Pacjent w Polsce nie ma osobowości prawnej i nic więcej od niego nie zależy. Nie może się poskarżyć na sytuację zdrowotną w Polsce, czy na ostatni okres złych decyzji w epidemii COVID.

Zastanawiające jest to, że gdy faktycznie prawa pacjenta były nagminnie łamane, w wyniku pandemii mamy kilkaset tysięcy nadmiarowych zgonów, to wszczęto dziesiątki (a może nawet setki postępowań) za stosowanie amantadyny. A nie wydano żadnych wyroków (lub nie stały się tak medialne jak amantadyna), które pozwoliłyby uniknąć tych niepotrzebnych śmierci w trakcie pandemii. Pacjent miał prawo umrzeć. Wówczas Rzecznik był bezsilny, jak sam komunikował w jednym z paneli na Rynku Zdrowia, że wpłynęło do niego ponad 100 000 skarg w związku z pandemią, praktycznie żadna nie skończyła się wyrokiem. W społeczeństwie nadal żyje głębokie poczucie niesprawiedliwości i zaniedbań, które spowodowały tragedie wielu rodzin w ostatnich 3 latach. Ta instytucja przekracza kompetencje, wydając swoje uznaniowe decyzje na nieuprawnionej wykładni prawotwórczej, narzucając lekarzom sposób leczenia.

Czy ta instytucja właściwie chroni nas jako pacjentów? Czy stosuje odpowiednie środki do wagi sprawy i ochrony interesu pacjentów? To lekarz, nie Rzecznik Praw Pacjenta zawsze powinien decydować komu i jaką przypisuje receptę. Jakie ordynuje on leki, dawkowanie i koryguje je na bieżąco, widzi efektywność leczenia, zasadność i bierze za niego odpowiedzialność.

Włodzimierz Bodnar
pediatra, specjalista chorób płuc

Zachęcamy do komentowania i udostępniania!

Jak zdrowo spać.https://www.facebook.com/100002523867397/posts/5175907975836613/?app=fbl
29/05/2022

Jak zdrowo spać.
https://www.facebook.com/100002523867397/posts/5175907975836613/?app=fbl

На семинаре в Литве Му Юйчунь рассказывает очень интересную теорию о 5 подушках, которую с успехом использовали в древнем Китае и называли 5 бамбуковых жен и...

Adres

Macieja Rataja 11
Leszno
64-100

Telefon

+48601848331

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Specjalistyczna Praktyka Lekarska Przemyslaw Kozanecki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Specjalistyczna Praktyka Lekarska Przemyslaw Kozanecki:

Skróty

Udostępnij

Kategoria