Psycholog niepłodności

Psycholog niepłodności Konsultacje psychologiczne,
Pomoc psychologiczna dla osób starających się o dziecko, rodziców po

Konsultacje psychologiczne,
Psychoterapia indywidualna,
Psychoterapia par i rodzin
Grupy wsparcia dla kobiet starających się o dziecko,
Warsztaty

Praca z przekonaniami w terapii to praca u podstaw. Ale gdy ją się zrobi, możliwe jest doświadczenie ulgi , mimo obecnoś...
12/08/2026

Praca z przekonaniami w terapii to praca u podstaw. Ale gdy ją się zrobi, możliwe jest doświadczenie ulgi , mimo obecności problemu, który pozostał. Tak jest i w przypadku przedłużających się starań o dziecko. W swojej pracy czasem spotykam się z takimi wewnętrznymi oczekiwaniami ze strony pacjentów w kierunku siebie: ,,Powinnam już to wiedzieć', ,, To kolejny raz, przecież wiem jak sobie z tym radzić ", ,, Nie powinnam/powinienem tak zareagować". Bycie w długim i niepewnym procesie leczenia jest stresogenne. Gdy się w nim jest, nabywa się doświadczenia , ale nie pozbywa się uczuć. Jedno to wiedzieć i rozumieć. Drugie to czuć i przeżywać. Nie boli mniej kolejny raz i mniej boleć nie musi. Oczekiwania budujemy z różnych surowców. Czasem z tych jakie aktualnie mamy wokół siebie ( wpływ społeczny). Czasem są z tego rodzinnego kawałka lub naszej indywidualnej drogi życiowej, gdzieś na linii życia zbudowaliśmy takie, które wtedy służyły , a dziś nie do końca pasują, ale trzymamy się ich z lęku przed tym, jak byłoby bez nich. Warto je weryfikować i usłyszeć jak brzmią. W chorobie są i będą różne momenty, a człowiek różnie może sobie z nimi wewnętrznie radzić. Trudniejsza momenty nie oznaczają niepowodzeń w radzeniu sobie z konsekwencjami choroby. Mogą oznaczać np. aktualnie mniejszy dostęp do zasobów takich jak wsparcie najbliższych. A im więcej i bardziej od siebie coś chcemy tym większe przeżywany rozczarowanie i wstyd tym, kim jesteśmy. Podobnie może to wyglądać po wyjściu ze stanu niepłodności , gdy para oczekująca narodzin oczekuje od siebie tylko radości i wdzięczności ( nie akceptując innych uczuć ) lub gdy kończy starania realizując scenariusz niezamierzonej bezdzietności ( ,, powinniśmy jak najszybciej wrócić do życia"). Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z pytaniem: z jakim oczekiwaniem od siebie najchętniej chciałbyś/łabyś się rozstać podczas starań o dziecko?

Lęk o rozpad relacji partnerskiej jest jednym z często zgłaszanych tematów w mojej pracy gabinetowej. Pojawienie się dzi...
11/08/2026

Lęk o rozpad relacji partnerskiej jest jednym z często zgłaszanych tematów w mojej pracy gabinetowej. Pojawienie się dziecka w życiu pary zaprasza ją do wejścia w pewien rytm - okres niemowlęcy, przedszkole, szkoła itd itp. Para z dzieckiem w takim rytmie funkcjonuje wiele lat i ...podobnie jej najbliższe otoczenie. Gdy dziecka w życiu pary nie ma, staje ona nagle w obliczu pytań, które większość z nas sobie nie zadaje ( bo nie czuje takiej potrzeby). Jak będzie wyglądało nasze życie, jeśli nie tak jak planowaliśmy ? W lęku o rozpad relacji można zobaczyć lęk o to, czy druga strona udźwignie wspólne życie w alternatywnej wersji, niż miała się wydarzyć. Czy oczekiwania społeczne i presja na to by za wszelką cenę wyjść ze stanu bezdzietności ( proponowanie adopcji, biorstwa komórki dawczyni lub nasienia dawcy ) w kierunku bycia rodzicem nawet gdy, wewnętrznie powiedziano sobie w tych sprawach NIE wpłyną na decyzję o rozstaniu. Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z pytaniem o to, czy w trakcie leczenia niepłodności baliście się o to, że partner/ka odejdzie ?

Ucieczka od bezradności u każdego może wyglądać inaczej. Bycie zasypywanym przez drugą osobę rozwiązaniami na poruszany ...
10/08/2026

Ucieczka od bezradności u każdego może wyglądać inaczej. Bycie zasypywanym przez drugą osobę rozwiązaniami na poruszany przez nas problem może być jedną z form radzenia sobie z bezradnością. Znają to dobrze pacjenci długo starający się o dziecko ( ,,jedzcie na wakacje " , ,,a próbowaliście odpuścić" itd itp). Nie każdy wiąże zasypywanie radami z doświadczeniem bezradności. A jednak, oba mogą mieć ze sobą coś wspólnego. Bezradność to stan trudny do uniesienia. A jeśli w układzie nerwowym kojarzony jest z zagrożeniem ( np. ze względu na trudne doświadczenia z przeszłości takie jakie przemoc, zaniedbanie, uzależnienie bliskiej osoby)to bycie w bezradności dla układu nerwowego staje się sprawą przetrwania. A im trudniej znieść ten stan tym więcej wysiłku człowiek wkłada, aby z niego wyjść np. zasypując radami na problem trudny do poradzenia ( aby mieć poczucie, że jest odwrotnie niż czuje). Zobaczenia innej perspektywy na problem ,,złotych rad" wnoszonych przez najbliższe otoczenie może okazać się pomocny w tym, aby nie utknąć kolejny raz w tej samej rozmowie. W myśl terapii systemowej niewychodzenie w treść rozmowy, a w to co dzieje się w relacji, daje szansę na zmianę. ,,Widzę , że jesteś bezradny/a w naszej sytuacji niepłodność. Ja również". Możemy te bezradność nazwać , nie musimy się jej bać ani udawać , że jej nie ma.

Czy w sytuacji niepłodności towarzyszy Ci lęk o samotność pod koniec życia? Chodzi o przysłowiową szklankę wody na staro...
07/08/2026

Czy w sytuacji niepłodności towarzyszy Ci lęk o samotność pod koniec życia? Chodzi o przysłowiową szklankę wody na starość. Lęk przed samotnością na starość jest jednym z tematów poruszanych przy okazji tematu niezamierzonej bezdzietności, czyli sytuacji w której para kończy leczenie kontynuując życie we dwoje. Pojawienie się dziecka w życiu nie jest gwarancją bycia zaopiekowanym w przyszłości przez nie, ale wciąż powszechnie kojarzy się z tym. Relacja rodzic - dziecko nie jest relacją symetryczną ( to nie dzieci podejmują decyzję o przyjściu na świat, a rodzice ), w związku z tym dzieci nie mają takich samych obowiązków względem swoich rodziców jak oni wobec nich. Być może spotkaliście się z takimi oczekiwaniami w swoich rodzinach podchodzenia, ponieważ w naszym kręgu kulturowym takiego zaopiekowania się oczekuje ( choć nie zawsze mówi się o tym wprost). Najczęściej wobec córek. Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z pytaniem: Czy masz w sobie lęk o samotność na starość ?

Znasz kogoś, kto świadomie zrezygnował z rodzicielstwa, ponieważ obawiał się, że będzie podobnym rodzicem, do tego który...
06/08/2026

Znasz kogoś, kto świadomie zrezygnował z rodzicielstwa, ponieważ obawiał się, że będzie podobnym rodzicem, do tego który go skrzywdził ? Stosował przemoc, zaniedbywał, porzucił ? Ja znam i co jakiś czas w gabinecie poznaję takie historie. Są poruszające, bo jest w nich przeszłość zlana z przyszłością. Postać dorosłego zlana z postacią dziecka. I zdecydowanie więcej niż tylko lęk. Można w nich znaleźć troskę, bezradność, wstyd, współczucie, gniew, ulgę, rozpacz czy żal. W tej historii dorosły chciałby chronić dziecko, którym był sam kiedyś, ale inni dorośli wtedy zawiedli. Utknął w przeszłości, która brzmi dla niego jak przyszłość. Nie mamy wpływu na to co nas spotkało w dzieciństwie. Mamy jednak wpływ na to, co z tym co się w nas pojawiło zrobimy w dorosłości. Przeszłość nas nie zamyka, czasem sami się w niej zamykamy lub czujemy się w niej zamknięci. A to, co wtedy potrzebujemy usłyszeć , to to, że są inni wokół nas, którzy nas w tym poszukiwaniu wyjścia wspierają. I wierzą a nasze zdrowienie. Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z pytaniem: Znasz kogoś, kto że względu na swoje trudne dzieciństwo zrezygnował z bycia rodzicem ?

Nie w każdej rodzinie rodzice mają w sobie zgodę na to, by ich dziecko dorosło. Choć wprost mogą mówić inaczej, nie wpro...
05/08/2026

Nie w każdej rodzinie rodzice mają w sobie zgodę na to, by ich dziecko dorosło. Choć wprost mogą mówić inaczej, nie wprost mogą powtarzać: ,,Nie dorastaj, zostań ze mną". Dziecko potrzebne rodzicowi rezygnuje z siebie. Swoich dziecięcych potrzeb ( też tych rozwojowych , takich jak budowanie przyjaźni czy wspieranie swojej autonomii ). Dziecko potrzebne rodzicowi jako dorosły może odczuwać poczucie winy separując się. Budując przyszłość z partnerem, wciąż spoglądając w kierunku rodzica: Co na to mama, co na to tata. Kupujemy dom - co na to mama, co na to tata. Zmieniam pracę - co na to mama, co na to tata. Starając się o dziecko - co na to mama, co na to tata. W mojej pracy z pacjentami, będącymi w trakcie leczenia niepłodności, wątek parentyfikacji, czyli odwróconej relacji rodzic - dziecko , w której to dziecko czuwa nad rodzicem - staraniom o dziecko czasem towarzyszy dużo napięcia. Nie tylko dlatego, że doświadcza się niepowodzeń w próbach zajścia w ciążę. TakżE dlatego, że każda próba separacji od rodziny pochodzenia w nowym temacie - budzi lęk k wyrzuty sumienia. ,,Czy ja ich ( rodziców ) w ten sposób opuszczam"? ,,Czy oni sobie poradzą , beze mnie"? ,,Czy mi dadzą spokój, gdy pojawi się dziecko " ( zaczną sami opiekować się sobą )? Trudne to tematy i trudne dylematy. Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z pytaniem: Czy Twoim staraniom o dziecko towarzyszy poczucie winy i myśl o opuszczaniu swoich rodziców?

Lęk kojarzy się negatywnie. Gdy to hasło pada w gabinecie, zwykle towarzyszy temu kontekst: proszę go ode mnie zabrać, n...
04/08/2026

Lęk kojarzy się negatywnie. Gdy to hasło pada w gabinecie, zwykle towarzyszy temu kontekst: proszę go ode mnie zabrać, nie chcę go mieć. Rozstanie z lękiem to też pożegnanie z tym co nam dawał np. poczuciem kontroli nad swoją sytuacją. Czując lęk nie wchodzimy w NIE WIEM, a w WIEM co będzie i mogę się na to przygotować ( nawet jeśli to WIEM jest strasznym scenariuszem). W lęku ,,mamy kontrolę" nie tylko nad tym co będzie, ale także nad tym co zrobią inni lub czego nie zrobią. ,,Boję się, nie idź tam". ,,Nie dam rady tego zrobić, musimy zrezygnować ". ,,Tak bardzo się boje, że coś Ci się stanie, wolę żebyś nie ryzykował/a". W temacie leki czasem dopiero na terapii pojawia się temat jego towarzyszki - kontroli. I pacjent pierwszy raz w życiu może zrozumieć sam siebie dlaczego do tej pory trudno mu było pożegnać się z lękiem. Bo żegnając się z jednym , żegna się z drugim. A to drugie pożegnanie do łatwych nie należy. Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z pytaniem: Z jakim lękiem najtrudniej w życiu było Wam się rozstać.

Kiedy zalewa nas lęk nie jesteśmy w tu i teraz. Jesteśmy gdzieś indziej, nie będąc obecnymi w tym co dzieje się aktualni...
01/08/2026

Kiedy zalewa nas lęk nie jesteśmy w tu i teraz. Jesteśmy gdzieś indziej, nie będąc obecnymi w tym co dzieje się aktualnie w naszym życiu. W mojej pracy z pacjentami oznacza to najczęściej gonitwę myśli w kierunku niepowodzeń w zajściu /podtrzymaniu ciąży. Wypatrywania oznak poronienia, objawów miesiączki, skurczy macicy czy ciszy przy badaniu USG przy przyłożeniu głowicy aparatury przez ginekologa. Starania o dziecko u par niepłodnych potrafią trwać wiele lat. Trudno podejść do kolejnych prób z zajściem w ciążę odcinając się od przeszłości. Zwłaszcza jeśli były w niej straty. Układ nerwowy potrzebuje wtedy bardziej zakotwiczenia w teraźniejszości. A zakotwiczać możemy się na różne sposoby np. łagodnymi, prostymi komunikatami z cyklu: ,,To co teraz czuję jest o tym co było, nie o tym co jest" albo ,,Już mnie tam nie ma , jestem gdzieś indziej" czy ,,To mój lęk , on nie jest mną ja jestem tutaj". Dlaczego to jest takie ważne, aby odróżniać momenty, gdy zalewa nas to co było? Przede wszystkim dlatego, aby nie ponosić kolejnych kosztów somatycznych. Dla naszego układu nerwowego nie ma znaczenia czy zagrożenie jest wyobrażone czy realne , ponieważ uruchamia ten sam wzorzec reakcji przetrwania. Sęk w tym, że tygrys może nas gonić rzadko , a wyobrażać sobie tę sytuację możemy nawet i kilka razy dziennie. Doświadczając wielokrotnie silnych stresorów przechodzimy w chroniczny tryb przerywania. Na relacjach zostawiam dziś okienko dla Was z inspiracją: Jakim zdaniem możesz przekonać swój układ nerwowy, że jest bezpieczny ? Jestem ciekawa Waszych pomysłów.

Kurs traumy złożonej, na którym byłam tamtej jesieni, pozwala mi spojrzeć na relacje pod różnym światłem. I zobaczyć w n...
31/07/2026

Kurs traumy złożonej, na którym byłam tamtej jesieni, pozwala mi spojrzeć na relacje pod różnym światłem. I zobaczyć w nich nowe odcienie. Temat zaabsorbowania swoim zdrowiem może ( nie musi !) pełnić ważną i nieoczywistą funkcję w bliskich relacjach. Może pomóc nie zbliżać się za bardzo i pozostać w odległości, która kojarzy się z bezpieczeństwem. Być bliżej siebie , tak blisko, że trudno zauważyć drugą osobę i to co w tej relacji się właśnie dzieje. Zaabsorbowanie zdrowiem wymaga dużo uwagi i energii. Angażuje zasoby i czas. Odłącza od MY i przyłącza do JA. W JA - tym znanym i bezpiecznym - jest więcej przewidywalności. Nawet jeśli bywa i tam trudno - to jednak pod kontrolą. W MY bywa różnie. I nie zawsze znajomo. Czasem bardzo nieoczywiście i ... ryzykownie, ponieważ odsłaniając się przed drugim człowiekiem ryzykujemy zranienie. Usłyszenie czegoś, czego nie chcemy usłyszeć. Dowiedzenia się czegoś o sobie, czego do tej pory nie wiedzieliśmy. Zobaczenia siebie oczami tej drugiej strony - tak innymi czasem od naszych. Zaabsorbowanie swoim zdrowiem to temat, jaki najczęściej w mojej pracy ( i odnosząc się do mojego doświadczenia ) wnoszą partnerzy ( mówiąc o swoich partnerach) oraz...dzieci (jako dzieci oraz już w dorosłości , będąc dalej w relacji ze swoimi rodzicami). Czują to wyłączenie drugiej osoby, jej skupienie na swoich objawach z ciała i pozostają w bezradności. Czasem także i we wstrzymanej złości. Bo ,,jak tu tak zezłościć się na kogoś kto zachorował "? Nie wypada , a jednak złość jest w relacji normatywna, a nieakceptowane uczucia też są w nas obecne. Tak samo jak te które akceptujemy, tylko trudniej nam z nimi pozostać. Na relacjach zostawiam okienko, być może dla kogoś to będzie ważne, aby podzielić się tym, jak u niego ten temat jest obecny w życiu.

$eks bywa symboliczny. To co się w nim dzieje lub czego w nim nie ma a było może być opowieścią o aktualnym życiu pary. ...
30/07/2026

$eks bywa symboliczny. To co się w nim dzieje lub czego w nim nie ma a było może być opowieścią o aktualnym życiu pary. Niepłodność jest chorobą, w której $eks niesie nadzieję. A tam gdzie nadzieja jest i rozczarowanie. Oba te uczucia potrafią mieć zbliżoną intensywność ( gdy nadzieja jest wysoka, rozczarowanie bywa wysokie). Podobnie jak w wahadle, jeśli buja na boki, to mocno na oba, nie tylko na jeden. Gdy starania się przedłużają, ciało ( własne / partnera ) może być traktowane mechanicznie. Musi być gotowe tu i teraz. W dłuższej perspektywie może to wpływać między innymi na sposób komunikacji pomiędzy partnerami ( np. ktoś może nie mówić drugiej osobie co czuje i myśli, aby nie powodować kłótni i nie psuć atmosfery przed seksem, z obawy o to, że do niego tego dnia nie dojdzie). W efekcie czego tłumi emocje, a to buduje dystans w relacji. Niewyrażone emocje nie znikają, a po czasie trudno do nich wrócić. I trudno o nich zapomnieć. Świadomość działania tych mechanizmów daje szansę na zmianę w relacji. Przywrócenie poczucia wpływu z jednoczesnym uznaniem, że to co trudne w relacji jest do uniesienia, a początkiem mogą być nowe rozmowy na stare tematy. Automatyczne wchodzenie w dotychczasowy schemat pozostaje automatyczne, dopóki nie zauważymy że jest jednym z wyjść z sytuacji, ale nie jedynym z możliwych.

Adres

Lubin
59-300

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psycholog niepłodności umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psycholog niepłodności:

Skróty

Udostępnij

Kategoria