Gabinet Psychoterapii i Pomocy Psychologicznej Wioletta Berjak

Gabinet Psychoterapii i Pomocy Psychologicznej Wioletta Berjak Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Gabinet Psychoterapii i Pomocy Psychologicznej Wioletta Berjak, Usługi związane ze zdrowiem psychicznym, Ulica Kopernika 8, Lubin.

23/01/2026

"Zależność od substancji psychoaktywnej w myśl idei psychodynamicznych i teorii więzi to substytut zależności od drugiego człowieka. Dzieje się tak dlatego, że zależność od drugiego człowieka była od czasów dzieciństwa niesatysfakcjonująca i dla większości zagrażająca. Najprościej można powiedzieć, że ludzie wiążą się z substancją, bo relacja z substancją czy z czynnością jest bardziej bezpieczna niż z drugim człowiekiem. Doświadczenia w relacji z drugim człowiekiem – szczególnie z opiekunami – były trudne, upokarzające, zagrażające. Zależność od substancji psychoaktywnych staje się w pewnym momencie zarówno konsekwencją, jak i rozwiązaniem uszkodzonej więzi i zdrowego przywiązania."

Bożena Maciek-Haściło, Regulacja złości w psychoterapii osób uzależnionych, Terapia osób uzależnionych i ich rodzin, Nr 4/2018
fot NIK

03/12/2025

„Dobry terapeuta” w Polsce to nie jest ktoś z papierem. To ktoś, kto umie myśleć, widzi własne cienie i potrafi powiedzieć „nie wiem”.

Największe ryzyko? Terapeuta, który nie widzi swoich ran. Bo wtedy to nie Ty chodzisz na terapię - tylko jego dzieciństwo przychodzi na Twoją sesję.

Papier, certyfikat, superwizja, w Polsce czasem są tak samo wiarygodne, jak znak eko na parówkach.

Prawdziwą jakość poznasz po tym, jak terapeuta pracuje z Twoją autonomią. Czy oddaje Ci przestrzeń, czy zabiera.

Najgroźniejszy jest terapeuta, który ma rozwiązanie na wszystko. To zwykle oznacza, że ma mało przestrzeni na siebie, a jeszcze mniej na Ciebie.

A własne problemy? Każdy je ma. Tyle że dobry terapeuta trzyma je w ryzach i ma świadomość, gdzie się kończy jego rana, a zaczyna Twoja.

Po czym poznać dobrego?
- mówi mniej, słucha więcej,
- nie moralizuje,
- nie diagnozuje z kapelusza,
- nie opowiada o sobie,
- nie wchodzi w relację fuzji ani ratownika,
- potrafi przyjąć krytykę i ją przemyśleć,
- nie robi z terapii narracji o sobie

I jedna rzecz, której pacjenci często nie wiedzą, terapeuta, który rzeczywiście ma przepracowane własne tematy, ma w sobie... zwykłą, spokojną obecność. Nie teatr, nie mądrości, nie szkołę czy nurt, tylko kontakt.

Ale tez jak czytelniczka napisała w komentarzu:

Za każdym dobrym psychoterapeutą są lata zdobywania WIEDZY naukowej, pracy na sobą ( terapii wlasej) i superwizji. Bo wyczuciem można kierowca się wtedy gdy mamy ugruntowaną wiedzę i umiemy ją odpowiednio zastosować w kontakcie z pacjentem.

18/10/2025

👉 NIESAMOWITE WIEŚCI ZE ŚWIATA NAUKI

Niedawne badanie przeprowadzone przez mieszkającego w Polsce pakistańskiego neurobiologa dr. Alego Jawaida (), MD, PhD, ujawnia zaskakujące zależności między doświadczeniami z dzieciństwa matek a składem ich mleka.

Badacze odkryli, że u matek z wyższym poziomem ACE (Adverse Childhood Experiences) występują różnice w poziomach mikroRNA (miRNA) oraz kwasów tłuszczowych w mleku.

Co istotne, miRNA i kwasy tłuszczowe w mleku korelowały z niektórymi cechami temperamentu niemowląt w wieku 5 i 12 miesięcy np. z intensywnością emocjonalną czy reakcją na frustrację.

Badanie sugeruje, że miRNA obecne w mleku mogą mieć potencjał jako biomarkery lub ogniwo w zrozumieniu, jak wczesne doświadczenia matki mogą wpływać na dziecko.

Praca została opublikowana w czasopiśmie Translational Psychiatry (wydawnictwo Nature).
Doktorantka dr. Jawaida, Weronika Tomaszewska, jest pierwszą autorką badania.

“Differential microRNAs and metabolites in the breast milk of mothers with adverse childhood experiences”. 
Czasopismo: Translational Psychiatry (tom 15, artykuł nr 367).

——————-
Joanna Gajoch
Coach Kognitywny
Praktyk Ustawień Systemowych wg Berta Hellingera
Link do warsztatów, kursów i sesji 1:1 w BIO.

13/10/2025

Każde dziecko zasługuje na dziadków, którzy naprawdę się nim interesują.
Zasługuje na to, by być otaczane miłością, rozpieszczane domowym jedzeniem
i czuć, że jest najważniejszą osobą na świecie.

Zasługuje na to, by oprócz rodziców mieć kogoś, komu może ufać bezgranicznie,
kogoś, na kogo zawsze może liczyć.

Zasługuje na dziadków, którzy przychodzą z własnej woli,
nie z poczucia winy czy obowiązku,
ale dlatego, że chcą być obecni zawsze, gdy tylko mogą.

Na dziadków, którzy nie traktują „opiekowania się wnukami” jak poświęcenia,
lecz jak przywilej.
Jak dar.

Dzieci zasługują na to, by słyszeć, że są zabawne, mądre, kreatywne i dobre.
I to nie tylko z ust rodziców,
ale także od tych, którzy widzą w nich to, co w życiu najpiękniejsze.

Zasługują na tę miłość, którą widać z daleka:
miłość błyszczącą w spojrzeniu,
obecną w spokojnym, pełnym czułości uśmiechu,
w sposobie, w jaki się na nie patrzy i rozpoznaje.

Bo każde dziecko zasługuje właśnie na to:
na dziadków, którzy naprawdę się o nie troszczą.

~ Autor nieznany, tłumaczenie: Świat jego oczami

-----
Do każdej zakupionej książki otrzymacie gratis moją najnowszą płytę „Jeszcze będzie pięknie" 🎁💙

https://www.oczamimezczyzny.pl/produkt/zyjesz-tylko-raz-rafal-wicijowski/

09/10/2025

"(…) narcyzm rozwija się za sprawą negowania własnych uczuć. Chociaż zaprzeczanie dotyczy wszystkich uczuć, najsilniej blokowane są smutek i lęk. Wyróżniają się one tym, że ujawniając je, jednostka czuje się odsłonięta i narażona na atak. Wyrażanie smutku prowadzi do uświadomienia sobie straty i wzbudza tęsknotę. Jeśli tęsknimy za inną osobą lub jej potrzebujemy, wystawiamy się na niebezpieczeństwo odrzucenia lub upokorzenia. Wyzbycie się pragnień lub ich negowanie to obrona przed możliwym zranieniem. Podobny cel ma negowanie lęku. Kiedy ktoś nie czuje strachu, to nie naraża się na krzywdę; nikt go nie może zranić. Negowanie smutku i lęku pozwala nam prezentować obraz osoby niezależnej, odważnej i silnej. Ten obraz ukrywa naszą wrażliwość przed nami samymi i przed otoczeniem. Jest on jednak tylko fasadą i nie ma mocy sprawczej. W samym obrazie nie kryje się żadna siła – znaleźć ją można tylko w uczuciach."

Alexander Lowen, Narcyzm. Zaprzeczenie prawdziwemu Ja, przeł. Paweł Luboński, Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2021, s. 93.

fot Mary Anne Twimbers

05/10/2025
01/10/2025

"Jednostka nie może rozwijać się w zdrowy sposób bez obecności innej osoby, której reakcje sprawiają, że jednostka widzi, kim jest. Gdy brakuje odpowiedzi matki i innych ludzi, niemowlę doświadcza siebie tak, jakby było nikim - imitacją osoby, kimś, kogo matka potrzebuje, albo innym substytutem doświadczenia bycia widzianym jako niepowtarzalna jednostka. "

Thomas H. Ogden: Co to znaczy żywy. Dociekania psychoanalityczne. Przekład: Grażyna Golec. Oficyna Ingenium. Warszawa 2025
il. Europeana

08/08/2025

'Spektrum autyzmu często można rozpoznać u dziewczynek, dopiero gdy wchodzą w wiek nastoletni. To zmiany w mózgu w okresie dojrzewania powodują, że zaczynają czuć się bardzo źle'. O autyzmie u dziewczynek opowiada Marta Niedźwiedzka, psychiatra dzieci i młodzieży, terapeutka z Ośrodka...

13/06/2025

„Stawiam tezę o tym, że destrukcyjna parentyfikacja, czyli patologiczne odwrócenie ról w rodzinie jest szczególną formą przemocy. Ma ona niejednokrotnie charakter utajony i podobnie jak np. wykorzystanie seksualne, często pozostaje wyłącznie w obszarze pamięci lub niepamięci (nieświadomości) danej rodziny. Inni ludzie nie mają na ten temat informacji, a rodzina tworzy nierzadko fasadę „normalności”. (…) Przemoc utajona jest zazwyczaj trudniejsza do radzenia sobie, niż przemoc jawna, która może być dostrzegana przez innych ludzi. Dotyczy to wszelkich jej form. Osoba doświadczająca takiej przemocy musi bowiem nieustannie w umyśle dokonywać konfrontacji dwóch obrazów, takiego, jaki sama tworzy w odniesieniu do sprawcy oraz takiego, jaki istnieje w najbliższym otoczeniu na jego temat. Sprawca przedstawia się często jako ktoś szczególnie dobry, życzliwy lub pomocny dla innych. (…)
W literaturze przedmiotu przyjmuje się, że im wcześniej w życiu dziecka dochodzi do zjawiska parentyfikacji, tym skutki dla jego rozwoju są poważniejsze. Małe dziecko nie ma (choćby w porównaniu z nastolatkiem) takich zasobów psychicznych, które dawałyby mu szansę na to, żeby bez szwanku przeżyć (wytrzymać) rodzinne odwrócenie ról. Dla dziecka bardzo często rzeczywistość psychiczna jego rodziny jest jedyną znaną rzeczywistością i dopiero w trakcie rozwoju zdaje sobie sprawę z tego, że inne systemy rodzinne mogą funkcjonować inaczej. (…)
W procesie destrukcyjnego odwrócenia ról szczególną rolę odgrywa zaniedbanie emocjonalne, definiowane jako brak emocjonalnej odpowiedzi rodzica na potrzeby dziecka, brak jego dostępności dla dziecka (szczególnie, gdy znajduje się ono w sytuacji zagrożenia lub trudności) oraz brak wystarczających (stymulujących rozwój dziecka) interakcji między dzieckiem a opiekunem. Dziecko, aby móc troszczyć się o instrumentalne i emocjonalne potrzeby rodzica lub rodzeństwa, musi „poświęcić” własne potrzeby rozwojowe, a w szczególności - potrzebę otrzymania od opiekuna uwagi i ukojenia. Jego pragnienia są więc zaniedbywane nie tylko przez opiekunów, lecz także przez samo dziecko, które po prostu „nie widzi” różnych obszarów swojego życia. Proces ten często obejmuje wiele lat."

Katarzyna Schier
Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie.
fot Jurica Koletić

03/06/2025

"Pacjenci z chorobą afektywną dwubiegunowa mogą nie dostrzegać potrzeby przewlekłego leczenia, zwłaszcza w trakcie fazy maniakalnej. Bardzo trudno jest np. przekonać osiemnastolatka, który nie przesypia całej nocy – tętni energią, sypie znakomitymi, zdawało by się, pomysłami, myśli błyskawicznie i śmiało – że jest chory. Jednak w miarę postępowania manii człowiek robi się zdezorganizowany, psychotyczny, autodestrukcyjny."

Eric R. Kandell: Zaburzony umysł. Co nietypowe mózgi mówią o nas samych. Tłumaczenie: Dariusz Rossowski. Wyd. Copernicus Center Press. Kraków 2024. S. 105
fot Josh Reimer

25/05/2025

Ewa Kaleta: „Pokoleniowy transfer matki" tropi teraz ponad połowa mojego pokolenia. Próbując zrozumieć, co jest nie tak. Czy to kwestia PRL-u i ówczesnego sposobu wychowywania dzieci, kobiety do fabryk, dzieci do żłobków, a w związku z tym szybkiego kończenia karmienia piersią i głoszenia, że mleko sztuczne jest lepsze od kobiecego. Ponoć można właśnie tym wytłumaczyć różne braki, tęsknoty, które moje pokolenie próbuje sobie jakoś opowiedzieć. Mówi się też o matkach przywiązanych do kuchni, które czuły, że muszą tam być, a przekazały to im ich matki. Zimny chów, nadmiar troski połączony z nieobecnością emocjonalną.
Ewa Kobylińska-Dehe: A jak na to odpowiadają matki z pani pokolenia?

EK: Nie chcemy tego powtarzać. Dużo mówimy o bliskości, rozumianej na wszelkie możliwe sposoby. I dużo wątpimy, ciągle same siebie o coś pytamy. Matka małego dziecka zastanawia się, czy podoła, nosi w sobie jakiś brak, głód, wyczuwa go i nie chce tego przekazać dziecku. Pojawia się pytanie: jak dać, skoro ja nie dostałam? Jak nie być tą matką w grotesce nadopiekuńczości, a w środku martwą.
EKD: Już samo pojawienie się takiej refleksji jest dobrym początkiem do tego, żeby coś zmienić i nie przekazywać wczesnych urazów dzieciom. Chociaż siła takich przekazów jest silniejsza niż nasze intencje i dobre chęci, najważniejsze to uznać, że mam pewien brak - i zacząć się jakoś z nim obchodzić.

EK: To bardzo trudne.
EKD: Stąd próby zasypania owych braków, dziur, niepowodzeń, nieobecności nadmiarem - najlepszego możliwego pożywienia, rozwojowych zabawek, kreatywnego rozwoju zadań, pielęgnacji…
Kojarzy pani pojęcie „reverie" opisane przez Wilfreda Briona? To stan zamyślenia, zadumy, ale rozumiany jako zdolność matki – podstawowa jego zdaniem – do przyjęcia różnych stanów dziecka. Dzięki reverie te bardzo pokawałkowane, chaotyczne, prześladujące dziecko stany, wracając doń, integrują się.
Kiedy dziecko jest malutkie, obecność matki, jej dostępność i jej receptywność jest kluczowa. Matki, przewijając dziecko, karmiąc, dotykają je i głaszczą, a jak głaszczą, to coś nucą i rozmawiają z dzieckiem, ale to nie słowa są ważne, lecz ich melodia. Można taką matkę nazwać poetką codzienności. (...) Dziecko, jak to opisał Didier Anzieu, jest otulone matczynym głosem, w ten sposób nabiera zaufania do własnego istnienia i rozpoczyna drogę do samodzielnego życia.
Matczyne zamyślenie jest zawsze związane z głosem i z komunikacją. To elementarne doświadczenie, które nazwałam śnieniomówieniem, naznacza nas na całe życie, kształtuje styl naszego ciała – to, jak się poruszamy, jak mówimy, a nawet nasz styl seksualny. W ten sposób powstaje baza dla przyszłego rozwoju pary matka - dziecko. Wtedy matka może zacząć na jakiś czas znikać.

fragment rozmowy dla Gazety Wyborczej
fot Raul Angel

26/04/2025

Nieobecny ojciec – 5 cech charakterystycznych, które zostawiają ślad na całe życie

Czy można tęsknić za kimś, kto fizycznie był obok? Czy można czuć pustkę, mimo że miało się "pełną rodzinę"? Tak, jeśli jednym z rodziców był tzw. nieobecny ojciec – ktoś, kto był, ale tak naprawdę go nie było. Dzisiejszy wpis dotyczy właśnie tego zjawiska, które zostawia w dziecku ślady trwające często przez całe dorosłe życie.

Rola ojca – więcej niż zapewnienie bytu

Wciąż pokutuje przekonanie, że ojciec to „głowa rodziny”, odpowiedzialny głównie za finanse i dyscyplinę. Ale dzieci nie potrzebują tylko pieniędzy. Potrzebują serca, uwagi, rozmowy, bliskości. Potrzebują, żeby tata był obecny emocjonalnie, a nie tylko na zdjęciach z wakacji.

Nieobecność ojca może mieć różne przyczyny – praca, konflikty z partnerką, trudne emocje, własne traumy. Ale skutek często bywa jeden: dziecko czuje się niewidzialne, niekochane, nieważne.

Poniżej opisuję 5 cech, które często charakteryzują nieobecnych ojców. Jeśli rozpoznajesz w tym własne doświadczenia – to nie przypadek. To zaproszenie do zrozumienia siebie i, być może, rozpoczęcia uzdrawiania.

1. Pracoholizm – ojciec-duch

Ojciec, który pracuje po 12 godzin dziennie, często z dobrymi intencjami – by zapewnić rodzinie wszystko, czego potrzebuje. Ale czego naprawdę potrzebuje dziecko? Obecności. Czułości. Wspólnej zabawy, wspólnego milczenia.

Dziecko widzi: „Tata nie ma dla mnie czasu”. I tworzy przekonanie: „Nie jestem ważny”.

W dorosłym życiu może to skutkować perfekcjonizmem, nadmierną ambicją, pracoholizmem… bo ktoś musi w końcu „zasłużyć” na uwagę i miłość.

2. Brak empatii – chłód emocjonalny

Nieobecność to nie tylko fizyczne zniknięcie. To także brak emocjonalnej reakcji, brak zainteresowania światem dziecka. Taki ojciec nie pyta, nie słucha, nie pociesza. Zamiast tego – dystans, chłód, cisza.

Dziecko czuje, że jego emocje są zbędne. Może zacząć je tłumić albo w ogóle nie uczyć się, jak je wyrażać. W dorosłości to często prowadzi do trudności w budowaniu bliskich relacji.

3. Niedojrzałość emocjonalna – wieczny chłopiec

Niektórzy ojcowie nigdy nie dorośli do roli ojca. Może dlatego, że sami nie mieli wzorca. Może dlatego, że nie uzdrowili własnych ran. Nie umieją być obecni, bo nigdy nie nauczyli się być odpowiedzialni za drugiego człowieka.

Taki ojciec bywa impulsywny, nieprzewidywalny, czasem toksyczny. Dziecko czuje się zagubione, niepewne, często musi „być dorosłe” szybciej niż powinno.

4. Nieodpowiedzialność – unikanie roli

To typ ojca, który nie uczestniczy w wychowaniu dzieci. Nie wie, jak minął dzień dziecka, nie przychodzi na przedstawienia szkolne, nie interesuje się ocenami, nie pamięta o urodzinach.

Czasem robi to „w białych rękawiczkach” – oddaje wszystko matce, mówiąc, że „ona lepiej się zna”. Ale tak naprawdę ucieka od odpowiedzialności. I dziecko to czuje. Czuje się porzucone, mimo że ojciec może być obok.

5. Egocentryzm – jestem ważniejszy niż wy

Ojciec skoncentrowany na sobie nie tworzy przestrzeni dla dzieci. Jego potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu. Relaks, rozwój, wyjścia z przyjaciółmi, hobby – wszystko to przed rodziną.

Dziecko uczy się, że musi się dopasować, nie robić problemów, nie zawracać głowy. A potem… zostaje dorosłym, który nie potrafi wyrażać potrzeb, nie ufa, że zasługuje na uwagę.

Dlaczego o tym piszę?

Bo to nie jest temat tylko o ojcach. To temat o nas wszystkich – o tym, kim się staliśmy przez ich obecność lub nieobecność.

Jeśli czujesz, że któryś z tych opisów dotyczy Twojej historii – pozwól sobie poczuć, nazwać, zrozumieć.

To nie Twoja wina. Ale teraz to Twoja odpowiedzialność, by zadbać o to dziecko w Tobie. Może porozmawiać z wewnętrznym ojcem. Może napisać list. Może wybaczyć.

I może stać się takim ojcem (albo taką matką) dla siebie, jakiego zawsze potrzebowałaś/eś.

✨Jestem Przestrzenią, która widzi. Pomagam ludziom wracać do siebie – przez uzdrawianie, obecność i pracę z tym, co ukryte. Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia.
Inicjatorka Przebudzenia
Iwona Grzesik

Adres

Ulica Kopernika 8
Lubin
59-300

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 17:00 - 21:00
Wtorek 11:00 - 14:00
17:00 - 21:00
Środa 11:00 - 14:00
17:00 - 21:00
Czwartek 11:00 - 14:00
17:00 - 21:00
Piątek 11:00 - 14:00

Telefon

600145903

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii i Pomocy Psychologicznej Wioletta Berjak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii i Pomocy Psychologicznej Wioletta Berjak:

Skróty

Udostępnij