Młoda, ambitna, pełna wiary, nadziei i energii, wiodąca udane życie studenckie. W zasadzie od początku wiedziałam, że będę pediatrą. I nagle nadszedł ten dzień: wybór pierwszego stetoskopu na pierwsze zajęcia praktyczne. Spośród klasycznych, stonowanych kolorów ten jeden: żółty. Od tego momentu zawieszony na szyi, zwinięty w kieszeni, schowany do torby, czasami poniewierany. Przez niego w ciągu ko
lejnych lat „usłyszałam” wiele chorób, cierpienia, ale też radości. To w nim przechowuje się cały trud włożonej nauki i pracy oraz moje doświadczenie. Teraz leży schowany w pudełeczku, w szufladzie, wyciągany tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. sesja zdjęciowa na FB 😊). W międzyczasie żółty stetoskop zamieniłam na różowy, do kompletu doszła różowa pieczątka, trochę gęściej zapisana ze względu na pojawiające się osiągnięcia. Stabilna praca, kolejne doświadczenia, czas wypełniony dyżurami. Zmęczenie, zakupy, gotowanie, dokształcanie, zdenerwowanie, w międzyczasie wychowywanie własnych dzieci. A jak jest teraz? Oczywiście nadal młoda (mimo upływającego czasu), ciągle ambitna, ze zmodyfikowaną wiarą i nadzieją, z dążeniami realnymi do zdobycia, bogatsza o parę życiowych wydarzeń. Zawsze ogromną przyjemność sprawiało mi tłumaczenie i opowiadanie. Uwielbiam niezależność i dobrą organizację. Wystarczył odważny krok – różowy stetoskop poszedł do szuflady, a nowiutki, żółty pojawił się na biurku. Biurko w szpitalu zamieniłam na biurko w Poradni Laktacyjnej. Nadal badam dzieci, badam piersi mam. Wystawiam recepty, rozmawiam, opowiadam, tłumaczę. Mam czas w domu i w pracy. Odpowiedzi na liczne pytania, które pojawiają się w trakcie wizyt, postanowiłam spisać w jednym miejscu: w ten sposób powstał blog. Też jest żółty. Jest konsekwencją wszystkich moich wyborów i wiedzy, którą do tej pory posiadłam. Jest tylko mój i mogę wreszcie do woli tłumaczyć! Zapraszam do mojego świata!