16/08/2026
Pytania, które często pojawiają się w moim gabinecie🙂🙂🙂
Najdziwniejsze pytania, jakie można zadać terapeucie TCK 😄
Są pytania, które podczas pierwszej wizyty pojawiają się wyjątkowo często. I właściwie trudno się dziwić. Terapia czaszkowo-krzyżowa z boku może wyglądać dość… tajemniczo. Terapeuta przykłada ręce, długo pozostaje w jednym miejscu, czasem prawie się nie porusza. Pacjent leży i odpoczywa.
Więc pytania są jak najbardziej na miejscu.
1. Czy muszę w to wierzyć?
Nie.
Nie trzeba wierzyć w terapię czaszkowo-krzyżową ani w żadną konkretną teorię, żeby przyjść na sesję. Można po prostu potraktować ją jako doświadczenie i zobaczyć, jak reaguje na nią własny organizm.
Zresztą pytania i wątpliwości są mile widziane. Terapeuta nie powinien oczekiwać od pacjenta wiary, tylko zgody na pracę, komfortu i otwartości na własne doświadczenia.
2. Czy naprawdę nic nie robisz?
To pytanie jest całkiem logiczne. Z zewnątrz naprawdę może tak wyglądać.
W terapii biodynamicznej terapeuta nie próbuje na siłę czegoś przestawiać, rozciągać czy korygować. Jego zadaniem jest przede wszystkim utrzymanie określonego, bardzo delikatnego kontaktu i uważna obserwacja tego, co dzieje się podczas sesji oraz reagowanie na zmiany.
Ręka może przez kilka minut pozostawać praktycznie nieruchoma, ale to nie znaczy, że terapeuta jest biernym obserwatorem. Zwraca uwagę m.in. na zmiany napięcia, oddechu, ruchu i ogólnego zachowania tkanek. Subtelny dotyk i sposób prowadzenia kontaktu wpływają na napięcie tkanek i sposób, w jaki ciało reaguje na bodźce.
To trochę jak rozmowa, w której nie trzeba cały czas mówić, żeby naprawdę słuchać.
I właśnie dlatego ta praca z boku może wyglądać na wyjątkowo nudną, ale zapewniam Cię, że tak nie jest. Dla uważnego terapeuty to, co dzieje się w ciele podczas sesji, jest naprawdę fascynujące.
3. Dlaczego dotykasz stopy, skoro boli mnie kark?
Bo podczas terapii nie zawsze pracuje się dokładnie w miejscu, w którym odczuwamy dyskomfort.
Ale tutaj warto zachować zdrowy rozsądek. Nie istnieje prosta zasada, według której każdemu objawowi w jednym miejscu odpowiada określony punkt w zupełnie innym miejscu ciała.
Czasami miejsce kontaktu wynika po prostu ze sposobu prowadzenia konkretnej sesji, i z tego, że w naszym ciele wszystko jest ze sobą połączone.
I tak, można o to zapytać ;)
4. A co, jeśli nic nie poczuję?
Nic złego. Odczucia podczas sesji to sprawa bardzo indywidualna.
Nie każda sesja wiąże się z mrowieniem, ciepłem, pulsowaniem, falowaniem czy innymi charakterystycznymi odczuciami.
Jedna osoba powie po sesji, że miała wrażenie głębokiego odpoczynku. Inna, że była bardzo senna. Ktoś inny nie zauważy podczas samej sesji właściwie niczego szczególnego.
Nie ma też konkursu na najbardziej spektakularne odczucia.
Brak niezwykłych doznań nie oznacza że sesja była nieudana.
Warto po prostu obserwować siebie.
5. A jak zasnę?
To akurat wcale nie musi być problem. Wręcz przeciwnie — dla części osób możliwość zaśnięcia podczas sesji jest sygnałem, że wreszcie udało im się naprawdę odpuścić.
Podczas głębokiego wyciszenia zmniejsza się ilość bodźców, nie trzeba niczego robić ani kontrolować, a ciało może łatwiej przejść ze stanu ciągłej gotowości i mobilizacji do stanu odpoczynku. W takim stanie większą rolę zaczyna odgrywać układ przywspółczulny, związany m.in. z odpoczynkiem i procesami regeneracyjnymi.
Dlatego senność podczas sesji nie jest czymś, co trzeba zwalczać.
Jeśli organizm wybiera sen, to po prostu… pozwólmy mu spać.
I nie trzeba potem przepraszać terapeuty za przespaną połowę sesji. To nie jest egzamin. Nie trzeba być przytomnym, żeby odpoczywać.
6. Czy po jednej sesji będę wiedzieć, czy to działa?
Niekoniecznie.
Czasami ktoś od razu zauważa zmianę. Czasami dopiero po kilku godzinach albo następnego dnia zwraca uwagę na coś, czego wcześniej nie zauważał. A czasami potrzebnych jest więcej spotkań.
Dlatego zamiast obiecywać, że po jednej, trzech czy pięciu wizytach wydarzy się dokładnie X, zdecydowanie wolę obserwować, co rzeczywiście dzieje się z konkretną osobą.
7. Czy podczas terapii można rozmawiać?
Oczywiście.
Nie trzeba leżeć nieruchomo i milczeć przez godzinę, jeśli coś jest niewygodne albo po prostu chcecie o coś zapytać.
Można powiedzieć, że jest za ciepło. Że coś boli. Że chce się zmienić pozycję. Że dotyk jest nieprzyjemny.
I można też zapytać: co właściwie teraz robisz?
Naprawdę. To jedno z lepszych pytań, jakie można zadać.
8. A jeśli terapia mi się nie spodoba?
To też jest informacja.
Nie każda metoda jest dla każdego człowieka. Nie każdy lubi taki rodzaj kontaktu, nie każdy dobrze czuje się w bezruchu i nie każdy potrzebuje tego samego.
Nie ma obowiązku polubić TCK tylko dlatego, że ktoś znajomy miał po niej dobre doświadczenia.
I chyba właśnie dlatego najbardziej lubię pytania.
Bo można być ciekawym, można mieć wątpliwości, można sprawdzać i można powiedzieć: nie wiem, czy to jest dla mnie.
Bez wiary na słowo, bez cudów, bez obietnic.
Po prostu z ciekawością. 🙂
A jakie pytanie o TCK chodzi Wam po głowie, ale do tej pory trochę głupio było je zadać?
Pytajcie. Terapeuci naprawdę słyszeli już prawie wszystko ;)
---
/Źródła dla dociekliwych:
*Gilchrist R., *Podstawy terapii czaszkowo-krzyżowej. Ujęcie biodynamiczne*, Virgo, Warszawa 2013.
*Przyjemska B., *Terapia czaszkowo-krzyżowa. Skuteczne techniki leczenia*, Vital, Białystok 2024.
*Upledger J.E., *Twój wewnętrzny lekarz i ty. Terapia cranio-sacralna i uwolnienie somato-emocjonalne*, Galaktyka, Łódź 2019./