Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza

Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą - Św. Augustyn

Najciekawsze w sporcie jest to, że kibice uwielbiają mentalność zwycięzcy, ale często dopiero po zwycięstwie.Kiedy zawod...
18/05/2026

Najciekawsze w sporcie jest to, że kibice uwielbiają mentalność zwycięzcy, ale często dopiero po zwycięstwie.

Kiedy zawodnik jest wyrazisty, pewny siebie, pokazuje charakter i wygrywa słyszymy - „gen mistrza”, „mental”, „charyzma”. Kiedy przegra, dokładnie te same cechy nagle bywają nazywane pychą.

Ludzie dużo lepiej tolerują pewność siebie, kiedy kończy się ona sukcesem. Porażka sprawia, że zaczynamy oceniać nie wynik walki, tylko osobowość człowieka.

Dlatego po walce Wiktorii Czyżewskiej pojawiło się tyle komentarzy o „pokorze”. Tylko że mam wrażenie, że w sporcie słowo „pokora” bywa często źle rozumiane. Pokora nie oznacza, że zawodnik ma być cichy, wycofany i najlepiej jeszcze ciągle w siebie wątpić. To nie jest pokora. To byłby raczej brak odwagi psychicznej.

Prawdziwa pokora w sporcie wygląda inaczej. To świadomość, że możesz ciężko pracować, wierzyć w siebie, mówić głośno o swoich ambicjach i jednocześnie rozumieć, że sport zawsze może cię zweryfikować. Pokorny sportowiec nie musi umniejszać siebie. On po prostu wie, że jedna wygrana nie czyni go niezwyciężonym, a jedna porażka nie odbiera mu wartości. I właśnie dlatego nie widzę problemu w tym, że Wiktoria jest wyrazista.

W sporcie na najwyższym poziomie trudno budować wielkie wyniki, będąc emocjonalnie „małym”, asekuracyjnym i ciągle przepraszającym za swoją pewność siebie. 22 lata, walka o pas, ogromna scena i gigantyczna presja. Większość ludzi komentujących nigdy nawet nie była blisko takiego poziomu ekspozycji i stresu.

Z mojego punktu widzenia dużo ważniejsze od samej porażki będzie teraz to, co zrobi dalej. Czy dalej zachowa odwagę do bycia sobą. Czy zacznie tłumić własną osobowość tylko dlatego, że po przegranej łatwo przykleić komuś łatkę „pychy”.

Sport potrzebuje charakterów.
Charakter bardzo rzadko jest idealnie wygodny dla wszystkich.

Mam ogromny szacunek do młodych sportowców, którzy mają odwagę być wyraziści jeszcze zanim świat da im na to zgodę.

Wiktoria jedna przegrana nie zabiera tego, kim jesteś. Czasem właśnie takie momenty budują zawodników, których później pamięta się latami. ♥️

Pracuję z ludźmi, których świat widzi jako silnych.Mistrzowie. Zawodnicy. Wojownicy. Operatorzy Służb. Ludzie od dyscypl...
17/05/2026

Pracuję z ludźmi, których świat widzi jako silnych.

Mistrzowie. Zawodnicy. Wojownicy. Operatorzy Służb. Ludzie od dyscypliny, charakteru i wyników.

Widzę ich w chwilach, kiedy wygrywają walki, zdobywają medale, podpisują kontrakty i słyszą swoje nazwisko przy owacjach tłumu. I oczywiście cieszę się razem z nimi. Bo wiem, ile krwi, bólu i samotności kosztowało ich dojście do tego miejsca.

Ale prawdziwa praca zaczyna się dużo wcześniej. W momentach, których nie pokazuje się na Instagramie.

Kiedy siedzą po treningu i patrzą w podłogę, bo psychicznie nie dają rady.
Kiedy po raz kolejny słyszą w głowie, że są niewystarczający.
Kiedy nie mogą spać.
Kiedy uśmiech dla ludzi jest tylko maską.
Kiedy ciało jeszcze daje radę, ale głowa od dawna krzyczy o pomoc.

I właśnie wtedy najczęściej słyszę:
„Muszę być twardy.”
„Nie mogę się posypać.”
„Ludzie ode mnie zależą.”
„Jeszcze trochę wytrzymam.”

A później mijają miesiące.

I nagle dostaję telefon.
Albo wiadomość późno w nocy.

„Dziękuję…”
„Gdyby nie pani, prawdopodobnie by mnie już nie było.”
„To pani sprawiła, że jeszcze tu jestem.”
„Pierwszy raz ktoś naprawdę mnie wysłuchał.”
„Pierwszy raz nie musiałem udawać silnego.”

I wtedy wszystko na chwilę się zatrzymuje.

Bo po drugiej stronie nie ma już sportowca.
Nie ma mistrza. Nie ma nazwiska, followersów ani medali. Jest człowiek, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie widział sensu, żeby wstać rano z łóżka. Człowiek, który gasł po cichu i przez bardzo długi czas próbował przekonać wszystkich wokół, że „wszystko jest okej”.

A później obserwuję coś pięknego.

Widzę, jak ten sam człowiek wraca do życia kawałek po kawałku.
Jak zaczyna oddychać spokojniej.
Jak odzyskuje siebie.
Jak wraca na treningi.
Jak odbudowuje relacje z rodziną.
Jak zaczyna prowadzić swoją firmę.
Jak znowu się śmieje tym razem naprawdę.
Jak wygrywa walki nie tylko w sporcie, ale przede wszystkim we własnej głowie.

I wtedy wiem, że największe zwycięstwa bardzo często nie dzieją się w świetle reflektorów. Największe zwycięstwo to czasem fakt, że ktoś jednak został.
Że nie odebrał sobie życia.
Że wytrzymał jeszcze jeden dzień.
Że zadzwonił.
Że powiedział prawdę.
Że pozwolił sobie pomóc.

Sport nauczył mnie jednego najsilniejsi ludzie często niosą w sobie największy ból.

Bo świat nagradza ich za wyniki, charakter i odporność, ale bardzo rzadko pyta:
„A jak ty się naprawdę czujesz?”

Dlatego mam dziś do każdego jedną prośbę.
Zadzwoń do swojego brata.
Do kolegi.
Do przyjaciela.
Do tego gościa, który zawsze wszystkich rozśmiesza i mówi, że „u niego wszystko dobrze”.

I nie pytaj z rozpędu:
„Co tam?”

Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj naprawdę:
„Jak się trzymasz?”
„Wszystko okej?”
„Powiedz szczerze.”

Bo czasem jedna rozmowa potrafi uratować życie.

A jeśli to Ty jesteś dziś w miejscu, w którym wszystko Cię przerasta…
Jeśli masz dość.
Jeśli codziennie walczysz sam ze swoją głową…

To proszę Cię nie zostawaj z tym sam.

Nie musisz być cały czas silny.
Nie musisz wszystkiego dźwigać samemu.
Szukanie pomocy nie jest słabością.

I obiecuję Ci jedno zawsze jest ktoś, kto chce Ci pomóc. Ja również.

Partnerzy Umysł Mistrza:
Nadbużański Bieg Pod Prąd
MRI-Lab Centrum medyczne
EXTREME HOBBY

Nie każdy ruch trzeba ogłaszać.Niektóre po prostu pokazują, w jakim kierunku wszystko zmierza. Grzegorz Kowalski 21 lat,...
08/05/2026

Nie każdy ruch trzeba ogłaszać.
Niektóre po prostu pokazują, w jakim kierunku wszystko zmierza.

Grzegorz Kowalski 21 lat, mistrz świata ADCC i zawodnik, któremu środowisko sportów walki wróży dużą przyszłość w zawodowym MMA.

Dziękuję za zaufanie i możliwość współpracy.
Cenię ludzi, którzy swoją pozycję budują pracą, spokojem i konsekwencją.

Nowy etap. Kolejny poziom. 👊

Największy paradoks współczesnej psychologii sportu?Część ludzi, którzy mówią o „sile mentalnej”, nie potrafi funkcjonow...
06/05/2026

Największy paradoks współczesnej psychologii sportu?

Część ludzi, którzy mówią o „sile mentalnej”, nie potrafi funkcjonować bez bycia w centrum uwagi zawodnika.

Obowiązkowa obecność przy wejściu. Narożnik. Kamery. Zdjęcia. Ciągłe podkreślanie swojej roli w sztabie. Coraz częściej wygląda to bardziej na zaspokajanie własnego ego niż profesjonalną pracę psychologiczną.

Psychologia sportu nie polega na tworzeniu emocjonalnej zależności od specjalisty. To nie jest sekta ani relacja oparta na przekonaniu, że zawodnik bez „człowieka od głowy” obok sobie nie poradzi. Jeśli psycholog staje się psychologiczną protezą konieczną do funkcjonowania pod presją, to znaczy, że ktoś kompletnie pomylił cele tej pracy.

Fundamentem dobrze prowadzonego procesu jest autonomia, samoregulacja i wewnętrzne poczucie sprawczości zawodnika. Rolą psychologa jest stopniowo usuwać siebie z centrum układu, a nie budować wokół swojej obecności aurę niezbędności.

Im bardziej ktoś musi demonstrować światu, jak blisko jest zawodnika, tym częściej mam wrażenie, że rekompensuje sobie coś zupełnie innego niż brak kompetencji sportowca.

Prawdziwa wartość psychologa nie polega na tym, że wszyscy widzą go przy zawodniku.
Prawdziwa wartość zaczyna się wtedy, gdy zawodnik pod największą presją nadal potrafi działać samodzielnie bez teatralnego podkreślania, kto stoi obok.

Hubi, wszystkiego najlepszego!Twoja autentyczność to coś, czego nie da się wytrenować ani podrobić i właśnie dlatego ma ...
05/05/2026

Hubi, wszystkiego najlepszego!

Twoja autentyczność to coś, czego nie da się wytrenować ani podrobić i właśnie dlatego ma taką moc. W świecie pełnym masek Ty wychodzisz bez nich i to jest Twoja przewaga. To z tego miejsca rodzi się prawdziwa siła, odwaga i wielkie wyniki.

Życzę Ci, żebyś zawsze miał odwagę być dokładnie tym, kim jesteś bo właśnie tam zaczyna się wszystko, co spektakularne.

Najlepszego i po swoje 🚀
Hubert Sulewski Fighter Mma_bjj

Często w sporcie mówimy o sile fizycznej, przygotowaniu mentalnym, taktyce, regeneracji. Analizujemy detale, szukamy prz...
24/04/2026

Często w sporcie mówimy o sile fizycznej, przygotowaniu mentalnym, taktyce, regeneracji. Analizujemy detale, szukamy przewagi, budujemy formę na najwyższym poziomie. Ale jest coś, co pozostaje niewidoczne w statystykach, a ma ogromny wpływ na wszystko, co dzieje się na boisku, macie czy w klatce.

Relacje.

Jako psycholog sportu pracujący z zawodnikami widzę to bardzo wyraźnie jakość relacji w życiu prywatnym bezpośrednio przekłada się na jakość funkcjonowania sportowego. Bliscy, żony, mężowie, partnerki, partnerzy to nie jest dodatek do kariery. To fundament.

To właśnie w tych relacjach buduje się poczucie bezpieczeństwa.To tam pojawia się spokój.To tam zawodnik może być po prostu człowiekiem.

Słowa mają znaczenie.„Dziękuję.”„Kocham Cię.”„Jesteś ważna.”„Jesteś ważny.”

Ale jeszcze większe znaczenie mają czyny obecność, uważność, troska, codzienna komunikacja.

Kiedy zawodnik wie, że w domu jest ktoś, kto czeka, kto wspiera, kto naprawdę widzi i rozumie, jego układ nerwowy funkcjonuje inaczej. Pojawia się większa stabilność emocjonalna, większa odporność na stres, większa zdolność do koncentracji.

Ten spokój nie zostaje w domu. On idzie razem z nim na trening. Na zawody. Na walkę.

Inspiracją do tej refleksji był dla mnie mistrz Jan Błachowicz, który pokazał w swoich mediach coś niezwykle cennego autentyczność, czułość i prawdę w relacji. Bez filtrów. Bez pozowania. Po prostu bliskość.

I to jest siła, o której mówi się za rzadko.

Bo wielkie wyniki bardzo często zaczynają się od małych, codziennych rzeczy od rozmowy, od obecności, od zadbania o drugiego człowieka.

Dbajcie o swoje relacje tak samo, jak dbacie o formę. To inwestycja, która zwraca się nie tylko w życiu ale i w sporcie.

Jan Blachowicz wszyscy życzymy, szybkiego powrotu do zdrowia. Bo na końcu to właśnie zdrowie jest najważniejsze. 🙏🏻💪🏻

Jakub Wikłacz 👌🏼
19/04/2026

Jakub Wikłacz 👌🏼

Tuesday 👀

17/04/2026

„Ten kto nie boi się marzyć, nie boi się też tych marzeń spełniać” - Klaudia Syguła ❤️

15/04/2026

Bartek, ogromne gratulacje za zwycięstwo! Wykonałeś dokładnie to, co było założone trzymałeś się planu, zachowałeś dyscyplinę i to przyniosło efekt. To pokazuje Twoją dojrzałość jako zawodnika.Pamiętaj, że sport, jakim jest MMA, to nie tylko umiejętności fizyczne, ale też cierpliwość i pokora. Każdy zawodnik ma swój moment swój czas. Najważniejsze to być na niego gotowym i kiedy już nadejdzie, wykorzystać go maksymalnie jak wyciska się cytrynę do ostatniej kropli. I to jest też ważna lekcja dla wszystkich, którzy zaczynają wątpić. Postęp nie zawsze jest widoczny od razu, a droga bywa nierówna. Ale jeśli konsekwentnie robisz swoje i nie tracisz wiary, w końcu przychodzi moment, który oddaje cały włożony wysiłek. Trzeba tylko wytrwać i być gotowym, żeby go wykorzystać.
Idziemy dalej. Bartek „BG” Gładkowicz

Adres

Wojciechowska 9a
Lublin

Telefon

+48501503294

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza:

Udostępnij

Kategoria