27/06/2026
👩🏻🏫Miałam świadectwa z czerwonym paskiem, od IV-VIII klasy szkoły podstawowej.
Ale im jestem starsza, tym bardziej widzę, że świadectwo z paskiem dało mi przede wszystkim ulotne chwile szczęścia, dumy, wytrwałość, pracowitość, ale również bardzo dużo stresu, nieprzespanych nocy, niemocy, poczucia niesprawiedliwości ( często bowiem umysły ścisłe były bardziej nagradzane, doceniane niż tzw. „dusze artysty”, do których niewątpliwie należałam). I dodam, że nikt mnie nie gonił do nauki, nikt nie zmuszał, nie siedział ze mną nad lekcjami, lecz ja sama narzuciłam sobie coś, co teraz uznaje za sukces lecz mało istotny wśród tych, które naprawdę się dzisiaj dla mnie liczą.
Świadectwa z czerwonym paskiem, nie dały mi odpowiedzi na najważniejsze pytania, z którymi później zmierzyło mnie życie.
Nie nauczyło mnie, jak poradzić sobie z lękiem.
Nie pokazało, jak odbudować siebie po porażce.
Nie nauczyło, że nie muszę być idealna, żeby być wystarczająca.
Nie przygotowało mnie do proszenia o pomoc.
Tego wszystkiego musiałam nauczyć się sama ( ba, wciąż się tego uczę).
Kiedy dorosłam, okazało się, że życie wcale nie pyta o średnią ocen.
Pyta, czy potrafisz podnieść się po porażce.
Czy umiesz powiedzieć „nie”.
Czy potrafisz zawalczyć o siebie.
Czy wiesz, jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne.
Czy masz odwagę zmienić kierunek, kiedy dotychczasowa droga przestaje być dobra.
Czy potrafisz postawić granice.
Czy jesteś naprawdę szczęśliwy.
I choć na świadectwie miałam wspaniałe oceny, wzorowe zachowanie i nagrody z wielu konkursów czy zawodów, to najważniejsze były: empatia, wytrwałość, wrażliwość, umiejętność wysłuchania drugiego człowieka, odwagę, by zaczynać od nowa, a nawet ogromna wrażliwość- które wtedy widziałam, jako swoje wady, gdyż bardzo utrudniały mi życie w nie zawsze różowym świecie.
Dziś wiem, że czerwony pasek jest tylko dodatkiem, a nie wyznacznikiem wartości człowieka.
Dlatego gratuluję wszystkim dzieciom – nie tylko tym z najwyższymi ocenami. Bo każde z nich codziennie uczy się czegoś, czego nie da się zmierzyć stopniami. I często właśnie te lekcje okazują się w życiu najcenniejsze.
Dziś nie pamiętam swojej średniej. Nie pamiętam większości ocen ale pamiętam trudy i to, jak często brakowało mi czasu na pasje: plastyczną, muzyczną, sportową, literacką. I choć brałam udział w konkursach, miałam 6 z tych przedmiotów, to jednak najwięcej czasu poświęcałam ciągłej próbie zrozumienia matematyki, która suma sumarum przydaje mi się dzisiaj w minimalnym zakresie. Nie neguję jednak potrzeby jej rozumienia, lecz zwracam uwagę na to, że wysiłek włożony w to, do czego nie zostałam stworzona, jest niewspółmierny do tego, jaki mogłam włożyć ( bo doba była za krótka) w to do czego zostałam powołana i co mnie uszczęśliwia po dzień dzisiejszy 🌷❤️
Pamiętam ile razy bałam się popełnić błąd. Jak bardzo wkręcałam się w spełnianie oczekiwań obcych mi osób. Jak trudno było uwierzyć, że nie muszę być perfekcyjna.
Z perspektywy czasu wiem, że czerwony pasek nie nauczył mnie pewności siebie.
Nie sprawił, że łatwiej było mi podejmować trudne decyzje.
Nie uchronił mnie przed zwątpieniem, stresem, czy życiowymi kryzysami.
To doświadczenia, porażki, spotkani ludzie i własne błędy nauczyły mnie znacznie więcej niż szkolne oceny.
Dziś wielu rodziców z dumą pokazuje świadectwa z czerwonym paskiem. I słusznie – to efekt pracy, systematyczności i zaangażowania. Warto to docenić!❤️
Jednak dziś nie zachwycam się wyłącznie paskiem na świadectwie. Bardziej cieszy mnie jeżeli dziecko, jest ciekawe świata, potrafi być życzliwe, pomocne, empatyczne, wrażliwe, ale też walczę o to aby potrafiło zadawać pytania, współpracować, nie bac się próbować, nawet jeśli nie zawsze wszystko wychodzi, walczyć o siebie i powiedzieć „dość” nawet dla bliskich, jeżeli je krzywdzą ( świadomie lub nie). Cieszę się również, gdy pomimo postawionych granic, zakomunikowania „stop”, potrafi przyznać się do błędu, wybaczać gdy ktoś widzi swój błąd, rozmawiać gdy trudne emocje opadną, być przyjacielem, nie tylko gdy jest łatwo.
Bo świadectwo pokazuje, jak dziecko poradziło sobie w szkole przez jeden rok.
Życie napisze zupełnie inne świadectwo. I to ono będzie miało największe znaczenie❤️
Z serdecznością dla małych i dużych, superbohaterów, Emilia Sidorowicz-Kułak