21/08/2026
Uzależnienia i ich związek z relacjami
Dla wielu osób łatwiejsze i bezpieczniejsze jest kontrolowanie używania substancji niż relacji z ludźmi. Zbliżanie się do innych, odsłanianie, rozpoznawanie potrzeb, odkrywanie, czym jest więź, uruchamia w nich nieuświadamiane dotąd lęki i doświadczenie dezorganizacji wraz z dotychczasowymi sposobami radzenia sobie. Używanie staje się próbą – bo ostatecznie jest to nieskuteczne – kontrolowania reakcji, które wydają się nie do zniesienia. (...)
Relacja między ludźmi jest emocjonalnym i neurobiologicznym doświadczeniem. Badania wskazują, że to, co dzieje się między terapeutą a pacjentem ma nie tylko potencjał modyfikowania wzorców regulacji emocji. Głębokie doświadczanie więzi zmienia neuroplastyczność mózgu, co z kolei obniża dynamikę objawu, jakim jest uzależnienie, i osłabia uporczywe pragnienie używania. Terapia staje się przestrzenią, w której pacjent może doświadczyć emocjonalnej spójności i „bycia utrzymanym” w relacji, mimo doświadczania napięcia czy ujawniających się bolesnych uczuć wstydu czy winy. Pacjent uczy się odczuwać i wyrażać swoje emocje w obecności drugiej osoby – zamiast je tłumić lub rozładowywać czy regulować substancjami. Tak rozumiana terapia psychodynamiczna jest procesem doświadczeniowym. I, jak mówi Daniel Stern, opiera się na „chwilach spotkania”. W tych mikrodoświadczeniach relacyjnych dokonuje się głęboka zmiana, leżąca u podstaw występujących objawów.
fragment rozmowy dla serwisu strategiejst
fot Babarinde Tosin