17/01/2026
„Siedem uczuć” to film o emocjach dzieci, emocjach, z którymi my dorośli pozostawiamy dzieci samym sobie i nie dajemy im żadnego wsparcia. Dotyczy to i tych emocji, które sami wywołujemy, jak i tych, które niesie z sobą życie.
Uczucia dzieci są dla nas dorosłych przezroczyste, nie dostrzegamy ich.
Film Koterskiego nie jest czarno biały, a przekrój różnych postaw, zarówno rodziców, jak i nauczyciel, jest szeroki. Są dzieci, których rodzice zupełnie się nimi nie interesują, ale są też takie, którym czuła mama, zaraz po powrocie ze szkoły, podsuwa talerz z ulubioną pomidorówką z kluseczkami i wybiega za synem z domu z szalikiem w ręku, w obawie, żeby się nie przeziębił. Taka troskliwa mama! Zawsze w domu, zawsze dbająca, zawsze mająca dla swoich synów ciepłe słowa. Ale i ta najlepsza z najlepszych mam, ani razu nie próbuje wejść w świat emocji swoich dzieci i nawet w obliczu największych dramatów nie daje im żadnego wsparcia.
Koterski buduje mocne sceny, które przemawiają do wyobraźni. Jak ta, kiedy Adaś Miauczyński, płacze nad talerzem tej pysznej pomidorówki z kluseczkami, bo właśnie przeżywa dramat miłosny, a jego mama radzi mu, żeby przelał tę miłość na szkołę, naukę i podręczniki, bo to mu w jego wieku dobrze zrobi. Albo ta – chyba najostrzejsza scena – gdy mama z szalikiem w ręku wybiega z domu za starszym synem, w obawie, żeby się nie przeziębił. Tak jakby nie wiedziała, dlaczego i przed czym chłopak ucieka z domu, tak jakby nie wiedziała, co przed chwilą zrobił ojciec jej dzieci.
Film o powierzchowności naszych relacji z dziećmi
Z tymi najsilniejszymi emocjami dzieci muszą radzić sobie same. Dorośli troszczą się o to, by ich pociechy były zdrowe, czysto ubrane, by były najedzone i by się dobrze uczyły, ale ich wewnętrznego świata nie widzą. Dokładnie tak samo jest z nauczycielami. Oni też chcą, by dzieci dużo wiedziały, więc realizują program. Tak jak w przypadku rodziców, nauczyciele są różni. Jedni surowi, inni potrafią zanudzić na śmierć, ale są też tacy, którzy z uśmiechem witają uczniów i mają dla nich dużo ciepła i zrozumienia. Ale i nauczyciele nie zaglądają pod powierzchnię, więc świata duszy i emocji dzieci nie dostrzegają. Nawet nie próbują!
www.edukatorium.com.pl